Jump to content
Dogomania

BARDZO proszę o pomoc dla starego schorowanego psa! Nie może chodzić, ciągnie za sobą łapy po betonie, śniegu - jest szansa na ratunek po 13 latach spędzonych w schronie!!! Pies w dt, jest w dramatycznym stanie :( ŻEGNAJ WSPANIAŁY I KOCHANY FENIKSIE (')


Recommended Posts

 

9 minut temu, limonka80 napisał:

Mari... nie wiem co napisać, tak jak pewnie większość nie zdawałam sobie sprawy że jest aż tak źle, człowiek trzyma się nadziei, a Ty pozwoliłaś nam ją mieć, najgorsze wzięłaś na siebie, i mam tu na myśli nie tylko ciężką fizyczną opiekę, ale przede wszystkim świadomość że dni Fenisia są policzone. Większość z nas nie zdawała sobie sprawy że nie ma szans, pozwoliłaś nam cieszyć się dobrymi chwilami, a z najgorszym ciężarem byłaś sama - świadomością że nie da się Fenixowi podarować długiego życia. Bardzo dziękuję za te dni nadziei.

Tak chciałabym móc jakoś Cię pocieszyć, ale wiem że to niemożliwe.... 

Chciałam dać lajka, bo też tak myślę, ale wyszły wczoraj i dotychczas nie wróciły. Podpisuję się więc obiema rękami pod Twoimi słowami.

Link to post
Share on other sites
  • Replies 2.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Bardzo Wam wszystkim dziękuję. Za obecność, za pomoc, za wsparcie, troskę o Feniksa. Za wszystkie posty, rady, dobre myśli. Bez Was nie udałoby się go zabrać. O Mari i Aśce, które tak mocno się zaanga

Fenisio dziękuje ! <3 Właśnie tak zrobiłam - tylko Taninal do jedzonka dodałam. Robaki malutkie pojedynczo jeszcze się trafiają, widać Advocate likwiduje nowo wylęgające się ( chyba glisty).

Przychodzę z bardzo miłą wiadomością:) Jak wiele z Was wie mam wspaniałych Ludzi w pracy. Szczególnie jeden z moich Dyrektorów z żoną bardzo wspierają nasze psiaki i dzięki temu możemy mieć ich pod op

Posted Images

Marysiu, dałaś Feniksowi coś bezcennego - bezinteresowną miłość i troskę. Na pewno nikt w życiu tak o niego nie dbał, nikt nie smażył mu naleśników, nikt tak bezkrytycznie nie przyjmował zabrudzonej kuchni, rozbebeszonego posłanka. On na pewno czuł, że jest akceptowany, że ktoś się o niego martwi. Niech ta myśl zostanie z Tobą, kiedy będziesz myślała o tym cudownym psie. Byłaś przy nim do końca i ostatnie jego wspomnienie to Ty kochająca go bardzo.

 

  • Like 6
  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

Myślę, że jeszcze długo będziemy tu płakać za Fenisiem. A Mari bardzo będzie za nim tęsknić. Takie jest odwieczne prawo żałoby. Będą wracać pytania. Dlaczego? Co by było gdyby?.. Czasu nie cofniemy, przeszłości nie zmienimy. Cieszmy się z tego, co - choć krótko - było dobrego w życiu tego niezwykłego psiaczka. Że zdążyłyśmy mu w ogóle pomóc. Wiele psów nie doczekuje nawet takiej krótkiej poprawy losu. Przecież nie on jeden biedak był stary i chory w schronisku.. Najgorsze są te sytuacje, kiedy nie zdąża się psa nawet na chwilę wyciągnąć z tej okropnej egzystencji schronu. I umiera sam, bezimienny i niekochany.

  • Like 2
  • Upvote 2
Link to post
Share on other sites

Mari w każdym Twoim zdaniu o Feniksie widać wielką miłość i rozpacz, że nie mogłaś zrobić dla Niego nic więcej.

Elik, limonka, Ewa Marta napisały to co ja myślę tylko ja nie potrafię tak pięknie tego napisać jak one. Wiem, że płaczesz bo musisz wypłakać to wszystko co tak boli i uwiera. Rozumiem Cię, ja też próbuję wypłakać mój ból i rozpacz po śmierci mojej Suni [*]

Tego nie mogę czytać na spokojnie. Przygniata

4 godziny temu, mari23 napisał:

a jego wzrok, kiedy nie mógł wstać, żeby sie załatwić - rozdzierał serce. Na usg było widać, że jelita sa wypełnione, bo on trzymał, nie mogąc wstać, a kiedy juz załatwił sie pod siebie - czułam jego upokorzenie, uwierzcie, on tak patrzył,

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Owszem, psy czuja się upokorzone gdy załatwiają się pod siebie - to prawda. Ale pomagałaś mu natychmiast, nie leżał bezradnie w brudzie. To też był luksus dla niego na koniec.

Te tygodnie u Ciebie to był najlepszy czas w jego życiu.

  • Like 8
Link to post
Share on other sites
16 godzin temu, rozi napisał:

Są sprawy, które muszą spłynąć łzami aż do końca.

tak, to prawda..... nawet nie myślałam, że aż tyle tych łez mam....a one wciąż napływają :( :(

Przygotowałam "spadek", który Feniś pozostawił: materac od Anuli jak nowy, bez jednej plamki, był dobrze zabezpieczony podkładami, do niego pokrowiec frotte już nie śnieżnobiały, ale czysty, wyprany, gumowa podkładka-kuweta 60x60,  worek karmy "skórnej" i 4 zgrzewki puszek Intestinala, paczka podkładów 60x90, , dwie obroże i smycz, ręcznie robiona zawieszka z imieniem....pieniążki rozliczę, jak wetka podsumuje ostatnie dni leczenia, kroplówek.

piszę i wciąż do mnie to nie dociera, nie mogę tego "przyjąć", nie mogę przestać płakać...w pracy wszyscy o świętach, o przygotowaniach...a ja jakbym zdrętwiała, chodzę jak "zombie" :( :(

Link to post
Share on other sites
12 minut temu, mari23 napisał:

tak, to prawda..... nawet nie myślałam, że aż tyle tych łez mam....a one wciąż napływają :( :(

Przygotowałam "spadek", który Feniś pozostawił: materac od Anuli jak nowy, bez jednej plamki, był dobrze zabezpieczony podkładami, do niego pokrowiec frotte już nie śnieżnobiały, ale czysty, wyprany, gumowa podkładka-kuweta 60x60,  worek karmy "skórnej" i 4 zgrzewki puszek Intestinala, paczka podkładów 60x90, , dwie obroże i smycz, ręcznie robiona zawieszka z imieniem....pieniążki rozliczę, jak wetka podsumuje ostatnie dni leczenia, kroplówek.

piszę i wciąż do mnie to nie dociera, nie mogę tego "przyjąć", nie mogę przestać płakać...w pracy wszyscy o świętach, o przygotowaniach...a ja jakbym zdrętwiała, chodzę jak "zombie" :( :(

Bardzo Ci współczuję, to takie tragiczne, że pomoc przyszła za póżno:(  Pocieszajmy się, że osłodziłaś mu ostatnie dni:(

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
37 minut temu, mari23 napisał:

nie mogę tego "przyjąć", nie mogę przestać płakać...w pracy wszyscy o świętach, o przygotowaniach...a ja jakbym zdrętwiała, chodzę jak "zombie" 😞 😞

Są takie pieski, że już zawsze będziemy po nich płakać, Fenix do nich należy. Choć ja nie jestem skora do płaczu, on sprawiał i wciąż sprawia że łzy napływają mi do oczu. Taki dobry pies, pogodny mimo cierpienia i pogodzony z tym co mu życie przyniosło, a potem taki wdzięczny za wszystko co od Ciebie dostał. A dostał tak dużo.....

Ten jego pyszczek, to jego spojrzenie ..... ogarnia żal, złość nawet wściekłość że się nie udało, a ja tylko widziałam go na zdjęciach, nie wyobrażam sobie nawet ciężaru Twojego smutku po jego stracie.

Ale masz też dobre wspomnienia, one zostaną z Tobą zawsze.... 

  • Like 4
Link to post
Share on other sites
15 minut temu, konfirm31 napisał:

Czas nie leczy ran. On tylko przyzwyczaja do bólu 

Niestety..

Ja też ciągle rozmyślam o kochanym Feniksie, i czuję złość na schron, na weta tamtejszego, że przez tyle lat i pod koniec kiedy było gołym okiem widać, że pies się męczy , nikt mu nie pomógł. I tylko myśl, że ostatni czas choć tak krótki, był zaopiekowany, kochany, czuł się bezpieczny i szczęśliwy mimo swojego utrudzenia chorobą i bólem, co było widać na zdjęciach ten jego piękny pogodny uśmiechnięty pycholek - chcę zapamiętać na zawsze, tylko takie niewinne stworzenie jak pies może być tak ufne mimo ogromu zła i cierpienia, którego doświadczył od człowieka.

  • Like 4
Link to post
Share on other sites

W schronie on musiał udawać, że jest z nim lepiej niż było. Przed innymi psami. Żeby go nie zagryzły.

U Mari mógł być już sobą. Nawet jeśli czuł się upokorzony załatwiając się pod siebie. Ale mógł już spokojnie okazać ból i słabość. Bez lęku. Ufał i kochał Mari. Mógł nie udawać. Po tylu latach miał kogo kochać. To mi daje pociechę.

  • Like 3
  • Upvote 2
Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, agat21 napisał:

U Mari mógł być już sobą. Nawet jeśli czuł się upokorzony załatwiając się pod siebie. Ale mógł już spokojnie okazać ból i słabość. Bez lęku. Ufał i kochał Mari. Mógł nie udawać. Po tylu latach miał kogo kochać. To mi daje pociechę.

To prawda. Kochane psisko, ostatnie dni życia, choć bolesne fizycznie - pozwoliły mu na "bycie sobą".

Link to post
Share on other sites

Mari oszczędzała nam tych gorzkich faktów dopóki Feniks żył, sama się z tym wszystkim zmagała. Nie wiem jak inni ale ja nie zdawałam sobie do końca sprawy jak bardzo ciężki był stan Fenisia. Gdyby agat nie podjęła decyzji że Go zabiera ze schroniska nie wyobrażam sobie nawet gehenny jaką by przeszedł zanim by umarł.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
Dnia 1.04.2021 o 16:12, Onaa napisał:

Niestety..

Ja też ciągle rozmyślam o kochanym Feniksie, i czuję złość na schron, na weta tamtejszego, że przez tyle lat i pod koniec kiedy było gołym okiem widać, że pies się męczy , nikt mu nie pomógł. I tylko myśl, że ostatni czas choć tak krótki, był zaopiekowany, kochany, czuł się bezpieczny i szczęśliwy mimo swojego utrudzenia chorobą i bólem, co było widać na zdjęciach ten jego piękny pogodny uśmiechnięty pycholek - chcę zapamiętać na zawsze, tylko takie niewinne stworzenie jak pies może być tak ufne mimo ogromu zła i cierpienia, którego doświadczył od człowieka.

Ten jego uśmiech widzę za każdym razem, kiedy wchodzę do kuchni, choć Fenisia już w niej nie ma..... dużo sobie rozmawialiśmy, on tak mądrze patrzył, tak wiele rozumiał...a ja uparcie na jakiś cud liczyłam...on wiedział, że odchodzi, tak smutno patrzył, kiedy mu mówiłam: będziesz zdrowy, Fenisiu...tyle chciałabym Wam przekazać, ale łzy nie pozwalają, serce się rozrywa...

ale najważniejsze, co chcę przekazać:  FENIŚ  WAM  WSZYSTKIM  DZIĘKUJE !!!!!

  • Like 7
Link to post
Share on other sites

Mari, On już zawsze będzie przy Tobie. Ma przy Tobie swoje miejsce, na które czekał. I się doczekał. I doczekał się na swojego człowieka. Odszedł spokojny. Twój. Dałaś Mu wszystko, co najlepsze jeszcze mogło Go spotkać. Nie umiem wyrazić jak bardzo jestem Ci za to wdzięczna. I Aśce, że skróciła mu pobyt w schronie o kilka dni i przybliżyła niebo u Ciebie. A może nawet uratowała wtedy życie. Mógł nie doczekać tego kolejnego planowanego transportu.

  • Like 4
  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

Marysiu, Feniks zawsze będzie w Twojej kuchni, w naszej pamięci i w naszych sercach.

Feniu, moje serce jest w kawałeczkach przez moją Masie i przez Ciebie.  Kochane psiaki.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

a mnie najbardziej brakuje Fenisiowych awantur o naleśniki...też go na żywo nie widziałam a tkwi w mym sercu! Zdrowych , spokojnych Świąt życzę, tak bardzo żal, że Feniks nie doczekał być może swoich pierwszych świąt.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Dziewczyny, jesteście wielkie, dałyście mu choć te parę dni prawdziwego psiego życia. Czytałam i ryczałam bo też miałam nadzieję, że uda mu się pożyć dłużej ale odszedł w domu, zaopiekowany, kochany dzięki mari i wszystkim pomagającym. Żal pozostanie ale trzeba pomóc innemu biedakowi zanim umrze samotnie na betonie schronu.

Trzymajciesię, wiem jak to boli bo mam psy ponad 53 lata i przeżyłam wiele lepszych i gorszych podejść.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements


×
×
  • Create New...