Jump to content
Dogomania

MARCELEK W BDT U WIOSNAA ! Mały, drobny, zalękniony Marcelek poznaje prawdziwe psie życie. Pomóżcie w jego utrzymaniu, musimy mu zapewnić wszystko co najlepsze !


Recommended Posts

1 godzinę temu, WiosnaA napisał:

Moja klatka jest lekka,była nowa,ale do takiego ciągania po ziemi,betonowych progach za słaba,ma cienkie druty i dwa już puściły,zaczepiają o ziemię i muszę pilnować żeby dobrą stroną obrócić do ciągnięcia. Jak druga strona spawy puszczą,to wtedy będę bić na alarm:)

A nie można zespawać?

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
  • Replies 1.6k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Królewicz piechotą nie chodzi :)   Ale dziś mamy mały sukcesik...w trakcie transportu denerwuje się i robię przerwy ...wieczorkiem Marcelek pierwszy raz usiadł na postoju :) Nie w

Długo wahałam się, czy to napisać, nie jestem nawet deklarowiczem, ale chyba nie rozumiem tego, co stało się u Marcelka. Też uważam, że Marcelek to farciarz... Dwa razy otrzymał nowe życie (kiedy

Posted Images

6 godzin temu, WiosnaA napisał:

Uuu,..żadna ciocia nie oglądała jak Marcelek ślicznie w domku się spisuje 😞....powiedział więc żebym dziś go nie nagrywała:)

No ale zdjęcia ukradkiem cyknęłam to już wstawię,

IMG_7155.jpg

 

IMG_7185.jpg

 

IMG-7189.jpg

 

 

Jak to nie oglądała? Ja dziś o 6.00 ogłądałam! Tylko te lajki chodzą lub nie na dogo. Dzień zaczynam i kończę z Lumi i Marcelkiem na Dogo dzięki Twoim zdjęciom i filmikom:) :) :) 

 

Link to post
Share on other sites
27 minut temu, Zagrodowy pies polski napisał:

Takiej klatki chyba się nie spawa. Mam podobną tylko większą. Fabryczne spawy wytrzymują określony czas a potem trzeba kupić nową. 

A palnik acetylenowy?

Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, konfirm31 napisał:

A ja się obawiam, czy to nie jakieś zapalenie kaletki, (ale ja jestem przewrażliwiona) i bym nie zwlekała z wizytą u weta :(

Prawdopodobnie:( :(, tak mówi lekarz :(..zapalenie kaletki piętowej.

Obsługa Marcelka sporo czasu zajmuje,a Doktor miał dziś ważne zabiegi i rano poprosił żebym zdjęcia porobiła i wysłała ,a  jak pozwoli to podotykała.Po południu dopiero znalazł chwilę,żeby obejrzeć i tak właśnie powiedział:(

Zlecił na razie Opokan ,że może pomoże,a jak nie to miejscowo będzie lek podany.Jestem w kontakcie tel. z lekarzem i mam informować jak łapka.

Podałam Opokan i obserwuję.

  • Upvote 2
Link to post
Share on other sites

Na koncie wpłaty od b-b, Niny65, Konfirm31, a także z bazarku Nadziejki 55 zł i będzie dosłanie jeszcze 20 zł, czyli razem 75 zł i wpłaty z bazarku nr 3 b-b w kwocie 230 zł i z bazarku b-b nr 4 w kwocie 130 zł.  Bardzo dziękuję.  Na pierwszej stronie zrobię aktualizację rozliczeń jak będę miała więcej wolnego. Ostatnio zabiegana jestem bardzo :(.

Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, konfirm31 napisał:

A ja się obawiam, czy to nie jakieś zapalenie kaletki, (ale ja jestem przewrażliwiona) i bym nie zwlekała z wizytą u weta 😞

Nie jesteś przewrażliwiona tylko masz nos:)

Marcelku , nie choruj...

Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, konfirm31 napisał:

A ja się obawiam, czy to nie jakieś zapalenie kaletki, (ale ja jestem przewrażliwiona) i bym nie zwlekała z wizytą u weta :(

Z tym zwlekaniem to chodzi o jego obsługę u weta:(. Jak mi wcześniej zachorował,to pojechałam biegiem i trafiłam na młode wetki,a one nie wiedziały :( jak do niego się zabrać i chciały mnie odesłać do lecznicy gdzie zajmują się dzikimi zwierzętami ,że na chwytak go tam wezmą:(.Jak to usłyszałam ,to prawie awanturę im w gabinecie zrobiłam i z wielkim trudem zrobiły zastrzyki,choć też nie wszystkie,a do tego stresu Marcel miał masę,bo długo trwało. Następnym razem już była moja wetka, wyjęła specjalną klateczkę,przełożyłam Marcelka i bez problemu obsłużyła.

Gdyby to był normalny piesek pojechałabym jak tylko zauważyłam,ale moja wetka akurat kilka dni na wolnym i pomyślałam zobaczę,może stuknął się kostką przy zalotach do Mai i przejdzie,. Gdyby normalnie dał się zbadać,to doktor  dziś by przyjął,ale jak usłyszał,że o Marcelka chodzi (zna jego),to poprosił o zdjęcia.

No nic,mam nadzieję,że wyleczy się ta łapinka:(

 

Konfirm,miałaś pewnie styczność  z tą kaletką,powiedz ,trudno to wyleczyć?, to się odnawia?

Nie mogłam z lekarzem za długo dziś pogadać  i wypytać o wszystko.Gdyby normalny piesek,to myślę,że okłady pewnie można by było zrobić tak jak u ludzi,ale z Marcelkiem nie przejdzie:(

Link to post
Share on other sites

Wrócę do klatki,

Ciocie Kochane,...pliss,nie każcie mi te druty spawać:(  Wiem,że zrobić,naprawić wszystko można,ale na wsi tu do koszenia trawy wynająć nie ma kogo,a o spawaczu zapomnieć mogę. Gdyby było inaczej,to udogodnienia przy klatce bym sobie zrobiła:( Sama tego nie zrobię,nie ma kto mi zrobić i musiałabym do Białego wieźć,szukać fachowca,a na jednym razie by się nie skończyło,bo klatka jest już dojechana.
To angielska klatka z przeznaczeniem dla kotków,duża,ale delikatna i druty ma cieńsze niż polskie.
Jechał w niej raz mały piesek do Polski i zostawiono mi ,że może się przyda.Nowa gibała się i przy Marcelu od razu plastikami pospinałam,żeby ją wzmocnić (na filmikach widać).
Gdyby stała w jednym miejscu w domu,to posłużyłaby długo,ale ja ją mocno eksploatuję.Ciągnę,nie patrząc na podłoże,bo jest mi lżej niż podnosić,a i nie wszędzie z wózkiem dojadę.Z kojca wyciągam przez próg,jedzie po płytkach,po ziemi przez wybieg ,przez podmurówkę z wybiegu szoruje i za wybiegiem dopiero pakuję na wózek (do kojca nie dojedzie) jak jedziemy do domu lub dalej na ogród.Do Lumi kojca ciągnę po ziemi,bo kawałek jest mi lżej podciągnąć niż podnosić.Przy domu po schodach też wciągam (płytki pozbijane mają już rogi,ale że remont będzie więc bardziej mi rąk szkoda) i ogólnie do części ogrodu przy domu jak my tu jesteśmy,Marcelka też często zabieram i jak kilka metrów chcę przestawić ,to na wózek nie pakuję a podciągam klatkę.Jednym słowem klatki nie żałuję,a ręce staram oszczędzić,bo zdrowych ich nie mam.Nie wygodnie taką dużą podnosić i ciężko samej,ale kilka razy dziennie i tak dźwignąć muszę.
Teraz pękły dwa druty,ale wiem,że zaraz puszczą kolejne i więcej mnie będzie kosztować jeżdżenie do spawacza niż kupienie nowej.
Wiem,że to będzie wydatek, i wybaczcie,że spawaniem nie zajmę,ale cały Marcelek jest "kosztownym" pieskiem i na pewne rzeczy wpływu nie mam:(

 

Link to post
Share on other sites

Filmik nagrałam na początku przyjazdu Lumi.

Zobaczcie jak on się cieszy,...każdy wyjazd z kojca dobrze mu się kojarzy,bo wie,że coś przyjemnego go czeka,w jakieś nowe miejsce  zabiorę...na razie chociaż tylko tyle mogę mu zrobić przemieszczając po ogrodzie:(

 

  • Like 5
  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, WiosnaA napisał:

Wiem,że to będzie wydatek, i wybaczcie,że spawaniem nie zajmę,ale cały Marcelek jest "kosztownym" pieskiem i na pewne rzeczy wpływu nie mam:(

Aniu, słonko, moja uwaga o technicznych możliwościach była czysto teoretyczna w celu stwierdzenia, że pewnie pospawać się uda, ale nie w sensie namawiania Cię do naprawy tej klatki. Z doświadczenia wiem, że często naprawa starej rzeczy jest nieopłacalna, bo nowa rzecz kosztuje niewiele więcej i daje gwarancje na przetrwanie dłużej niż naprawiona stara. Daleka jestem od namawiania do takich pseudo oszczędności  🙂

Link to post
Share on other sites

Też oglądałam filmiki i jestem w szoku, to nie ten sam Marcelek, radosny, merdający ogonkiem, jesteś cudotworczynią i wierzę, że jeszcze trochę i zaufa i pozwoli się dotykać. Ktoś musiał mu zrobić wielką krzywdę, że tak się boi człowieka ale do ciebie już powoli się przyzwyczaja, wodzi, że nie robisz krzywdy tylko pomagasz.

Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, elik napisał:

Aniu, słonko, moja uwaga o technicznych możliwościach była czysto teoretyczna w celu stwierdzenia, że pewnie pospawać się uda, ale nie w sensie namawiania Cię do naprawy tej klatki. Z doświadczenia wiem, że często naprawa starej rzeczy jest nieopłacalna, bo nowa rzecz kosztuje niewiele więcej i daje gwarancje na przetrwanie dłużej niż naprawiona stara. Daleka jestem od namawiania do takich pseudo oszczędności  🙂

Aha :), a pomyślałam inaczej,..ale to wszystko wina,że słowo pisane,a nie mówione:)

Ciocia Nesiowata pewnie też nie wiedziała,że mnie teraz wyniosło daleko od technologii wszelakiej :)

2 godziny temu, dwbem napisał:

Też oglądałam filmiki i jestem w szoku, to nie ten sam Marcelek, radosny, merdający ogonkiem, jesteś cudotworczynią i wierzę, że jeszcze trochę i zaufa i pozwoli się dotykać. Ktoś musiał mu zrobić wielką krzywdę, że tak się boi człowieka ale do ciebie już powoli się przyzwyczaja, wodzi, że nie robisz krzywdy tylko pomagasz.

I nie tylko człowieka,wielu innych rzeczy związanych z człowiekiem:(...bardzo,bardzo mocno skrzywdzony piesek:(

Gdyby nie leki,to nie wiem jak ten psiak dalej funkcjonowałby:(....teraz oby tylko dalej mu się polepszało.

 

Gorąco u nas się robi i na spacery ciężko w dzień było dziś chodzić:(...zmykam teraz na polne drogi:)

Link to post
Share on other sites

Gdybym nie mieszkała na przeciwległym krańcu Polski, to wysłałabym Ci mojego "własnego" spawacza ;) ale z doświadczenia i nawet obserwacji czasem męża pracy wiem, że często koszty naprawy starej, zepsutej rzeczy są niewiele niższe, niż kupno nowej, a spawanie osłabia metal i często potem pęka obok spawu ( spawy mojego męża są "starej daty" i dobrze trzymają;)). Więc nawet, gdyby znalazł się spawacz, to chyba lepiej kupić nową klatkę.

Zwłaszcza, że klatka jest dla Marcela, jak widać na filmiku, wspaniałą "klatką radości" i wielka pomocą w jego socjalizacji. Trochę miałam przerwę na dogo z powodu choroby i patrząc na ogromne postępy Marcelka podziwiam Ciebie, Wiosno za ogrom pracy i cierpliwości. Każda z nas "Marcelkowych cioć"  bardzo się cieszy i dziękuje Ci !!!

Link to post
Share on other sites

Kupcie tą klatkę. Dotarło na konto chłopaka trochę pieniędzy z mojego III i IV bazarku a będą kolejne więc nie ma co się oglądać tylko brać:)

Link to post
Share on other sites
18 godzin temu, mari23 napisał:

Gdybym nie mieszkała na przeciwległym krańcu Polski, to wysłałabym Ci mojego "własnego" spawacza ;) ale z doświadczenia i nawet obserwacji czasem męża pracy wiem, że często koszty naprawy starej, zepsutej rzeczy są niewiele niższe, niż kupno nowej, a spawanie osłabia metal i często potem pęka obok spawu ( spawy mojego męża są "starej daty" i dobrze trzymają;)). Więc nawet, gdyby znalazł się spawacz, to chyba lepiej kupić nową klatkę.

Zwłaszcza, że klatka jest dla Marcela, jak widać na filmiku, wspaniałą "klatką radości" i wielka pomocą w jego socjalizacji. Trochę miałam przerwę na dogo z powodu choroby i patrząc na ogromne postępy Marcelka podziwiam Ciebie, Wiosno za ogrom pracy i cierpliwości. Każda z nas "Marcelkowych cioć"  bardzo się cieszy i dziękuje Ci !!!

Mari, a może kupiłabyś klatkę i Twój mąż by pomógł i do nowej, gotowej klatki dokręciłby kółka według wskazówek Wiosny. A potem taką już ulepszoną klatkę wysłałabyś kurierem do Wiosny. To by bardzo ułatwiło Wiośnie transport Marcelka. Ja niestety nie mam w otoczeniu mężczyzny ze smykałką do takich prac. Pieniążki oczywiście zostaną zwrócone. Myślę po prostu o ułatwieniu pracy przy Marcelku. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

b-b z całego serca dziękujemy za ogromne bazarki!

 

Szczerze mówiąc ,to ja nie mam już w ogóle siły na ciąganie Marcelka:(:(

Dziękuję,że myślicie o udogodnieniach,bo na prawdę jest mi ciężko.Myślę jednak,że kółeczka szybko by mi się połamały,przeciągając przez podmurówkę (spory kawałek wystaje),czy z kojca zahaczone by pękły,tak mi się wydaje:(

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements


×
×
  • Create New...