Jump to content
Dogomania

MARCELEK W BDT U WIOSNAA ! Mały, drobny, zalękniony Marcelek poznaje prawdziwe psie życie. Pomóżcie w jego utrzymaniu, musimy mu zapewnić wszystko co najlepsze !


Recommended Posts

17 godzin temu, jankamałpa napisał:

Marcelek powinien mieć chip. Może go zarejestrować? Na Dogo to chyba sunia2000 proponowala rejetracje za free. Może Livka wejdzie to coś poradzi.

Kubuś ma chip wklejony w książeczce...ale sam piesio go nie ma, warto przed zarejestrowaniem sprawdzić, czy Marcelek jest na pewno zachipowany.

Co do telewizora.... może zrzutkę zrobimy, żeby chłopak miał "full wypas" ;)

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
  • Replies 1.6k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Królewicz piechotą nie chodzi :)   Ale dziś mamy mały sukcesik...w trakcie transportu denerwuje się i robię przerwy ...wieczorkiem Marcelek pierwszy raz usiadł na postoju :) Nie w

Marcelek na dobranoc, Przywiozłam dziś dodatkowe posłanko,ale dałam najpierw Marcelowi na górę :), inaczej by zaznaczył jak wszystkie inne,a to grube do prania. Dostał też

Posted Images

1 godzinę temu, Sowa napisał:

WiosnaA, masz świętą cierpliwość, z dzikusa Morisa zrobiłaś normalnego psa, Marcelka też wyprowadzisz na ludzi, jestem pewna.

 

No niby mam..mąż czasem mówi,że do kundli mam większą ,niż do niego :),...potrzebny jest również czas,chęci i parę innych rzeczy,a ja nie wszystko spełnić mogę:(
Zobaczymy czy coś zdziałam z Marcelkiem.W każdym razie dzikuskiem nie jest z pewnością,i przechodzić to co Morisem nie muszę:),ale agresja,to poważny problem:(

Wbrew wielu radom,by psu dać spokój,zostawić samego,nie interesować zbytnio,uważam inaczej i robiłam/robię zupełnie odwrotnie:( Pies ma czas tylko na odpoczynek i wtedy mu znikam,poza tym blisko,czy z daleka,to musi mnie widzieć:(
Może to niezgodne z normami szkoleniowymi,ale od pierwszego psa skrzywdzonego którego miałam ,takie podejście u mnie sprawdzało.
Za podstawę w pracy z każdym psem jednak uważam,że nr1 powinno być to, aby pies mógł mieć możliwość i prawo wybóru! w każdej sytuacji.Nie wiem,czy z tym się zgodzisz. 

Marcelek wczoraj,

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Wow!

Wiosna- każdy ma jakąś swoją metodę. Ja też nie koniecznie przepadam za metodami jakie podpowiada nam Pani szkoleniowiec np uczenie psa chodzenia na smyczy przez miesiąc (wolę to zalatwic w kilka dni o ile się da bo pies nie ma czasu ani chęci siedzieć w klatce). Każdy pies jest inny i klucz powinien być dobrany do psa. Ja z wielką ciekawością będę obserwować Wasze postępy. Marcelek faktycznie zaciekawiony. Bardzo mnie Twoje metody inspirują. Podziwiam, trzymam mocno kciuki

Link to post
Share on other sites
18 minut temu, WiosnaA napisał:

Może to niezgodne z normami szkoleniowymi,ale od pierwszego psa skrzywdzonego którego miałam ,takie podejście u mnie sprawdzało.
Za podstawę w pracy z każdym psem jednak uważam,że nr1 powinno być to, aby pies mógł mieć możliwość i prawo wybóru! w każdej sytuacji.Nie wiem,czy z tym się zgodzisz. 

Każdy pies jest inny, w tym cały urok pracy z nimi. Więc nie ma sztywnych norm szkoleniowych w sensie wyboru rodzaju pracy - metody dopasowuje się do psa, nie psa do metod. Takie same wobec wszystkich psów są tylko pewne prawa - np to, że pies nie rozumie słów tak jak człowiek, że pies uzależnia się od sytuacji, że agresja - o ile przyniesie jakąkolwiek korzyść, jest samonagradzalna i rozszerzająca się na podobne sytuacje, że stres pourazowy "cofa się" do zjawisk poprzedzających złe doznania - ale to podstawy. Prawo wyboru - pies zawsze wybiera to, co mu przynosi korzyść lub nie przynosi szkody - oczywiście, pojęcie "korzyści" jest bardzo elastyczne - np dla psa ratownika korzyścią są emocje wynikające wprost z zachowań łowieckich.

Zostawienie psa samemu sobie ma sens tylko w niektórych przypadkach - i nie na długo. Problem w tym, że zamiast ukierunkowanej pracy, właściciele skrzywdzonych psów czasem narzucają się nie z przemyślaną pracą, ale z czułościami w takiej formie, którą pies odbiera nieprawidłowo.

Oglądałam kiedyś film z rehabilitacji bardzo agresywnego malinois - trenerka zaczęła od siedzenia obok klatki. Pies rzucał się na pręty, póki nie przekonał się, że to nic nie daje, że trenerka nie jest zagrożeniem. Ale ten pies był naprawdę niebezpieczny - po trzech miesiącach codziennej pracy, pracy, nie izolacji, nie pozostawienia samotnie - pies zaczynał przemieniać sie w normalne zwierzę.

 

 

Link to post
Share on other sites

PS chodzenia na smyczy można nauczyć podczas jednej sesji,  pod warunkiem, że pies umie siadać...  I że nie jest całkowicie wycofany ze strachu. Nie mam tu na myśli oczywiście chodzenia "pokazowego", "sportowego" z głową zadartą do góry i przekrzywioną w stronę przewodnika.

Aneta Grzegorczyk (szkoła Gregoria) miała w Krakowie super seminarium, pokazywała jak po dwóch 20-minutowych treningach pies chodził spokojnie obok właściciela - tyle że ona non stop korygowała nie psa, a przewodnika. Nauczyć właściciela jak prowadzić psa - to jest dopiero wyzwanie!

  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

Przecież Marcel nie jest agresorem!!! Nie atakuje ręki podającej żarcie!!!

Popatrzcie:

https://nosem.pl/?s=Metamorfozy

Pekińczyk przy ruchu palca atakował rękę podającą kość, drugi pies atakował furiacko każdego człowieka - także przy jedzeniu.

Marcel mógłby wystraszyć się nagłego, szybkiego ruchu, narzucanej bliskości - dobre te szczypce podające jedzenie, zwiększające dystans od ręki - to było dla psa nowe zjawisko, na pewno nikt go do tej pory tak nie karmił. Na pewno skrajnie przerażony broniłby się zębami, bo niby jak inaczej, ale na spokojny głos i spokojne ruchy reaguje normalnie.  Owszem, boi się, ale bez skrajnych zachowań.

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Sowa napisał:

PS chodzenia na smyczy można nauczyć podczas jednej sesji,  pod warunkiem, że pies umie siadać...  I że nie jest całkowicie wycofany ze strachu. Nie mam tu na myśli oczywiście chodzenia "pokazowego", "sportowego" z głową zadartą do góry i przekrzywioną w stronę przewodnika.

A no właśnie. A nasza trenera kiedyś uczyła psa chodzić na smyczy miesiąc! Kazała tylko zakładać mu w kojcu szelki i ściągać i uchylac kojec i zamykać. Pies się męczył przez miesiąc bo taka miała wizje. Jest to osoba po wielu szkoleniach i z dyplomem więc się sluchalysmy chociaż serce pekalo. A pies nie był dziki- bardzo miły, tylko po prostu bal się smyczy bo nie znal... 

Teraz pomaga nam wyłącznie z psami agresywnym tymi swoimi powolnym metodami, no ale tutaj nie dyskutujemy bo to dla psa jedyny ratunek

Link to post
Share on other sites

Na filmikach z Marcelem jest jeden bardzo ciekawy moment. Jedzenie podsuwane chyba na widelcu, widelec przypadkiem raczej leciutko dotyka wysuniętej łapy psa, pies raptownie chowa łapę. Po chwili jedzenie ponownie zbliża się - pies podciąga druga łapę - chociaż nie była dotknięta. To może świadczyć o dużej wrażliwości na dotyk, a w takim przypadku przewodnik wyczekuje aż pies sam dotknie człowieka bodaj wyciągniętym nosem. I potem, kiedy pies prosi o dotyk, dotyka się jedną ręką - aby pies nie czuł się przytrzymywany.

Wydaje mi się, że największym problemem, już po "unormalnieniu" psa przez WiosnęA, będzie znalezienie nowego domu z takimi ludźmi, którzy na dzień dobry nie zepsuliby jej pracy...

Link to post
Share on other sites
38 minut temu, kiyoshi napisał:

Jest to osoba po wielu szkoleniach i z dyplomem

Do jakiego stopnia wyszkoliła własnego psa - lub jakie wyniki na egzaminach posłuszeństwa, konkursach pracy osiągnął jej własny pies lub przez nią szkolony? Albo czy widziałaś pracę/zachowanie jej własnego psa razem z nią? Nie podawaj oczywiście imienia psa ani przydomka, bo zidentyfikowałabym właścicielkę.

Każdy trener popełnia błędy, nie ma trenerów nieomylnych, aż strach wspominać własne błędy, do dziś szlag mnie trafia na wspomnienie nawet tych sprzed 40 lat,  ale jakoś nie dowierzam tylko teoretycznym kursom.

 

 

Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Sowa napisał:

Do jakiego stopnia wyszkoliła własnego psa - lub jakie wyniki na egzaminach posłuszeństwa, konkursach pracy osiągnął jej własny pies lub przez nią szkolony? Albo czy widziałaś pracę/zachowanie jej własnego psa razem z nią? Nie podawaj oczywiście imienia psa ani przydomka, bo zidentyfikowałabym właścicielkę.

 

Ona ma psa kupionego z hodowli, od szczeniaka szkolnego i jest bardzo dobrze ułożony. 

Ona naprawdę dobrze radzi sobie z psami agresywnymi i wycofanymi. Myślę że jest dobra w tym co robi bo to też jej pasja a ten przypadek z nauką chodzenia na smyczy jest sprzed chyba 2 lat :) ale tak mi się po prostu przypomniało odnośnie tego jak śmiało Wiosna postępuje z Marcelkiem :))) 

Link to post
Share on other sites
5 minut temu, kiyoshi napisał:

a ten przypadek z nauką chodzenia na smyczy jest sprzed chyba 2 lat :)

Może wolała być za ostrożna niż narażać kogokolwiek, mogło i tak być.

Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, maarit napisał:

Sparaliżowany strachem 😞 ale na pierwszym filmiku ogonek się do kogoś/czegoś "cieszył". 

Też to zauważyłam.

Tam panowie chyba jacyś pracowali.

Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, maarit napisał:

Sparaliżowany strachem 😞 ale na pierwszym filmiku ogonek się do kogoś/czegoś "cieszył". 

Tu akurat stałam przy kojcu i nagle moje psy zaszczekały przy bramie. Marcel boi się szczekania :(, czuje się wtedy zagrożony i zaczyna motać po kojcu,żeby wydostać :(  Ogonkiem machał licząc może,że budowlańcy jego uwolnią,bo z mojej strony w prawym rogu nic nie wskórał.

Widok ludzi poruszających się blisko nie przeraża Marcelka,bardziej psy go stresują,ale na szczęście sporadycznie przy bramie szczekają.

5 godzin temu, kiyoshi napisał:

Wow!

Wiosna- każdy ma jakąś swoją metodę. Każdy pies jest inny i klucz powinien być dobrany do psa.....

Też tak uważam.

5 godzin temu, beataczl napisał:

I ja trzymam kciuki. Będę podglądać na pewno. Chyba piesio już troszkę spokojniejszy wygląda jakby bezpieczniej sie czuł.

 

Dziś zdecydowanie jest spokojniejszy.Wczoraj miał dużo zmian,wszystko było mu obce:(

 

5 godzin temu, Sowa napisał:

Przecież Marcel nie jest agresorem!!! Nie atakuje ręki podającej żarcie!!!

Popatrzcie:

https://nosem.pl/?s=Metamorfozy

Pekińczyk przy ruchu palca atakował rękę podającą kość, drugi pies atakował furiacko każdego człowieka - także przy jedzeniu.

Marcel mógłby wystraszyć się nagłego, szybkiego ruchu, narzucanej bliskości - dobre te szczypce podające jedzenie, zwiększające dystans od ręki - to było dla psa nowe zjawisko, na pewno nikt go do tej pory tak nie karmił. Na pewno skrajnie przerażony broniłby się zębami, bo niby jak inaczej, ale na spokojny głos i spokojne ruchy reaguje normalnie.  Owszem, boi się, ale bez skrajnych zachowań.

 

3 godziny temu, Sowa napisał:

Na filmikach z Marcelem jest jeden bardzo ciekawy moment. Jedzenie podsuwane chyba na widelcu, widelec przypadkiem raczej leciutko dotyka wysuniętej łapy psa, pies raptownie chowa łapę. Po chwili jedzenie ponownie zbliża się - pies podciąga druga łapę - chociaż nie była dotknięta. To może świadczyć o dużej wrażliwości na dotyk, a w takim przypadku przewodnik wyczekuje aż pies sam dotknie człowieka bodaj wyciągniętym nosem. I potem, kiedy pies prosi o dotyk, dotyka się jedną ręką - aby pies nie czuł się przytrzymywany.

Wydaje mi się, że największym problemem, już po "unormalnieniu" psa przez WiosnęA, będzie znalezienie nowego domu z takimi ludźmi, którzy na dzień dobry nie zepsuliby jej pracy...

Nie atakuje.
Bardzo dobrze Sowo,że zwróciłaś na to uwagę,a także na szczegół z łapkami! Celowo wstawiłam ten filmik,bo zachowanie gdy spada jedzonko odebrałam właśnie świadczące o wrażliwości dotykowej Marcelka.
No i filmik wcześniejszy,gdzie odwrócony jest tyłem, też wiele mówi o jego stanie.
W kojcu Marcelek ma budkę,gdzie może się schować widząc,że będę wchodzić do niego,ale dziś nie ucieka nawet jak siadam przy "sofie".
Wczoraj, raz się chował innym razem siadał na poduszkach wyżej, był zagubiony :(...nie wiedział,czego ma się spodziewać z mojej bliskości:(

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, kiyoshi napisał:

.......... ale tak mi się po prostu przypomniało odnośnie tego jak śmiało Wiosna postępuje z Marcelkiem :))) 

Co do śmiałości,to herosem przy agresorach w żadnym razie nie jestem :(, ale nie mogę wykazywać przy nim strachu , bo pies migiem to wyczuje i nici będą.......zobaczymy kiedy ( lepiej nigdy) Jego granicę przekroczę :) :)

  • Like 1
  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites
  • Livka changed the title to MARCELEK W BDT U WIOSNAA ! Mały, drobny, zalękniony Marcelek pojechał uczyć się życia do Anecik. Pomożecie w jego utrzymaniu ?

Tak dużo i w tempie wręcz szalonym ostatnio miałam spraw,że nie było czasu na dogo pisać,więc troszkę nadrobię.

Zaglądałam czasami na wątek Marcelka  i po ostatnim opisie sytuacji przez Livkę myślałam usilnie, czy mogłabym jakoś pomóc.Oprócz chęci i tego,że czasu trochę wygospodaruję, to nie miałam najważniejszego,tzn. miejsca bezpiecznego tu gdzie obecnie mieszkam:(
Plany w głowie dawno się tliły że postawię awaryjny kojec,żeby móc jakiegoś biedaka przechować,ale to miało być w dalszej przyszłości jak już ogarnę rozbudowę domu.Teraz w żadnym razie nie mogłam,bo finansowo każdy grosz muszę liczyć.Pracując w sobotę w ogrodzie myśli się kotłowały wokół Marcela cały dzień.Mam dużo solidnej siatki,może zbudować z tego kojec zadaszony?A to drugi stary dom tu mam,może?,ale okna ma słabe,itp. Przypomniałam,że Zagrodowy kupowała kojec dla Abi,może nie sprzedała jeszcze? Dzwonię do Miki,..sprzedała niestety.No cóż,wycofuję się ,bo nie mam gdzie ulokować bezpiecznie...Ale wtedy Zagrodowy przejmuje inicjatywę, mówi,że wesprze finansowo, fantami i damy radę. Mam rozmawiać z Livką,jak się zgodzi,to brać Marcela i organizować miejsce.Dzwonię więc do Livki z ew.ofertą pomocy,zgadza się i też mówi,że jakoś z kojcem musimy dać radę.Ruszamy z działaniem.Z siatki mi odradzono stawianie,ale w niedzielę znalazłam ogłoszenie i  Pana,który załatwił sprawę wysyłki kojca expresowo.Kojec miał kosztować 1480zł bez podłogi (miałam w planie,że zrobię sama),ale Liwka powiedziała,żeby wziąć razem z podłogą i razem wieszak do misek w razie jakby były problemy z obsługą Marcelka,bo jest gryzoniem.Musiała być szybka decyzja,ponieważ miałam wysłać info co i gdzie z firmy mają wysyłać.Bardzo się cieszę że wzięliśmy od razu podłogę,bo jest wygodnie i bezpiecznie. Cały kojec z transportem kosztował 1980zł.Miał być z montażem,ale podłoże nie miałam przygotowane,a raniutko przywieźli.Na szczęście mam teraz u siebie budowlańców i panowie zgodzili się zrobić teren i skręcić kojec.
Mieli przysłać za kojec fakturę na meila,ale jeszcze nie dostałam.
Transport do pokonania 1000km,też po kilku telefonach migiem się znalazł,aż za szybko,ponieważ kojca nie było,a tu na wtorek dostaję info za 580zł.No i cóż,zaklepałam,bo o tańszy mogłoby być trudno.

Zgrało się wszystko szybko,...niech tylko ten Marcel da z siebie wszystko i pozwoli sobie pomóc:(

Także to, że Marcelek trafił do mnie,to jest ogromna zasługa ZagrodowyPP ! Sama raczej bym się nie zdecydowała w obecnej sytuacji.

Dziękuję Mikuniu za wsparcie i finansowe i duchowe!

 

  • Like 8
Link to post
Share on other sites
  • Livka changed the title to MARCELEK W BDT U WIOSNAA ! Mały, drobny, zalękniony Marcelek poznaje prawdziwe psie życie. Pomóżcie w jego utrzymaniu, musimy mu zapewnić wszystko co najlepsze !

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements


×
×
  • Create New...