Jump to content
Dogomania

MARCELEK W BDT U WIOSNAA ! Mały, drobny, zalękniony Marcelek poznaje prawdziwe psie życie. Pomóżcie w jego utrzymaniu, musimy mu zapewnić wszystko co najlepsze !


Recommended Posts

11 minut temu, WiosnaA napisał:

Żeby móc Marcela postawić na łapy,  próbuję i muszę najpierw dojść sedna jego problemu :(

Wstawiam filmiki,staram się opisywać  różne  sytuacje i piszcie proszę o swoich spostrzeżeniach,a ja będę składać sobie do kupy,żeby wiecznie w kojcu nie musiał siedzieć:(
Pokuszę się o swoją wstępną teorię,..zaznaczam,teorię na razie.
O dzikości pisałam zaraz po przyjeździe,że z pewnością nie jest.

Według mnie mieszkał na wsi,biegał luzem.
Nie znał obroży,nie był uczony chodzenia na smyczy i tu klucz problemów widzę.
Miał właściciela,ale nie był przez niego krzywdzony - przynajmniej dotychczas nie widzę takich oznak.
Może złapał kurę i został wyrzucony,a może się zgubił lub inny powód,że trafił do schronu.
Nie oswojony zupełnie z obrożą i smyczą,Marcelka przeraziła pierwsza sytuacja z chwytakiem. Doznał mocnego urazu,a kolejne sytuacje tylko potęgowały strach przed czymś na szyi.
Były następne łapanki i złe skojarzenia również z obcym człowiekiem,przez co unikał kontaktu z ludźmi w schronie.
Obcy nie kojarzył mu się dobrze przy szczekaniu psów,psy szczekające również (tu Sowa wytłumaczyła wcześniej)
Bardziej niż ludzi (tak odbieram), Marcel boi się określonych sytuacji i rzeczy ,które człowiek trzyma i chce przy nim tego użyć,typu miotła,mop,koc,smycz -ucieka na sam widok,chce z tymi rzeczami uniknąć bliższego kontaktu (mógł być przeganiany lub kiedyś dostać po łapach)...wszystko to przywołuje mu złe skojarzenia i wywołuje strach.
Po swoich przejściach nie wie też czego się może spodziewać po człowieku.
Boi się ludzi,ale bardziej dlatego,że nie wie jakie mają zamiary wobec niego.
Wydaje mi się,że trzeba tylko lub aż, odbudować w nim zaufanie do człowieka i pokazać,że np. miotła zła nie jest...tu moje psy myślę,że w tym pomogą.
Czy był kiedyś gryzoniem nie wiem,ale na pewno sytuacje, gdy był postawiony "pod ścianą",a nie miał możliwości uniku lub ucieczki, wymuszały na nim gryzienie jako ostateczną obronę.
Jeżeli w schronie pracują sami faceci,to towarzystwo mężczyzny zapewne gorzej będzie odbierać w przyszłości niż kobiety.

Przyjazny piesek razem w kojcu myślę,że znacznie ułatwił by Marcelkowi pobyt :(, ale moje psy nie nadają się do kojca :(..nie,że domowe,że zmarzną.

Zobaczymy co powie behawiorystka,...choć już wiem,że potrzebny będzie czas i że ze smyczą będzie niestety ciężko.

Kiedyś Ci pisałam na PW, na początku Morisa, że cuda czyni wspólne spanie, ale tu nie masz jak. Wspólne w sensie zwierzątko nawet w klatce i człowiek przy. Moje doświadczenia z dzikimi ptakami i kotami.

Link to post
Share on other sites
  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Królewicz piechotą nie chodzi :)   Ale dziś mamy mały sukcesik...w trakcie transportu denerwuje się i robię przerwy ...wieczorkiem Marcelek pierwszy raz usiadł na postoju :) Nie w

Marcelek na dobranoc, Przywiozłam dziś dodatkowe posłanko,ale dałam najpierw Marcelowi na górę :), inaczej by zaznaczył jak wszystkie inne,a to grube do prania. Dostał też

Posted Images

4 minuty temu, rozi napisał:

Kiedyś Ci pisałam na PW, na początku Morisa, że cuda czyni wspólne spanie, ale tu nie masz jak. Wspólne w sensie zwierzątko nawet w klatce i człowiek przy. Moje doświadczenia z dzikimi ptakami i kotami.

To może kenel w domu byłby rozwiązaniem? Livka pisała, że jakby był potrzebny to ma duży.

Link to post
Share on other sites
18 minut temu, wiolhelm170 napisał:

Było kiedyś info że był w schronisku od szczeniaka.

W książeczce jest wpis - o kwarantannie,szczepieniu,kastracji z 08.2017r , i oceniony był na 2 lata- wpis daty ur.2015r...mix,rudy,samiec

Jeżeli,to nie Marcelka książeczka jest u mnie, to i tak po zachowaniu widzę,że młodość musiał spędzić z człowiekiem.

Link to post
Share on other sites

Jak pytałam pracownika w schronisku o Marcelka to usłyszałam, ze on trafił tam jako podrośnięty szczeniak, ale nie wiem, ile w tym prawdy.

W schronisku pracują sami faceci,  kiedyś sprzątali boksy tradycyjni; teraz, odkąd są nowe płytki, sprzątanie odbywa się za pomocą węża  i  wody.

Psy bardzo się tego boją, jest panika. Podobni jest jak ktoś przyjezdza do schroniska, wtedy jeszcze dochodzi  szczekanie psów no i agresja.

Marcelowi na pewno bardzo żle kojarzy się  zgiełk, szczekanie psów, ale i faceci w strojach roboczych. 

Link to post
Share on other sites
29 minut temu, rozi napisał:

Kiedyś Ci pisałam na PW, na początku Morisa, że cuda czyni wspólne spanie, ale tu nie masz jak. Wspólne w sensie zwierzątko nawet w klatce i człowiek przy. Moje doświadczenia z dzikimi ptakami i kotami.

I zrobiłam na dole w drugim pokoiku sypialnię przy pokoju Morisonka:)

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, jankamałpa napisał:

To może kenel w domu byłby rozwiązaniem? Livka pisała, że jakby był potrzebny to ma duży.

Do tego trzebaby Marcelka spacyfikować, wyszorować i zapakować w kenel.

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, [email protected] napisał:

Nie wyprowadzi się psa z kojca bez szelek..., zaczęłabym od nałożenia obroży. Nie ma na co czekać... 

Jasne,że szelki mieć musi,.siłowanie jednak,to nie droga do Marcela :(...wychodzę z założenia,że po dobroci więcej można wskórać...przymus,to totalna ostateczność będzie:(:(

 

  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

Czy Moris umie coś nosić, aportować? Moris wchodził chyba do kojca Marcela. Jakby Moris wszedł z obrożą. smyczą, szorkami w zębach, i zostawił w kojcu, Marcel mógłby się tym zainteresować bez strachu. Jeśli nie - pozostaje smycz, obrożę, szelki kłaść bliżej miski Marcela, kłaść na nich jedzenie. Można także pokazać Marcelowi, jak Moris sam - naprowadzany smakolami - wkłada pysk w luźną, szeroką obrożę. Naprowadzając psa smakolem w luźną obrożę - tak, aby sam głowę wsunął - nauczyłam kiedyś w przytulisku dwa psy akceptowania obroży. Ale najpierw same wkładały głowę, dostawały najlepszy smakol, wysuwały głowę, i tak wiele razy. Po dwóch godzinach wytrzymywały w bardzo i luźnej obroży. Tyle że pies musi być głodny przed takimi ćwiczeniami.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
58 minut temu, Sowa napisał:

Czy Moris umie coś nosić, aportować? Moris wchodził chyba do kojca Marcela. Jakby Moris wszedł z obrożą. smyczą, szorkami w zębach, i zostawił w kojcu, Marcel mógłby się tym zainteresować bez strachu. Jeśli nie - pozostaje smycz, obrożę, szelki kłaść bliżej miski Marcela, kłaść na nich jedzenie. Można także pokazać Marcelowi, jak Moris sam - naprowadzany smakolami - wkłada pysk w luźną, szeroką obrożę. Naprowadzając psa smakolem w luźną obrożę - tak, aby sam głowę wsunął - nauczyłam kiedyś w przytulisku dwa psy akceptowania obroży. Ale najpierw same wkładały głowę, dostawały najlepszy smakol, wysuwały głowę, i tak wiele razy. Po dwóch godzinach wytrzymywały w bardzo i luźnej obroży. Tyle że pies musi być głodny przed takimi ćwiczeniami.

Niestety Morisek tego nie umie:(...przy zbliżeniu z obrożą Marcel mocno zaniepokojony, ale widok smyczy jest mu straszny...nosimy się do kojca, wymieniając smycze psów,kładę w oddali (blisko póki co zbyt straszna),zostawiam ...z Morisem w środku odpinamy się i ćwiczymy tak jak pisałaś,za siatką z Maszką ćwiczymy żeby widział.

edit.nie dopisałam,że na razie nie ma mowy o wzięciu najlepszego jedzonka na widok tych rzeczy, nawet jak są w znacznej odległości od niego,wystarczy,że widzi jak je kładę i jedzonko nie interesuje zupełnie.

Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, WiosnaA napisał:

Jasne,że szelki mieć musi,.siłowanie jednak,to nie droga do Marcela :(...wychodzę z założenia,że po dobroci więcej można wskórać...przymus,to totalna ostateczność będzie:(:(

 

Przepraszam..., ale dzikus nie podejdzie z uśmiechem na pysku..., spokojnie nie będzie czekał na założenie szelek ,)

A poważnie..., masz świetną behawiorystkę, wierzę że  kolejnego dzikusa otworzy na świat.

 

Link to post
Share on other sites

Wczoraj u Marcelka było trochę przemeblowania,tzn. Panowie kupili 2 płyty i róg kojca został obity,resztę tyłu syn jak przyjedzie dokończy ( na razie folią zasłoniłam).Rozliczyłam się z Panami za składanie,obijanie.

Kojec zabezpieczony również od dołu betonowymi słupkami dookoła.

Marcelek musiał do klateczki powędrować na czas prac.

 

IMG-4635.jpg

Link to post
Share on other sites

Odwiedzamy z modliwa z nadzieja z mnostwem pozdrowien Wiosenkom wszystkim     Ksieciunio Marcel

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements


×
×
  • Create New...