Jump to content
Dogomania

Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]


dog_master
 Share

Recommended Posts

Hah jak tak patrzę na niektórych właścicieli psów to myślę że powinny być jakieś testy psychiczne i przymusowe minimum 3m-c szkolenie ... WŁAŚCICIELA.
Ponieważ mam 'liczne stado' składające się z 4 sztuk (jeden to DT), wychodzą często i na dość długo to nie mam możliwości żeby nie trafić przynajmniej raz dziennie na debila. Jednak dziś miałam kumulację w jednym spacerze :mad:
Matka wyszła ze starszą 'agresorką' (kaganiec +krótka smycz) oraz Magią (tym hovawart/chart) i pierwsze co trafiła na gościa który od X lat chodzi i szczuje swoją sukę asta. Lazł szczując ją na nasze psy, moje suki wydarły ryj - a ten dalej zachwycony bo będzie rozróba. Wyszłam z klatki z suką na DT (w typie m. pirenejskiego) i Szamanem (w typie m. tybetańskiego). Jak Szaman zobaczył że jego biedne suczydła zostały oszczekane tak wyskoczył z pełnym impetem na smyczy. Dopiero jak facet zobaczył mojego samca bez kagańca (widząc co się dzieje ściągnęłam mu) i rwącego się na 2 łapach do niego to zrezygnował i odszedł fukając coś pod nosem...

Nie minęło 15minut jak podbiegł do nas chudy, rudy, samiec mocno pod kolano i próbował się dobierać do jednej z suk. Szaman wpadł w furię - a że stado działa jak jeden organ to naprawdę niewiele brakło żeby z burka nic nie zostało... A właściciel co robi? To co ZAWSZE 'rufus, rufus chodz, rufuuuus'. Jak krzyknęłam 'bierz pan psa bo zaraz swojego spuszczę', oj wtedy to się zaczęła komedia.
Facet nieporadnie biegał za swoim psem, ten mu uciekał i osikiwał wszystko co 'wystaje z ziemi', facet coraz bardziej wku****, pies za to mocno rozbawiony. Dopiero po 20minutach 'dogonił' psa i zapiął na smycz.
Oczywiście i tu poleciały epitety w moją stronę.

Prawdę pisząc czasem się zastanawiam dlaczego ja swoje psy szkolę (łącznie z psem na DT!) skoro ludzie puszczają swoje burki mając wszystko gdzieś. Zaczynają włączać myślenie dopiero jak się stanie tragedia, a proszę mi uwierzyć gdyby został dorwany 'rufus' przez 3 wielkie psy w kagańcach to facet mógłby jechać go .... "utylizować". Chociaż kto wie czy wtedy nie zaczął by się lament że to podli ludzie i nieodpowiedzialni, bo jego piesek chciał się tylko przywitać, a to taki mały piesek - a tu takie podłe bydlaki :roll:. Nie mam co ukrywać moje psy to jedne z największych w tym zadupiu :diabloti:

Link to comment
Share on other sites

Możemy chyba tylko liczyć na "nowych właścicieli", bo ludzi, którzy "mieli psy od zawsze" i "zawsze chodziły bez smyczy" nie zmienimy :) Dla nich pies to tylko pies, a tacy szkolący, sprzątający koopy i poświęcający psom czas w wymiarze większym niż siku i jeść, są dziwadłami. Ja się ostatnio dowiedziałam, że moja Pyza na pewno chodzi ze mną na polowania (ma 4 miesiące!) bo zna komendy do mnie i zostaw ;)

A z sytuacji nerwowych ciśnienie podniósł mi pan biegający w parku, który w momencie kiedy psa usadziłam na tyłku i powiedziałam "zostaw", żeby nie poleciał się z nim energicznie przywitać, zatrzymał się i zaczął titać :/ A na moje prośby, żeby tak nie robił, bo biegacze się wkurzają na goniące ich pieski (co w 100% rozumiem i szanuję), zbył mnie śmiechem i komentarzem, że przecież nikt się na takiego szczeniaczka złościł nie będzie...

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Parysek']Na litość boską ciężkie plecaki noszone do szkoły przez dzieci też obciążają kręgosłup, to co? mają nie nosić książek w ogóle? Bez przesady już.[/QUOTE]

Dzięki bogom dzieci coraz częściej w szkołach mają swoje szafki, w których zostawiają niepotrzebne danego dnia książki, co nadal nie tłumaczy tego głupiego porównania do szelek na świnkach i królikach...

[quote name='Maron86']
Prawdę pisząc czasem się zastanawiam dlaczego ja swoje psy szkolę (łącznie z psem na DT!) skoro ludzie puszczają swoje burki mając wszystko gdzieś. Zaczynają włączać myślenie dopiero jak się stanie tragedia, a proszę mi uwierzyć gdyby został dorwany 'rufus' przez 3 wielkie psy w kagańcach to facet mógłby jechać go .... "utylizować". Chociaż kto wie czy wtedy nie zaczął by się lament że to podli ludzie i nieodpowiedzialni, bo jego piesek chciał się tylko przywitać, a to taki mały piesek - a tu takie podłe bydlaki :roll:. Nie mam co ukrywać moje psy to jedne z największych w tym zadupiu :diabloti:[/QUOTE]

Wiesz, mnie się zdaje, że większość ludzi, których psy obrywają w takich sytuacjach nie widzi winy w sobie, absolutnie! To świat, podli ludzie i głupie agresywne bydlaki dookoła sprawiają, że ich Pimpuś np. co drugi dzień dostaje łomot jak do kogoś podbiega, no bo przecież on od zawsze tak robi i w ogóle o co chodzi :niewiem:

Link to comment
Share on other sites

Nie mogę zgodzić się że osoba posiadająca pierwszy raz psa będzie go trzymać na smyczy, pilnować i wychowywać... Niestety u mnie to jest nagminne że albo biegnie mały wypierd na 5m flexi z zębami do moich psów, albo bez smyczy i obszczekuje. Zazwyczaj mój pies wtedy wisi na swojej obroży, ja OP 'właściciela, a ten ... się śmieje bo mój to ma kaganiec więc nic nie zrobi. :angryy:
Dopiero jak zmieniłam 'taktykę' i pozwalam mojemu psu przejechać cudzym po chodniku, dopiero wtedy do ludzi dociera że ten ich pies to właściwie zmieści się między kratkami w kagańcu. Jakaś masakra!
U mnie psy są od zawsze, dosłownie nie pamiętam czasów w których psa w domu nie było. Zawsze były wyprowadzane na smyczy, umiały podstawowe komendy, potrafiły po spuszczeniu wrócić, a w lesie się nie gubiły lub biegały na lince. Zawsze miały jasne reguły, nie mogło być tak że pies robił co chciał i np gryzł wszystko i każdego bo to przecież taki mały piesek (Astro był pod kolano, taki 'w typie teriera pszenicznego').

Faktycznie tak jest że nawet jak ich burkowi coś się stanie bo podbiegł bez smyczy/kagańca z zębami do 10x większego psa - to ich zdaniem to 'to wstrętne bydle' im psa zabiło. Przez ostatnie 3+ lata spotkałam dosłownie 3 osoby które stwierdziły że ich pies jest głupi i go zabrały (chociaż to właściciel idiota że psa nie umie wychować chociaż na podstawowym poziomie).

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Beatrx']prawda jest taka, ze kto tego nie widział/jego pies nie zżera to problemu nie widzi. nie wszędzie są nawiedzeni pseudodokarmiacze zbierający resztki z obiadu/śniadania/kolacji, kupujący suchy chleb i wyrzucający taką breję w miejscach, gdzie "są gołębie" czy "są kaczki". u mnie nad taką małą rzeczką, w środku miasta, gdzie rezyduje duże stado kaczek ludzie z okolicznych bloków wysypują tak zadziwiające rzeczy, ze nigdy bym się nie spodziewała, ze ktoś może coś takiego ptakom dawać. no bo ludzie, kości z kurczaka dla kaczek?:crazyeye: co innego, jak to jest realna pomoc i w takie mrozy, w wyznaczonym miejscu niedostępnym ani dla dzieci ani dla psów ludzie dają ptakom jedzenie dla nich przeznaczone, ale wyrzucanie wszystkiego jak leci gdzie popadnie trzeba tępić, bo to wcale dobry zwyczaj nie jest i w niczym tym ptakom nie pomaga.[/QUOTE]
Zgadzam się w stu procentach. Pomagać trzeba z głową, bo rozrzucanie syfu gdzie popadnie tylko robi tym nieszczęsnym ptakom krzywdę. To żadna pomoc. Szkoda tylko, że większa część "dokarmiaczy" tego nie wie. Albo nie chce wiedzieć.

Link to comment
Share on other sites

Czekałam z psem na mamę pod sklepem i podszedł do nas lekko podpity facet. "O jaki fajny pies. Wie pani, ja tak kocham zwierzaki, 5 psów miałem! I wie pani, zmarł mój tata i jego jedenastoletniego (!) psa oddałem do schroniska, bo nie miałem co z nim zrobić. Pies ze wsi, to jak go miałem do mieszkania wziąć...?"
Taki wielbiciel zwierząt, że oddał staruszka do schroniska...:placz: Nawet nie wchodziłam z nim w dyskusję, bo po procentach to żadna rozmowa.

Link to comment
Share on other sites

ja miałam podobną akcję z "niewchodzeniem w dyskusję, bo nie ma sensu" z gościem, który przyszedł robić u mnie remont. oczywiście po kielichu, jechał gorzałą na odległość, Patryk podlazł go podrywać i facet opowiada, że miał kiedyś 'takiego samego, tylko umiał różne sztuczki, bo to był pies z cyrku (:roll:), ale już go nie mam'. żałowałam, że spytałam dlaczego już go nie ma - 'zjedli mi go bezdomni' - i w tym momencie zmieszany, nerwowy śmiech tegoż faceta...:placz: ooooch ludzie, już naprawdę nie chciałam żadnych szczegółów, coś czuję, że to nie był żart..

Link to comment
Share on other sites

A ja raz przez takie nie wchodzenie w dyskusję naprawdę najadłam się strachu.
Szłam z Pyzą naszym spacerowym wałem - z jednej strony rzeczka, a z drugiej ogrodzenie ogródków działkowych. Teren praktycznie tylko psiarzy, bo nie jest specjalnie ładnie, ale dla psów w sam raz.
W pewnym momencie zobaczyłam, że z jakiejś działki wychodzą ludzie. Więc wołam psicę do siebie, sadzam na zadku, mówię zostaw. W tym momencie usłyszałam piękną, niecenzuralną uwerturę, a potem coś w stylu: co, piesek taki cenny, że nie można pogłaskać? Pewnie rasowy i drogi? Było to dwóch bezdomnych panów, zimujących w czyjejś altance. Na horyzoncie nikogo, miejsce odludne, a ja nie wiedziałam co mam zrobić :placz: Też nie byli trzeźwi, a tłumaczenie im, że uczę psa niepodbiegania do obcych, jakoś mi się nie wydawało rozsądne... Zrobiłam w tył zwrot i szybkim marszem ruszyłam w stronę osiedla. Na szczęście za mną nie poszli, ale naprawdę się bałam :(

Link to comment
Share on other sites

[quote name='rosa']Własnie miałam z moją matką krótkie spięcie, chciała pod śmietnikiem wyłożyć kości z kurczaka dla biednych bezdomnych piesków :angryy:[/QUOTE]
I właśnie przez takich ludzi moja suka zjada na spacerach przeróżne rzeczy. I jedyną metodą jest kaganiec.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='rosa']Własnie miałam z moją matką krótkie spięcie, chciała pod śmietnikiem wyłożyć kości z kurczaka dla biednych bezdomnych piesków :angryy:[/QUOTE]
Oj, ja bym nie patrzyła czy to moja mama, ciocia, czy sam Papież. Z*ebałabym strasznie za wywalanie takiego żarcia :angryy:
Tak samo jak opieprzyłam srogo swoją babcie za dokarmianie mi psa przy stole. Kobiecina ze wsi, tam rzucała całe życie coś tam zwierzakom prosto z talerza. Ja futro oduczam od roku, żeby nie żebrało a ta mi dokarmia...Gadam, że nie wolno to tydzień mi zajęło wbicie tego do jej upartej głowy. robota w ***** poszła, bo jak tylko zobaczy, że babcia coś ma do żarcia to do niej lezie, a ja go muszę ochrzaniać. :shake:

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Yuki_']I właśnie przez takich ludzi moja suka zjada na spacerach przeróżne rzeczy. I jedyną metodą jest kaganiec.[/QUOTE]
To nie przez tych ludzi Twoja suka zjada rzeczy na spacerach. Nie ma co się oszukiwać i szukać winy w innych. Jeżeli moje psy mają z czymś problem - rzucanie się na inne psy nadmierne bronienie przed obcymi, zjadanie śmieci, etc. - to wiem, że to ja sobie nie poradziłam z danym problemem lub jestem w trakcie rozwiązywania go a nie zrzucam winę na innych.
Owszem, wkurza mnie, że ludzie wyrzucają śmieci, ale to nie oni są winni, że psy to jedzą.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Dardamell']To nie przez tych ludzi Twoja suka zjada rzeczy na spacerach. Nie ma co się oszukiwać i szukać winy w innych. Jeżeli moje psy mają z czymś problem - rzucanie się na inne psy nadmierne bronienie przed obcymi, zjadanie śmieci, etc. - to wiem, że to ja sobie nie poradziłam z danym problemem lub jestem w trakcie rozwiązywania go a nie zrzucam winę na innych.
Owszem, wkurza mnie, że ludzie wyrzucają śmieci, ale to nie oni są winni, że psy to jedzą.[/QUOTE]

Tylko, że pies to nie robot i nie zawsze się usłucha/oprze. Właściciel też nie ma oczu dookoła głowy i szyi rozciąganej, która za psem poleci 5m :)

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Maron86']U mnie biega spuszczony malamut wyprowadzany przez około 75-80letnią staruchę do której nic nie dociera. Wiecznie podłazi mi pod psy i są spięcia, tyle że ten kundel ma resztki oleju w głowie i jak widzi Szamana to się trzyma od niego na długość Szamanowej linki :roll:. Zazwyczaj Szaman wychodzi na dwór z sukami, więc proszę sobie wyobrazić jego furię i wściekłość na widok nachalnego samca :angryy:.
Ostatnio jak szłam z suką na DT (w typie mastifa pirenejskiego) + swoją suką ('hovawart/chart) + Szaman ('mastif tybetański') to myślałam że z tego kundla obroża zostanie! Próbował mi gwałcić sukę którą mam na DT i się zaczęła wojna... babsko nic nie zrobiło tylko stało w miejscu i wołało ... dopiero jak futro tamtego się posypało to zrezygnował i sobie polazł.
Ja z 3ma wielkimi psami (Szaman 54kg, Magia 37, Nirwana 68 ) szamotająca się żeby kundla nie zeżarły, nawet nie miałam jak wyjąć komórkę i zadzwonić na straż. Zresztą ona tyle razy była zgłaszana, a żadnego mandatu nie dostała że przestaję widzieć sens tego zgłaszania - ale niech ktoś zadzwoni na biegającego luzem pitbulla, to już nie straż przyjedzie tylko od razu hycel[/QUOTE]
Kobieta ewidentnie sobie nie radzi z opieką nad psem. Nie możesz zgłosić tego do TOZu albo jakiejś fundacji dla malamutów, która znajduje się w pobliżu?
I poprosić o potwierdzenie tych faktów innych psiarzy?

Link to comment
Share on other sites

WiedźmaOla, co nie zmienia faktu, że to nie Ci ludzie są winni tego, że psy zjadają różne rzeczy na spacerach. Owszem, fajnie by było gdyby nie wyrzucali niczego, bo pies nie miał by czego zżerać, ale to wciąż nie ich wina.
Takie winienie innych za to, że pies zżera jest tym samym co wkurzanie się, że idąc z agresorem napotykamy na spacerze inne psy. Czy to wina Tych ludzi, że nasz pies się rzuca? Nie, oni tylko tam są.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Yuki_']Kobieta ewidentnie sobie nie radzi z opieką nad psem. Nie możesz zgłosić tego do TOZu albo jakiejś fundacji dla malamutów, która znajduje się w pobliżu?
I poprosić o potwierdzenie tych faktów innych psiarzy?[/QUOTE]
Nie ma szans, u nas w okolicy TOZ działa jak działa. Nie zainteresują się psem który jest nażarty, kurcze nie interesują się nawet przymierającym głodem starym psem którego im zgłaszałam... Jakieś 13lat suka, kości obciągnięte skórą, słania się na łapach, obroży to w życiu nie widziała, nie wiem czy w ogóle to to szczepione :roll:. TOZ ze szczecina - nie ich rejon, Schronisko - nie ich rejon, SM - nie ma szans żeby ona zapłaciła karę.
Jednak nie mam co narzekać, ostatnio moje psy chciały zeżreć jej 'mamuta' (widziałam że lezie w moją stronę to psiakom ściągnęłam kaganiec, a co się biedne mają denerwować) - teraz jak widzi że się zbliżam to bluzga i zabiera psa do domu :evil_lol:

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Yuki_']Ten świat schodzi na psy (w złym znaczeniu) :shake:
A propo chleba, moja Kena też zaczęła jeść, szczególnie jak spuszczałam ze smyczy. Zaczęłam jej zakładać kaganiec, bo za żadne skarby nie mogę jej tego oduczyć...:roll:[/QUOTE]

Ja wiem,że to co napiszę niektórym wyda się bzdurą,ale ja zaczynając szkolenia moich psów zawsze miałam m.in. w programie uczenia psa,że na spacerze nie wolno ruszyć żadnego jadalnego kąska czy innego świństwa,które leżały na drodze.Poleceniem "fe nie wolno" pies natychmiast przestawał się nim interesować i przybiegał do nogi.Tak było kiedyś z moimi ON-kami tak jest teraz z labradorką. Ja wiem że psy są różne,ale przy intensywnej nauce takiego zachowania,oczywiście nagradzając psa smakołykiem za prawidłowe wykonanie polecenia można osiągnąć super efekty. Z czasem przysmaki nie będą potrzebne bo pies już sobie przyswoi, że nie wolno żreć na spacerze odpadów,no chyba że byłby to wygłodzony pies,ale to już inna bajka.która nie dotyczy kochających swoich ulubieńców właścicieli.

Link to comment
Share on other sites

A mój Bundy mimo 3 posiłków dziennie i tak zawsze szuka żarcia. Uwielbia nawet różnego rodzaju owoce, które zostały na drzewach i opadają (takie tam małe czerwone coś). Próbowałam różnych metod i niestety pozostaje mi być czujną bo TEN pies wydaje mi się odporny na jakąkolwiek wiedzę. Zna dwie komendy. Do mnie i siad. Pierwsza to kojarzy mu się z nagrodami to załapał w mig. Drugą też pojął szybciutko, bo jak stoi to po trzech sekundach siada bo nie chce mu się stać. Pewnie stosuje nieodpowiednie metody do tego kundla bo przywykłam, że suka łapie w mig wszystkie nowe rzeczy.
A, że sucza w mig łapie to podpatrzyła, że na polance żarcie można znaleźć i już raz przyłapałam zdzirę na zjadaniu jakiegoś g...a.

Link to comment
Share on other sites

Nie obrażając nikogo, niektórzy ludzie są uparci jak osły i im nawet nie da się przetłumaczyć, że czegoś nie wolno dawać, bo może nawet zabić zwierze... I jeszcze się słyszy, że jest się bez serca jak w Twoim przypadku... I jak tu dotrzeć do takiego człowieka :shake:

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...