Jump to content
Dogomania

SUVI - Stara, szara, bura, smutna zamojszczanka - jeszcze będzie pięknie, tylko proszę pomóż


Recommended Posts

2 godziny temu, Aska7 napisał:

Kogo ?

Przekaż Suvi dla [email protected], ...Ona z każdym psem poradzi (tak mówi),wszystko wie na ich temat ,z wyciągnięciem z budy nie będzie problemu,.nawet opis z zachowania psa nie będzie Jej potrzebny.
Żeby nie było,że czepiam ...staruszki mają się dobrze (byłam,widziałam),ale takim o miejsca łatwo i może Ci się uda namówić na "przebranżowienie",bo talent się marnuje ,a psiakom typu Suvi o miejsca trudno, zwłaszcza u specjalisty.Suvi wyprowadzi, a później szybciej i więcej tych trudnych się uratuje ,w realu się wykaże.

Trzymam kciuki.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
  • Replies 603
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Wiele osób pewnie czekało na ten moment.  Trawnik koło kojca dopiero porasta, wiec wpadłam na pomysł, zeby jej wstawić trawę w doniczkach. Praktycznie wszystkie zamojszczaki po przyjeździe zajada

Aska rzeczywiście zrobiła ogromną trasę, poświęciła niedzielę tym biedom. Podziwiam, bo to nie była pewnie łatwa droga. Wspaniała kobieta. Sunia ma w pisane w książeczkę imię Dunia i podany rok u

Suvi na zwiedzaniu ogrodu.

Posted Images

1 godzinę temu, mari23 napisał:

I ja też tak pomyślałam 🙂 Czytając wątki Lumi i Marcelka o kim można pomyśleć? 🙂 ❤️

I ja też pomyślałam o WiosnaA...

  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, WiosnaA napisał:

Jaaga,w żadnym razie, ja jestem zwykły szarak jak wielu z nas tutaj. Do miana specjalisty nie sięgam i do pięt nie dorastam, ani ambicji w tym kierunku nie mam.
Może jedynie "kolory" psów umiem rozróżniać  i czasem słyszę co mówią.

Psy typu Suvi jakoś szczególnie mi leżą na sercu,bo takimi zajmować nikt nie chce:(

Trudnego zadania podjęłaś się Jaaga i trzymam kciuki za Was.

 

Skromnie napisałaś, ale akurat kilku innym osobom tez Ty do głowy od razu przyszłaś w tym przypadku.

Link to post
Share on other sites
21 godzin temu, Jaaga napisał:

Oczywiście, specjalnie staję tak, żeby ona mogła obserwować. Ja cały czas z moimi psami gadam ;) a one przytulają sie i za mną chodzą. Szczególnie ostatnio, bo byly same z mężem, więc cieszyły się jeden przed drugim, kiedy byłam w domu. Linda z wózkiem to wręcz tańczy wkolo mnie. Suvi to wszystko obserwowała. Ona nigdy w takich sytuacjach nie spi czy nie odwraca się. Tak uklada się w budzie, żeby na wszystko mieć oko.

Jaaga, nie załamuj się. Wszystko robisz bardzo dobrze i masz świetne pomysły z otwieraniem kojca. Nie ma co oczekiwać na szybkie efekty, po prostu Suvi potrzebuje więcej czasu, może też jakieś wsparcie psychologiczne czy lekarstwa. Dużo czasu zajmie wyprowadzenie jej z kojca.

Może podczytywałaś wątek Abi. Abi też jest wycofana, nie dawała się dotknąć i nadal jest przerażona w kontaktach z ludźmi i psami. Pani pracuje z nią już trzy lata. I są efekty, krok po kroczku do przodu i potem cofnięcie. Ale jednak są postępy. Mogę podać Ci telefon do Pani Abi i wymienicie się doświadczeniami.

Trzeba dużo pracy i poświęcenia, żeby Suvi zaczęla żyć z człowiekiem. Dlatego powinnyśmy wspierać Jaagę i Suvi. 

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Chyba trzeba pogodzić się z tym, że niektóre z uratowanych psów nie otworzą się na człowieka. Będą przyjmowały opiekę, jedzenie, ale to wszystko. Uczuciowo nie otworzą się - są okresy krytyczne w życiu psów - jeśli wtedy nie nawiążą więzi emocjonalnych, nie będą do tego zdolne w przyszłości. Ludzi też to spotyka przecież - po traumatycznym dzieciństwie mogą być zahamowani uczuciowo, a chociaż zdają sobie sprawę dlaczego tak jest, nie mogą na to poradzić.  Suvi je, obserwuje ludzi i psy, nie atakuje człowieka wchodzącego na wybieg - na razie musi to wystarczyć.

  • Like 1
  • Upvote 3
Link to post
Share on other sites
6 minut temu, Sowa napisał:

 Suvi je, obserwuje ludzi i psy, nie atakuje człowieka wchodzącego na wybieg - na razie musi to wystarczyć.

Masz rację, w sumie to już/dopiero dwa miesiące odkąd wyjechała ze schronu.

Link to post
Share on other sites

Przejrzałam sobie jeszcze raz historię Abi, to była najbardziej trudna zamojska suczka...

A Teraz jest Marcelek, no i jednak Suvi , która  zachowaniem najbardziej przypomina Abi...

Tylko  Abi była młodziutka i w schronisku też była niedługo, niecałe pół roku...

A Suvi spędziła tam prawie całe życie.

Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Sowa napisał:

Przed chwilą dowiedziałam się, że Abi - po raz pierwszy po niemal trzech latach!!!- przybiegła na zawołanie...

Lajki znów zwinęli a tu takie wieści!

Link to post
Share on other sites

Abi nadal pozostaje zwierzątkiem"bezdotykowym". Nie lubi dotykania ani głaskania, pogłaskana nie okazuje agresji, ale nie sprawia jej to żadnej przyjemności. Nie tylko azylowe zwierzaki mogą być takie. "Bezdotykowce" są i wśród tych wychowywanych w najlepszych warunkach. Nic się z tym zrobić nie da - trzeba zaakceptować i już. Nagradzać w inny sposób.

Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Sowa napisał:

Przed chwilą dowiedziałam się, że Abi - po raz pierwszy po niemal trzech latach!!!- przybiegła na zawołanie...

 

Cudna wiadomość, ale podkreślę: po trzech latach!

2 godziny temu, Sowa napisał:

Abi nadal pozostaje zwierzątkiem"bezdotykowym". Nie lubi dotykania ani głaskania, pogłaskana nie okazuje agresji, ale nie sprawia jej to żadnej przyjemności. Nie tylko azylowe zwierzaki mogą być takie. "Bezdotykowce" są i wśród tych wychowywanych w najlepszych warunkach. Nic się z tym zrobić nie da - trzeba zaakceptować i już. Nagradzać w inny sposób.

Też mam "bezdotykowca" Morelkę...już prawie 9 lat - kocham ją i akceptuję taką, jaka jest. Nic więcej zrobić nie mogę, bo to akurat wynik choroby lub urazu. W przypadku Suvi wciąż jest nadzieja, tylko czasu dużo trzeba. 

10 godzin temu, Tola napisał:

Przejrzałam sobie jeszcze raz historię Abi, to była najbardziej trudna zamojska suczka...

A Teraz jest Marcelek, no i jednak Suvi , która  zachowaniem najbardziej przypomina Abi...

Tylko  Abi była młodziutka i w schronisku też była niedługo, niecałe pół roku...

A Suvi spędziła tam prawie całe życie.

Abi była w schronisku niedługo, poza schroniskiem prawie trzy lata... Suvi - odwrotnie: w schronisku bardzo długo, na wolności dopiero dwa miesiące. Czas i cierpliwość przyniosą efekty, a my poczekamy tyle, ile będzie trzeba :) 

Jaaga - nie czuj się w żaden sposób "popędzana", naciskana...zrobiłaś i robisz tak dużo dla Suvi, że tylko wdzięczność od nas wszystkich Ci się należy, nie nacisk i oczekiwanie szybkiego efektu. Lumi jest inna, Suvi inna - nie będzie tak samo i nikt tego nie oczekuje. Cieszymy się z każdego drobnego postępu i wiemy, że jeśli postępy będą, to właśnie takie drobne i w większych odstępach czasowych. Piszę to, bo mam wrażenie, jakbyś uważała, że "wina" leży po Twojej stronie i ktoś inny zdziała cuda....prawdziwa wina leży po stronie człowieka dzięki któremu Suvi do schroniska trafiła, a obecny powód braku szybkich postępów tkwi w Suvi, nie w Tobie. I choćby to trwało 3 lata - warto czekać!!!

  • Like 1
  • Upvote 2
Link to post
Share on other sites

Zbyt mocno rozpaczacie i chcecie szybko:)...Suvi czasu potrzebuje na aklimatyzację w nowym miejscu uważam,nowości ją przytłaczają i radzi jak sama umie...sądząc po tym zdjęciu człowiek zbyt straszny jej nie jest,....Lumi w żadnym wypadku tak  nie podejdzie do nikogo i teraz:(,..nawet do mojej ręki  jak stoję za wybiegiem(w środku tym bardziej) i  nie mam jedzonka:(

Tolu,ciekawa jestem czy w schronie Lumi tak podchodziła do ludzi jak tu Suvi?

IMGP2984-JPG-5c01be3e5dba3a349908a9f1863

Link to post
Share on other sites
Dnia 17.06.2021 o 13:14, Zagrodowy pies polski napisał:

Jaaga, nie załamuj się. Wszystko robisz bardzo dobrze i masz świetne pomysły z otwieraniem kojca. Nie ma co oczekiwać na szybkie efekty, po prostu Suvi potrzebuje więcej czasu, może też jakieś wsparcie psychologiczne czy lekarstwa. Dużo czasu zajmie wyprowadzenie jej z kojca.

Może podczytywałaś wątek Abi. Abi też jest wycofana, nie dawała się dotknąć i nadal jest przerażona w kontaktach z ludźmi i psami. Pani pracuje z nią już trzy lata. I są efekty, krok po kroczku do przodu i potem cofnięcie. Ale jednak są postępy. Mogę podać Ci telefon do Pani Abi i wymienicie się doświadczeniami.

Trzeba dużo pracy i poświęcenia, żeby Suvi zaczęla żyć z człowiekiem. Dlatego powinnyśmy wspierać Jaagę i Suvi. 

 

 

Ależ ja się nie załamuję. Po prostu nie chcę, żeby ktoś miał poczucie, że gdzie indziej byłoby lepiej Suvi i mogłaby robić szybkie postepy, jestem więc otwarta na sugestie o zmianie miejsca. Mam akurat teraz ograniczone mozliwości przez problemy z dzieckiem i  większosć czasu Suvi opiekuje się mój mąż, a ona znacznie gorzej reaguje na mężczyzn. Ja będę dyspozycyjna dopiero po zakończeniu roku szkolnego, czyli za tydzień. Dlatego jestem otwarta na chęć zmiany miejsca do kogoś, kto ma więcej czasu, mozliwości i doświadczenia. Tym bardziej, ze pobyt u nas jest płatny, wiec rozumiem, że brak postepów może rodzić zniecierpliwienie. Raczej nikt nie spodziewał się, że będzie aż tak zdystansowana. Ja widziałabym ją u WiosnaA, bo zauważam, jakie są zmiany u psów, które ma i uważam, że ma rewelacyjną intuicję. Natomiast wiem już od opiekunki Suvi, że WiosnaA jej nie weźmie.

Sama mam dzikiego Jimmiego, który jest u nas już kilka lat. Normalnie funkcjonuje w domu, przechodzi koło nas, reaguje na imię, tylko nie daje się dotykać. Jest to mozliwe jedynie w aucie. Tam moge go wyczesać, lekarz przebadać, zaszczepić. Jimmi jest wszędzie obecny, ale przez te lata u nas nie cieszy sie na nasz widok, nie podbiega do ręki, nie macha ogonem. Jest zawsze pare kroków za innymi psami i obserwuje. To po prostu zwierze, które pierwsze lata życia spędziło bez kontaktu z człowiekiem, a kolejne 6 lat w schronisku czlowiek kojarzył się źle.

Wczoraj nie miałam czasu tu napisać, ale przyjechałam do domu i znowu otworzyłam Suvi wybieg. Wyszła z niego, ale tylko na parę metrów przed. Wszystko obwachała, w jakichś chwastach wytarła boki głowy. Chodziła powoli i nie wyglądała na spłoszoną czy zaniepokojoną. Kiedy mnie zobaczyła, nie uciekła, więc to dla mnie sukces.Nie reagowała na inne psy, ani one na nią. Dziś od rana jej otworzyłam furtkę. Znowu wyszła przed wybieg. Jednak była na wózku Linda i ją oszczekała. Linda jest bardzo zaborcza. Zabrałam ją teraz do domu i zobaczymy, czy bez niej Suvi bardziej się ośmieli.

Dla mnie sukcesem jest to, że nie uciekła na mój widok, mimo ze akurat miałam waż ogrodowy w ręce i podlewałam, a on dobrze schroniskowcom się nie kojarzy. Drugim sukcesem jest to, że Suvi spokojnie wyszła i tak samo wróciła na swoje włości, czyli uznaje wybieg i kojec za swoje schronienie. Nie próbowała gdzies się schować, odbiec, nie wpadła w panikę. Ona zachowuje się tak, jak odłowiony piwniczny kot, ze dobrze czuje się na mniejszej, znanej powierzchni.

Niestety, zapomniałam torby z aparatem i zanim przeszukałam manatki i pobiegłam po tel, to Suvi już podeszła do wybiegu, więc tylko takie udało mi się zrobić jej zdjecie.

20210619_085915.jpg

  • Like 3
  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

Przesadzacie na mój temat ogromnie:(,ale faktem jest,że Suvi przyjąć z kilku powodów niestety nie mogę.
Pozwolę sobie jednak na małą sugestię odnośnie zmiany miejsca.
Gdyby znalazł się ktoś,kto zna się na rzeczy i mógłby  indywidualnie z sunią pracować,dużo czasu jej poświęcić,to bym przeniosła,natomiast nie przenosiłabym do żadnego innego hotelu.Każdy hotel ma ograniczony czas i możliwości żeby zajmować się tylko jednym psem,a w wielu jest brak chęci na jakąkolwiek pracę,nawet podstawową.
Suvi niebawem doceni, że ma warunki lepsze niż w schronie,a jak na hotelik uważam ,że u Jaaga ma wyśmienite! Jest lato i Jaaga więcej czasu będzie się "przewijać" wokół zagrody Suvi i spokojnie będą wzajemnie poznawać. Jaaga ma doświadczenie z trudniejszymi psami i "ciepło w sobie",które przy takim psie zaprocentuje.
Moja intuicja mi mówi,że będzie dobrze i jeszcze Suvi  na kanapach  u Jaaga zobaczycie:)

 

  • Like 6
  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

Ja też myślę, że przerzucanie jej z miejsca na miejsce to nie jest najlepszy pomysł (zwłaszcza, że nie ma gdzie). Ona musi powolutku w swoim tempie. Jaaga stworzyła jej super warunki, adekwatne do jej aktualnych potrzeb. I tyle. Teraz trzeba troszkę poczekać.

  • Like 3
  • Upvote 2
Link to post
Share on other sites
Dnia 19.06.2021 o 08:51, WiosnaA napisał:

Zbyt mocno rozpaczacie i chcecie szybko:)...Suvi czasu potrzebuje na aklimatyzację w nowym miejscu uważam,nowości ją przytłaczają i radzi jak sama umie...sądząc po tym zdjęciu człowiek zbyt straszny jej nie jest,....Lumi w żadnym wypadku tak  nie podejdzie do nikogo i teraz:(,..nawet do mojej ręki  jak stoję za wybiegiem(w środku tym bardziej) i  nie mam jedzonka:(

Tolu,ciekawa jestem czy w schronie Lumi tak podchodziła do ludzi jak tu Suvi?

IMGP2984-JPG-5c01be3e5dba3a349908a9f1863

W schronisku do siatki zawsze podchodziła Shila i czasami Suvi, natomiast Lumi zawsze stała w jednym miejscu, przy ścianie albo przy wejściu do baraku.

Nigdy przez te lata nie widziałam jej przy siatce,  ona nawet nie przemieszczała się po wybiegu.

Link to post
Share on other sites

To tez nie jest jakiś wyznacznik, bo Freya nigdy nie podchodziła w schronisku w poblize siatki. Zawsze w oddali , przy baraku z dystansem do ludzi i psów. Przez to zresztą nie zdecydowałam się jej wcześniej wziąć i spędziła tam jeszcze kilka miesięcy. A w domu okazała się tak kontaktowym, bezstresowym i bezproblemowym idealnym psem. 

Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Tola napisał:

W schronisku do siatki zawsze podchodziła Shila i czasami Suvi, natomiast Lumi zawsze stała w jednym miejscu, przy ścianie albo przy wejściu do baraku.

Nigdy przez te lata nie widziałam jej przy siatce,  ona nawet nie przemieszczała się po wybiegu.

Dziękuję Tolu za info.

2 godziny temu, Jaaga napisał:

To tez nie jest jakiś wyznacznik, bo Freya nigdy nie podchodziła w schronisku w poblize siatki. Zawsze w oddali , przy baraku z dystansem do ludzi i psów. Przez to zresztą nie zdecydowałam się jej wcześniej wziąć i spędziła tam jeszcze kilka miesięcy. A w domu okazała się tak kontaktowym, bezstresowym i bezproblemowym idealnym psem. 

Na pewno nie jest.Byłam tylko ciekawa,bo Lumi ciągle nie podejdzie u mnie do obcych,a nawet do mnie,a jedynie do ręki z jedzeniem,albo kilka kroki zrobi od niedawna smycz widząc,a zaraz 3 tygodnie będzie.Dzikuską nie jest,ale mocno nieufna.

 

Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, WiosnaA napisał:

Dziękuję Tolu za info.

Na pewno nie jest.Byłam tylko ciekawa,bo Lumi ciągle nie podejdzie u mnie do obcych,a nawet do mnie,a jedynie do ręki z jedzeniem,albo kilka kroki zrobi od niedawna smycz widząc,a zaraz 3 tygodnie będzie.Dzikuską nie jest,ale mocno nieufna.

 

Nieufna, bo życie nieźle dało jej w kość...zapomniała przez te lata, że pies u boku człowieka może być szczęśliwy...albo i nigdy wcześniej tego szczęścia nie poznała :(

Link to post
Share on other sites

Suvi juz co dzień ma otwartą zagrodę, ale na razie jeśli wychodzi to tylko w jej pobliżu. Szkoda, bo akurat tam mieliśmy wysypywane materiały budowlane i jest piach, wiec nie ma trawy, a większość ogrodu to ogromna łąka.  Wykosiliśmy na razie tylko potrzebne ścieżki, wiec psy mogą buszowac i tarzać się w roślinności. Mam nadzieje, ze z czasem się przekona i zacznie zwiedzać teren.

  • Like 6
Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements


×
×
  • Create New...