Jump to content
Dogomania

Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]


dog_master
 Share

Recommended Posts

Ja nie toleruję jak obce psy zabierają mi zabawki. Specjalnie unikam skupisk psich do rzucania moim piłki czy frisbee żeby nie dochodziło do takich incydentów. Idę na pustą polankę i jak zaplączę się jakiś namolny pies to cóż, jestem w stanie trwale zniechęcić go do moich talerzyków. To nie jest kwestia tylko ceny jaką płacę za frisbee ale też mojego czasu jaki poświęcam na wybór talerzy, zapłatę i odbiór. Mam frisbee skompletowane co do ilości, rodzaju i koloru po 10 sztuk z każdego i nie mam ochoty zamawiać tylko po jednej sztuce bo mi jakiś pies pożarł. Komplety wymieniam całościowo a nie po sztuce. Co do piłek to mam ich tylko dwie. To najulubieńsze piłki moich psów - mają je od szczeniaka. Wymieniam tylko piłki sznurkowe bo niestety regularnie są mi podkradane przez obce psy. Taki sznurek zmamłany przez innego psa trwale zniechęca moje psy do bawienia się później taką zabwką. Jeśli bawię się z obcymi psami np. moich znajomych to rzucam wyłącznie piłki nie należące do moich psów a kupione specjalnie na takie okazje. 
Ja nie wiem jaki jest problem w odwołaniu swojego psa od cudzej zabawki. Osobiście nie mam żadnego, nauczyłam psy, że cudzego się nie rusza.

Link to comment
Share on other sites

to my jestesmy chyba freakami, bo chetnie dzielimy sie zabawkami, pozyczami swoje pullery, zelka konga, safe sticka innem pieskom i wiadomo, ze czasek ktoras powie "to jest moje" i niech sobie mowi dopoki to znaczy "to jest moje", a nie "za chwile cie zabije, bo ruszyles moja zabawke".

od dziecinstwa ucze moje psy, ze trzeba sie dzielic i nie mam zadnych problemow z tym, ze obce psy bawia sie naszymi zabawkami, jedza nasze ciasteczka itd.

 

co wiecej moje psy potrafia bawic sie swoimi zabawkami z kolegami. 

 

co bym zrobila, gdyby ktorys z obcych psow zniszczyl nasza zabawke? no chyba bym powiedziala "nie martw sie, nic sie nie stalo".

bo to jest tylko zabawka dla psa.

Link to comment
Share on other sites

Wlasnie o to sie rozchodzi :) rozumiem kiedy ktos kupuje jakis super-wypas sprzet dla swojego psiaka i nie chce zeby inny pies "nieokrzesany" zepsul taka rzecz. Ja wole kupic/znalezc pilki tenisowe, patyki, szyszki, bo na spacer ide dla przyjemnosci, a nie zeby sie martwic czy inny psiak, lub moj w afekcie nie "popsuje" rzeczy. To tylko rzeczy, a ja ciesze sie z tych szalenstw wszystkich psiakow :)

 

Kiedys kupilismy taka duza pilke do nogi, skorzana itd. zeby dluzej trwala. Psy rozszarpaly w ciagu 2 godzin, no nic, teraz tylko tenisowe :D sa trwalsze :)

Zawsze zapraszam do zabawy inne pieski (w porozumieniu z wlascicielami, bo przeciez jak nie znam psa, nie bede go zabawiac, moze jest strasznie zadrosny, czy co, a na placu MUSI bys wzgledny spokoj).

Link to comment
Share on other sites

Mi się zdażyło kilka razy, że mój pies chwycił cudzą zabawkę i było mi za każdym razem głupio, więc od razu ją oddawałam właścicielowi. U mnie tylko moja Gina (bulterierka) potrafi się dzielić zabawkami, Kropa (mix pinczerka), jeśli jakiś pies ruszy jej zabawkę, to ją pożuca i zajmuje się czymś innym a Anyż (bulterier) nie ma zupełnie podzielności uwagi i jak jest zabawka to widzi tylko ją dlatego nie zauważa, że chwycił ją razem z psem(chyba, że pies piśnie, to się na chwile ocknie i wypluje go) ale są też pozytywne strony, kiedyś jak biegł po piłkę to podleciał bokser i go ugryzł a ten nawet nie zauważył tego, musielibyście widzeić minę tego boksera, który liczył na zadymę a tu nic.

Link to comment
Share on other sites

Wlasnie o to sie rozchodzi :) rozumiem kiedy ktos kupuje jakis super-wypas sprzet dla swojego psiaka i nie chce zeby inny pies "nieokrzesany" zepsul taka rzecz. Ja wole kupic/znalezc pilki tenisowe, patyki, szyszki, bo na spacer ide dla przyjemnosci, a nie zeby sie martwic czy inny psiak, lub moj w afekcie nie "popsuje" rzeczy. To tylko rzeczy, a ja ciesze sie z tych szalenstw wszystkich psiakow :)

 

Kiedys kupilismy taka duza pilke do nogi, skorzana itd. zeby dluzej trwala. Psy rozszarpaly w ciagu 2 godzin, no nic, teraz tylko tenisowe :D sa trwalsze :)

Zawsze zapraszam do zabawy inne pieski (w porozumieniu z wlascicielami, bo przeciez jak nie znam psa, nie bede go zabawiac, moze jest strasznie zadrosny, czy co, a na placu MUSI bys wzgledny spokoj).

Ja nie kupuję superwypasu dla psów tylko frisbee - profesjonalne, dobrane dla nas, zamówione ze sklepu internetowego. To moja pasja i pasja moich psów i nie kupię "sprzętu" z supermarketu tylko dlatego żeby jakiś niewychowany człowiek mógł mieć radochę z patrzenia jak jego pupil rozprawia się z moimi talerzykami. Nie będę dla czyjejś wygody i buractwa rezygnować ze swojego sportu. Nie przeszkadza mi jak inny pies dołączy się do biegania z moimi ale memłania talerzy tolerować nie będę. Moje psy nie pożrą psa, który zabierze nasze frisbee, nie pilnują zabawek bo tego są nauczone ale serio jak patrzę na debilnych właścicieli cieszących się, że ich psiuńcio zabrał nasze frisbee i robi w nim dziury to wolałabym aby moja suka takiemu psiuńciowi "skopała tyłek". Zazwyczaj psy, które to robią są nieodwoływalne, niewychowane i mają niegramotnych właścicieli. Ja niestety takiego psa nie dogonię. Najlepsze jest to, że jak pies dostanie reprymendę za dobieranie się do moich rzeczy to właściciel nagle się burzy i bardzo szybko udaje mu się zabrać psa co kilka sekund wcześniej było niewykonalne.
Moje psy nie gryzą frisbee, komplety talerzy mamy stosunkowo długo. Do szarpania mamy starsze egzemplarze, lekko już wypaczone. Dbam o to co mam i chcę aby jak najdłużej służyło. Moje psy nie zabierają innym psom zabawek, nie wezmą do pyska. W życiu nie ruszą też znalezionej, bezpańskiej zabawki. Zauważyłam natomiast prawidłowość, że jak zapomnę wziąć z trawy smyczy czy piłki i wrócę po kilku minutach to rzeczy już w trawie nie ma - ot chamstwo...

Link to comment
Share on other sites

Gdyby bylo wydzielone miejsce dla psow "cwiczacych ze sprzetem profesionalnym" na krok nie zblizylabym sie do takowych, bo szanuje cudza wlasnosc, i nie chodzi o koszt "zabawki", wiem ze niektorzy psiarze przywiazuja wage do tego czym sie bawi ich pies, maja swoje zalozenia co do wychowania, nauki itd. Szanuje i sie nie wtryniam. Natomiast do "naszego" parku przychodzi multum zwierzakow, szczeniaki, staruszki, te ktore sa przyjazne i te ktore nie. Te ktore leza na stole, i te, ktore odpoczywaja na ziemi.

 

Moje "wilki" nie sa wariatami, ale jesli ktos rzuca psu zabawke, Sara stara sie ta zabawke odebrac (dlatego mamy kilka pilek, zeby ja odciagnac). Malo kto wie, ze dorosly pies tez musi byc szkolony, kiedy dojdziemy do tego ze Sara nie zaeraguje na obca zabawke-nie wiem. To jest codzienna ciezka praca (ile satysfakcji!!!)

 

Panstwo z freesby (opisani wyzej) uciekli nie bo Marta chciala sie bawic sprzetem, chciala powitac psa i ludzi, jak ma to w zwyczaju, lizac po rekach.

 

Konkluzja:idac do psiego parku nastawiam sie na zniszczenia, ubrudzenia itd. nie wszystkie psiaki sa delikatne, lagodne. Idac na pole "cwiczebne" nastawiam sie na spokojna prace z psem. Mimo tego ze moze byc rozpraszany.

 

(cwiczenie dzisiejsze z Marta: nie reaguj na dzieci. Nie skacz, nie oblapiaj, nie "caluj", daj sie poglaskac. Bylo dobrze, ale podbiega jakis chlopczyk ze zlamana reka i dawaj do Martuli, bo pyszczunio ma slodkie...cwiczenie sie nie udalo, Marta mimo upomnien "zmasakrowala na mokro" dziecko...)

Link to comment
Share on other sites

Moje zdanie jest takie jeśli pies jest nieprzewidywalny, podbiega do psów i ludzi w niekoniecznie dobrych zamiarach to powinien chodzić na smyczy. Ja ćwiczę z dwoma psami i jeden jest zawsze uwiązany na linie i podbieganie jakiegokolwiek psa w takiej sytuacji jest mocno niekomfortowe. Ja idąc do parku liczę zazwyczaj na odrobinę rozsądku ze strony innych właścicieli psów tak jak ja zachowuję kulturę i takiż zdrowy rozsądek. Moje psy nie mają prawa podbiegać do innych psów i ludzi, idą nie dalej niż krok ode mnie. Nie podoba mi się jak pies obcy pies nabuzowany energią podbiega do mnie, próbuje zabrać zabawkę, skakać na mnie, lizać czy nasikać na mój plecak etc. Psy spokojne, ułożone są zawsze mile widziane. Najgorsze jest to, że większość "psiarzy" widzi tylko swój czubek nosa, gdyby było inaczej życie byłoby prostsze.

Link to comment
Share on other sites

Bo to jest tak, że większość ludzi nie skupia się na szkoleniu i układaniu psa, tylko po prostu go ma i koniec. Często jest też tak, że to pies rządzi właścicielem, np. zamiast iść po ścieżce ciąga go po całym trawniku w prawo i w lewo, zygzakiem , chodiz gdzie chce. To w moim parku częsty widok.

Link to comment
Share on other sites

A ja wczoraj miałam taką sytuację.

Idę z trzema psami, wszystkie trzymam w jednej dłoni, hasiory na flexi, kundel na zwykłej. W drugiej trzymam śmieci. Wyrzuciłam je i poszłam na trawnik na śmietnikiem. Akurat była babaz z yorkiem z którym dość często mamy problemy i z JRT córki. Wchodzę, jej psy drą mordę, moje idą spokojnie załatwiają swoje potrzeby, i lecimy dalej. A ona do mnie:

-dlaczego wchodzisz tam gdzie ja jestem..! robisz to celowo żeby mnie... (już się wyłączyłam)

-A co pani myśli że jest pępkiem świata??

(zaczęła wspominać coś że jej psy źle reagują na moje czy coś w tym stylu)

-to nie mój problem lecz pani .

-NIE, to pani problem....

Tu już się kompletnie wyłączyłam i poszłam dalej.

No porażka. york luzem, JRT na flexi a ja idę z trzema, trzymam je w jednej dłoni, na dwóch flexi i zwykłej.

Te psy należałoby odebrać i znaleźć im lepszy dom, bo w tym to kurczę na dziadowskie bicze je wychowują, a nawet nie wychowują :mdleje:

Link to comment
Share on other sites

Ja miewam chamskie sytuacje głównie w autobusie.
Nie mam pewności czy pani z dzieckiem była "psiarą". Jechałam z jamnikiem no i jak zwykle - jamnik taki mały,taki słodki i zawsze ktoś się w tym stylu przyczepi.Tym razem był to chłopiec,na oko lat 4-5.Jechał z mamą,siedział po przeciwnej stronie,pod oknem.Wstał z siedzenia i zaczął przeciągle wołać: pieees,pieees,pieees.Głowa zaczęla mi pękać już po pięciu minutach takiego wycia a chłopiec w wołaniu nie ustawał. Mama co chwilę, zwracała mu uwagę by usiadł bo niebezpiecznie stać w autobusie.Ale smarkacz mamy nie słuchał.Mama zaczęła krzyczeć a on dalej miał ją w poważaniu.
Przesiadłabym się z przyjemnościa ale jechałam z torbą,teczką z nutami i skrzypcami i jakoś nie chciało mi się z tym wszystkim przepychać na koniec autobusu gdzie były wolne miejsca.
Mamusia w pewnej chwili odezwała się do mnie z pretensją,że mogłabym siąść gdzie indziej bo dziecko nie chce usiąść przez MOJEGO PSA i co powiem na to jak się przeze mnie a właściwie mojego psa wywali? Kto będzie za to odpowiedzialny?
Ech...

Link to comment
Share on other sites

Mamusia w pewnej chwili odezwała się do mnie z pretensją,że mogłabym siąść gdzie indziej bo dziecko nie chce usiąść przez MOJEGO PSA i co powiem na to jak się przeze mnie a właściwie mojego psa wywali? Kto będzie za to odpowiedzialny?
Ech...

No cóż, powinnaś powiedzieć, że przy swoim stopniu inteligencji nie powinna decydować się na dzieci, bo niestety często się to dziedziczy. Swoją drogą są już mamusie po gimbazie ?

Link to comment
Share on other sites

Trzeba jej było powiedzieć, że jak jej towarzystwo psa nie odpowiada to zawsze może iść na piechotę albo jechać taksówką. Jeśli jedziesz środkiem komunikacji miejskiej, kupujesz bilet, wszystko jest zgodnie z przepisami to masz prawo wieźć nawet 10 psów (o ile przepisy nie precyzują liczby psów/właściciela) i nic nikomu do tego, jeśli się poprawnie zachowują. U mnie też często słychać kwęki "I z psami jeszcze, DWOMA!" ale puszczam takie uwagi mimo uszu, natomiast jeśli ktoś by się zwrócił bezpośrednio do mnie to bym mu wyjaśniła, że mam takie samo prawo jechać autobusem jak i on. Bardziej lub mniej kulturalnie, w zależności od treści uwagi. A jak pani nie umie wychować dzieciaka - to jej problem. 

Link to comment
Share on other sites

Mamusia nieogarnięta a do tego nie pilnująca dziecka.Bo jakby chłopaczka na kolana wzięła zamiast cały czas wgapiać się w telefon to by psa widział. Dzieckiem się chyba trzeba zajmować- no ale ja się mogę przecież nie znać bo mi się od razu dziewięciolatka urodziła:)

Powiedziałam mamusi by się sama przesiadła bo mój pies w depresję wpadnie i kto będzie za to odpowiedzialny?

Evel- gdyby nie ciekawski chłopaczek to mamusia by pewnie psa nie zauważyła.Jest mały,siedzi sobie na podłodze. Jak nie ma tłumu ludzi to mało kto go zauważa.Więc pies jej nie przeszkadzał tylko dziecko bo sobie fejsbuka nie mogła na komórze sprawdzić.

Link to comment
Share on other sites

nie wiem skąd Wy bierzecie te sytuacje w komunikacji, ja się nigdy w życiu nie spotkałam z negatywną opinią, ba, nawet nie zostałam objechana wzrokiem za wpychanie się z psem do zatłoczonego tramwaju.

Patryk zawsze staje jak sierota, macha ogonem do każdego i nawet przysłowiowe moherowe babcie chętnie go głaszczą. ostatnio wycyganił chałkę od jednej staruszki, komentowała jeszcze, że "pewnie wolałbyś kiełbaskę"  :loveu:

jedyne uwagi dotyczą kagańca, że taki mały piesek, a taki wielki kubeł, etc - klasyka chopo.

Link to comment
Share on other sites

No ale przecież napisałam,że jak wsiadam z jamnikiem to także wszyscy chcą głaskać,miziać,cmokać,przytulać.
Mamusia ewidentnie była wkurzona na synka a ponieważ z jej metod wychowawczych drwił nawet rzeczony 4 latek więc nie pozostało pani owej nic innego jak wkurzenie przekierować na mnie, bo ja przecież tak jawnie jak jej synek drwić nie będę.
Tacy ludzie wkurzają się niezależnie od tego czy jedziesz z psem, parasolem, nogą w gipsie.

Link to comment
Share on other sites

Trzeba było powiedzieć, że jak nie panuje nad dzieckiem to nie powinna nim jeździć komunikacją miejską. 
Ja nie jestem fanką dzieci i wychodzę z siebie jak dziecko jest uciążliwe dla innych, a rodzic nie reaguje. Nawet jak to jest dziecko kogoś ode mnie z rodziny i dokucza Tinie, a rodzic nie reaguje to czekam tylko aż Tina kłapnie na niego zębami. Skoro rodzic go nie nauczy jak się obchodzić z psem to Tina sama to uczyni. 

Link to comment
Share on other sites

Trzeba było powiedzieć, że jak nie panuje nad dzieckiem to nie powinna nim jeździć komunikacją miejską. 
Ja nie jestem fanką dzieci i wychodzę z siebie jak dziecko jest uciążliwe dla innych, a rodzic nie reaguje. Nawet jak to jest dziecko kogoś ode mnie z rodziny i dokucza Tinie, a rodzic nie reaguje to czekam tylko aż Tina kłapnie na niego zębami. Skoro rodzic go nie nauczy jak się obchodzić z psem to Tina sama to uczyni. 

 

A ja wręcz przeciwnie - nie widzę powodu, aby wyrosnąć miało dziecko, które będzie bało się psa, bo zapamięta, że ten kłapie na niego zębami. To ja jestem odpowiedzialna za psa. Jeśli dziecko nie umie się z psem bawić, to psa zabieram. Jeśli dziecko się awanturuje - to to jest sprawa rodzica, i rodzicowi dziecka mówię też, żeby zaangazował się nieco bardziej w to, co jego dziecko robi. Skoro ja pilnuję psa, to ktoś może pilnować dziecka ;) Jednocześnie, nie widzę powodu, aby dziecko ponosiło konsekwencje niefrasobliwości rodziców. Z jego rodziców nic już nie będzie, a dzieciak może być jeszcze fajnym dorosłym :)

Link to comment
Share on other sites

Tina ma dobry kontakt ze wszystkim dziećmi, oprócz jednym moim kuzynem. Ale nie będę zmuszała psa żeby we własnym domu dał się kopać i deptać po łapach. Nie było to już taki mały chłopiec żeby nie wiedział, że to co robi jest złe. Uderzyłby inne dziecko to tez by mu oddało. 

Link to comment
Share on other sites

Tina ma dobry kontakt ze wszystkim dziećmi, oprócz jednym moim kuzynem. Ale nie będę zmuszała psa żeby we własnym domu dał się kopać i deptać po łapach. Nie było to już taki mały chłopiec żeby nie wiedział, że to co robi jest złe. Uderzyłby inne dziecko to tez by mu oddało. 

 

Ale pies to nie jest inne dziecko. Jeśli przychodzi do domu ktoś z dzieckiem, nad którym nie panuje albo któremu nie chce Ci się powiedzieć, ze ma przestać - to nie zapraszaj, to jest bardzo proste. Albo na czas wizyty wyjdź na przyjemny spacer. Nadal uważam, że to dorosły człowiek w tym towarzystwie jest najmądrzejszy, a przynajmniej powinien być, bo widzę, ze to jednak jest próżna nadzieja.

Link to comment
Share on other sites

Logiczne, że gdyby zależało to ode mnie to bym nie zapraszała.
Sama jak byłam dzieckiem w wieku 5-6lat to nie raz ugryzł mnie pies, szybko nauczyłam się, że zbytnich czułości i natręctwa psy nie tolerują. Nic mi się nie stało, żyje, mam wszystkie rączki i nawet paluszki. 

Link to comment
Share on other sites

Okej, widzę, że nie ma co dyskutować. Powiem tylko, że nie wszystkie dzieci są takie same, i jeden przypadek nie wyznacza reguły. Ja znam kilka przypadków dokładnie odwrotnych.

 

Tymczasem, u nas znów miło: pies pomylił starszą panią z babcią TŻ, podbiegł, na szczęście zauważyłam i szybko ryknęłam, zanim zdążył się zaprzyjaźnić, a panią przeprosiłam. Pani - nie ma sprawy, i czy można głaskac. Można. Oboje byli wyraźnie zachwyceni :D 

Link to comment
Share on other sites

Poczekaj aż powie, że wydycha na nia nieświeże powietrze :D Śmieszni są ludzie czasem. 

 

Generalnie UWIELBIAM starszych ludzi, bo fajne rzeczy mowia, historie o tym jak bylo... niestety z powodu Panstwa, rezygnujemy calkowicie z wyjscia do parku o TEJ godzinie. Pan zazwyczaj "odgania" psy kijem (nie bije, ale macha przed nosem), prosilam Pana, zeby tak nie robil, Marta reaguje na NIE! (wtedy nie podchodzi, nie lasi sie jak kot...), ale jak ktos wywija kijaszkiem pod nosem, biedna mysli ze chce sie z nia bawic.

Ogonem wali, to prawda, ale kurka, nie zabronie jej machac ogonem! nie ma mozliwosci zeby do panstwa nie podeszla, mam ja trzymac na smyczy caly czas? odpuszczamy (z bolem, bo akurat te godziny wyjscia bardzo nam pasowaly, ale Pani, jak twierdzi, ponad 80 latka, nie ma ochoty, zeby psi ogon bil ja po nogach..ok)
 

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...