Jump to content
Dogomania
iza_szumielewicz

zapaść tchawicza - czy operacja pomoże?

Recommended Posts

Moja najukochańsza i niezastąpiona sunia Bubulina odeszła za pomocą eutanazji w 2007 r. Parę miesięcy przed jej odejściem przygarnęłam wyrzuconego pieska - nadałam mu imię Misio. Misio jest do dzisiaj ze mną, choć ma już ok. 13 lat. Niestety - jak MALUTKI - cierpi na problem z tchawicą. Z wczoraj na dzisiaj maiłam drugi raz załamkę, ze to koniec. Sama podwyższyłam jako tzw."puls" dawkę Encortonu z 10 mg do 20 mg i ... dzisiaj jest w skali od 1-10 na 8. Misio troszkę podbiegał, mało sie dusił, jadł i pił i w ogóle cieszył się życiem. Teraz śpi na dywanie, a ja znów będe czuwać... Ta huśtawka trwa już od ponad 2 lat :(. Mam jeszcze sunię owczarka niemieckiego długowłosego - 9 lat, kupioną z podejrzanego źródła i z nosówką. Po czterech miesiącach walki wyszła z nosówki bez żadnych pozostałości !!!! Misio mi serwuje jazdy co parę dni... Ale już dwukrotnie byłam na granicy jechania do veta, aby mu skończyć mękę. Nie wytrzymuję psychicznie tego charczenia non-stop przez dobę lub dwie... Myślę wtedy, ze on się tak męczy, że należy mu pomóc... A on - po zwiększonej na 3 dni dawce sterydu = wraca do niezłego funkcjonowania. A ja mam trochę więcej siwych włosów :)
Matka Natura źle to wymyśliła :(

Share this post


Link to post
Share on other sites
A może jednak warto podjechac do weta ( nie tylko w celu eutanazji)- Misio może byc podziębiony, mieć problemy z sercem...Samodzielne dobieranie dawki sterydów to krótka piłka

Share this post


Link to post
Share on other sites
ja własnie jestem w trakcie sprawdzania u moich dwóch sznaucerek mini czy nie mają zapadającej się tchawicy... obie starsze panny, jedna 8,5 kg, a druga 4,5 kg - objawy każda ma inne w zasadzie - mniejsza (Furia) ma częste kichanie wsteczne ale z takich charczeniem, oprócz tego często kaszle takim jak nasz oskrzelowy kaszel (serduszko ma ok bo w piątek było badane), a Luna ma chore serce, a oprócz tego prawdopodobnie problem z tchawicą - ona z kolei nie kaszle tak jak Furia, ale chrapie bardzo, jak się ekscytuje to też chrapie - na początku było to chrapanie tylko podczas snu wiec przyjmowaliśmy to jako powiedzmy normalne, jak u ludzi - niektórzy chrapią... ale od jakiegoś czasu chrapie już też jak nie śpi - jak leży, jak siedzi, jak sępi, etc...

czy ktoś z tu piszących robił operację z tymi stentami? czy to jest skuteczne? bo ja słyszałam że niekoniecznie...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Podrzucam temat.
Również szukam osoby która ma/zna/miała kontakt z psem po wykonaniu operacji.
Mam 6-letniego yorka u którego na rtg wyszło zwężenie tchawicy.
Prawdopodobnie od tego ma przekroczony poziom leukocytów (nie wiem czy to możliwe)
Jest teraz na sterydzie (encorton) i pies bardzo odżył a od połowy stycznia leczony był na zapalenie gardła.
U nas posypało się wszystko: zapalenie płuc, serce (echo wykazało, że jest ok), potem nerki (płukanie przez 7 dni) i na koniec wątroba (głodówka przez 7 dni plus odżywianie pozajelitowe). USg brzucha wykazało, że nie ma w środku żadnych zmian.
Pies nie ma żadnych objawów typu chrapanie, charczenie, głośne wciąganie powietrza "do wewnątrz" przez nos. Węzły chłonne niepowiększone.
Wcześniej siedział z opuszczoną, przekrzywioną na bok głową, widać było, że coś mu jest. Dostałam nawet od weta diagnozę: chłoniak albo białaczka. Od razu poszliśmy do następnego weta (już 5 z kolei bo żaden nie potrafił postawić diagnozy, leczyli antybiotykami - ale bez rezultatu). Teraz mamy ten steryd, jutro kontrolne badanie krwi i zobaczymy jakie będą wyniki.
W międzyczasie lekarz który konsultował mi psa skontaktował się z innym wetem i właśnie on powiedział, że zapadająca się krtań powoduje ten stan zapalny w organizmie. I zaproponował operację i wstawienie stenta do tchawicy.
Bardzo bym chciała poznać opinie osób które miały bezpośrednio do czynienia z takim psem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja nie pomogę bo moja Luna jednak tchawicę ma ok, ale za to ma jakąś narośl w obrębie krtani/podniebienia miękkiego i stąd u niej objawy jak przy zapadającej się tchawicy, nie wiadomo jakiej wielkości, nie wiadomo czy da się usunąć, w poniedziałek jedziemy do Wrocławia na badanie endoskopem i jak się d to od razu laserem dziadostwo usuwamy... :placz:

Share this post


Link to post
Share on other sites

chefrenek,w mądrych książkach piszą o zmniejszeniu masy ciała,o podawaniu leków p/kaszlowych/rozszerzających oskrzela,lekach steroidowych wziewnie podawanychlub doustnych i okresowo antybiotyki(to wszystko jako oczywiście leczenie zachowawcze)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zabieram głos ponieważ mam nadzieję, że mój post może pomóc właścicielowi pieska chorego na zapadalność tchawicy w podjęciu właściwej decyzji. Moja suczka miała 8 lat kiedy okazało się, że przez zapadalność właściwie nie może oddychać. Nocami nie spała, łapała powietrze...to było straszne. Leczenie sterydami nie wiele pomagało, ale mimo to nie wiedzieliśmy z mężem co zrobić. Nie mogłam patrzeć jak się dusi, ale alternatywą była albo eutanazja albo wszczepienie stentu. Całymi dniami szukałam informacji o takich zabiegach, a szczególnie o pieskach które żyją ze stentem ale niestety niewiele wyczytałam. Sporo jest informacji o samej zapadalności ale prawie nic na temat tego  co czeka naszych pupili po zabiegu. Mimo złego stanu zdrowia naszej suni nie mogliśmy się zdecydować na wszczepienie stentu.
Szukając w internecie trafiłam na informację o tym, że w Gliwickiej Klinice Weterynaryjnej są wykonywane takie zabiegi, na stronce zobaczyłam jak taki zabieg wygląda. Zadzwoniłam będąc w pracy chcąc umówić się na wizytę. W drodze do domu oddzwonił do mnie lekarz, który po raz pierwszy w wyczerpujący sposób przekazał mi informacje na temat tej operacji.  Bardzo konkretnie opisał możliwe powikłania i zagrożenia, które mogły wystąpić po zabiegu. Profesjonalne podejście pana  doktora Jakuba Ćwika sprawiło, że decyzja stała się łatwiejsza i zdecydowaliśmy się na rozszerzenie tchawicy za pomocą stentu. Podczas badania tuż przed zabiegiem okazało się, że nasza Aliska ma nietypową wadę, bo zapada się u niej nie tylko część miękka ale ma wybrzuszoną również cześć dolną-chrzęstną tchawicy co sprawiło, że zabieg był jeszcze bardziej ryzykowny - dotychczas pan doktor nie miał takiego przypadku. Jednak udało się!!!
Teraz nasza Alissa jest już 8 miesięcy po zabiegu i czuje się dobrze. Żyje i nie dusi się!!! Nasz niepokój o stan zdrowia naszej psinki zarówno podczas zabiegu jak i po był rozwiewany dzięki panu doktorowi, który był  z nami w stałym kontakcie i na bieżąco informował nas jak sunia się czuje. Wspaniały lekarz! Po prostu profesjonalista!
Wiem jak trudno zdecydować o tym co będzie właściwe dla naszych ukochanych pupili więc może ten mail choć trochę pomoże. Nam się udało!!!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moja sunia - 8 letnia Yorkusia - również ma zapadalność tchawicy. Do tej pory było ok chrapoliła tylko wtedy jak było bardzo ciepło, ale po zmianie miejsca na chłodniejsze, chrapanie mijało. Jak biegała dużo to też zaczynała chrumkać ale nie było to dla niej bardzo dużym problemem. Noce przesypiała dobrze. Diagnozę ( ale nie stopień zapadalności) poznaliśmy jak była rocznym pieskiem i wtedy jakoś nawet się tym nie przejęłam ponieważ nie wydawało mi się to na tyle poważne, poza tym ataki były rzadko... wiadomo z biegiem czasu było trochę gorzej ale nie utrudniało jej to bardzo życia.


Pierwszy atak po którym już wiedziałam jaka to poważna choroba zdarzył się 2- 3 lata temu. Wtedy to po bardzo stresowej sytuacji dostała silnego ataku i nie umiała przespać spokojnie nocy bo oddychanie było problemem. Tchawica bardzo się zapadła. Wtedy nasz ulubiony lekarz , którego lubię do dzisiaj, wspominał o operacji ale zniechęcał nas ponieważ powiedział że operacja nie do końca może się sprawdzić. Powiedział że lepiej wyleczyć ją farmakologicznie na tyle ile się da. Dostawała przez 3 dni zastrzyki i środki na uspokojenie i było lepiej. Szybko doszła do siebie i było jak kiedyś. Latka mijały i w tegorocznego sylwestra natrafiła się kolejna stresowa sytuacja - mała została sama w domu na sylwestra - atak paniki załatwił jej tchawicę tak że jak przyjechałam w nocy do domu to nie mogłam jej ustawić tak żeby mogła swobodnie oddychać. Kładłam ją na plecy i lekko odchylałam jej głowę bo tylko w takiej pozycji tchawica się rozciągała i lepiej jej się oddychało, ta noc i kolejne po niej były straszne dla niej i dla mnie , chrapała strasznie i tylko w tej jednej pozycji umiała zasnąć na kilka minut. Rano po sylwestrze zapadła decyzja , jedziemy do weta - klinika Weterynaryjna w Gliwicach -  była jedyną otwartą w mojej okolicy , wiec pojechaliśmy, ponownie na zastrzyki i tabletki rozkurczowe i anty stresowe, co noc było lepiej ale i tak cały czas czuwałam nad Jeską. Czwartego dnia umówiłam się na konsultację z chirurgiem - za stent i operację zaśpiewali kwotę 2500zł Oo zgorza. Nie dosyć że to to aby zdiagnozować już robili problem bo trzeba uspać psa i sprawdzić w ilu miejscach tchawica jest zapadnięta - koszt 300 zł !!! Pytam się po co psa tyle razy usypiać.... masakra    Moja ciocia z Niemiec miała wszystko za jednym uśpieniem!!!! 

Myślałam że będziemy musieli ją prędzej czy później poddać eutanazji, jeśli progres nie będzie taki szybki jak ostatnio po zastrzykach. Bardzo kocham mojego psa ale taka  kasa to jakiś koszmar.

Szukaliśmy dalej po całym Śląsku i okazało się że w Zabrzu w klinice Pan Dr wykonuje innego typu operację - 800zł - da się przełknąć, robił już kilkanaście takich zabiegów , które polega na tym że na zewnętrzną ściankę tchawicy przyszywa jakąś sprężynę, która tą tchawice podtrzymuje w właściwej pozycji. Wcześniej w celu zdiagnozowania zrobił małej rentgena ( 60zł) na którym wszystko było widać, w którym miejscu i jak zapadnięta jest tchawica. Zrobienie rentgena w klinice w Gliwicach odradzili od razu , bo na rentgenie jak się od nich dowiedziałam nic nie będzie widać - jakie było moje zdziwienie że jednak widać WSZYSTKO :/ ooj liczą tam tylko zielone serio.... Dlatego jeśli jesteście ze Śląska z takim problemem polecam klinikę na ul Kochanowskiego w Zabrzu , lekarz jest na prawdę profesjonalny i widać że kocha zwierzęta.

Mała ma operację za tydzień 22 stycznia. Czy mam obawy - pewnie - to jest operacja , ale wolę działać niż nie robić nic i męczyć psa lekami. Nie chcę już nigdy słyszeć jak mój piesek się dusi , to jest okropne bo nie można mu pomóc ... dlatego operacja to jedyne co wchodzi w grę. Dam znać jak będzie po , trzymajcie kciuki :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witajcie,

Jestem na dogo, mam  konto , ale bardzo sporadycznie korzystam. Nie potrafię wstawiać zdjęć itp. / ehh

O zapadzie muszę wiedzieć wszystko, gdyż i ja mam ten problem. Powoli szukam najlepszego na świecie chirurga pod kątem operacji zapadu tchawicy.

Czy przez te parę lat coś  ruszyło, czy gdzieś na Świecie jest Doktor , któremu z czystym sumieniem  powierzyłybyście Kochane swojego Najlepszego Przyjaciela ?

Czytałam o możliwościach we: Wrocławiu, Warszawie, Gliwicach i Zabrzu.

Czy macie może konkretne informacje ( nazwiska i kontakty do doktorów? ). Byłabym bardzo wdzięczna za namiary. Może być w wiadomości prywatnej.

 

Pani Izie współczuję z całego serca, spłakałam się kilkakrotnie czytając Pani wpisy.

Minęło trochę czasu, jak się Pani  czuje ? Co z kremacją w końcu, zdecydowała się Pani pociągnąć temat dalej ?

 

Asik87 daj znać jak poszła operacja ?

Mam nadzieję , że pomyślnie.

 

Pozdrawiam  i życzę jak najwięcej zdrówka dla Wszystkich pupili <3

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wszystko na tym forum odbywało się dawno więc strwiedziłam, że dopowiem swoje. Mój pies Max (york) ma 5 lat, od 3 tygodni ma stwierdzoną zapaść tchawicy III stopnia + do tego chore serce, które uniemożliwia operacje, chociaż może uniemożliwia to złe słowo.. mogę wykonać operację jednak jest duże ryzyko (ryzyko jest duże nawet u psa bez choroby serca). Na początku myslalam, ze to nic groznego, że hrumhanie i dyszenie jest oznaką zmęczenia lub gorąca (z tego co zaobserwowałam to takie hrumhanie jest u yorków normalne- tak mi się wydawało), któregoś dnia zaczęło się duszenie i wspomniane wyżej hrumhanie bez zmęczenia, po prostu w domu.. no i tak to trwało 2-3 dni aż wkońcu z chłopakiem stwiedziliśmy, że pora pojechać do lekarza.. dostał kilka zastrzyków na które chodziłam przez 3 dni i nie rozumiem dlaczego dopiero na ten 3 dzień zrobiono mu prześwietlenie (teraz mi się wydaje ze to było po prostu wyciaganie pieniedzy). Po prześwietleniu codziennie jesteśmy u weterynarza, dostaje leki i zastrzyki jednak jest coraz gorzej. Ataki duszności i brak oddechu to normalka, leżenie bez ruchu i trzęsiawki to też normalka, byłam wczoraj u lekarza i dostałam już kilka pytań czy podejmuję się operacji, oczywiscie odmowiłam, bo z lekarzem jesteśmy pewni, że przez to serce by się nie wybudził. Dostał kolejną serie zastrzyków i leków do domu i miałam dzwonić kiedy będzie się coś dziać, kocham swojego psa i kiedy przeczytałam 50 stron i 50 forum, na któreych była ta choroba opisana zaproponowałam uśpienie, widzialam jak się męczył i nie chciałam popełnać błędów ludzi, którzy na siłe utrzymywali psa i umierał w męczarniach, pani lekarz mi to odradzila i kazała nie myslec o najgorszym, jednak dzisiejszy dzien tez jest straszny dla mnie i Maxa, noc była ciężka oczywiście nieprzespana jak prawie każda od 3 tygodni, ciezkie łapanie powietrza i kulenie się i trzesięnie.. podjęłam decyzję o uspaniu psa, wiem, że jest coraz gorzej i widzę to, nie chcę czekać aż się sam udusi i któregoś dnia wrócę ze szkoły i nie bede w stanie już mu pomóc. Jest mi okropnie cieżko i spędziliśmy piękne chwile razem przez te 5 lat, pocieszam się tym, że dałam mu piękne życie pełne zabawy i pysznych kiełbasek :) Staram się tez pocieszać tym, że pomogę innemu psu, ze schroniska którego już nikt nie będzie chciał. Kocham Cię Maxiu, tam będziesz miał spokój i brak duszności.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzień dobry,

jestem przed podjęciem decyzji co do operacji zapadniętej tchawicy u yorka, stąd mam pytanie - czy są może na forum właściciele piesków, które przeszły ten zabieg?

Chciałam dowiedzieć się, czy operacja przyniosła poprawę, jakie są zachowania piesków po operacji, czy rekonwalescencja jest długotrwała i jak pieski to znoszą?

Moja sunia ma ukończone 12 lat i cierpi na zapadalność tchawicy...

Będę wdzięczna za wszelkie informacje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


Announcements

×
×
  • Create New...