Jump to content
Dogomania

Rafi wyniszczony staruszek gaśnie w schronisku. Czy jest dla niego nadzieja?


Recommended Posts

  • Replies 807
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

To żaden wyznacznik,  ta sąsiadka może nawet nie lubić psów lub po prostu uważać że chory pies to kłopot.                                                 Ja też jestem z zewnątrz - po raz pierwszy wid

Pomogłyście mu. Nie umierał we własnych odchodach w kącie klatki , niezdolny nawet wyć z bólu. Odszedł spokojnie. 

Dziękuję Wam wszystkim za pomoc, za wsparcie, za dobre slowa, za starania, za serdeczne rady, za to że Rafi  był dla Was ważny, że byłyście z nami. Limonka 80 jeszcze raz dziękuję za to  co robił

Posted Images

ewu, pęknij sobie , czasem jest to potrzebne. Ciągłe tłumienie emocji jest szkodliwe.

Może ta bida się wykaraska. Jak na jego sytuację , to nie schudł dużo. No chyba , że jest napompowany kroplówkami.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Przepraszam, że teraz rzadko piszę, jestem w puszczy, gdzie zasięg fatalny i dogo mi się przez większość czasu nie ładuje. Ale cały czas jestem myślami przy Was, trzymaj się Basiu w tych trudnych chwilach. 

Link to post
Share on other sites

Przepraszam, że teraz rzadko piszę, jestem w puszczy, gdzie zasięg fatalny i dogo mi się przez większość czasu nie ładuje. Ale cały czas jestem myślami przy Was, trzymaj się Basiu w tych trudnych chwilach. 

Link to post
Share on other sites

Nie wiem co robić. On wg mnie cierpi. Dzisiaj dwa razy wszystko zwymiotował. Może powodem było to że po jedzeniu sporo pił. Zobaczę po następnym karmieniu. W brzuszku mu się przelewa. Karmienie na siłę.... Leży tylko na boku:( Kiedy go głaszcze patrzy na mnie tymi wielkimi oczami i wtedy pojawia się nadzieja ale kiedy spojrzę na to wyniszczone ciałko to mam poczucie winy, to wszystko mi mówi że trzeba mu pomóc odejść. Na dworze ożywia się ale za chwilę kładzie na trawę. Może ja nie jestem wlaciwym opiekunem bo powinnam wiedzieć co robić a ja mam gonitwę myśli i nie wiem jak postąpić. 

 

 

Link to post
Share on other sites
7 minut temu, ewu napisał:

Nie wiem co robić. On wg mnie cierpi. Dzisisj dwa razy wszystko zwymiotował. Może powodem było to że po jedzeniu sporo pił. Zobaczę po następnym karmieniu. W brzuszku mu się przelewa. Karmienie tylko na siłę. Leży tylko na boku:( Kiedy go głaszcze patrzy na mnie tymi wielkimi oczami i wtedy pojawia się nadzieja ale kiedy spojrzę na to wyniszczone ciałko to mam poczucie winy, to wszystko mi mówi że trzeba mu pomóc odejść. Na dworze ożywia się ale za chwilę kładzie na trawę. Może ja nie jestem wlaciwym opiekunem bo powinnam wiedzieć co robić a ja mam gonitwę myśli i nie wiem jak postąpić. 

 

 

Basiu...widziałaś w swoim życiu setki psów i na pewno dobrze widzisz....nie chciałam się mieszać, ale te zdjęcia są przerażające. Piesek wygląda bardzo źle, bardzo....nie ma mowy by nie cierpiał ....Weci często niestety leczą, póki opiekun nie powie pass....chociaż nie raz może sami mają mieszane uczucia...

Dla mnie wyznacznikiem było to, co powiedziała Twoja sąsiadka...Ona zobaczyła Rafika jako ktoś całkiem z zewnątrz...jej reakcja była może wyłacznie umysłem, ale tak widziała...

Ciezko jest pożegnac pieska, bo zawsze tli się nadzieja, ale co weci mówią tak realnie, czy dają w ogóle szanse?

Nie wiem Basiu...ja mysle, że rozum Ci dobrze podpowiada, chociaż serce pęka...ale wiadome, pieska nie widziałam...tylko te zdjęcia...straszne :(

  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

Jutro zrobię badania krwi. Limonka umowila konsultacje u dr Cymbrylowicz. 

Kupa jest dużo lepsza ale on nie. Widziałam dużo psiego nieszczęścia i niestey nic nie jest oczywiste. Magda jechala kiedyś  w nocy żeby wet podał morbital, tak się nie stało i suczka się cudem pozbierała. Człowiek nie wie co robić. Nie chcę żeby cierpial ale musze mieć pewność że nie ma dla niego ratunku. 

  • Like 2
  • Upvote 2
Link to post
Share on other sites
50 minut temu, kiyoshi napisał:

Basiu...widziałaś w swoim życiu setki psów i na pewno dobrze widzisz....nie chciałam się mieszać, ale te zdjęcia są przerażające. Piesek wygląda bardzo źle, bardzo....nie ma mowy by nie cierpiał ....Weci często niestety leczą, póki opiekun nie powie pass....chociaż nie raz może sami mają mieszane uczucia...

Dla mnie wyznacznikiem było to, co powiedziała Twoja sąsiadka...Ona zobaczyła Rafika jako ktoś całkiem z zewnątrz...jej reakcja była może wyłacznie umysłem, ale tak widziała...

Ciezko jest pożegnac pieska, bo zawsze tli się nadzieja, ale co weci mówią tak realnie, czy dają w ogóle szanse?

Nie wiem Basiu...ja mysle, że rozum Ci dobrze podpowiada, chociaż serce pęka...ale wiadome, pieska nie widziałam...tylko te zdjęcia...straszne :(

Weci próbują ratować. 

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, ewu napisał:

Jutro zrobię badania krwi. Limonka umowila konsultacje u dr Cymbrylowicz. 

Kupa jest dużo lepsza ale on nie. Widziałam dużo psiego nieszczęścia i niestey nic nie jest oczywiste. Magda jechala kiedyś  w nocy żeby wet podał morbital, tak się nie stało i suczka się cudem pozbierała. Człowiek nie wie co robić. Nie chcę żeby cierpial ale musze mieć pewność że nie ma dla niego ratunku. 

Może sunia nie była tak długo i tak ciężko chora i dlatego się wykaraskała. Myślę, że on naprawdę ma już dość. Żyje, bo jest zmuszony do tego. Pora by mu ulżyć.ewu, potem bedziesz miała wyrzuty sumienia, że za długo się męczył. Chyba nikt z nas nie chciałby jeść tylko oczami i umierać z głodu, a on jest na to skazany przez ludzi. Nie chcę nikogo urazić, ale czasem dłużej nie można przyzwalac na katowanie psa. Z całym szacunkiem dla Ewy, ale bez szacunku dla

wetów " leczących "  biedaka.

  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, kiyoshi napisał:

Dla mnie wyznacznikiem było to, co powiedziała Twoja sąsiadka...Ona zobaczyła Rafika jako ktoś całkiem z zewnątrz.

To żaden wyznacznik,  ta sąsiadka może nawet nie lubić psów lub po prostu uważać że chory pies to kłopot.                                                 Ja też jestem z zewnątrz - po raz pierwszy widziałam Rafiego w czwartek - i mam inne zdanie, psiak wygląda źle, ale gdyby wyglądał dobrze nie było by go na tym forum, tu są tylko psy które wyglądają źle i potrzebują pomocy.  Jestem zdania że trzeba dać mu jeszcze kilka dni i jeszcze jedną szansę. Zapalenie trzustki to bardzo poważna choroba i trochę musi potrwać zanim będzie znacząca poprawa, zwłaszcza u tak zaniedbanego psa. Rafi jest leczony trochę ponad tydzień, wydaje mi się że to za mało by podjąć nieodwracalną decyzję o jego eutanazji. Nie wiem czy Rafi cierpi, nie jestem z nim ciągle ale widziałam go wielokrotnie w ciągu ostatnich kilku dni  i nie dawał oznak bólu. Basia jest z nim cały czas,znak  więc widzi więcej ale Rafi dostaje środki przeciwbólowe.                                Zaproponowałam że postaram się umówić Rafiego na jak najszybsze konsultację do innego - moim zdaniem dobrego lekarza -  i jeszcze spróbujemy zanim zrezygnujemy z walki. Proszę mnie źle nie zrozumieć, nie jestem zwolenniczką uporczywych terapii, ale czasem warto powalczyć chwilę dłużej zanim się zrobi coś ostatecznego. Rozmawiałyśmy z Basią o tym że Rafi nie jest starym psem, może mieć kilka lat, więc warto zawalczyć.  Jeśli usłyszymy u dr Cymbryłowicz że szanse są niewielkie, a pies przez najbliższe 2-3 dni nie wykaże oznak zdrowienia pojadę z Basią uśpić Rafiego. 

1 godzinę temu, Aska7 napisał:

Poprzytulaj, wygłaszcz, wycałuj i pożegnaj. Niech czuje miłość.

Jest przytulany, głaskany i całowany, na pewno czuje miłość, ale jeszcze go nie żegnajmy. 

  • Like 6
  • Upvote 5
Link to post
Share on other sites

I kiedy konsultacja u dr Cymbryłowicza? Byłam w tej klinice i gdybym potrzebowała pomocy i opinii w bardzo trudnej sytuacji, to tam bym się udała.  

Link to post
Share on other sites

Przeczytałam tylko dwie ostatnie strony (co chwilę rozlacza mi sie net, coś się psuje ale nie wiem, co).

Wiem tylko, ze piesek nie je, robi brzydkie kupy. To przypomniało mi Misię, ktora tez nie mogla jeść. Była chudzienka, bardzo słaba ,  nosiłam ją na rękach, bo jeśli szła, to powolutku i z trudem. 

Po lekach na trzustke odzyla a też wydawało się, ze sprawa jest beznadziejna przez ten brak apetytu, chudniecie i biegunkowe kupy.

Oby i w tym wypadku, była to tylko kwestia podania odpowiedniego leku, oby się udało Mu pomoc.

Basiu, wielki szacunek dla Ciebie, za Twoje ogromne, pełne współczucia serce i wyrazy współczucia z powodu odejścia bliskiego Człowieka. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Ja też jestem pośród tych pogubionych, nie wiem co myśleć - ale mam nadzieję, że wizyta u zaufanego dr odbędzie się jak najszybciej i pomoże podjąć właściwą decyzję.

Sama wiem, że 3lata temu zbyt późno dałam odejść kotce, umierała w mękach, a jej spojrzenie przy tym ostatnim zastrzyku, spojrzenie pełne żałości i bólu  nadal mi towarzyszy... Do tej pory nie umiem sobie tego wybaczyć, że karmiłam się złudną nadzieją na poprawę... i że za mocno chciałam, aby żyła. Wiem też, jakie to jest trudne podjąć decyzję, że TO JUŻ. Chyba nigdy nie ma odpowiedniego czasu na czas śmierci, nigdy nie ma się pewności czy to była właściwa decyzja... Dlatego nie będę się wymądrzać, chciałabym tylko mocno ewu myślami wspierać.

Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Sowa napisał:

I kiedy konsultacja u dr Cymbryłowicza? Byłam w tej klinice i gdybym potrzebowała pomocy i opinii w bardzo trudnej sytuacji, to tam bym się udała.  

Jutro o 12.30. Wcześniej się nie dało, i tak z trudem uprosiłam bo terminy zajęte.

  • Like 3
  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites
19 godzin temu, limonka80 napisał:

To żaden wyznacznik,  ta sąsiadka może nawet nie lubić psów lub po prostu uważać że chory pies to kłopot.                                                 Ja też jestem z zewnątrz - po raz pierwszy widziałam Rafiego w czwartek - i mam inne zdanie, psiak wygląda źle, ale gdyby wyglądał dobrze nie było by go na tym forum, tu są tylko psy które wyglądają źle i potrzebują pomocy.  Jestem zdania że trzeba dać mu jeszcze kilka dni i jeszcze jedną szansę. Zapalenie trzustki to bardzo poważna choroba i trochę musi potrwać zanim będzie znacząca poprawa, zwłaszcza u tak zaniedbanego psa. Rafi jest leczony trochę ponad tydzień, wydaje mi się że to za mało by podjąć nieodwracalną decyzję o jego eutanazji. Nie wiem czy Rafi cierpi, nie jestem z nim ciągle ale widziałam go wielokrotnie w ciągu ostatnich kilku dni  i nie dawał oznak bólu. Basia jest z nim cały czas,znak  więc widzi więcej ale Rafi dostaje środki przeciwbólowe.                                Zaproponowałam że postaram się umówić Rafiego na jak najszybsze konsultację do innego - moim zdaniem dobrego lekarza -  i jeszcze spróbujemy zanim zrezygnujemy z walki. Proszę mnie źle nie zrozumieć, nie jestem zwolenniczką uporczywych terapii, ale czasem warto powalczyć chwilę dłużej zanim się zrobi coś ostatecznego. Rozmawiałyśmy z Basią o tym że Rafi nie jest starym psem, może mieć kilka lat, więc warto zawalczyć.  Jeśli usłyszymy u dr Cymbryłowicz że szanse są niewielkie, a pies przez najbliższe 2-3 dni nie wykaże oznak zdrowienia pojadę z Basią uśpić Rafiego. 

Jest przytulany, głaskany i całowany, na pewno czuje miłość, ale jeszcze go nie żegnajmy. 

Limonka dobrze, że jesteś przy ewu. 

Bardzo rozsądnie podchodzisz do całej sytuacji. To Ty i ewu jesteście przy Rafim. I do Was należą wszelkie decyzje. My na wątku tylko klepiemy w klawiaturę... 

Gdyby to był mój psiak, to walczyłabym o niego i knsultowałabym u różnych lekarzy. 

 

 

  • Like 2
  • Upvote 2
Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements


×
×
  • Create New...