Jump to content
Dogomania

MARCELEK W BDT U WIOSNAA ! Mały, drobny, zalękniony Marcelek poznaje prawdziwe psie życie. Pomóżcie w jego utrzymaniu, musimy mu zapewnić wszystko co najlepsze !


Recommended Posts

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Królewicz piechotą nie chodzi :)   Ale dziś mamy mały sukcesik...w trakcie transportu denerwuje się i robię przerwy ...wieczorkiem Marcelek pierwszy raz usiadł na postoju :) Nie w

Marcelek na dobranoc, Przywiozłam dziś dodatkowe posłanko,ale dałam najpierw Marcelowi na górę :), inaczej by zaznaczył jak wszystkie inne,a to grube do prania. Dostał też

Posted Images

                                        ♡         ♡       ♡         ♡         ♡         ♡   
Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Poker napisał:

Widocznie dosłownie odgryzł się , a właściwie pogryzł to co trzymała w rękach behawiorystka. Coś mi się zdaje, że ta pani nie przypadła Marcelkowi do gustu. Obym się myliła.

........................

Pomyślałam też,że odgryzł

No nie bardzo przypadła, nie panikował,ale był strasznie spięty:(...i już wiem nawet dlaczego...Moris mu powiedział, "mały uważaj,to wróg".
Z ZagrodowyPP dziś analizowałam i Mika roszyfrowała....Marcelek na szczekanie ostatnio już nie reagował i ja nie skojarzyłam faktów.Pani nie specjalnie mogła skojarzyć,bo nie bardzo wiedziała jak Moris na co dzień zachowuje.
Jak wspomniałam Moris cały czas ujadał od kiedy Pani się pojawiła i nie mogłam go uspokoić,co było mi nawet dziwne.A On zapamiętał Panią. I choć krzywdy nie zrobiła,to w tamtym czasie była mu kimś strasznym,sam dźwięk sprzączek jego przerażał,a ona gmerała przy nim,na ręce brała i wynosiła.Poddawał się,znosił dzielnie,ale wiem ile strachu go to kosztowało.Wychodząc z posesji częstowała psiaki i po zachowaniu Moriska poznałam,że musiał Ją zapamiętać.

Także Marcel dobrze odczytał Morisa :(
Głowie się już jak i gdzie następnym razem wyeksmitować Moriska:(

 

 

Link to post
Share on other sites

Wybaczcie,że nie cytuję wszystkich Waszych postów, czytam wszystko,ale czasowo nie ogarniam...zaległości ,w tym rachunkowe powoli nadrobię.

Najpierw jednak posilę i wgram dzisiejsze filmy,bo ważny moment udało mi się uchwycić.

Link to post
Share on other sites

Dziś Marcelek miał dobry dzień  i fajnie nam szło.Myślę pójdę nagram Wam co z obróżką nauczyliśmy się.
Ćwicząc nigdy się nie śpieszę i jestem bardzo skoncentrowana na tym co sama robię i co on "odpowiada", a tu wpadłam na trochę i chciałam szybko...w ułamku sekundy załapałam swoją gafę.Pierwszy raz zamieniliśmy się z Marcelkiem rolami:)

Kontynuację odpuściłam oczywiście, choć tylko troszkę się na mnie obraził.

w jednym czasie te 3 filmy nagrywałam,

 

 

 

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

Zastanawiam się czy nie zmniejszyć mu ilości piernatów. On leży na nich jak król , a Ty jesteś paziem, który próbuje zdobyć względy króla.

Czy próbowałaś zachęcić go , by ruszył doopkę po smaczek?  Ale to po lekkim przegłodzeniu jak proponowała Sowa.

Widać , że na obrożę źle reaguję.

Jak miałam tymczasy, które miały uraz po chwytaku, to lepsze były szelki. Ale u Marcelka chyba jeszcze za wcześnie.

  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

Wiosenko, znasz moje podejście do tematu..., moim zdaniem nie tak trzeba się do tego zabrać.

Jak długo Marcelek będzie królem na piernatach a człowiek służką/ służkami - wyjście z kojca oddala się.

Doskonale wie - widzi - czuje - słyszy.  że człowiek się go boi.

Smycz i obroża nie powinny przy nim leżeć -  ja nie widzę w tym sensu Nauczy się przegryzać smycz i może być problem  na spacerach

Ma złe doświadczenia z pętlą i chwytakiem  ale nie zmieni tego tłumaczenie, pokazywanie obroży

Pies powinien podejść do wyciągniętej ręki ze smaczkiem. Spróbuj - nie zostawiaj suchej karmy do pojadania a smaczki tylko gdy stoi na podłodze i podejdzie do Ciebie, nie podtykaj pod nos gdy leży.

 

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Myślę, że każda z nas, ma swoje metody na obłaskawianie dzikich psów, w dużej mierze zależne od naszego własnego temperamentu ;). Ja też jestem z tych zdecydowanych, ale Wiosna idzie drogą łagodności, bo taki jest Jej charakter, więc i Jej metoda. Każda z tych metod jest dobra, pod warunkiem konsekwencji :). Trzymam kciuki za sukces :) 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, [email protected] napisał:

Wiosenko, znasz moje podejście do tematu..., moim zdaniem nie tak trzeba się do tego zabrać.

Jak długo Marcelek będzie królem na piernatach a człowiek służką/ służkami - wyjście z kojca oddala się.

Doskonale wie - widzi - czuje - słyszy.  że człowiek się go boi.

Smycz i obroża nie powinny przy nim leżeć -  ja nie widzę w tym sensu Nauczy się przegryzać smycz i może być problem  na spacerach

Ma złe doświadczenia z pętlą i chwytakiem  ale nie zmieni tego tłumaczenie, pokazywanie obroży

Pies powinien podejść do wyciągniętej ręki ze smaczkiem. Spróbuj - nie zostawiaj suchej karmy do pojadania a smaczki tylko gdy stoi na podłodze i podejdzie do Ciebie, nie podtykaj pod nos gdy leży.

 

 

 

Marcelka ani grama się nie boję,w żadnym razie,..on mnie się boi.
Adoptowana w lutym Bona siedziała w hotelu z behawiorystą przez 9m na fotelu w kojcu,że nie chce kontaktu z człowiekiem,że nie chce do psów,nie nauczyli chodzenia na smyczy,bo półdzika.Gdy przyjechała stan był faktycznie nieciekawy.
Po dwóch dniach jednak ubrałam szelki i było pierwsze "wyjście",po dwóch tygodniach pies jeździł samochodem na spacery.
Miałam inne po przejściach psy z nauką smyczy,gdzie zdecydowane podejście załatwiało sprawę,ale nie z takim problemem jak ma Marcel.


Z Marcelem siłowe podejście było już przerabiane i efekt był taki,że człowiek nie mógł wejść do boksu,bo się rzucał z gryzieniem,gryzł rękę a nie jedzenie.
Musiałabym i ja go łapać pętlami i ganiać za nim.
Przy moim wejściu do kojca Marcel nie wspinał się po prętach,nie skakał jak szalony,a robił to,gdy pierwszy raz podeszłam w ręku ze smyczą do kojca.Przerażenie sięgało zenitu.
Powolne odwrażliwianie przynosi efekty chociaż to idzie powoli,ale sama behawiorystka mówiła,że tu z wyjściem przeciągnie się  sprawa,z powodu jego urazu i widząc jak reagował na samo zbliżenie.
Trzeba by było zobaczyć na żywo u mnie jego pierwsze reakcje na widok smyczy:(

Pierwszy raz żałuję,że pies jest już wykastrowany,bo na obecnym etapie tylko w narkozie można by było go "ubrać":(

Z jedzeniem jest/był inny problem,ale pisać nie będę.Rzecz jasna,że jest zachęcany do schodzenia,ale na filmach nie pokazuję,a tylko jak skupiamy z oswajaniem obroży.

Moli,zapraszam do siebie tak jak Ci mówiłam.Jak masz czas,to nawet dziś,serio.Zaraz zadzwonię do Ciebie.

Bardzo mi zależy ,żeby Marcela szybciej uwolnić,ale ja siłowo prób nie podejmę się,nie ,że się boję pogryzienia,ale że zrażę do siebie totalnie i wieki trwać będzie później jakakolwiek z nim praca.

 

 

  • Upvote 2
Link to post
Share on other sites

Przepraszam, że sie wtrącę, ale czytam cały czas o postępach Marcelka i myślę, że może warto spróbować podać mu w jedzeniu środek usypiający delikatnie i na śpiocha założyć obrożę. Obudzi się potem, a obroża już będzie nałożona. To zdecydowanie zaoszczędzi mu stresu. Potem mogłabyś przy głaskaniu dotykać jej, delikatnie ją pociągać, przyzwyczajać Marcelka do tego uczucia. Potem zostanie juz przypięcie smyczy.  

Link to post
Share on other sites

I jeszcze co do piernatów...

Nie upieram,że to jest dobre czy złe,bo psim specjalistą nie jestem,

Zrobiłam to jednak po coś, tak mi wyczucie mówiło,nie żeby fajnie na zdjęciu wyglądało.

Raz,że u nas jeszcze jest zimno i w nocy przymrozki.

W razie strachu może nos wsunąć pod poduszkę i poczuć bezpiecznie..nie musi wspinać po kratach.

Mam wygodne dojście,żeby poznawał mój dotyk,robić masaże

Nie leżę na deskach jak kładę się przy nim,poznaje bliskość,może mnie wąchać.

 

Link to post
Share on other sites
6 minut temu, Ewa Marta napisał:

Przepraszam, że sie wtrącę, ale czytam cały czas o postępach Marcelka i myślę, że może warto spróbować podać mu w jedzeniu środek usypiający delikatnie i na śpiocha założyć obrożę. Obudzi się potem, a obroża już będzie nałożona. To zdecydowanie zaoszczędzi mu stresu. Potem mogłabyś przy głaskaniu dotykać jej, delikatnie ją pociągać, przyzwyczajać Marcelka do tego uczucia. Potem zostanie juz przypięcie smyczy.  

Myślałam o tym, a nawet wczoraj rozmawiałam z wetką czy poza narkozą jest jakiś środek żeby uśpić na 10min, o Promazynie mówiła,ew. Hydroksyzyna,że  nic innego w tabletkach nie ma obecnie:(

Link to post
Share on other sites

Zmniejszenie ilości piernatów , lekkie przegłodzenie, żeby chciał próbować podejść do Wiosny w żadnej mierze nie jest agresywne.

W moim odczuciu, tak jak pisałam, on nie może się czuć panem sytuacji i dyktować warunków nawet w sposób pokojowy.

Delikatnie, ale zdecydowanie powinien poczuć kto rządzi. Nie mówię o zakładaniu obroży, bo z tym bym poczekała i nie stosowała żadnych środków farmakologicznych.

Wydaje mi się , że metoda powinna być dostosowana do psychiki psa. Na pewno są zasady podstawowe, a reszta zależy od psa i sytuacji.

  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites
29 minut temu, WiosnaA napisał:

Myślałam o tym, a nawet wczoraj rozmawiałam z wetką czy poza narkozą jest jakiś środek żeby uśpić na 10min, o Promazynie mówiła,ew. Hydroksyzyna,że  nic innego w tabletkach nie ma obecnie:(

A Sedalin? Tylko w odpowiedniej dawce, żeby uśpiła, a nie tylko unieruchomiła? Tylko pytam, bo wiem, że fundacje podają Sedalin i łapią na niego psiaki. Ja nie mam takich doświadczeń,dlatego tak ogólnie napisałam o leku nasennym. 

Link to post
Share on other sites

Nie Sedalin (acepromazyna!)! ! Pies jest przytomny, tylko nie może uciec. Co innego, jak chodzi o złapanie, wtedy każdy sposób dobry. W dodatku, u psów lękowych, często jest reakcja pobudzenia. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Przy siłowych rozwiązaniach będzie bronic się zębami - to pewne jak amen w pacierzu. A bez obroży i smyczy nie ma jak zablokować zachowania psa. Sedalin chyba tylko unieruchamia, ale nadal pies jest świadomy tego, co się z nim dzieje?

Tak jak pisze Poker - warto przegłodzić go, aby sam zaczął podchodzić po smaczki. Smaczki ew. rzucane pomiędzy siebie i psa. Ograniczyłabym ilość słów w komunikacji - do imienia plus "dobrze".   A swoją drogą - Moris mógłby być najlepszym behawiorystą. Czy jest ktoś, oprócz Ciebie jasne, kogo Moris lubi, do kogo ma zaufanie?

Zrobiło się ciepło, siadłabym przy kojcu z Morisem i karmiłabym go z ręki, ale z bardzo ruszającej się ręki, naprowadzającej w siad, w podejscie.

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements


×
×
  • Create New...