Jump to content
Dogomania

MARCELEK W BDT U WIOSNAA ! Mały, drobny, zalękniony Marcelek poznaje prawdziwe psie życie. Pomóżcie w jego utrzymaniu, musimy mu zapewnić wszystko co najlepsze !


Recommended Posts

Pies, który jako szczeniak trafia do azylu, ma niewielkie szanse na normalny rozwój emocjonalny. Nic pewnego o jego przeszłości nie wiadomo?

Link to post
Share on other sites
  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Królewicz piechotą nie chodzi :)   Ale dziś mamy mały sukcesik...w trakcie transportu denerwuje się i robię przerwy ...wieczorkiem Marcelek pierwszy raz usiadł na postoju :) Nie w

Marcelek na dobranoc, Przywiozłam dziś dodatkowe posłanko,ale dałam najpierw Marcelowi na górę :), inaczej by zaznaczył jak wszystkie inne,a to grube do prania. Dostał też

Posted Images

On nie próbuje ukryć się w tej metalowej  klatce. Nie ma bezpiecznego w swoim odczuciu schronienia. A gdyby usunąć "otwarte" legowisko, na które się wspina i wstawić drewnianą budę? I dać mu spokój na tydzień, tylko wstawiać jedzenie?

 

Link to post
Share on other sites
37 minut temu, Sowa napisał:

Chował się do tej klatki?

Nie, w największym strachu nie chował się przede mną...wolał wciskać się  za lub w poduszki. Wchodził czasami na początku  jak myłam podłogę,teraz zawsze siedzi na  "sofie"

7 minut temu, Sowa napisał:

Pies, który jako szczeniak trafia do azylu, ma niewielkie szanse na normalny rozwój emocjonalny. Nic pewnego o jego przeszłości nie wiadomo?

Raczej nic ...z tego co Tola pisała,pracownicy mówili ,że jako podrośnięty szczeniak trafił...w książeczce wpis,że jako dwulatek

Link to post
Share on other sites

Jaką budę miał w schronisku, bo nie był cały czas na wybiegu? Jak tam jest to rozwiązane? Miał robione zdjęcia, więc nie był cały czas w ukryciu?

Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Sowa napisał:

Jaką budę miał w schronisku, bo nie był cały czas na wybiegu? Jak tam jest to rozwiązane?

Może Tola jak zajrzy ,to dokładnie opisze.

Z tego co wiem,że jest długi budynek i w środku są chyba boksy? pewnie i budy,nie wiem, z wyjściem na wybieg.

Link to post
Share on other sites

I w obecności innych psów odważał się wyjść na wybieg? To może drewniana mała buda w kącie tego kojca byłaby lepsza niż to, po czym się wspina? Może czułby się bezpieczniej wtedy, z taką namiastką nory? Bo jednak tak, on jest cały czas niejako na widoku.

Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Sowa napisał:

I w obecności innych psów odważał się wyjść na wybieg? To może drewniana mała buda w kącie tego kojca byłaby lepsza niż to, po czym się wspina? Może czułby się bezpieczniej wtedy, z taką namiastką nory? Bo jednak tak, on jest cały czas niejako na widoku.

Klatka jest z trzech stron zasłonięta grubą narzutą,jest długa i mógłby się chować na końcu,skulić ,tak jak to robił pierwszą noc w domu (wciskał w sam róg),ale w kojcu tak nie robił,..ustawiałam ją w innej pozycji  od tylnej ściany,ale sofę wybierał w razie niepokoju..nie wiem jak było by z budą.

Link to post
Share on other sites

Może bać się metalu klatki, w takiej lub podobnej klatce chyba przyjechał do Ciebie? Zresztą  on wszystkiego może się bać, ale na sofie jest widoczny, obserwowany.  Ciężko Ci patrzeć na tak przerażone zwierzę; ogromnie współczuję, mimo najlepszej troski i wszelkich starań nie wiadomo, jak mu pomóc. No nic, spróbujmy zasnąć, może jakiś pomysł przyjdzie rano.

Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, rozi napisał:

Ja (ja) bym go wypuściła z tej klatki i niech się dzieje, co chce.

Po pierwszych dniach nie wyobrażałam sobie,że miałby siedzieć na zawsze w kojcu :(

Wyobrażałam natomiast jak dobrze mu idzie wspinanie się po mojej siatce na 175cm+podmurówka.Ale tak sobie myślałam,czy aby nie próbował  by później wracać na "swoje" poduchy...setki myśli kotłuje mi się co i jak zrobić z maluchem.

 

Link to post
Share on other sites
56 minut temu, Sowa napisał:

Może bać się metalu klatki, w takiej lub podobnej klatce chyba przyjechał do Ciebie? Zresztą  on wszystkiego może się bać, ale na sofie jest widoczny, obserwowany.  Ciężko Ci patrzeć na tak przerażone zwierzę; ogromnie współczuję, mimo najlepszej troski i wszelkich starań nie wiadomo, jak mu pomóc. No nic, spróbujmy zasnąć, może jakiś pomysł przyjdzie rano.

W plastikowym kontenerku jechał .

Wracając jeszcze do budy.Postawiłam tę klatkę/budkę,żeby sprawdzić co do siedzenia w  pierwszym dniu Marcel wybierze,gdzie noc spędzi, gdzie ukryje jak ja będę wchodzić, bo podejrzewałam i stawiałam na  sofę. Jak również,żeby przyzwyczajał się do klatki w razie jakiejś potrzeby. Wzorowałam się rzecz jasna na Morisku,ale wiadomo,że psy są różne.

Pytałam kiedyś jednego Pana, dlaczego Moris wybrał właśnie kanapę,dlaczego jak uciekał w strachu nie chował się w kącik za kanapę,do kontenerka (który wciąż jakiś czas stał i był mu wyborem),czy w inne miejsca nie chował. Pan mi powiedział,że wyżej ,pies ma zdecydowanie lepsze pole do obserwacji co wokół niego się dzieje, co u dzikusa ma ogromne znaczenie, że w budce  pies wie,że będzie ograniczony, a  na kanapie ma większe pole manewru  i łatwo może zareagować, a oparcie kanapy  na plecach daje mu bezpieczeństwo , no i na koniec dodał,że  przecież pies głupi nie jest i w moment wyczuł,że mu wygodnie - zaśmiał się przy tych ostatnich słowach :) . Moris nigdy nie szukał innego schronienia w domu, od pierwszej chwili jak wszedł na kanapę , przy każdym swoim strachu zawsze na nią leciał  i tak jest po dzień dzisiejszy jak coś go tylko zaniepokoi. Na działce nie ma Swojej kanapy i wiem,że mu tutaj tego brakuje:(..kiedyś jednak na pewno i tu dostanie.

 

Link to post
Share on other sites

Też jestem jak Sowa, za prawdziwą budą. Na którą można bezpiecznie wskoczyć i do której można się schować. 

Ja bym go nie wypuszczała, bo wtedy nawieje i będzie krążył w pobliżu ( niczego innego tu nie zna), licząc na jedzenie. Wiosence dojdzie "atrakcja" w postaci łapania psa. Puszczać dzikusa/ psa lękowego "wolno", można w domu/mieszkaniu i dobrze pilnować drzwi i okien. 

Czy zastanawiałyście się nad z kontaktem z kimś takim, jak dr Jolanta Łapińska, która przy socjalizowaniu psów lękowych, stosuje leki psychotropowe? Dr Łapińską, ma swoją stronę internetową i udziela też porad @, na podstawie filmów i wywiadu. To Ona wyprowadziła Dropsa Córki z lęku separacyjnego i nauczyła Córkę budowania u psa pewności siebie. I tak, leki psychotropowe, były przez jakiś czas w użyciu. 

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, konfirm31 napisał:

Też jestem jak Sowa, za prawdziwą budą. Na którą można bezpiecznie wskoczyć i do której można się schować. 

Ja bym go nie wypuszczała, bo wtedy nawieje i będzie krążył w pobliżu ( niczego innego tu nie zna), licząc na jedzenie. Wiosence dojdzie "atrakcja" w postaci łapania psa. Puszczać dzikusa/ psa lękowego "wolno", można w domu/mieszkaniu i dobrze pilnować drzwi i okien. 

Czy zastanawiałyście się nad z kontaktem z kimś takim, jak dr Jolanta Łapińska, która przy socjalizowaniu psów lękowych, stosuje leki psychotropowe? Dr Łapińską, ma swoją stronę internetową i udziela też porad @, na podstawie filmów i wywiadu. To Ona wyprowadziła Dropsa Córki z lęku separacyjnego i nauczyła Córkę budowania u psa pewności siebie. I tak, leki psychotropowe, były przez jakiś czas w użyciu. 

Na dr. Łapińską trafiłam w necie za czasów Moriska,wiele Jej artykułów i porad czytałam i bardzo mi się podobały.Morisek jednak nie potrzebował leków,nie miał złych doświadczeń ,nie znał tylko świata ludzkiego.Wiem,że Panią dr. zna osobiście moja behawiorystka.Będę rozmawiać z p.Gabrielą.

  • Upvote 2
Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Sowa napisał:

Jaką budę miał w schronisku, bo nie był cały czas na wybiegu? Jak tam jest to rozwiązane? Miał robione zdjęcia, więc nie był cały czas w ukryciu?

 

8 godzin temu, WiosnaA napisał:

Może Tola jak zajrzy ,to dokładnie opisze.

Z tego co wiem,że jest długi budynek i w środku są chyba boksy? pewnie i budy,nie wiem, z wyjściem na wybieg.

W zamojskim schronisku tak to jest właśnie wygląda - długi budynek z korytarzem, po obu stronach boksy ( po lewej stronie suczki, po prawej samce. Spróbuję zaraz znaleźć zdjęcie, gdzie w miarę dobrze widać wnętrze budynku. Z każdego boku jest dwa albo trzy wyjścia na wybieg. Marcelek na pewno nie biegał po boksie, on raczej trzymał się tej ściany i tam zawsze przesiadywał. Nigdy też nie podchodził do siatki. 

Link to post
Share on other sites

Oj, i przypomniałam teraz,że w ubiegły piątek prawie w tym samym czasie co behawiorystka  przyjechał też brat...nie skojarzyłam wtedy faktów, ani wcześniej z budowlańcami.Podejrzewałam,że może mieć uraz do facetów po schronie,po reakcji na kij z mopem,ale nie sądziłam,że aż taki.

Na widok mopa i pierwszy raz smyczy jak niosłam,Marcel dokładnie jak na tych filmach się zachowywał:(

Link to post
Share on other sites

Budy są spore, ale w boksach, gdzie jest dużo psów nie każdy się chyba na nią załapuje. 

Myślę, ze Marcel nie raz krył się w tej schroniskowej budzie i chyba warto spróbować stworzyć mu taki azyl.

IMG-20210412-WA0000.thumb.jpg.63bcc16befdb721ae67975b3ff957bb2.jpg

IMG-20210412-WA0004.thumb.jpg.553140a85f682c9ecf00d5475756ea02.jpg

Link to post
Share on other sites

Aniu a może spróbować jeszcze jednego ruchu bo i tak to nie zaszkodzi Marcelkowi w takim stanie jaki jest.Niech brat podejdzie do kojca ze smaczkiem i próbuje dać mu,niech postoi chwilę przy kojcu blisko.Wtedy możesz zaobserwować jaka jest jego reakcja autentyczna na brata(mężczyznę).Chodzi mi po głowie taka myśl,czy Marcel przypomina sobie właściciela i chce koniecznie wyjść z kojca,zwrócić na siebie uwagę.

Link to post
Share on other sites

Zaraz się zbieram i już na chwilę,
Moja behawiorystka uważa,że budka którą zrobiłam jest wystarczająca i gdyby chciał mógłby tam się chować.Uważa też,że normalna buda może mu się kojarzyć ze schronem ,tak jak było ze szczekaniem na początku.Marcel może mieć również uraz do ciasnego  pomieszczenia z którego nie wychodził w hotelu.
Tu wszystko miał inne,nowe,mój głos inny,nie próbował mnie gryźć,a mikre kroczki robił ,po kulkach jeszcze lepiej było do czasu urazu.
W główce stwierdził,że i tu krzywdę robią:(..to akurat ja tak wnioskuję.


Wiem,że nie wszyscy w kulki wierzą,ale na Marcelka poprzednie zadziałały w sedno problemu i migiem ,jeszcze spróbuję z nowymi jak kupię,a później ew. już psychotropy.

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
6 minut temu, Anula napisał:

Aniu a może spróbować jeszcze jednego ruchu bo i tak to nie zaszkodzi Marcelkowi w takim stanie jaki jest.Niech brat podejdzie do boksu ze smaczkiem i próbuje dać mu,niech postoi chwilę przy boksie.Wtedy możesz zaobserwować jaka jest jego reakcja autentyczna na brata(mężczyznę).Chodzi mi po głowie taka myśl,czy Marcel przypomina sobie właściciela i chce koniecznie wyjść z klatki,zwrócić na siebie uwagę.

Anulko,"przetestuję" i w tym kierunku,brat jeszcze przyjedzie.

  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

Nie robiłabym teraz eksperymentu z bratem teraz. Na jego widok z daleka był bardzo pobudzony wręcz przerażony, więc po co stwarzać mu poczucie zagrożenia i wpędzać go w stres.

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements


×
×
  • Create New...