Jump to content
Dogomania

Życie w prezencie, Amely, pokonała 1000 km żeby godnie żyć - złamana łapka, chore płuca, przewód pokarm.,stale leczona jest bez pieniędzy :(


Recommended Posts

Te demony zostaną z nią pewnie do konca, ale dzięki Tobie są chwile, w których gdzieś się chowają i Amely się uspokaja, ufa i luzuje. Dla niej to jest zmiana ogromna i z każdej takiej chwili trzeba się cieszyć.

Wielki szacunek dla Ciebie Jaaga za wszystko co dla niej i dla Borysa robisz.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
  • Replies 436
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Razem z Amely życzymy wszystkim pomagającym i zaglądającym tu zdrowych, pogodnych i spokojnych Świąt

Dzis Amely wita się spacerkowo  

To by wszystko pasowało do tego, jak wygląda sytuacja u Amely i jak ona zachowuje sie przy misce. Tylko lekarka zaglądała jej w do gardła, macała migdałki i nic nie zauwazyła i nie wyczuła. W Tychach

Posted Images

Bardzo trudno przezwyciężyć stres pourazowy - to dotyczy i człowieka i psa. Bo strach powraca nie tylko w tej sytuacji, w której człowieka i psa spotkało coś złego, a w sytuacjach poprzedzających to zdarzenie. Tyle że my nie zawsze wiemy, co poprzedzało szokowe zdarzenie. Człowiek może opowiedzieć, że np przed groźnym wypadkiem zauważył przelatującego gołębia i teraz wpada w panikę, na widok ptaka siedzącego na parapecie. Co poprzedzało szok dla psa, można tylko próbować się domyślić.. Pracuję teraz ze zwierzakiem, który boi się wyjścia z ogrodzonego terenu. I muszę zacząć od zniwelowania strachu przy zakładaniu w domu (!) obroży. Bo zakładanie obroży poprzedzało zawsze wyjście do ogrodu nie tylko na siku, ale zapowiadało wyjście za furtkę...

Jaaga, doskonały przykład z tą misją.

  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, pyra napisał:

A jednak....próbuje przełamać i strach i nieufność. Bardzo cieszy ta odwaga. Powodzenia dla Was!

Sama nie tak bardzo, tylko ja jej trochę naruszam tę skorupę ;) Do pozostałych domowników ma raczej obojętny stosunek. Inicjuję kontakt, zachęcam. Ona sama od siebie angażuje się tylko w sprawy związane z posiłkiem. Wczoraj wieczorem tak juz chciała jeść, że wybiegła z pokoju, bo nie mogła się doczekać. Trochę trwa, zanim przyszykuję przygotowywany posiłek dla wszystkich.

  • Like 1
  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Jaaga napisał:

Sama nie tak bardzo, tylko ja jej trochę naruszam tę skorupę ;) Do pozostałych domowników ma raczej obojętny stosunek. Inicjuję kontakt, zachęcam. Ona sama od siebie angażuje się tylko w sprawy związane z posiłkiem. Wczoraj wieczorem tak juz chciała jeść, że wybiegła z pokoju, bo nie mogła się doczekać. Trochę trwa, zanim przyszykuję przygotowywany posiłek dla wszystkich.

Szacun za upór i ciężką pracę. Kiedyś Ci to wynagrodzi. 

Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Ewa Marta napisał:

Te demony zostaną z nią pewnie do konca, ale dzięki Tobie są chwile, w których gdzieś się chowają i Amely się uspokaja, ufa i luzuje. Dla niej to jest zmiana ogromna i z każdej takiej chwili trzeba się cieszyć.

Wielki szacunek dla Ciebie Jaaga za wszystko co dla niej i dla Borysa robisz.

 

1 godzinę temu, agat21 napisał:

Szacun za upór i ciężką pracę. Kiedyś Ci to wynagrodzi. 

Dokładnie tak, i choć Amely wciąż ma swoje lęki których ogromu pewnie nawet nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, to każdy moment gdy kładzie Ci głowę na nodze, gdy podchodzi, gdy pozwala się pogłaskać, gdy patrzy na człowieka bez strachu, to moment w którym zapomina o wszystkich strasznych rzeczach których doświadczyła, to chwila wytchnienia dla jej udręczonego umysłu.

Każdy taki moment jest.... piękny. Dziękuje że dzięki Tobie Amely ma takie momenty.   

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Szukam domu dla ukraińskiego maluszka! Może wiecie o kimś, kto poszukuje przyjaciela na lata? 

Przez miesiące pandemii i niemożliwy wyjazd z Ukrainy w schronisku zrobił się koszmarny zastój. Praktycznie co dzien trafiały kolejne chore, okaleczone psiaki i zgłaszane było mnóstwo szczeniat.

Normalnie wczesniej maluchy regularnie wyjeżdżały zagranicę, jednak przez ten zastój rosły, dojrzewały i tylko zmieniały kojec szczeniakowy na te dla dorosłych psów.  ostatniemu udało się Bostonowi.

Teraz też są co dzień kolejne maluchy. Szczeniąt jest kilkadziesiąt. Jest między nimi czarny maluszek, który mnie wyjątkowo ujął. Na filmiku zrobionym na wybiegu na śniegu ( nie potrafię tu wstawić) jest najmniejszy z całego stada szczeniorów z kilku miotów i najbardziej stara się zabiegac o uwagę człowieka. Nie wiem nawet czy to sunia czy chłopak, ale chciałabym pomóc mu odmienić los. Tym bardziej, że jest mozliwość transportu do Polski.

szczeniak.jpg

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
  • 2 weeks later...
21 godzin temu, Malgoska napisał:

co słychać u suni?

Wszystko stabilnie. Chce jej zrobic na dniach kontrolne badanie krwi. Kiedy przyjechał Armi z tego samego schroniska, to dałam go do pokoju Amely. teraz jest wyścig do miski ;) Kota mogła wyjadac Amely, ale Armi juz nie ma takiego przywileju. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Malgoska napisał:

Dziękuję bardzo :) Wpłaciłaś na konto ZEA czy moje? Jesli fundacyjne, to poproszę Tole o sprawdzenie konta.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements


×
×
  • Create New...