Jump to content
Dogomania

Życie w prezencie, niedowidząca Amely, pokonała 1000 km żeby godnie żyć - złamana łapka, chore płuca, jest tragicznie :(


Recommended Posts

Bardzo biedna sunia, trzymam kciuki, żeby dała radę i bezpiecznie dotarła do Ciebie Jaaga.

Ma piękne imię, a to początek dalszego piękna w jej życiu.

Pierwsze wpłaty dla suni na konto fundacji:

Limonka80 - 50 zł

Marzena L. Chorzów - 60 zł

Anna GR  Szczekociny - 100 zł

Link to post
Share on other sites
  • Replies 325
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Razem z Amely życzymy wszystkim pomagającym i zaglądającym tu zdrowych, pogodnych i spokojnych Świąt

Dzis Amely wita się spacerkowo  

To by wszystko pasowało do tego, jak wygląda sytuacja u Amely i jak ona zachowuje sie przy misce. Tylko lekarka zaglądała jej w do gardła, macała migdałki i nic nie zauwazyła i nie wyczuła. W Tychach

Posted Images

2 godziny temu, Poker napisał:

Biedna, coś się dzieje z prawą, przednią łapką. i dziwnie żuje.

O tym jej przeżuwaniu już pisałam, chyba na wątku Barytona jeszcze. Tak czesto psy robią, kiedy mają ruszające się zęby lub ropnie. Dlatego chyba od razu konieczne będzie zajęcie się jej ząbkami.

Kiyoshi, bardzo dziękuję za wstawienie filmiku.

Link to post
Share on other sites

Tolu, dziękuję za potwierdzenie wpłat, a darczyńcom dziękuję za nie. Poudostępniałam ją na FB, ale jakoś nikogo tam nie wzrusza. Wpłaciła tylko moja kolezanka Marzena, która regularnie pomaga wszystkim moim tymczasowiczom.

Postaram się zrobić bazarek, bo sunia wkrótce powinna dojechać.

W weekend pokażę ją na Fb ponownie, może będzie lepszy odzew, niz w tygodniu. Jednak tak się spodziewałam, bo jak kalectwa nie widać, nie wystają kości, nie tryska krew, to zainteresowanie jest małe. Do tego jest mała, czarna i w typie "niewidzialnego" psa. 

6 minut temu, Havanka napisał:

Zaglądam i czekam na wieści. Chciałabym, żeby Amely już miała za sobą tą ciężką podróż.

Też chciałabym. Najgorsza jest granica. Potem już z górki.

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Jaaga napisał:

O tym jej przeżuwaniu już pisałam, chyba na wątku Barytona jeszcze. Tak czesto psy robią, kiedy mają ruszające się zęby lub ropnie. Dlatego chyba od razu konieczne będzie zajęcie się jej ząbkami.

Kiyoshi, bardzo dziękuję za wstawienie filmiku.

Właśnie to miałam na myśli. Pewnie bardzo cierpi.

Link to post
Share on other sites
6 minut temu, Poker napisał:

Właśnie to miałam na myśli. Pewnie bardzo cierpi.

Też tak myślę. Tak samo robił 18 letni yorczek mojej mamy, ktorego weci traktowali jak śmierdzące jajko ze względu na ryzyko zabiegu związane z wiekiem. wiem, że mial ropnie w tylnych zębach i najpierw dostawał antybiotyk, a dopiero później miał je czyszczone i usuwane wg potrzeb. Jeszcze boję się też dirofilarii. Dobrze, ze chociaż teraz nie ma komarów, to nie rozniosłaby, gdyby miała. I tak w głębi duszy marzę, że jej ślepota (od początku pobytu w schronisku) jest operacyjnie do usunięcia. stanęłabym na głowie, żeby tylko mała dała radę jeszcze jednym oczkiem zobaczyć świat.

Trzymajcie bardzo kciuki za nią i inne psiaki, bo są problemy z transportem. Ta droga za każdym razem jest koszmarem. Teraz jeszcze dochodzi mróz.Tylko koty, które przywiozła sama Marina, przyjechały bez problemów. za każdym razem siedzę jak na szpilkach przez te kilka dni.

Link to post
Share on other sites

Są problemy z transportem. Kierowca odmówił wzięcia niepełnosprawnych psów. Amely ma ponoć jechać, z resztą gorzej. Jest psiak paliatywny z nowotworem, który miał jechać do Poski, żeby tu dożyć w kochającym domu, który na niego czeka. Bardzo mi go żal. Przyjazd będzie opóźniony.

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Poker napisał:

Ojej. Kierowca pewnie się boi , że niektóre psy mogą umrzeć w transporcie i będzie miał wtedy duży problem.  Szkoda ,a le tez rozumiem go,.

Takie transporty są opóźniane i bardziej kontrolowane na granicy, trudniej przejechać, często są cofane z byle powodu.

Zapraszam wszystkich na mój bazarek Amelkowy: 

 

Link to post
Share on other sites

Najgorsze jest czekanie, współczuję.

Mój piesio miał zwyrodnienie kręgosłupa na odcinku szyjnym i tak samo jak Amely trzymał łapkę i strasznie płakał.

Widzę, że ktoś chciał ją pogłaskać po główce i wtedy zaczęła płakać, biedna malutka.

Trzymam kciuki za podróż.

 

Cudne czorty w awatarku :)

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Jaaga napisał:

Tolu, chyba będzie wpłata od Zuzanny J. Marzena napisała, że na koniec miesiąca jeszcze wpłaci drugi raz.

To czekanie mnie wykańcza, co dzień odwleka się przyjazd. Biedna mała.

Jutro bee miała wydruk, jak tylko będzie nowa wpłata, dam tutaj znać.

Ja też trzymam kciuki za szczęśliwe dotarcie Amely.

Link to post
Share on other sites
20 minut temu, agat21 napisał:

Szlag człowieka trafia na tę ludzką bezduszność. Celnicy z bożej łaski. Jakby to był przemyt, to by pewnie raz-dwa puścili za odpowiednią dolę.

Mam takie same odczucia i co gorsze,a dla mnie zupełnie niezrozumiałe, że to robi ukraińska strona. Zamiast się cieszyć, że ktoś chce zabierać ich kalekie psy, to rzucają kłody pod nogi i je tak często odsyłają z granicy z byle powodu. Kaleki szczeniak nie przejechał, bo zakwestionowali jego wiek. Dla mnie to wielki wstyd. Mentalnie są daleko od Europy i długo tam nie dotrą. Przez takie działanie, już kierowcy nie biorą szczeniaków, które mają największe szanse oraz chorych i niepełnosprawnych psów, które najbardziej potrzebują pomocy. Amely może przyjechać dzięki temu, że Ola pokryje koszt jej przejazdu - 250 euro, ale trudno znaleźć kogoś chętnego na zdrowego psa, kto wyda taką kwotę.

 

31 minut temu, ewu napisał:

Jaka Bidunia:( Zeby dojechala szczesliwie.

Witaj Basiu, czy do Twoich znajomych też miał teraz jakiś psiak przyjechać? Siedzę w Katowicach i czekam z dnia na dzień...

1 godzinę temu, ona03 napisał:

Najgorsze jest czekanie, współczuję.

Mój piesio miał zwyrodnienie kręgosłupa na odcinku szyjnym i tak samo jak Amely trzymał łapkę i strasznie płakał.

Widzę, że ktoś chciał ją pogłaskać po główce i wtedy zaczęła płakać, biedna malutka.

Trzymam kciuki za podróż.

 

Cudne czorty w awatarku :)

Dziękuję za wskazówkę, choć jak przeczytałam kręgosłup, to już mi słabo. Jesli oprócz ślepoty, Amely też będzie miała chory czy uszkodzony kręgosłup jak Linda i Baryton, to chyba już nigdy sama nie wybiorę żadnego psa na DT.

Co do moich sióstr Akacji i Mani, dziękuję. Zmieniłam w końcu zdjęcie Opium i teraz nikt mnie nie poznaje ;) 

53 minuty temu, Tola napisał:

Jutro bee miała wydruk, jak tylko będzie nowa wpłata, dam tutaj znać.

Ja też trzymam kciuki za szczęśliwe dotarcie Amely.

Tolu, nie spieszy się, tylko daję znać. 

 

Link to post
Share on other sites

Widać, że w tym kojcu są inne niewidome psy.Wstawię zdjecie towarzyszy niedoli Amely.

Takie piękne, serce mi się ściska na ich widok. Na myśl o tym, ze na oślep muszą poruszac się między tą zimna budą, a plasitkowym legowiskiem. Nic nie widzą, wszystkiego boją się. Bez szansy na zmianę losu, bo na co komu kłopot i niewidomy pies? Amely w drodze, a one bezimienne, nie interesujące nikogo oprócz Mariny. Po cichutku liczę na to, że amelka zobaczy świat i znajdzie dom, a wtedy bedę mogła wziać któregoś.

Dziś doszłam do wniosku, że chyba ze mną jest coś mocno nie tak. Znajome hodowczynie pozują uśmiechnięte do zdjeć ze swoimi psiakami, a ja latem martwię się o upał i brak wody w schroniskowych miskach, zimą o mróz w budach. Dokarmiam wszystkie wiejskie ptaki, które u nas dowiedziały się, że jest miejscówka, przyjmuje dzikie koty, mam dzikie psy, szczury, nutrie  i latam do stodoły z miskami dla dzikich kotek. przejmuję się kurami, karpiami, krowami, świniami, lisami. Nie mam normalnej radości z życia. Mąż żartuje, że jesli kogoś wczesniej zamordowałam, to juz odpokutowałam i nie musze dalej cierpieć. Te znajome traktują mnie jak miłe, ale jednak upośledzone, wyrosnięte dziecko. Nie wiem, czy to kwestia innej świadomości, wrażliwości? Jestem stale czymś zatroskana, nie cieszę się życiem. Macie podobnie? Czy Wam też upalne dni kojarzą się z pragnieniem, a zimowe noce z zamarzaniem w budzie? 

 

128948860_4764376986937763_3064041570978644001_o.jpg

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Jaaga napisał:

Widać, że w tym kojcu są inne niewidome psy.Wstawię zdjecie towarzyszy niedoli Amely.

Takie piękne, serce mi się ściska na ich widok. Na myśl o tym, ze na oślep muszą poruszac się między tą zimna budą, a plasitkowym legowiskiem. Nic nie widzą, wszystkiego boją się. Bez szansy na zmianę losu, bo na co komu kłopot i niewidomy pies? Amely w drodze, a one bezimienne, nie interesujące nikogo oprócz Mariny. Po cichutku liczę na to, że amelka zobaczy świat i znajdzie dom, a wtedy bedę mogła wziać któregoś.

Dziś doszłam do wniosku, że chyba ze mną jest coś mocno nie tak. Znajome hodowczynie pozują uśmiechnięte do zdjeć ze swoimi psiakami, a ja latem martwię się o upał i brak wody w schroniskowych miskach, zimą o mróz w budach. Dokarmiam wszystkie wiejskie ptaki, które u nas dowiedziały się, że jest miejscówka, przyjmuje dzikie koty, mam dzikie psy, szczury, nutrie  i latam do stodoły z miskami dla dzikich kotek. przejmuję się kurami, karpiami, krowami, świniami, lisami. Nie mam normalnej radości z życia. Mąż żartuje, że jesli kogoś wczesniej zamordowałam, to juz odpokutowałam i nie musze dalej cierpieć. Te znajome traktują mnie jak miłe, ale jednak upośledzone, wyrosnięte dziecko. Nie wiem, czy to kwestia innej świadomości, wrażliwości? Jestem stale czymś zatroskana, nie cieszę się życiem. Macie podobnie? Czy Wam też upalne dni kojarzą się z pragnieniem, a zimowe noce z zamarzaniem w budzie? 

 

128948860_4764376986937763_3064041570978644001_o.jpg

Jaaga jesteś normalna. Jesteś człowiekiem. To, że większość ma inaczej, nie znaczy, że to oni są normalni i że są ludźmi.

Moi znajomi z pracy jak chcieli mi czasem rzucić jakiś personalny "żarcik" mówili, że wśród wegan jest więcej ludzi z depresją. A jak ma nie być, skoro  widzą cierpienie miliardów istot? I w dodatku mają świadomość, że większości to w ogóle nie obchodzi?

  • Like 2
  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites
6 minut temu, agat21 napisał:

Jaaga jesteś normalna. Jesteś człowiekiem. To, że większość ma inaczej, nie znaczy, że to oni są normalni i że są ludźmi.

Moi znajomi z pracy jak chcieli mi czasem rzucić jakiś personalny "żarcik" mówili, że wśród wegan jest więcej ludzi z depresją. A jak ma nie być, skoro  widzą cierpienie miliardów istot? I w dodatku mają świadomość, że większości to w ogóle nie obchodzi?

Właśnie o to chodzi, że gdyby te sprawy obchodziły wiekszosć ludzi, to nam byłoby lżej. Udostępniam Amely gdzie się da. Na FB jakaś kobieta zarzuciła mi, że na schroniskowym filmiku Amely jest dręczona i "ktoś" ma jej pomóc i ja przygarnąć. Normalnie staram się głęboko odetchnąć, policzyć do iluś, ale w czwartej dobie czekania na to, czy Amely przekroczy granice, kiedy włascielka schroniska wysiada psychicznie po przejechaniu ok 800 km z ilomaś chorymi i niepełnosprawnymi psami i wizją powrotu do schroniska z większością z nich, ch.. mnie strzela na takie wypociny.

Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, Jaaga napisał:

 Nie wiem, czy to kwestia innej świadomości, wrażliwości? Jestem stale czymś zatroskana, nie cieszę się życiem. Macie podobnie? Czy Wam też upalne dni kojarzą się z pragnieniem, a zimowe noce z zamarzaniem w budzie? 

 

 

tak...tez tak mam... dokładnie tak samo. Nie jesteś sama.

Trzymam kciuki za Amely, żeby dojechała szczęśliwie do Polski. Bardzo chciałabym pomóc jakieś bidzie zza wschodniej granicy, ale niestety finanse sa nie do przeskoczenia :(

  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, Jaaga napisał:

Jestem stale czymś zatroskana, nie cieszę się życiem. Macie podobnie? Czy Wam też upalne dni kojarzą się z pragnieniem, a zimowe noce z zamarzaniem w budzie? 

 

 

Też mam tak jak TY , ale cieszę się życiem. Muszą być zachowane proporcje między smutkiem i radością, bo psychika siądzie. Poza tym jak się ma dzieci, to w domu nie może ciągle panować smutek i troska. Nie mogą się wychowywać w takiej atmosferze. I dzieci jednak muszą być na pierwszym miejscu.

I tak masz wyrozumiałego męża.

Napisałam jak starsza pani , ale nią jestem i patrzę na życie z innej perspektywy.

  • Like 1
  • Upvote 2
Link to post
Share on other sites
  • Jaaga changed the title to Życie w prezencie, niedowidząca Amely, pokonała 1000 km żeby godnie żyć - złamana łapka, chore płuca, jest tragicznie :(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements


×
×
  • Create New...