Jump to content
Dogomania

Uratowane szczebrzeszyńskie pół-ślepaczki potrzebują wsparcia


Recommended Posts

  • Replies 253
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Deklaruję 500 zła dobry poczatek w ramach prezentu świątecznego dla nich. Zapłacę pod koniec grudnia :)

Napiszę, że ślepaczki w swoich domach suuuper :)) Rudy Bursztyn adoruje swoją koleżankę, która na razie trzyma dystans, ale na jednym łóżku z panią się mieszczą :)) Czekoladowy Bazyli- metam

Mam poranne wieści od Bursztynka :)) Szalał całą noc, sprawdzał też łóżko i czaił się pod łóżkiem. W kuwecie wszystko co należy :)) Pan umówił go internetowo do weta na poniedziałek, a potem

Posted Images

A co się dzieje z Panem Skarpetą?

Bursztynka już ogłosiłam. Ogłoszenie jest wyróżnione do 27.03. Wykorzystałam po innych kotkach. Ja teraz będę na Forum z doskoku, jeśli trzeba jakieś ogłoszenia zrobić albo zdjąć (bo znalazł się ds) to proszę o informację sms.

Link to post
Share on other sites

Uwaga, dzisiejsza wizyta pa dla Bursztyna wypadła dobrze, Asia dom zaakceptowała, cieszymy się ostrożnie, bo tyle to kocisko przeszło :(( Będzie miał spokojne warunki, 2 osiatkowane balkony, spokojną kotkę towarzyszkę, weterynarza przychodzącego do domu.

Teraz też telefonów trochę było, ale ludzie chcą ZDROWEGO kota,a na info że mogą być problemy z oczami, wycofują się

W sumie szukamy tym kotom domów od lipca, nie jest łatwo. A taki śliczny adopcyjny kotek.

Będę chciała, żeby trafił do nowego domu jeszcze przed Świętami.

 

Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Tyśka) napisał:

A co się dzieje z Panem Skarpetą?

Bursztynka już ogłosiłam. Ogłoszenie jest wyróżnione do 27.03. Wykorzystałam po innych kotkach. Ja teraz będę na Forum z doskoku, jeśli trzeba jakieś ogłoszenia zrobić albo zdjąć (bo znalazł się ds) to proszę o informację sms.

Właśnie przed wejściem na forum wysłałam Ci sms :))

Link to post
Share on other sites

Pan Skarpeta w Warszawie bardzo dobrze, ma na imię Zbyszek, apetytu w nowym domu nie stracił, po 10 dniach wyszedł zza kanapy i domaga się 200% atencji :)) Śpi w łóżku. wytrąca panu telefon z ręki domagając się głaskania, włazi na klawiaturę i pląta się pod nogami.  Klasyczny piękny atencyjny kot, a tyle czekał w lecznicy na dom.

 

Pan Skarpeta 2 (ten po poparzeniu pyszczka prądem z przegryzionego gniazdka), zwany Marley, a teraz Elvis (śpiewał głośno pierwszej nocy) ma się jeszcze lepiej, jest w Katowicach od niedzieli, nie chował się zbyt długo, od wczoraj wielki przytulak, uwielbia głaskanie po brzuszku i zabawy z wędką, pcha się do łóżka. Pani doktor mówi że zdrajca i się cieszy, bo to był drugi w kolejności po Lotosie lecznicowy nieadopcyjny nieśmiałek.

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Baltimoore napisał:

Uwaga, dzisiejsza wizyta pa dla Bursztyna wypadła dobrze, Asia dom zaakceptowała, cieszymy się ostrożnie, bo tyle to kocisko przeszło :(( Będzie miał spokojne warunki, 2 osiatkowane balkony, spokojną kotkę towarzyszkę, weterynarza przychodzącego do domu.

Teraz też telefonów trochę było, ale ludzie chcą ZDROWEGO kota,a na info że mogą być problemy z oczami, wycofują się

W sumie szukamy tym kotom domów od lipca, nie jest łatwo. A taki śliczny adopcyjny kotek.

Będę chciała, żeby trafił do nowego domu jeszcze przed Świętami.

 

Wygląda na dobry domek.

 

Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Baltimoore napisał:

Uwaga, dzisiejsza wizyta pa dla Bursztyna wypadła dobrze, Asia dom zaakceptowała, cieszymy się ostrożnie, bo tyle to kocisko przeszło :(( Będzie miał spokojne warunki, 2 osiatkowane balkony, spokojną kotkę towarzyszkę, weterynarza przychodzącego do domu.

Teraz też telefonów trochę było, ale ludzie chcą ZDROWEGO kota,a na info że mogą być problemy z oczami, wycofują się

W sumie szukamy tym kotom domów od lipca, nie jest łatwo. A taki śliczny adopcyjny kotek.

Będę chciała, żeby trafił do nowego domu jeszcze przed Świętami.

 

Brzmi dobrze.Cieszę się bardzo,bo tak jak piszesz,wiele ten kotek ma złych wspomnień

oby to było jgo miejsce na ziemi

cieszę sie także z dobrych domków dla Skarpetowców:) i Lotosa:)

Link to post
Share on other sites
32 minuty temu, DORA1020 napisał:

Brzmi dobrze.Cieszę się bardzo,bo tak jak piszesz,wiele ten kotek ma złych wspomnień

oby to było jgo miejsce na ziemi

cieszę sie także z dobrych domków dla Skarpetowców:) i Lotosa:)

Ja na razie cieszę się ostrożnie po tym co kotki przeszły i jak trudno im było pomóc i znależć dom, choćby tymczasowy.

Tamten facet nie pasował nam  na początku, potem wyglądało że jest naprawdę super i Bursztynkowi było naprawdę ekstra, ale niestety, sytuacja życiowa i koniec :(

Wtedy sytuacja była naprawdę podbramkowa, bo dzięki tej adopcji można było drugiego kotka umieścić w innym DT i obydwa dzięki temu przeszły operacje, co nie było możliwe w poprzednim DT.

Link to post
Share on other sites

Bursztynek od dzisiaj w nowym domu, oby to był jego naprawdę Dom Stały :))

Pani bardzo fajna i taka ciepła i serdeczna, na moim synu też zrobiła mega pozytywne wrażenie, ale kciuków nigdy dość.

Bursztynek po wielogodzinnej podróży wyszedł z transportera i schował się w wersalce. Biedak :((

Pan oddal go z ogromnym żalem, niestety zmusiła go do tego sytuacja życiowa. Dostał od Pana bogatą wyprawkę.

Teraz najgorsze pierwsze dni.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
12 minut temu, Baltimoore napisał:

Bursztynek od dzisiaj w nowym domu, oby to był jego naprawdę Dom Stały :))

Pani bardzo fajna i taka ciepła i serdeczna, na moim synu też zrobiła mega pozytywne wrażenie, ale kciuków nigdy dość.

Bursztynek po wielogodzinnej podróży wyszedł z transportera i schował się w wersalce. Biedak :((

Pan oddal go z ogromnym żalem, niestety zmusiła go do tego sytuacja życiowa. Dostał od Pana bogatą wyprawkę.

Teraz najgorsze pierwsze dni.

Trzymam mocno kciuki.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Początki dobre, wyszedł jeszcze wieczorem, zjadł jedzenie rezydentki, zwiedził mieszkanie, spał z Panią w łóżku i od rana jej towarzyszy, bardzo przyjacielski i miziasty, Pani zachwycona. Rezydentka na razie mniej, lekki foch, ale bez agresji.

Dzisiaj też wszystko dobrze.

Trzymamy kciuki :)) Jeszcze ze 2 tygodnie i mam nadzieję, że będzie można odetchnąć z ulgą.

Ja za to odsypiałam 11 godzin wczorajszą wyprawę, dalej nie doszłam do siebie.

Podziękowania dla Asi, która dowiozła Bursztynka do Wrocławia, robiąc w tym celu prawie 250 km.

Ja zrobiłam ponad 730 km jednego dnia, dało mi popalić, przed chorobą byłam w lepszej formie, no i trasa wczoraj masakryczna, 4 wypadki co oznacza korki i opóźnienia, bardzo dużo TIRów i agresywnych kierowców :(

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Baltimoore napisał:

Początki dobre, wyszedł jeszcze wieczorem, zjadł jedzenie rezydentki, zwiedził mieszkanie, spał z Panią w łóżku i od rana jej towarzyszy, bardzo przyjacielski i miziasty, Pani zachwycona. Rezydentka na razie mniej, lekki foch, ale bez agresji.

Dzisiaj też wszystko dobrze.

Trzymamy kciuki :)) Jeszcze ze 2 tygodnie i mam nadzieję, że będzie można odetchnąć z ulgą.

Ja za to odsypiałam 11 godzin wczorajszą wyprawę, dalej nie doszłam do siebie.

Podziękowania dla Asi, która dowiozła Bursztynka do Wrocławia, robiąc w tym celu prawie 250 km.

Ja zrobiłam ponad 730 km jednego dnia, dało mi popalić, przed chorobą byłam w lepszej formie, no i trasa wczoraj masakryczna, 4 wypadki co oznacza korki i opóźnienia, bardzo dużo TIRów i agresywnych kierowców :(

Nie martwimy się na zapas.Będzie dobrze.

Teraz odpoczywaj i bądź zdrowa.

Ja tez zrobiłam ponad 600 km,ale po kota jechałam.To km.się nie liczą:))))

 

Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Baltimoore napisał:

Początki dobre, wyszedł jeszcze wieczorem, zjadł jedzenie rezydentki, zwiedził mieszkanie, spał z Panią w łóżku i od rana jej towarzyszy, bardzo przyjacielski i miziasty, Pani zachwycona. Rezydentka na razie mniej, lekki foch, ale bez agresji.

Dzisiaj też wszystko dobrze.

Trzymamy kciuki :)) Jeszcze ze 2 tygodnie i mam nadzieję, że będzie można odetchnąć z ulgą.

Ja za to odsypiałam 11 godzin wczorajszą wyprawę, dalej nie doszłam do siebie.

Podziękowania dla Asi, która dowiozła Bursztynka do Wrocławia, robiąc w tym celu prawie 250 km.

Ja zrobiłam ponad 730 km jednego dnia, dało mi popalić, przed chorobą byłam w lepszej formie, no i trasa wczoraj masakryczna, 4 wypadki co oznacza korki i opóźnienia, bardzo dużo TIRów i agresywnych kierowców :(

Mądry Bursztynek,wie jak zdobyć serce człowieka.Zdobedzie i serce kociczki.

Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, UlaFeta napisał:

Nie martwimy się na zapas.Będzie dobrze.

Teraz odpoczywaj i bądź zdrowa.

Ja tez zrobiłam ponad 600 km,ale po kota jechałam.To km.się nie liczą:))))

 

Za pierwszym razem, ratując tego samego kota zrobiłam jednego dnia 1000 km. 

Pisząc teraz ile km zrobiłyśmy z Asią (w sumie tyle samo co wtedy) , nie chciałam podkreślać ile tylko że bezinteresownie :))  Jakoś to może źle napisałam.

 

A Ty wtedy po swojego kota jechałaś?

 

Link to post
Share on other sites
16 minut temu, Baltimoore napisał:

Za pierwszym razem, ratując tego samego kota zrobiłam jednego dnia 1000 km. 

Pisząc teraz ile km zrobiłyśmy z Asią (w sumie tyle samo co wtedy) , nie chciałam podkreślać ile tylko że bezinteresownie :))  Jakoś to może źle napisałam.

 

A Ty wtedy po swojego kota jechałaś?

 

Absolutnie,nie było moim zamiarem, wytykanie Ci przebytych km.Smutno mi sie zrobilo,ze tak pomyślałaś:(

Tak,jechałam po swojego kota:)

Link to post
Share on other sites

Ula, nie odebrałam tego jako wytykanie tylko zauważyłam, że ja niejasno napisałam. Co do Twojego wpisu, to wiedziałam że to było Twoje skojarzenia- dłuuuga podróż dla kota. I taką intencję wyczytałam.

A napisałam o tych kilomterach, bo w mojej aktualnej formie to był jednak wyczyn prawie ponad siły. I fajnie, że Asia mi go podwiozła, a ona ma psa z rakiem trzustki, dla niej teraz każdy dzień na wagę złota. Pojechała po Bursztynka zresztą razem ze swoim chorym pieskiem, żeby nie zostawiać go samego i ze swoją Mamą na wsparcie. Super ta Mama :))

Dla Bursztynka nie wyobrażałam sobie dodatkowego stresu i transportu blablacar'em, tyle już w krótkim życiu przeszedł, miałam wewnętrzną potrzebę dopilnować osobiście.

6 lat temu jak adoptowałam Logisia i Biankę, nie miałam możliwości po nie pojechać.

 

Twój kotek dalej z Tobą jest? Dawno to było?

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Baltimoore napisał:

Ula, nie odebrałam tego jako wytykanie tylko zauważyłam, że ja niejasno napisałam. Co do Twojego wpisu, to wiedziałam że to było Twoje skojarzenia- dłuuuga podróż dla kota. I taką intencję wyczytałam.

A napisałam o tych kilomterach, bo w mojej aktualnej formie to był jednak wyczyn prawie ponad siły. I fajnie, że Asia mi go podwiozła, a ona ma psa z rakiem trzustki, dla niej teraz każdy dzień na wagę złota. Pojechała po Bursztynka zresztą razem ze swoim chorym pieskiem, żeby nie zostawiać go samego i ze swoją Mamą na wsparcie. Super ta Mama :))

Dla Bursztynka nie wyobrażałam sobie dodatkowego stresu i transportu blablacar'em, tyle już w krótkim życiu przeszedł, miałam wewnętrzną potrzebę dopilnować osobiście.

6 lat temu jak adoptowałam Logisia i Biankę, nie miałam możliwości po nie pojechać.

 

Twój kotek dalej z Tobą jest? Dawno to było?

Niedawno,17 marca:)))Kicia po kastracji nie miała gdzie wrócic:(Jakaś wariatka rozwaliła jej budke,a pani,która dokarmia koty nie mogła jej zabrać do siebie,bo ma 4.To musiał być kot domowy,którego ktoś wywalił.Bardzo oswojony.Nie chowa się,łazi za mną jak pies:)Daje się pogłaskć :)No super jest.I bury.

Szukałam burego kota i dobra duszka z dogo podesłala mi ogłoszenie:)I tak stałam się opiekunką Neko:))

Umowę podpisałam:)))

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
  • 2 weeks later...

Napiszę, że ślepaczki w swoich domach suuuper :))

Rudy Bursztyn adoruje swoją koleżankę, która na razie trzyma dystans, ale na jednym łóżku z panią się mieszczą :))

Czekoladowy Bazyli- metamorfoza zupełna, towarzyski, wesoły, atencyjny :)) I zdecydowanie czarny teraz.

Czekoladowy i Rudy- tak było w ogłoszeniach blisko 3 lata temu.

Oby to już był ostateczny Happy End.

Czekam jeszcze na jedną fakturę za Bazylka, wysłana pocztą tradycyjną.

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements


×
×
  • Create New...