Jump to content
Dogomania
dog_master

Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

Recommended Posts

[quote name='Pani Profesor']pierwszy raz pomyliłam płeć na dogo :cool3:

a ten pies jest ogolony, czy ma taką krótką sierść? nie mów, że ta grzywka jest naturalna :D[/QUOTE]

Na tych zdjęciach jest ogolony gdzie pytalem o rasę. Edited by Losiek1990

Share this post


Link to post
Share on other sites
Oj ja bym nie powiedziała że tylko pies wybiegany stara się łagodzić sytuację przy bójce, a pies niewybiegany bije się ile wlezie. Z własnego doświadczenia na 'własnej skórze' przekonałam się że to wszystko zależy od charakteru danego psa. Jeden pies unika bójek i się ich boi więc zwyczajnie stara się łagodzić sytuacje i wysyła CS mówiące 'nie bij mnie jestem taki uległy', inny pies niezależnie od zmęczenia fizycznego oraz psychicznego zwyczajnie nie toleruje 'stawiania się' i zawsze doprowadza sprawę do końca tłukąc się tak długo aż 2ga strona ustąpi. Wszystkie moje psy są męczone i psychicznie (PT/ślady/Obedience) jak i fizycznie (3x spacer + jeden intensywny długi z możliwością szalenia do woli), mimo tego suka jest właśnie uległa i unika kontaktu z obcymi psami, a samiec zdecydowanie dominujący i każdemu jest gotów wtłuc.
Tak więc naprawdę nie samo wybieganie/wymęczenie się liczy, ale i w znacznym stopniu charakter.

Spaniele ... to jest dziwna rasa. Spotkałam słownie 2 spokojne i zrównoważone spaniele, naprawdę czasem mnie zadziwia jakie te psy się głupie zrobiły.... Oczywiście same z siebie się takie nie stały, ich właściciele musieli nad tym mocno 'pracować'.

'Bigla' też widuję w różnych odsłonach, tu niestety prawda jest taka że ludzie brali bo mały, bo ładny - teraz latają jak te yorasy na smyczy i japę drą na inne psy, a później zdziwienie 'że jak to mój pies jest grzeczny, to wasz jest walnięty bo jest duży i szczeka' (np sprowokowany wylatującym 'biglem' na flexi z za krzaków :roll:).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie wiem skąd się bierze taka znieczulica u ludzi .Policjanta uratowało to że jest policjantem .Starszego gościa policja .Zacznę od początku
Wracałam z psem i swoim chłopakiem .Nagle słyszymy huk i skowyt psa .Więc byliśmy pewny że jakiś palant potrącił zwierzaka . Dobiegliśmy i zauważaliśmy tylko uciekającego kierowce w białym aucie .Najgorsze było to że pies strasznie wył był w cholernym szoku i chciał uciekać ale był do pasa w dół sparaliżowany .chłopak dzwonił po policje a ja osłaniałam psa przed innymi autami .Myślałam że mnie rozjadą .Później ja czekałam z Łajką na chodniku a chłopak kierował ruchem policja przyjechała po ok 20 minutach .Najpierw nas spisali później dopiero zaczęli dzwonić po wetach .W między czasie podszedł jakiś facet i pytał o psa jak mu pomóc itp to policjant stwierdził że bron palnej nie może użyć i śmiał się przy tym głupio . Lub mówił że zawsze żal auta
Ale to jeszcze nic gdy doszedł do nas starszy gościu i twierdził że kierowcy nie mają szans zahamować przed psem .Jak spytałam się go czy przed dzieckiem też by nie próbował to zaczął się drzeć że pies to nie dziecko itp .Jak ja ryknęłam to odszedł . Służby które u nas zajmują się bezdomnymi zwierzętami przyjechały gdzieś za 45 minut .Pies był do odratowania po tym czasie to mogli go jedynie uśpić :(

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='ailema']Nie wiem skąd się bierze taka znieczulica u ludzi .Policjanta uratowało to że jest policjantem .Starszego gościa policja .Zacznę od początku
Wracałam z psem i swoim chłopakiem .Nagle słyszymy huk i skowyt psa .Więc byliśmy pewny że jakiś palant potrącił zwierzaka . Dobiegliśmy i zauważaliśmy tylko uciekającego kierowce w białym aucie .Najgorsze było to że pies strasznie wył był w cholernym szoku i chciał uciekać ale był do pasa w dół sparaliżowany .chłopak dzwonił po policje a ja osłaniałam psa przed innymi autami .Myślałam że mnie rozjadą .Później ja czekałam z Łajką na chodniku a chłopak kierował ruchem policja przyjechała po ok 20 minutach .Najpierw nas spisali później dopiero zaczęli dzwonić po wetach .W między czasie podszedł jakiś facet i pytał o psa jak mu pomóc itp to policjant stwierdził że bron palnej nie może użyć i śmiał się przy tym głupio . Lub mówił że zawsze żal auta
Ale to jeszcze nic gdy doszedł do nas starszy gościu i twierdził że kierowcy nie mają szans zahamować przed psem .Jak spytałam się go czy przed dzieckiem też by nie próbował to zaczął się drzeć że pies to nie dziecko itp .Jak ja ryknęłam to odszedł . Służby które u nas zajmują się bezdomnymi zwierzętami przyjechały gdzieś za 45 minut .Pies był do odratowania po tym czasie to mogli go jedynie uśpić :([/QUOTE]

współczuję Ci, że byłaś tego uczestnikiem :shake: ja bym tym policjantom nawtykała ile wlezie, oczywiście w taki sposób, żeby się nie dało podciągnąć pod obrazę funkcjonariusza :cool3:, ale to swoją drogą - trzeba było postraszyć, że jesteś z mediów i obsmarujesz to i owo, jak nie przestaną szydzić i nie zechcą szybciej pomóc. jakkolwiek to pieniackie i durne, tak wiem (z doświadczenia :cool3:), że działa, przynajmniej na ludzi, którzy wiedzą w jaki sposób media kreuję łzawe historyjki i jaki lincz spotyka "tych złych" (o kierowcy nic już nie powiem, ale czasem sumienie rusza takich durniów, więc może się sam zgłosi, że "chyba przejechał, choć nie zauważył", dużo osób ma rejestratory toru jazdy, więc takie coś nie musi pozostać anonimowe)

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Pani Profesor']współczuję Ci, że byłaś tego uczestnikiem :shake: ja bym tym policjantom nawtykała ile wlezie, oczywiście w taki sposób, żeby się nie dało podciągnąć pod obrazę funkcjonariusza :cool3:, ale to swoją drogą - trzeba było postraszyć, że jesteś z mediów i obsmarujesz to i owo, jak nie przestaną szydzić i nie zechcą szybciej pomóc. jakkolwiek to pieniackie i durne, tak wiem (z doświadczenia :cool3:), że działa, przynajmniej na ludzi, którzy wiedzą w jaki sposób media kreuję łzawe historyjki i jaki lincz spotyka "tych złych" (o kierowcy nic już nie powiem, ale czasem sumienie rusza takich durniów, więc może się sam zgłosi, że "chyba przejechał, choć nie zauważył", dużo osób ma rejestratory toru jazdy, więc takie coś nie musi pozostać anonimowe)[/QUOTE]

Wolałam się nie odzywać bo wtedy by się zajęli mną a nie psem .A najwiekszym absurdem było to że pies został potrącony kolo pasów pod szkołą podstawową gdzie każdy idiota za kierownicą powinien uważać .Czasem bardzo żałuje że mieszkam w małym mieście gdzie nie ma żadnej organizacji pro zwierzęcej ehmm

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dzisiaj z zębiskami wyskoczył na mojego psa taki mały pyrdek kundelek. Jego właścicielka stała przed klatką (ach te długie spacery z psem przed blok). Babeczka mnie przeprosiła, bo "nie myślała, że taki mały wyskoczy do dużego psa". Oh well... ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='ailema']Wolałam się nie odzywać bo wtedy by się zajęli mną a nie psem .A najwiekszym absurdem było to że pies został potrącony kolo pasów pod szkołą podstawową gdzie każdy idiota za kierownicą powinien uważać .Czasem bardzo żałuje że mieszkam w małym mieście gdzie nie ma żadnej organizacji pro zwierzęcej ehmm[/QUOTE]

Ja działam w TOZie, ale wierz mi, trudno coś zrobić konkretnego :( Ewentualnie możesz na piśmie złożyć skargę na zachowanie policjantów, ale w sumie "pomogli", zajęli się sprawą, więc trudno im coś udowodnić, same durne odzywki to nic takiego wg prawa :roll: U nas była akcja, że auto potrąciło psa, z nogą mu się coś stało, a nasz uroczy wet "od wypadków" zamknął tego psa na cały weekend w klatce. Potem chciał go uśpić, a noga nawet złamana nie była! Zajęliśmy się sprawą, okazało się, że pies od Cyganów... Niesamowite dzieciaki, do innego weta woziły tego psa w wózku dziecięcym, wyciągnęły go z kontuzji. Dziś pies ma się dobrze. Ale komu tu postawić jakieś zarzuty? Gdyby nie to, że przypadkowo znajoma ujrzała tego psa w klatce w zimnym garażu (nawet nie miał koca, leżał na blasze i czekał na śmierć), to by różowo nie było...

Share this post


Link to post
Share on other sites
eeeee to to jeszcze nic.
U mnie sąsiadki pies mieszkający dosłownie nade mną, po 8h dziennie wyje zamknięty w domu - normalnie odgłosy jak by gwałcili duchy :crazyeye:. Od ich kundla nauczył się mój głupek wyć, a ma tak piękne wycie jak wilki do księżyca tylko że no właśnie mi samej to przeszkadza i szczerze współczuję sąsiadom. Chociaż oni to chyba przyzwyczajeni na 4piętrze wyje pies od 13lat, nade mną od 3lat, no i mój zaczął od jakiegoś miesiąca (starsza suka zawsze ujadała aż do zwymiotowania, później paszcze zamykała :-o). Tylko że u nas jak faktycznie nikogo w domu nie ma to jest 'święto' i naprawdę są to sprawy losowe.
W każdym razie babka zawsze tego swoje paszczura prowadzi na flexi 5m, zawsze spuszcza go na maxa po klatce schodowej i nie widzi co się dzieje na dole. Najlepsze jest to że ten paszczur jest z pseudo (taki al'a maltan) i tak świetnie socjalizowany że ... szczeka na wszystko co się rusza nieważne czy inny pies go chce pożreć czy też totalnie ignoruje. Jak mój był młodszy to można było go zapoznać z samcami, jak to proponowaliśmy żeby później nie było problemów babka stwierdziła 'że on taki głupi jest, ale pewnie wyrośnie bo młody'...
Teraz jak tylko mój pies czuje tego paszczura na klatce to dostaje fiksacji, a na jego widok nigdy nie potrafi się wyciszyć. Za to geniusz sąsiadka dziś jak zawsze paszczura prowadziła na swojej smyczy, spuściła go na nasze piętro i pech chciał że mama wracała rano z Szamanem - mówiła że Szaman nieźle go po schodach kagańcem przeciągnął ...
Ich najdłuższy spacer z paszczurem to ... na parking i z powrotem czyli jakieś może 500m...

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Maron86']eeeee to to jeszcze nic.
U mnie sąsiadki pies mieszkający dosłownie nade mną, po 8h dziennie wyje zamknięty w domu - normalnie odgłosy jak by gwałcili duchy :crazyeye:. Od ich kundla nauczył się mój głupek wyć, a ma tak piękne wycie jak wilki do księżyca tylko że no właśnie mi samej to przeszkadza i szczerze współczuję sąsiadom. Chociaż oni to chyba przyzwyczajeni na 4piętrze wyje pies od 13lat, nade mną od 3lat, no i mój zaczął od jakiegoś miesiąca (starsza suka zawsze ujadała aż do zwymiotowania, później paszcze zamykała :-o). Tylko że u nas jak faktycznie nikogo w domu nie ma to jest 'święto' i naprawdę są to sprawy losowe.
W każdym razie babka zawsze tego swoje paszczura prowadzi na flexi 5m, zawsze spuszcza go na maxa po klatce schodowej i nie widzi co się dzieje na dole. Najlepsze jest to że ten paszczur jest z pseudo (taki al'a maltan) i tak świetnie socjalizowany że ... szczeka na wszystko co się rusza nieważne czy inny pies go chce pożreć czy też totalnie ignoruje. Jak mój był młodszy to można było go zapoznać z samcami, jak to proponowaliśmy żeby później nie było problemów babka stwierdziła 'że on taki głupi jest, ale pewnie wyrośnie bo młody'...
Teraz jak tylko mój pies czuje tego paszczura na klatce to dostaje fiksacji, a na jego widok nigdy nie potrafi się wyciszyć. Za to geniusz sąsiadka dziś jak zawsze paszczura prowadziła na swojej smyczy, spuściła go na nasze piętro i pech chciał że mama wracała rano z Szamanem - mówiła że Szaman nieźle go po schodach kagańcem przeciągnął ...
Ich najdłuższy spacer z paszczurem to ... na parking i z powrotem czyli jakieś może 500m...[/QUOTE]

Współczuję sąsiadów :roll:

Share this post


Link to post
Share on other sites
ja mam w domu rodzinnym sąsiadów, którzy mają wielką sukę, jakąś taką pastuchowo-owczarkową, chodzi na flexi + kolczata + kaganiec, prowadza ją małolata połowę mniejsza ode mnie (a to trudne :cool3:) i generalnie suczydło urywa jej ręce, rzuca się na inne psy, a do ludzi bardzo wylewnie lezie się przytulać, nie idzie się minąć na klatce, bo zaraz trzepie mnie suka kagańcem o uda, ale to raczej nie agresja, tylko niewybieganie i trzymanie w dwupokojowym mieszkanku.

suka podczas nieobecności właścicieli zamykana jest na balkonie :cool3: takim metr na metr, trzecie piętro bloku, i na tym oto balkonie żałośnie jęczy, aż właściciele wrócą - to też tragedia, dobrze, że rzadko to słyszę.
zgłosić nie ma gdzie, bo mroźną zimą chyba jej nie zamykają tam, jest wręcz spasiona, więc jakoś tam niby o nią 'dbają', ale ogólny żywot tej suki jest taki mizerny, że mi zawsze przykro, jak ją widzę... chyba nigdy w życiu ten pies nie biegał, rundka naokoło bloku i do domu...

Share this post


Link to post
Share on other sites
no niestety tak jest z tymi wszystkimi ludźmi... u nas jest agresor spaniel- takiego psa dawno nie widziałam ...
sąsia zdziwiony że moja suka taka nieokrzesana a ze spaceru wraca bardzo spokojna... więc mówię mu że dane typy ras muszą biegać a w szczególności jego pies który miałby wspaniały potencjał do psich sportów(skacze wściekły po płocie, parapetach , ścianach:evil_lol:)
a on machnął ręką i mówi że podziwia mnie bo jemu by się nie chciało łazić, od tego ma flexi. Pies ten potrafi po jego ogrodzie biegać w kółko dobre dwie godziny i warczeć przy tym. W wakacje gdy wszyscy są w ogrodach muszą tego wysłuchiwać a pańcio jak ma dosyć to psa zamyka :roll:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='zmierzchnica']Współczuję sąsiadów :roll:[/QUOTE]
Sąsiadów da się 'wytresować' :diabloti:, gorzej z ich psami bo serio po 8h dziennie wycie 'duchów' jest nie do wytrzymania. Często ten pies jeszcze po nocach wyje bo ofc właściciele idą się pobawić, nie słyszą psa więc jest ok. Naprawdę mam czasem złapać za tel i zadzwonić na SM/Policję, ale jakoś nie potrafię nie wiem czemu...
Swoją drogą mam z jedną sąsiadeczką 'na pieńku' od ponad 10lat, wiecznie nam grozili i wyzywali bo jesteśmy 'antykoci' i nie tolerujemy wciągania obcych domowych kotów na klatkę schodową (bo do domu to oni kota nie wezmą) co kończy się smrodem sików i kupy kocich :angryy:. Do tego nasza suka dzięki nim (suka od 6tyg była przyzwyczajana do kotów, zachlany sąsiad 'sprzedał jej buta' gdy się z kotem bawiła - agresję przekierowała na koty i facetów) nienawidzi kotów więc jest ogólnie dodatkowa masakra.
Nagle sąsiadeczka nauczyła się nie grozić, nie drzeć mordy niczym york na flexi, nie wpieprzać się do cudzego życia od kiedy ... mamy Szamana :evil_lol:. On ich od 'małego' niecierpi i próbował im jako jedynym i pierwszym ręce poodgryzać, teraz bardziej mu się instynkt rozwinął więc to już inna bajka.

Ogólnie nie ma już kotów na klatce, nie ma agresji ze strony sąsiadów - czasem tylko pod nosem 'boże kolejnego kundla mają' gdy bierzemy psiaka na DT, kilka razy nam groziła TOZem jednak jakoś nigdy się do nas nie pofatygowali :eviltong:. Teraz już moi rodzice nie boją się chodzić po klatce schodowej i wszyscy sobie spokojnie żyjemy z psem narwańcem który wciąż nas czegoś nowego uczy :cool3:.


Pies na balkonie, ooo tak znam jednego labka który naprawdę dzień w dzień niezależnie od temp i pogody siedzi na balkonie i .... szczeka! Znam tych 'właścicieli' trochę i uważam że nie powinni mieć psa bo nie potrafią się nim zając. Jednak nic się z tym nie zrobi, pies szczepiony, pies nakarmiony - a że jajka sobie odmraża to nie ważne 'inne mają gorzej' albo jest jeszcze tekst 'nie jesteśmy schroniskiem i nie mamy miejsca' (ale brać i wykupywać szczeniaki z nowego grzanego schroniska to już mają miejsce...).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Sytuacja sprzed chwili...

Idę spokojnie ze swoim lękliwym psem koło bloku. Nagle z klatki wybiega biały agresywny kundel w typie westa bez smyczy i od razu ze szczekaniem próbuje rzucić się na mojego psa. Za nim wychodzi paniusia z drugim na smyczy. Ja nieprzygotowana zupełnie, więc zamachnęłam się smyczą na tamtego, dość łatwo go odgoniłam. A paniusia z pyskiem na mnie, jak śmiałam uderzyć smyczą jej pieseczka :stupid:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Tree']Sytuacja sprzed chwili...

Idę spokojnie ze swoim lękliwym psem koło bloku. Nagle z klatki wybiega biały agresywny kundel w typie westa bez smyczy i od razu ze szczekaniem próbuje rzucić się na mojego psa. Za nim wychodzi paniusia z drugim na smyczy. Ja nieprzygotowana zupełnie, więc zamachnęłam się smyczą na tamtego, dość łatwo go odgoniłam. A paniusia z pyskiem na mnie, jak śmiałam uderzyć smyczą jej pieseczka :stupid:[/QUOTE]

Ja na coś takiego odpowiadam, że następnym razem użyję gazu :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Tree']Sytuacja sprzed chwili...

Idę spokojnie ze swoim lękliwym psem koło bloku. Nagle z klatki wybiega biały agresywny kundel w typie westa bez smyczy i od razu ze szczekaniem próbuje rzucić się na mojego psa. Za nim wychodzi paniusia z drugim na smyczy. Ja nieprzygotowana zupełnie, więc zamachnęłam się smyczą na tamtego, dość łatwo go odgoniłam. A paniusia z pyskiem na mnie, jak śmiałam uderzyć smyczą jej pieseczka :stupid:[/QUOTE]
Niestety takich aparatów jest wiele. Edited by Losiek1990

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja też mam lepsze doświadczenia z bezdomnymi, lepiej czytają sygnały by nie podchodzić i przynajmniej nie trzeba się użerać z durnymi właścicielami

A, no i właścicielka stwierdziła, że jestem nienormalna :) Odpłaciłam jej się tym samym oczywiście ale to z tym gazem pieprzowym jest dobre ;p

Share this post


Link to post
Share on other sites
mój Patryk raz dostał kopa :oops: ale to przeze mnie,bo puściłam go w bezsensownym miejscu i odbiegł, poszedł ujadać do przechodzącego szczeniaka yorka i właścicielka zasadziła mu kopa - przepraszała mnie, jak przyszłam :crazyeye: zamiast ochrzanić, więc wyszło tak, że stałyśmy we dwie i się przepraszałyśmy nawzajem :D (to było bardzo dawno, teraz już wiem, gdzie nie można go puszczać)


a odnośnie bezdomnych, to tylko raz mnie zmroziło, bo podleciał do nas taki wielki pies w typie ONka z klapniętymi uszami, typowy, wielki kundel - na szczęście to był TEN przypadek, kiedy Patryk miał zamroczenie mózgu i nie chciało mu się ujadać, a może się po prostu wystraszył..? bezdomniak podszedł do niego od tyłu, ja starałam się ignorować i odejść energicznie, a ten lazł za nami i merdał ogonem :cool3:, więc obeszło się bez wojny, ale na sytuację, że taki pies zaatakuje, albo Pat go sprowokuje do ataku, nie jestem nijak przygotowana :shake:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Takie duże łatwiej jest mi zniechęcić do podejścia niż te małe. Gdy jest daleko, odgradzam sobą psa przodem do tamtego. Zwykle wtedy zaczyna CS-ować lub sobie idzie. Wtedy ja też wysyłam jakiegoś CSa i obserwuję co tamten robi. A jeśli biegnie do nas jakiś pies to zaczynam robić młynek smyczą szybko. Niektóre niechętnie ustępują (małe i średnie bo takie duże nie podleciały jeszcze), ale da się je utrzymać na odległość. Można też uderzyć smyczą o coś, by przestraszyć je hałasem lub rzucać smycz w ich stronę. Na szczęście nie miałam okazji sprawdzić tej metody na atakującym dużym psie

Słyszałam tylko, że znajomy tą metodą odgonił wędką atakującego rottweilera

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Tree']Takie duże łatwiej jest mi zniechęcić do podejścia niż te małe. Gdy jest daleko, odgradzam sobą psa przodem do tamtego. Zwykle wtedy zaczyna CS-ować lub sobie idzie. Wtedy ja też wysyłam jakiegoś CSa i obserwuję co tamten robi. A jeśli biegnie do nas jakiś pies to zaczynam robić młynek smyczą szybko. Niektóre niechętnie ustępują (małe i średnie bo takie duże nie podleciały jeszcze), ale da się je utrzymać na odległość. Można też uderzyć smyczą o coś, by przestraszyć je hałasem lub rzucać smycz w ich stronę. Na szczęście nie miałam okazji sprawdzić tej metody na atakującym dużym psie

Słyszałam tylko, że znajomy tą metodą odgonił wędką atakującego rottweilera[/QUOTE]

Obawiam się, że jeżeli pies naprawdę chce zaatakować, a nie tylko zrobić cyrk lub przegonić Ciebie i Twojego psa z terenu, który uznał za swój, to ani smycz ani hałas nie pomogą... W sumie, nie ma szans nawet zareagować na psa, który atakuje na serio, bo nie da żadnych sygnałów, po prostu rzuci się do gardła albo złapie za kark Twojego psa bez ostrzeżenia. Miałam tak z astem (do gardła) i z labradorem (złapał mojego za kark i trzepał nim jak szmatą). I to jest masakra, bo żadna reakcja nie daje efektu, najlepiej jest złapać agresora za tylne nogi i odciągnąć od swojego psa (zwykle agresor traci równowagę i puszcza), ale co potem, jeśli jesteś sama? :roll:

Na cyrkowanie i odstraszanie jest już łatwiej znaleźć metodę, ja rzucałam w trzy "odganiające" psy butelką z wodą, robiła huk i uciekały. Nie twierdzę, że to nie był atak - gryzły mojego psa, jak dobiegły. Ale nie chciały zabić, tylko pogonić. Nosiłam też łańcuszek, żeby narobić hałasu. Na małe psy zwykle działa schylenie się po kamień, czasem trzeba tym kamieniem strzelić w psa, żeby oprzytomniał :shake:
W sumie jakoś od 6 lat, kiedy wiecznie walczyłam z naprawdę agresywnymi i gryzącymi psami, to u mnie się zmieniło... Nadal latają luzem jakieś kajtki, ale przynajmniej nie gryzą i nie rzucają się, raczej są uciążliwe.

Share this post


Link to post
Share on other sites
ja poważniejszy atak zaliczyłam tylko ze strony suki prowadzonej przez dziecko :roll: i gdybym do dziecka nie krzyczała "za obrożę! za obrożę!" to byśmy nie rozdzieliły psów bez rozlewu krwi, durna parówa się rzuciła bez ostrzeżenia.

a swoją drogą - jakie człowiek może wysłać nadchodzącemu psu CS-y? bo między sobą,to względnie wiem, jak się porozumiewają, ale na linii człowiek-podchodzący pies?

Share this post


Link to post
Share on other sites
ja dziś szłam z moją Etną i tymczasowiczką Freją, a tu przy drodze suka ast, bez obroży, nikogo wokół :loveu: obeszłyśmy ją po łuku i skończyło się na patrzeniu na nas.

potem jechałam z siostrą autem, a tu piesek z mordą prosto pod koła biegnie, ku uciesze mądrego właściciela :loveu: psy dobiegające do kół do najgłupsze psy jakie mogą być. tylko czekać aż je coś rozjedzie...

PP, możesz się odwrócić bokiem, odwrócić wzrok, głowę

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='zmierzchnica'] I to jest masakra, bo żadna reakcja nie daje efektu, najlepiej jest złapać agresora za tylne nogi i odciągnąć od swojego psa (zwykle agresor traci równowagę i puszcza), ale co potem, jeśli jesteś sama? :roll: [/QUOTE]
Szczerze? Ja bym nie odciągała tylko scyzorykiem celowała w szyje/nos/oczy...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

Announcements

×