Jump to content
Dogomania
dog_master

Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

Recommended Posts

Ale mi chodzi o sytuacje z cavisiem, a nie o park...

 

aaa... i widac na tym przykładzie dokładnie... owa sąsiadka to matka mojej wieloletniej przyjaciółki. Mieszka przez sciane z moimi rodzicami. Znajomy, który wtedy ze mna stał jest sąsiadem zarówno moich rodziców jak i sąsiadki oraz jest mężem mojej innej przyjaciółki (obie przyjaciółki sie także znają miedzy sobą)

W tak doborowym towarzystwie nikt sie nie obraża ani o kundle (kumpel o moich bardzo rasowych psach), ani o obiad/kolacje czy przegryzke (o cavisiu)

 

Po prostu żart jest żartem.

 

Ale żeby nie było... obcy ludzie tez potrafią rozróznić żarty od straszenia czy inszych inszości. Potrafią - pod warunkiem, że nie są zadufanymi w sobie idiotami z postawą roszczeniowa wobec całej reszty świata. "ja tu idę z moim mikro-czymś, więc wszyscy z tego parku mają wymiatać... bo inaczej podejdę, zrobie awanturkę, postraszę policją. Bo ja i mój popierdółek będziemy szli TĘDY i absolutnie nie inna alejką/trawnikiem. Bo ja i moje". A potem jest wielki płacz bo takiej postawy nikt zdzierżyć nie potrafi. Bo pyskacz dostaje w taki czy inny sposób po dupsku. I na dodatek - pyskacz który mógłby w takiej sytuacji sie czegos nauczyć - dostaje poklask osób takich samych, dzieki czemu po dupsku dostawał będzie non - stop. A że idiota? To mu sie w tym maleńkim orzeszku nie zalegnie myśl, że to może po jego stronie wina lezy...

 

Może sparafrazuję naczelna idiotke dogo

Jak ci ludzie chcą sobie chodzic tam gdzie im sie podoba, i nie spotykac tam nikogo to niech sobie kupia bezludna wyspe i wynocha. Nikt po nich płakac nie bedzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

o  mamo, długo będziecie się wykłócać o to kto jest większym chamem ? :P

Obiecuję, że już nie będę bo "chamów" już nie widzę. Chwała opcji "zarządzaj ignorowanymi".

Na dzisiejszym spacerze także włączyłam tę opcję i dzięki temu mogę się zrelaksować przy kawie w pracy.
Wam także ignora polecam dla chamstwa psiarzy, pod warunkiem, że chamstwo nie stwarza niebezpieczeństwa dla Was i Waszych psów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
 

On nie napisał że "lubi małych jazgaczy"
On tylko zauważył, że nie trzeba na takich wzywac jednostki antyterrorystycznej
A to jest dość znaczna róznica
Prawda?
Swoją drogą ciekawe skąd się bierze taki solidarny poklask i masowa nadinterpretacja czyichś słów na tym forum?
Czyżby używając słów Ryss... gimbaza nie uczyła jednak ani logicznego myślenia, ani nawet rozumienia w sposób prostych jezyka pisanego?

 

Mała hipokryzja? Nadinterpretacja? A, to ciekawe...
A kto tu napisał coś o jednostkach antyterrorystycznych? Co najwyżej, o policji, która po to jest, żeby porządku pilnować - no i co teraz z tym zrobimy? (Jeszcze, żeby w jednym poście takie coś zrobić, to już trzeba się wybitnie postarać).

Potem może porozmawiać, jak w takim razie nazywa się osoba, która zobaczy zdjęcia psa w internecie z ciachniętymi uszami i zgłasza to na policje (?)- albo ofc kłamie że zgłosi (co, w tej sytuacji jest bardziej prawdopodobne), żeby postraszyć innych i poczuć się fajnie.

Poza tym, już widziałam na innych wątkach, jak lubisz sobie zmyślać na różne tematy, dlatego poza tą jedną odp do mnie, daje sobie spokój z czytaniem twojej twórczości.

btw. używanie tego słowa "gimbaza", wcale nie jest śmieszne, do tego bardzo stare (nikt tego od lat pewnie już nie robi), a używane ogólnie było przez dzieci podejrzewam. Także, to nie jest fajne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nigdzie nie napisalam, ze właściciele malego psa zachowali sie kulturalnie. Oczywiście, ze postapili chamsko. Tylko ze to nie zmienia faktu, ze wy tez to chamstwo pokazaliscie. A jesli cos komus wytykamy, a potem postepujemy podobnie... coz, to sie nazywa hipokryzja.

Share this post


Link to post
Share on other sites

  

Mała hipokryzja? Nadinterpretacja? A, to ciekawe...
A kto tu napisał coś o jednostkach antyterrorystycznych? Co najwyżej, o policji, która po to jest, żeby porządku pilnować - no i co teraz z tym zrobimy? (Jeszcze, żeby w jednym poście takie coś zrobić, to już trzeba się wybitnie postarać).

Policja jest od pilnowania porzadku - zgoda, nie zas od ganiania babc z bezzebnym psem nie na smyczy bo ten szczeka... jeżeli kazdy bedzie wzywac policje do takich dupereli to ciekawe kto bedzie tego porządku pilnowac? 

Potem może porozmawiać, jak w takim razie nazywa się osoba, która zobaczy zdjęcia psa w internecie z ciachniętymi uszami i zgłasza to na policje (?)- albo ofc kłamie że zgłosi (co, w tej sytuacji jest bardziej prawdopodobne), żeby postraszyć innych i poczuć się fajnie.

No cóż... istnieją przepisy stosowne, jest za ich łamanie kara... a włascicielka przyznaje się, że sama ciachneła... nie dość że przepisy złamała, to jeszcze nie była zdolna pójść z tym do profesjonalisty, sama biorac nozyczki do ręki. Wszak okrucieństwo jest ścigane z urzedu, nieprawdaż? 

Jestes kolejną która NIE widzi róznicy miedzy wzywaniem policji do babci z bezzebnym staruszkiem który szczeka, i okrucieństwem wobec psa? Moje gratulacje... jak przesledze twoje wpisy na tym forum... gonisz gojkę, gonisz. Jeszcze ci nieco brakuje - postaraj sie bardziej

Poza tym, już widziałam na innych wątkach, jak lubisz sobie zmyślać na różne tematy, dlatego poza tą jedną odp do mnie, daje sobie spokój z czytaniem twojej twórczości.

 

Pokaż jeden taki przykład - zmyslania

btw. używanie tego słowa "gimbaza", wcale nie jest śmieszne, do tego bardzo stare (nikt tego od lat pewnie już nie robi), a używane ogólnie było przez dzieci podejrzewam. Także, to nie jest fajne.

Czyzbys czuła się dotknieta słowem gimbaza? no to z kim ja rozmawiam? Z dzieckiem?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nigdzie nie napisalam, ze właściciele malego psa zachowali sie kulturalnie. Oczywiście, ze postapili chamsko. Tylko ze to nie zmienia faktu, ze wy tez to chamstwo pokazaliscie. A jesli cos komus wytykamy, a potem postepujemy podobnie... coz, to sie nazywa hipokryzja.

dog - ale juz przeciez dawno ustalilismy tutaj na tym watku że to jest taki chamski watek... tutaj kazda osoba opowiada o tym jak wielkim chamem jest prymitywnie zrzucając swoje chamstwo na innych, napotkanych w realnym swiecie.

Ameryki nie odkryłas...

Na marginesie - wole byc chamem niz idiotką...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obiecuję, że już nie będę bo "chamów" już nie widzę. Chwała opcji "zarządzaj ignorowanymi".
Na dzisiejszym spacerze także włączyłam tę opcję i dzięki temu mogę się zrelaksować przy kawie w pracy.


A nie mówiłem?
 

Dodam przy tym, że na grupach dyskusyjnych często spotykane jest publiczne obwieszczanie, że kogoś się właśnie splonkowało, umieściło w KF-ie. Służy to przede wszystkim podniesieniu własnego ego przez plonkującego, bo splonkowany zwykle i tak dalej ryje i komentuje nasze wpisy, a my ani mru-mru, no bo daliśmy plonka.


Do sporu "kto jest większym chamem" - jak to ujęła Chounapa - nie wtrącam się, bo lubię obie panie (czyli ich pisanie - gdyż na forum jesteś tym, co i jak piszesz), a znając kobiety wiem, że przyznając rację jednej - nawet co do faktu, a nie jego interpretacji - miałbym przechlapane u drugiej, a tego nie chcę. Przepraszam obie panie za takie niezaangażowanie w dyskusję. A dyskusja, nie powiem, ciekawa - z użyciem wszelkich chwytów erystycznych. To lubię.


 

btw. używanie tego słowa "gimbaza", wcale nie jest śmieszne, do tego bardzo stare (nikt tego od lat pewnie już nie robi), a używane ogólnie było przez dzieci podejrzewam. Także, to nie jest fajne.


Btw, czy nie btw, zajefajne, czy niefajne, ale gimbazie muszę kolejny raz wytłuścić, choć to na Dogo jest jak wołanie na puszczy:

także - również
tak że - w taki sposób, że

Share this post


Link to post
Share on other sites

dog - ale juz przeciez dawno ustalilismy tutaj na tym watku że to jest taki chamski watek... tutaj kazda osoba opowiada o tym jak wielkim chamem jest prymitywnie zrzucając swoje chamstwo na innych, napotkanych w realnym swiecie.
Ameryki nie odkryłas...
Na marginesie - wole byc chamem niz idiotką...

Widzisz... ty uwazasz kogos za idiote, kto inny mysli tak o tobie. A racja jest jak dupa, kazdy ma swoją.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ryss lepiej niż autokorekta - wielce dziękuję za poprawienie strasznego błędu. Następnym razem będę bardziej uważać przy pisaniu czegokolwiek - albo i nie, bo w sumie kogo to obchodzi^^

Isabello, jasne czuję się dotknięta. Poza tym twoje posty mnie całkowicie nie obchodzą, akurat tamten widziałam.

Jaka babcia z bezzębnym staruszkiem???

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Zdecydowana większośc psów podbiega lub chce podbiec do nowo zobaczonego psa. ileż ja widziałem tych wleczonych na smyczy, biednych psiaków dla których kontakt z innym byłby największą radochą ale nie mają na to szansy bo właściciel ma pełno w gaciach.

 

Ja popieram kontakty psów. Jeszcze byłoby dobrze jakby pies wyczuwał nastawienie drugiego psa i wiedział sam czy ten drugi ma pozytywne nastawienie czy nie. I też mi szkoda tych psów (zwłaszcza młodych) co właściciele mają zasady z poprzedniej epoki czyli 0 kontaktów z innymi psami. 

 

Ja się przyłączam tutaj do koalicji chodzenia z psem bez smyczy. Taki pies jest bardziej przyjazny i potrafi się zachować. A taki człowiek co z psem chodzi tylko na smyczy to kosmita co chodzi własnymi ścieżkami bo jego pies nie nadaje się do kontaktów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W poprzedniej epoce wręcz przeciwnie - każdy po wyjściu z domu rozglądał się, czy jest gdzieś w pobliżu inny piesek, żeby mogły się pobawić. Ale w poprzedniej epoce nie do pomyślenia było, żeby psa nie wychować.

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Ja popieram kontakty psów. Jeszcze byłoby dobrze jakby pies wyczuwał nastawienie drugiego psa i wiedział sam czy ten drugi ma pozytywne nastawienie czy nie. I też mi szkoda tych psów (zwłaszcza młodych) co właściciele mają zasady z poprzedniej epoki czyli 0 kontaktów z innymi psami."

 

 

Istnieje coś takiego jak zasada złotego środka.

 

Naprawdę nie ma czegoś pomiędzy "0 kontaktów z innymi psami" a włażeniem na każdego napotkanego psa ze swoim zwierzaczkiem luzem bo nasz "musi" się socjalizować i ten drugi też "musi"?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnie zawsze przeraża jak ludzie puszczają psiaki luzem, fakt może i są łagodne, ale ja na smyczy nie zawsze mam pozytywnie nastawionego czworonoga i mam stresa, no a prośby o zapięcie psiaka  kończą się tłumaczeniem, że "on przecież nie gryzie". :nonono2:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może nie chamstwo, ale lekkomyślność i głupota ludzi z którymi się ostatnio spotkałam i które mocno się na mnie odbiły....

 

Jakiś czas temu wracałam późnym wieczorem do domu. W zasadzie 'późny wieczór' dla części ludzi oznacza ciemną noc, ale nie zmienię przecież postrzegania świata ogółu. Mgliście było. I dżdżyście. W nieba sypała się mżawka, sprawiająca że z każdym oddechem robi ci się niedobrze. Więc idę z buta, bo autobus jak zwykle odjechał niewidzialny. Obok mnie dynda sobie smycz, a 'elementem dyndającym' jest moja suk. Leziemy więc, krok po kroku, pysk w pysk. Obie zajęte własnymi myślami. Prowadzi mnie muzyka, ją symfonia zapachów. Mimo wszystko, w takim towarzystwie miło pokonywać kilometry. Rozumiemy się bez słów, bez gestów, wystarczy spojrzenie... Przyjaźń idealna. Bezinteresowna. Cudowna.
Po drugiej stronie wyboistego szlaku asfaltowego idzie podobna para. Człowiek i pies. Drobną różnicę stanowi tylko smycz, a raczej jej brak. Radosne biszkoptowe psisko biega wokół, co chwile zanurzając mokry nosek w trawie. Pewnie czytał najnowsze wydanie psiego dziennika. Gdyby zaczytał sie bardziej.... 
Niestety psiak nas zauważył. Ruszył biegiem z zamiarem uroczystego przywitania, bo przecież tak trzeba. Psi savoir vivre. Pan zawołał, ale widocznie nie widział potrzeby wypracowania awaryjnego przywołania ze swoim Przyjacielem. Może mu się nie chciało, może nie miał czasu.. A może uważał że jego pies jest Szarikiem, który przecież będzie wiedział kiedy jest niebezpiecznie... 
Człowiek tu się nie popisał.
Biszkopcik nie zdążył poznać Krystynki.

Przejeżdżający samochód nawet nie próbował zwolnić.
Nie zatrzymał się. Nie obejrzał. Psisko wpadło pod koła,a kierowca przejechał jakby to była mała gałązka na drodze. Nie zrobił nic. Na pewno widział w lusterku wybiegającego na ulicę Pana. Na pewno widział mnie na ulicy. I na pewno słyszał krzyk Biszkopta... Tego skowytu nie da się zapomnieć. Do dziś dźwięczy mi w uszach ten ogrom cierpienia i strachu...
Pan wziął psisko na ręce i pobiegł po samochód, pojechał ratować Przyjaciela. Nie mogłam im pomóc w żaden sposób... Wszystko trwało kilka sekund...

Dziś spotkałam Pana na spacerze. Biszkopt nie żyje. Pogruchotane kości, stłuczenie narządów wewnętrznych. Nie było szans podobno. Pan płakał przy kilkuminutowej rozmowie....

I wiecie, najbardziej boli, że winni są wszyscy. Pan który nie zabezpieczył swojego Przyjaciela, przed jego własną ciekawością świata i sk**wiel kierowca który za nic ma życie innej istoty..

Kierowcy życzę żeby ktoś go potrącił. Niech poczuje to co ten psiak. Ból i strach. I życzę mu żeby ktoś go rowie zostawił na pastwę losu.

Pan zapłacił najwyższą cenę swojej lekkomyślności. Stracił Przyjaciela i zawsze winny będzie śmierci Przyjaciela swojej córki.

 

Bo wiecie, Biszkopcik był pupilem autystycznej dziewczynki. Dzięki niemu zaczęła się komunikować ze światem.

W zasadzie dla niej był Całym Światem...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Piszesz że ciemno i pada a z drugiej strony masz żal że facet nie zwolnił. Pies wpada na ulicę bo nie na smyczy i to ma być wina kierowcy...

Oczywiście powinien się zatrzymać i pomóc ale śmierć psiaka to nie jego wina tylko właściciela.

Gdybym ja była kierowcą zatrzymałabym się na pewno, nie tylko po to żeby pomóc psu, ale również po to żeby wypruć flaki facetowi. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pewnie tak. I słusznie bo prawda jest taka że wina jest tego faceta. Ja nie wiem co to była za ulica i czy kierowca miał tam prawo jechać tak szybko jak jechał ale jeżeli tak, to winnym śmierci psiaka jest tylko jego właściciel. Piesek biegający bez smyczy jest fajny ale trzeba wiedzieć gdzie mu wolno to robić, gdzie jest bezpiecznie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wina właściciela jest bezsporna, ale...  skoro Iskra pisze, że kierowca nawet nie próbował zwolnić, nie mówiąc o tym, ze się nie zatrzymał po wypadku- to trudno go określać jako niewinną owieczkę. Za to ciśnie się trochę dosadnych słów.

 

I zbyt wiele widziałam skurwysyństwa w wykonaniu kierowców, żeby nie uwierzyć, że nie zwolnił z pełną satysfakcją. Bo owszem, byłam świadkiem m.in perfidnego rozjechania jeża - w mieście w jasno oświetlonym miejscu, a jeż to nie zwierzątko które wyskakuje znienacka. 

Bo sama zostałam potężnie opierdzielona za zgarnianie rannego kota z jezdni w centrum miasta ("przecież to tylko jakiś głupi kot!!!")- dla informacji kot przeżył i ma się dobrze.

I niestety więcej niż raz byłam świadkiem jak reagują kierowcy na zwierzę na drodze- naprawdę nie mówię o warunkach gdzie hamowanie jest niebezpieczne, czy zdarzeniach nagłych, tylko o reakcji na psiaka na środku jezdni w środku miasta, gdzie z założenia powinno się jechać wolniej. Sensowna reakcja kierowców to niestety raczej rzadkość, zazwyczaj jest zirytowane trąbienie, także na kogoś kto usiłuje psa złapać, wyzwiska... w przypadku większego psa, przynajmniej usiłują go wyminąć, co wynika chyba z obawy o własne auto, w przypadku mniejszego psa, kota, ptaka..... 

 

 

Nie, nie przesadzam, tak było i ostatnio- kiedy z Terierfanką próbowałyśmy złapać ewidentnie zagubionego CTRa, tak było kiedy zgarniałam z jezdni pod swoim domem kopulujące psy (mijane o centymetry przez auta), kiedy łapałam malutkiego kociaka na środku ruchliwej jezdni, czy zgarniałam rannego gołębia. Z tych wszystkich przypadków RAZ zdarzyło się że ktoś się zatrzymał żeby pomóc. Raz. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja mam zupełnie inne wrażenia - raz zdarzyło mi się zobaczyć sytuację, że facet nawet nie zwolnił i przejechał po kocie, który zresztą chwilę potem odszedł u weta. W innych sytuacjach zwykle ludzie zwalniali, nawet stawali.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cóż, sama znam osobę ... o ironio, weterynarza. Osoba z wioski, zawodowo zajmuje się krowami itp. Pamiętam jak się chwalił, jak przejechał psa na oczach policji i pojechał dalej... bo co mu zrobią ? "Jakby go zatrzymali, to by kazał im znaleźć osobę odpowiedzialną za psa, żeby mu za naprawę auta zapłaciła" :/ 

 

Jestem skłonna uwierzyć, że jest sporo osób jadących po zwierzętach z premedytacją. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to historia z wczoraj....  córa sąsiadów- środek ruchliwej ulicy, Wrocław, centrum miasta. Po pasach biega szczeniątko, waga max 1,5 kg, ok 5 tygodni.... Dookoła MNÓSTWO ludzi, NIKT nie reaguje. Jedno auto omal nie rozjechało szczeniaka, drugie - łapiącej go Natalii.... o obtrąbieniu nie mówiąc. 

 

BTW Komuś szczeniaczka? Czarny podpalany, mikrusek, chłopczyk, futerko zapowiada się na kędzierzawe, lub kudłate..... 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Słyszałem kiedyś od znajomego że w strefie wolnej od smyczy szedł facet z psem i wołał do ludzi żeby wzięli swoje psy bo nie wie czy zdoła zapanować na swoim psem. Czy tacy ludzie mogą wchodzić do takiej strefy skoro mają psa groźnego ?

 

 Ciekaw też jestem dlaczego ludzie przelewają swój strach na psa i w sytuacji kiedy pies jest tylko ciekawy to oni wołają że jego pies się boi. Biedny jest taki pies co ma takiego właściciela/kę 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

Announcements

×