Jump to content
Dogomania

Kajetanek za tęczowym mostem


Recommended Posts

Wczoraj odszedł Nasz kochany Kajetanek. Nie umiem sobie z tym poradzić... Był najradośniejszym i najkochańszym pieskiem, zawsze jak wracaliśmy z pracy to aż widać było jak mu się pyszczek cieszy. Niestety, pomimo szczepienia zmarł na parwowirozę. Ostatnie cztery dni spędził w klinice weterynaryjnej, gdzie pomimo ogromnego cierpienia dzielnie walczył o życie. Kajecik, gdziekolwiek teraz jesteś to mam nadzieję, że jesteś szczęśliwy bo my tutaj bardzo za Tobą tęsknimy i bardzo Cię tutaj brakuje. Kochamy Cię bardzo piesku 

Link to post
Share on other sites

Jeżeli mimo szczepienia zmarł to nie była parwowiroza tylko leptospiroza. Objawy takie same zewnętrzne, inne wewnętrzne i inne leczenie. Wiem bo sama przez to przeszlam tylko ja miałam doskonałego weta, który niestety mi zmarł i on mi to pokazał. Od czasu śmierci suczki wszystkie następne psy szczepiłam nie tylko na parwo ale i na lepto. Niestety wielu weterynarzy nie uznaje lepto i tak to się często kończy.

Link to post
Share on other sites

Miał robiony test na parwowirozę i szereg innych badań więc to raczej to. Niestety, nawet jeśli błąd weta to Kajecika Nam to niestety nie wróci. Ogromna pustka w sercu pozostała po Nim, żył stanowczo za krótko bo niecały roczek miał Nasz piesio. 

Znalazł się u Nas przypadkiem, przygarnęłam go kiedy się okazało, że jeden z Naszych pracowników nie ma co z nim zrobić i planuje się go pozbyć. Kajtuś skradł Nasze wszystkie serca i kochaliśmy go jak czwartego członka Naszej rodziny. Jeszcze długo nie będziemy chcieli mieć innego pieska, jednak jeśli jeszcze kiedyś się zdecydujemy, to na pewno zaszczepimy też na leptospirozę. O ile się zdecydujemy bo to jest za duży ból utrata takiego kochanego przyjaciela, który kocha bezwarunkowo. 

Link to post
Share on other sites

Rozumiem ale nie zarzekajcie się. Ja mam psy ponad 53 lata i przeżyłam odchodzenie moich psów nie raz, to bardzo boli, pamiętam je wszystkie ale u nas zawsze były co najmniej dwa a w porywach cztery psy to zawsze jakieś zostawały, żeby ukoić ból.

Więc radzę za jakiś czas dać dom i serce jakiejś innej biedzie.

Link to post
Share on other sites

Bardzo mi przykro. Na tym wątku wszyscy wiemy co przechodzicie i jak to boli. Przechodziliśmy przez to samo. Niektórzy z nas wiele razy. Każdy na TM doskonale wie co przeżywacie, jak wygląda dom po stracie czterech łapek. Wiemy ile wylewa się łez i jak pali rana w sercu. Oj dobrze to wiemy i rozumiemy. Masz racje w tym co piszesz, że pies staje się członkiem rodziny i to co przechodzimy po stracie zwierzaka, to nic innego jak prawdziwa żałoba. Nie rozumie tego ten, kto nie kocha. Dla takich to był tylko pies. My podchodzimy do tego zupełnie inaczej. Co możemy zrobić? Tylko Cię przytulić, bo nie ukoimy w sercu Twojego bólu. Przez żałobę musisz przejść sama. My możemy Cię jedynie wesprzeć i pocieszyć. Kajetanek na stałe odbił swoje łapki w Waszych serduchach i nikt Wam tego nie odbierze. Nikt nie odbierze Wam także wspomnień o nim. To już zostaje na zawsze.    
Ja po odejściu Psoni pogrążona w bólu też się zarzekałam, że nie wezmę przez długi czas kolejnego psiaka. Po 2 miesiącach  zaadoptowaliśmy Balbinkę, a potem Zuzię. Miałam nie mieć psa, to miałam dwa. Czy to sprawiło, ze zapomniałam o Psotni. Nie, absolutnie nie. Do dziś boli mnie jej odejście i będzie boleć zawsze.  Ból z czasem staje się mniej palący, ale jest. Jednak  dzięki adopcji Balbisi pustka w domu była mniejsza. Znowu było słychać szczekanie, wróciły spacery, gotowanie jedzenia dla suni itd. Na pewno była plasterkiem na ranę w sercu, która wciąż była i krwawiła. U mojej siostry było inaczej. Wmówiła sobie, że nie może mieć kolejnego psiaka, bo to by wyglądało tak, jakby zdradziła Dżekusia, który odszedł po 16 latach. Zawsze mówię, że każdy nasz zwierzak ma osobny pokoik w naszych sercach, do którego nikt nie ma wstępu. Dzięki temu żaden z kolejnych psiaków nie kradnie miłości do swojego poprzednika. Przekonała się o tym w ubiegłym roku kiedy przygarnęła wyrzuconą z samochodu sunię (jeszcze szczeniaka). Nadal kocha Dżekusia, nadal pielęgnuje pamięć o nim, płacze wspominając go i szleje z miłości do suni. Dziś żałuje, że mnie nie posłuchała i nie zdecydowała się na kolejnego psiaka wcześniej. 
Jednak nie chce abyś to odebrała, jako namowę. To ma być Twoja decyzja, a nie nikogo z forum. 
Dla Kajetanka. Niech biega po tęczowych łąkach z naszymi psinkami bez bólu i cierpienia. 
 

Bez tytułu.jpg

Link to post
Share on other sites

Dziękuję za słowa wsparcia, wiele dla mnie znaczą 🙂 Przygarniemy jakiegoś pieska, najpewniej ze schroniska lub jakiegos porzuconego. Niestety, na terenach w których mieszkam dość często ludzie porzucają psiaki, mój teść ma ich aż pięć i wszystkie są porzucone przez nieodpowiedzialnych ludzi 😞 Jednakże chcemy, a właściwie musimy z tym trochę poczekać aż znikną zarazki parwo z Naszego domu. Czytałam, że utrzymują się do 6 miesięcy a ja nie mogę skazywać psiaka na takie cierpienie z jakim zmagał się Kajecik. 

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements

×
×
  • Create New...