Jump to content
Dogomania
łamAga

Niezrównoważony psychicznie Mastif i jego koteły.

Recommended Posts

ja jak pracowałam w szpitalu to pracowaałam od 7 do 19 :D to dopiero był brak czasu na cokolwiek :D za to jak pracowałam w tym samym systemie na noc to miałam cały dzień wolny z tym że trochę półprzytomny :) bo po zejściu z nocki o 7 rano niby cały dzień do dyspozycji ale oczy to mi sie nieraz kleiły :D czasem odsypiałam po ogarnieciu psow i mieszkania a czasem nie :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

System dwuzmianowy, tak jak ma Aga czy mój mąż jest dla mnie rewelacyjny ;) Zawsze można coś zaplanować "do przodu". A takie "dniówki", to żeby cokolwiek coś załatwić, to człowiek musi brać dzień wolnego :/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie no jak pracowałam to dniowki i nocki sie przeplatały a grafik znalam z miesiecznym wyprzedzeniem, więc źle nie było, czasem szło sie z koleżankami zamienić np zeby miec cały weekend wolny np na dogtrekking :) przed nocką miało sie dzien wolny. i po nocce tez wiec jesli nocka była spokojna i szlo sie kimnąć choć ze dwie godzinki to człowiek jakoś po tej nocce funkcjonował :) w sumie chodziło ok 3 dyżurow w tygodniu wiec dużo wolnego w brew pozorom :)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 godzin temu, Aleksa. napisał:

A to w tym szpitalu, gdzie mam dużo praktyk i właśnie egzamin są sanitariusze ale w dzień tylko :)

Gdybym pracowała na oddziale łóżkowym jakimkolwiek to też miałabym tylko dniowki, ale że pracowałam na SORze ((Oddział Ratunkowy) to tam obstawa musi być całą dobę. Nocą np moją rolą był wywóz osób zmarłych do chlodni znajdujących sie w prosektorium..... ciemne korytarze, windy, podziemne tunele i ja z trupem :D zawsze na szczęście w asyście Pana technicznego  :D wg Paów technicznych z ktorymi miałam przyjemność pracować (wiadomo, też różni byli na dyżurach nocnych) ja byłam najdzielniejszą sanitariuszką :) nigdy nie dałam po sobie poznać, że sie boje czy cos... wiadomo było to średnio przyjemne ale zawsze starałam sie żartować na inne tematy i ogólnie być osobą pogodną, żeby było łatwiej przez te procedury przechodzić... czasem umarłych było kilku w ciągu jednej nocy albo noworodki czy martwe płody.... nie łatwa profesja ale ja sie w niej odnajdywałam i lubiałam ten swój profesjonalizm :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
24 minut temu, jolkablaszczyk napisał:

Gdybym pracowała na oddziale łóżkowym jakimkolwiek to też miałabym tylko dniowki, ale że pracowałam na SORze ((Oddział Ratunkowy) to tam obstawa musi być całą dobę. Nocą np moją rolą był wywóz osób zmarłych do chlodni znajdujących sie w prosektorium..... ciemne korytarze, windy, podziemne tunele i ja z trupem :D zawsze na szczęście w asyście Pana technicznego  :D wg Paów technicznych z ktorymi miałam przyjemność pracować (wiadomo, też różni byli na dyżurach nocnych) ja byłam najdzielniejszą sanitariuszką :) nigdy nie dałam po sobie poznać, że sie boje czy cos... wiadomo było to średnio przyjemne ale zawsze starałam sie żartować na inne tematy i ogólnie być osobą pogodną, żeby było łatwiej przez te procedury przechodzić... czasem umarłych było kilku w ciągu jednej nocy albo noworodki czy martwe płody.... nie łatwa profesja ale ja sie w niej odnajdywałam i lubiałam ten swój profesjonalizm :)

No jasne, najważniejsze że to lubiłaś :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, jolkablaszczyk napisał:

Gdybym pracowała na oddziale łóżkowym jakimkolwiek to też miałabym tylko dniowki, ale że pracowałam na SORze ((Oddział Ratunkowy) to tam obstawa musi być całą dobę. Nocą np moją rolą był wywóz osób zmarłych do chlodni znajdujących sie w prosektorium..... ciemne korytarze, windy, podziemne tunele i ja z trupem :D zawsze na szczęście w asyście Pana technicznego  :D wg Paów technicznych z ktorymi miałam przyjemność pracować (wiadomo, też różni byli na dyżurach nocnych) ja byłam najdzielniejszą sanitariuszką :) nigdy nie dałam po sobie poznać, że sie boje czy cos... wiadomo było to średnio przyjemne ale zawsze starałam sie żartować na inne tematy i ogólnie być osobą pogodną, żeby było łatwiej przez te procedury przechodzić... czasem umarłych było kilku w ciągu jednej nocy albo noworodki czy martwe płody.... nie łatwa profesja ale ja sie w niej odnajdywałam i lubiałam ten swój profesjonalizm :)

Chyba bym szybko wylądowała w kaftanie bezpieczeństwa przy takiej pracy placze.GIF

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, jolkablaszczyk napisał:

Gdybym pracowała na oddziale łóżkowym jakimkolwiek to też miałabym tylko dniowki, ale że pracowałam na SORze ((Oddział Ratunkowy) to tam obstawa musi być całą dobę. Nocą np moją rolą był wywóz osób zmarłych do chlodni znajdujących sie w prosektorium..... ciemne korytarze, windy, podziemne tunele i ja z trupem :D zawsze na szczęście w asyście Pana technicznego  :D wg Paów technicznych z ktorymi miałam przyjemność pracować (wiadomo, też różni byli na dyżurach nocnych) ja byłam najdzielniejszą sanitariuszką :) nigdy nie dałam po sobie poznać, że sie boje czy cos... wiadomo było to średnio przyjemne ale zawsze starałam sie żartować na inne tematy i ogólnie być osobą pogodną, żeby było łatwiej przez te procedury przechodzić... czasem umarłych było kilku w ciągu jednej nocy albo noworodki czy martwe płody.... nie łatwa profesja ale ja sie w niej odnajdywałam i lubiałam ten swój profesjonalizm :)

Podziwiam, bo ja bym nie mogła tak pracować ... mam lęk przed osobami zmarłymi i sama nie umiem określić tego lęku, bo tak jak np przed pogrzebami jest różaniec i wiadomo stoi się w kaplicy wokól zmarłej osoby (tak jest u nas, nie wiem jak w innych rejonach) to jeszcze w miare ok, ale jakbym miała zostać sama ze zmarłą osobą np właśnie w kaplicy to bym strasznie się bała, nie wspominając o prosektorium ...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fajna praca... wywóz zwłok to tylko mały dodatek. Na SORze sanitariusz lata do laboru z krwią i np moczem, potem odbiera wyniki. wozi pacjentow na wozkach inwalidzkich na rozmaite badania, pomaga się przebrać pacjentom ktorzy w szpitalu zostają. Brudnych pacjentow musimy myć zeby na oddział już trafili czyści... na SOR trtafiają wszystkie żule i cała rzesza bezdomnych... po różnych urazach... jeśli pacjent jest lezący pomaga mi ktos z personelu bo sama to ja mogę tylko wózek inwalidzki pchać.. z leżącym łóżkiem już nie da rady samemu... wszędzie gdzie jestem z pacjentem jestem za niego odpowiedzialna.... no i troche pracy około-oddziałowej, składanie historii choroby, sprzątanie w szafkach medycznych, cała obróbka prania wydawanego do pralni i potem jego odbiór.... wydawanie z szatni ubrań pacjentów itp.... 12 godzin pracy a każdy dyżur inny :) O przypadkach medycznych oczywiście można książkę i to nie jedną napisać... :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aga, przykro mi z powodu Nerona :( 
Moja Onkowata suczka też nagle odeszła. Wtedy ktoś mi powiedział, że u owczarków to dosyć częste :(

Bratowa jest pielęgniarką, pracuje po 12h, na zmianę idzie na noc i na rano, pomiędzy wpadają dni wolne. Najgorzej jest w weekendy i święta, bo często musi być w pracy. I kurcze no... nie ma jak się spotkać!
a ja ostatnio często wychodzę z domu przed 8, a wracam o 21 jak nie później, wpadam w międzyczasie do domu tylko na chwilkę. Dobrze, że dzień długi, to psy mają normalne wieczorne, długie spacery :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, Naklejka napisał:

Aga, przykro mi z powodu Nerona :( 
Moja Onkowata suczka też nagle odeszła. Wtedy ktoś mi powiedział, że u owczarków to dosyć częste :(

Bratowa jest pielęgniarką, pracuje po 12h, na zmianę idzie na noc i na rano, pomiędzy wpadają dni wolne. Najgorzej jest w weekendy i święta, bo często musi być w pracy. I kurcze no... nie ma jak się spotkać!
a ja ostatnio często wychodzę z domu przed 8, a wracam o 21 jak nie później, wpadam w międzyczasie do domu tylko na chwilkę. Dobrze, że dzień długi, to psy mają normalne wieczorne, długie spacery :) 

No pielęgniarki lecą dyżury po 12 h, chyba że pracują w przychodni :P 

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Aleksa. napisał:

No pielęgniarki lecą dyżury po 12 h, chyba że pracują w przychodni :P 

Męczące, ale wolne dni w tygodniu to tez fajna sprawa :)
W moim zawodzie pracuje się czasami całymi dniami, w weekendy też. A czasami tylko kilka godzin, bo nie ma pracy. Chwilami mam ochotę olać szkołę i zająć się czymś innym. Tylko lubię to, co robię... 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×