Jump to content
Dogomania
Dodoni

Jak oduczyć psa uciekania????

Recommended Posts

Witam!!!
Mam 4 miesięcznego owczarka niemieckiego,Ajwana i 15 latniego kundelka,Bąbla. Ten staruszek od małego był nauczony że mozna wychodzic pozna ogrodzenie, i teraz sie go nie da oduczyc. Zawsze wszystkie bramy sa pozamykane,dziury w płocie pozatykane ale on zawsze przez jakas dziure wyjdzie. Teraz mam tego Ajwana i Bąbel mu pokazuje ,ze można wyjsc. co zrobic zeby szczeniak wiedział ze nie wolno wychodzic?? On na ogół jest posłuszny ale jednak ucieka:(

Share this post


Link to post
Share on other sites
Obawiam się, że młody pies bardzo szybko załapie to od starszego i nie ma na to rady. Jeżeli psy są zostawione na Twoim terenie samopas, po prostu tam mają siedzieć, to bardzo szybko znudzone zaczną kombinować, żeby się wydostać. Jedynym wyjściem wydają mi się osobne i aktywne spacery, nauka posłuszeństwa (i młodego i staruszka, starszy pies też się potrafi wielu rzeczy nauczyć) - tak, żeby psy były na tyle zmęczone, by nie chcieć uciekać. Obawiam się jednak, że zostawianie psów samych i tak będzie owocowało ucieczkami. Najlepiej przyłożyć się do naprawy ogrodzenia, żeby psy nie mogły się z terenu wydostać. Niezbyt zabawny byłby biegający samopas owczarek... Teraz jest szczeniakiem i to pewnie nie wydaje się takie groźne, ale jak dorośnie i nadal będzie się wybierał na takie eskapady to możesz mieć problemy..

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeśli nie jesteś w stanie naprawić ogrodzenia , to zainwestuj w porządny kojec .
Psa wypuszczaj z niego tylko pod kontrolą - czyli jak jesteś w ogrodzie . Oprócz tego wychodź z nim na spacery . Psy nawet , jeśli mają dużą posesję , to i tak bardzo lubią i potrzebują ,wychodzić na zewnątrz . Bardzo się cieszą z nowych zapachów . Uważam , że jeden dłuższy spacer dziennie ok. 40 minutowy , to absolutne minimum . Fajnie by było , gdyby Ci się chciało popracować trochę z psem - nauka siadania , warowania ,aportowania to nie są trudne rzeczy , a dostarczają psu zajęcia i rozrywki . Możesz nauczyć psa biec przy rowerze . Oczywiście biegać przy rowerze nie może szczeniak , wydaje mi się , że tak od roku najwcześniej . Naprawdę z psem można fajnie spędzać czas !
Pamiętaj , że pies biegający samopas poza posesją to pies szczęśliwy , ale krótko , bo prędzej czy później zginie pod kołami samochodu , pociągu lub zostanie zastrzelony przez myśliwego .

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ajwan jak na swoj wiek jest bardzo posłuszny i grzeczny. Już umie podawac łape,warowac,itd. A wracając do nauczenia paru rzeczy tego starego psa... Jego sie nie da nic nauczyc. Juz kiedys probowałam. On jest wogole na cos chory i myslelismy zeby go uspic.
A Ajwan jest bardzo agresywny. na spacerach rzuca mi sie do obcych psów i na niektórych ludzi. Dlatego jeszcze bardziej boje sie ze on ucieka.
Na spacery wychodze z nim codziennie i sa długie. w dzien bawie sie z nim w ogrodzie,ale on jest nie zmordowany.
O kojcu już myslałam ale nie lubie jak pies jest zamknięty, jakos mi ich wtedy szkoda. a ogrodzenie tez jest w dobrym stanie. jest tylko jedna dziura ktora wychodziły i ja załatalismy, ale i tak jakos wychodza:(
Na spacerach jak go spuszcze ze smyczy to chodzi przy nodze.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Agresywny 4-miesięczny szczeniak? :crazyeye::crazyeye::crazyeye: Lepiej idź z nim na szkolenie, skontaktuj się z trenerem... Co to będzie jak zacznie dojrzewać, hormony będą buzować? Wtedy nie będzie już małym szczeniakiem, a dużym psem, nad którym nie będziesz miała w ogóle panowania.

Moim zdaniem lepszy kojec niż ucieczki psa. W końcu ktoś ci go ukradnie albo zabije trując go, strzelając z wiatrówki itd. Jeśli pies ma długie spacery, a kojec to tylko miejsce odpoczynku, to nie jest to nic złego, przynajmniej nie utrwali sobie w łebku, że ucieczki są fajne.

[QUOTE]On jest wogole na cos chory i myslelismy zeby go uspic. [/QUOTE]

Wybacz, ale to dla mnie niepojęte. Jest na coś chory? No to pędem do weta :roll: Przecież to wasz pies, wasza odpowiedzialność. Jak możecie myśleć o uśpieniu, skoro nie wiecie nawet co psu dolega? Widzę tu skrajne zaniedbania...

Share this post


Link to post
Share on other sites
U weterynarza z nim bylismy,ale ja nie wiem co mu jest bo to nie ja z nim byłam i sie bardzo nie wypytywałam. a uśpienie to chodzi mi o to ze moim zdaniem on sie meczy, i juz jest bardzo stary. ale raczej go nieuspimy bo jest nam go bardzo szkoda.
A o tej agresji tez sie dziwiłam. w tak młodym wieku i taki agresywny. to jest mała zadziora,tzn juz nie taka mała.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='niki_kk1']Ajwan jak na swoj wiek jest bardzo posłuszny i grzeczny. Już umie podawac łape,warowac,itd.
Na spacery wychodze z nim codziennie i sa długie. w dzien bawie sie z nim w ogrodzie,ale on jest nie zmordowany.
O kojcu już myslałam ale nie lubie jak pies jest zamknięty, jakos mi ich wtedy szkoda. a ogrodzenie tez jest w dobrym stanie. jest tylko jedna dziura ktora wychodziły i ja załatalismy, ale i tak jakos wychodza:(
Na spacerach jak go spuszcze ze smyczy to chodzi przy nodze.[/quote]

To super !
Jednak chyba potrzebny będzie kojec , chyba , że ktoś coś zaradzi jak psa oduczyć ucieczek , ale nie wiem czy to jest wykonalne .
Jak owczarek podrośnie to są dwie możliwości , albo będzie za duży , żeby przecisnąć się przez płot ,albo coś innego wykombinuje , żeby się wydostać - np. będzie przeskakiwał :lookarou:.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam wszystkich forumowiczów, zarejestrowałem się tu bo mam ogromny  problem z psem. No to od początku.

Parę lat temu znalazłem w lesie w worku wiszącym na drzewie trzy szczeniaki, jeden był martwy a dwa ledwo żywe, zabrałem i zawiozłem do weterynarza i oba udało się uratować, jeden trafił do mojej siostry a drugi został na moje nieszczęście u mnie.

Oba pieski to mieszańce Malamut Alaskan, u mojej siostry piesek jest bardzo sympatyczny i nie ucieka, nawet bramę może zostawić otwartą na całą dobę a piesek nie ruszy się nawet na krok z posesji, za to mój to prawdziwy mistrz ucieczek i nie mogę go w żaden sposób oduczyć ucieczek.

Piesek jest po dwóch szkoleniach i jest bardzo posłuszny do puki nie oddali się na około 50 m ode mnie, lub nie zostanie sam na posesji, wtedy zaczyna się kombinowanie jak dać nogę z podwórka, jak uda mu się zwiać to przeważnie biegnie do centrum wioski i biega sobie między autami i boję się że prędzej czy później potrąci go samochód.

Robię wszystko żeby go nauczyć zostawać na posesji ale to nic nie daje, pierwsze szkolenie jakie miał to trener zapewniał że piesek już nie ucieknie z posesji, ale mylił się mocno bo pies uciekł już drugiego dnia po zakończeniu szkolenia.

Postanowiłem że umocnię ogrodzenie, i tak zrobiłem starą część siatki wymieniłem na płot betonowy, tam gdzie była nowa zrobiłem porządny  fundament a część ogrodzenia została drewniana, pies oczywiście szybko wyczuł że drewniany płot ma swoje wady i zaczął wyrywać sztachety i uciekać, postanowiłem wymienić żerdzie płotu na metalowe i wszystko poskręcać śrubami, na jakiś czas załatwiło to sprawę ale nie na długo, pies bardzo szybko nauczył się łapać zębami za jeden drut siatki aż go wyciągnął i bezkarnie uciekał z posesji, oczywiście zawsze po takiej ucieczce stosowałem karę i lądował na łańcuchu na kilka godzin a czasem jak byłem mocno zły to i na parę nocek.

Jednak niczego to go nie nauczyło i postanowiłem znaleźć lepszego trenera i takim sposobem poszedł na drugie szkolenie, które oczywiście nic nie dało, znalazłem trzeciego instruktora, koleś stwierdził że nie ma co szkolić bo piesek jest doskonale ułożony i nie ma takiej potrzeby żeby go szkolić dalej to opowiedziałem mu o tym że pies zachowuje się idealnie jak jest w zasięgu wzroku, lub jak nie przyjdzie noc i pogasną światła w domu.

Treser podjął wyzwanie ale po czterech dniach zadzwonił żeby zabierać pieska bo on nie podoła temu zadaniu i zalecił wybudować kojec, tak zrobiłem ale pies nie cierpi w nim przebywać i dotąd walczy z kojcem aż uda mu się rozgiąć druty i wyjść, oczywiście przy tej walce z kojcem zawsze się pokaleczy i nie mogę na to patrzeć jak on walczy z drutami.

Rok temu powiedziałem dość i zamontowałem do płotu pastuch elektryczni taki dla krów, na jakiś czas miałem spokój ale psiak szybko nauczył się że jak trawa gałąź lub śnieg dotyka do drutu to elektryzator w tym miejscu prawie nie działa i przegryza sztachety na pół. Zacząłem obchodzić ogrodzenie codziennie i oczyszczać je z traw chwastów i innych przeszkód, to mój piesek znalazł inną drogie. Obecnie wkłada pysk na dole między dwie połówki bramy i pcha się do tond aż się przeciśnie.

Proszę pomóżcie co mogę jeszcze zrobić bo już mi ręce opadają.

PS. dodam jeszcze że próbowałem zmęczyć psa co dziennie przez pół roku jeździłem obok niego na rowerze po jakieś 25-30 km i nic to nie dawało, piesek wracał do domu padnięty spał spokojnie do około 12-01 w nocy a resztę nocy spędzał poza ogrodzeniem, niemal codziennie z rana przed pracą jeżdżenie po polach i wiosce w poszukiwaniu uciekiniera. A i pies jest wykastrowany czego strasznie nie chciałem bo wiedziałem że to nic nie da, ale tonący brzytwy się chwyta.

Obecnie pies przebywa na łańcuchu  przez całą noc i większość dnia jak jestem w pracy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Cyk napisał:

Witam wszystkich forumowiczów, zarejestrowałem się tu bo mam ogromny  problem z psem. No to od początku.

Parę lat temu znalazłem w lesie w worku wiszącym na drzewie trzy szczeniaki, jeden był martwy a dwa ledwo żywe, zabrałem i zawiozłem do weterynarza i oba udało się uratować, jeden trafił do mojej siostry a drugi został na moje nieszczęście u mnie.

Oba pieski to mieszańce Malamut Alaskan, u mojej siostry piesek jest bardzo sympatyczny i nie ucieka, nawet bramę może zostawić otwartą na całą dobę a piesek nie ruszy się nawet na krok z posesji, za to mój to prawdziwy mistrz ucieczek i nie mogę go w żaden sposób oduczyć ucieczek.

Piesek jest po dwóch szkoleniach i jest bardzo posłuszny do puki nie oddali się na około 50 m ode mnie, lub nie zostanie sam na posesji, wtedy zaczyna się kombinowanie jak dać nogę z podwórka, jak uda mu się zwiać to przeważnie biegnie do centrum wioski i biega sobie między autami i boję się że prędzej czy później potrąci go samochód.

Robię wszystko żeby go nauczyć zostawać na posesji ale to nic nie daje, pierwsze szkolenie jakie miał to trener zapewniał że piesek już nie ucieknie z posesji, ale mylił się mocno bo pies uciekł już drugiego dnia po zakończeniu szkolenia.

Postanowiłem że umocnię ogrodzenie, i tak zrobiłem starą część siatki wymieniłem na płot betonowy, tam gdzie była nowa zrobiłem porządny  fundament a część ogrodzenia została drewniana, pies oczywiście szybko wyczuł że drewniany płot ma swoje wady i zaczął wyrywać sztachety i uciekać, postanowiłem wymienić żerdzie płotu na metalowe i wszystko poskręcać śrubami, na jakiś czas załatwiło to sprawę ale nie na długo, pies bardzo szybko nauczył się łapać zębami za jeden drut siatki aż go wyciągnął i bezkarnie uciekał z posesji, oczywiście zawsze po takiej ucieczce stosowałem karę i lądował na łańcuchu na kilka godzin a czasem jak byłem mocno zły to i na parę nocek.

Jednak niczego to go nie nauczyło i postanowiłem znaleźć lepszego trenera i takim sposobem poszedł na drugie szkolenie, które oczywiście nic nie dało, znalazłem trzeciego instruktora, koleś stwierdził że nie ma co szkolić bo piesek jest doskonale ułożony i nie ma takiej potrzeby żeby go szkolić dalej to opowiedziałem mu o tym że pies zachowuje się idealnie jak jest w zasięgu wzroku, lub jak nie przyjdzie noc i pogasną światła w domu.

Treser podjął wyzwanie ale po czterech dniach zadzwonił żeby zabierać pieska bo on nie podoła temu zadaniu i zalecił wybudować kojec, tak zrobiłem ale pies nie cierpi w nim przebywać i dotąd walczy z kojcem aż uda mu się rozgiąć druty i wyjść, oczywiście przy tej walce z kojcem zawsze się pokaleczy i nie mogę na to patrzeć jak on walczy z drutami.

Rok temu powiedziałem dość i zamontowałem do płotu pastuch elektryczni taki dla krów, na jakiś czas miałem spokój ale psiak szybko nauczył się że jak trawa gałąź lub śnieg dotyka do drutu to elektryzator w tym miejscu prawie nie działa i przegryza sztachety na pół. Zacząłem obchodzić ogrodzenie codziennie i oczyszczać je z traw chwastów i innych przeszkód, to mój piesek znalazł inną drogie. Obecnie wkłada pysk na dole między dwie połówki bramy i pcha się do tond aż się przeciśnie.

Proszę pomóżcie co mogę jeszcze zrobić bo już mi ręce opadają.

PS. dodam jeszcze że próbowałem zmęczyć psa co dziennie przez pół roku jeździłem obok niego na rowerze po jakieś 25-30 km i nic to nie dawało, piesek wracał do domu padnięty spał spokojnie do około 12-01 w nocy a resztę nocy spędzał poza ogrodzeniem, niemal codziennie z rana przed pracą jeżdżenie po polach i wiosce w poszukiwaniu uciekiniera. A i pies jest wykastrowany czego strasznie nie chciałem bo wiedziałem że to nic nie da, ale tonący brzytwy się chwyta.

Obecnie pies przebywa na łańcuchu  przez całą noc i większość dnia jak jestem w pracy.

Pies w typie Malamut przez większość dnia na łańcuchu - to raczej brzmi strasznie.

 On do domu nie wchodzi? cały czas jest na posesji? sam?   w sensie - nie masz więcej psów?

Może spróbuj się skontaktować   z dobrą fundacją od psów północy  , najłatwiej przez FB - np psy północy https://www.facebook.com/pg/PomocDlaPsowPolnocy/posts/?ref=notif   

albo  SOS Husky  https://www.facebook.com/stowarzyszeniesoshusky/

może coś doradzą

 

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam drugiego psa (kajtka) ale on jest zupełnie innego charakteru oczywiście jeśli malamut ( malamut to otis) jest na łańcuchu, bo jeśli zrobi dziurę w płocie to pójdzie razem z nim, a jeśli otis jest uwiązany to kajtek może biegać po posesji nawet przy otwartej bramie i nawet nie pomyśli o ucieczce.

No niestety otis jest teraz prawie cały czas na łańcuchu tak od godziny 22:00 do 15:30, jest obrażony i nie chce nawet iść na spacer, jak go przypnę na smycz i wyciągnę to pójdzie z wielką łaską ale jak go tylko odepnę ze smyczy natychmiast wraca do domu i leży pod bramą, mocno widać po nim że łańcuch mu nie służy.

Otis wchodzi do domu kiedy chce, nie wyganiam go, poprosi to go wpuszczę i odwrotnie, chce wyjść to go wypuszczam, ale jak przychodzi noc nie można utrzymać go w domu chce koniecznie na podwórko.

Dzięki za link na pewno skorzystam .

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 godzin temu, Cyk napisał:

Mam drugiego psa (kajtka) ale on jest zupełnie innego charakteru oczywiście jeśli malamut ( malamut to otis) jest na łańcuchu, bo jeśli zrobi dziurę w płocie to pójdzie razem z nim, a jeśli otis jest uwiązany to kajtek może biegać po posesji nawet przy otwartej bramie i nawet nie pomyśli o ucieczce.

No niestety otis jest teraz prawie cały czas na łańcuchu tak od godziny 22:00 do 15:30, jest obrażony i nie chce nawet iść na spacer, jak go przypnę na smycz i wyciągnę to pójdzie z wielką łaską ale jak go tylko odepnę ze smyczy natychmiast wraca do domu i leży pod bramą, mocno widać po nim że łańcuch mu nie służy.

Otis wchodzi do domu kiedy chce, nie wyganiam go, poprosi to go wpuszczę i odwrotnie, chce wyjść to go wypuszczam, ale jak przychodzi noc nie można utrzymać go w domu chce koniecznie na podwórko.

Dzięki za link na pewno skorzystam .

Trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie problemu; bo  żadnemu psu łańcuch nie służy, ale już psu w typie półroczniaka to na pewno nie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

podpisuję się pod tym rękami i nogami , dla mnie to barbarzyństwo , żeby trzymać psa na  łańcuchu , zwierzak po prostu cierpi w takich warunkach i nie miałabym serca , żeby na coś takiego się zdecydować

Share this post


Link to post
Share on other sites

Proszę  jak nie macie nic konstruktywnego do dodania to po co wcale pisać, tak zwierzak cierpi, jestem tego świadom ale naprawdę pomysły jak go utrzymać na podwórku mi się skończyły, no mam jeszcze jeden, zwolnić się z pracy i pilnować psa, ale wtedy obaj zdechniemy z głodu on i ja.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak jak pisałem wyżej pies ma kojec i to spory bo 2,5 na 4 metry.

Patmol dzwoniłem do nich, opowiedziałem całą historię ale nie uzyskałem na tą chwilę pomocy, pani która odebrała telefon powiedziała że porozmawia z kilkoma osobami i wspólnie postarają się coś wymyślić i się odezwie.

Na tą chwilę rozwiązałem problem, montując pastuch na bramie, nie było to proste ale się udało, teraz czekam aż piesek wymyśli nową drogę ucieczki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


Announcements

×
×
  • Create New...