Jump to content
Dogomania

Tymczasy u Nesiowatej . Ares po operacji guza odbytu zaprasza. Ptysie za TM:(


Recommended Posts

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

No i przyjechał chłopak. Jest rozczulający, niepewny ale garnie się do człowieka . Zadek zielony, muszę poczekać z kąpaniem. Trochę się czeszemy. Nawet to mu się podoba. Tylko obydwie panny szczekają 

Dzisiejsze zdjęcia Blond Grzesia, do wyboru - do koloru      

Dziewczyny - mam propozycję. Wezmę Grzesia do siebie w zamian za koszty weterynaryjne. Jeśli się zgodzicie - jestem do dyspozycji. Wiem, że to daleko ale może?

Posted Images

5 godzin temu, Nesiowata napisał:

Ares trochę ma  obawy przy czesaniu, wierci się na wszelkie możliwe strony, wije jak piskorz i tylko zerka czy już odpuściłam. A ma trochę do wyczesania. 

Mój Alfik też bardzo nie lubi czesania, zwłaszcza przednich łap. Jakby mógł, to schował by się do mysiej dziury, a przecież wiem, że go to tak znowu nie boli, bo robię to bardzo delikatnie.

Pogoda u nas pod przysłowiowym psem  :(

Link to post
Share on other sites
Dnia 1.05.2021 o 08:02, Nesiowata napisał:

Zaspany Ares mówi wszystkim dzień dobry. Wprawdzie wychodził już na dwór, wysika la się ale nadal jest bardzo, bardzo śpiący (podobnie jak dziewczyny). Dlatego też śniadanie musi poczekać, sen jest najważniejszy. Może i ja powinnam wziąć z nich przykład - w końcu to świąteczny dzień, można sobie poleniuchować.

 

Dnia 1.05.2021 o 20:32, Nesiowata napisał:

I Ares po kąpieli!  Wprawdzie jakoś dziwnie całą górę mam mokra, ale to i tak lepiej niż przypuszczałam. Woda w pierwszej kolejności zrobiła się niebieska, później powoli szarzała.  W końcu został brudny granat. Chłopak nie był zbyt zachwycony ale dzielnie wytrzymał do końca. A może nigdy nie był kąpany? Na szczęście nie próbował wychodzić z wanny. Ale leżeć po kąpieli nie ma ochoty, cały czas się kręci.

 

Dnia 2.05.2021 o 03:56, Nesiowata napisał:

Wstałam zrobić bratu śniadanie do pracy i niespodzianka. Wieczorem włączyłam grzejnik bo już nie chciało mi się palić w piecu (a pogoda jest jaka jest) więc Ares w nocy wyprowadził się z posłania, które leży bardzo blisko grzejnika, zwinął w kłębek na dywanie i śpi przy samym grzejniku. Ja go obeszłam, ale Neska miała poważny problem, musiałam jej pomóc w przejściu w obydwie strony.  Nie mia lam sumienia budzić go do wyjścia. niech sobie chłopak spokojnie śpi. Wprawdzie pogłaskałam go po tej (teraz) mięciutkiej sierści ale nie wykazywał chęci do wstawania. Niech spokojnie śpi po wczorajszych ,mokrych atrakcjach. Sporo czasu minęło nim zdecydował się na położenie.

 

10 godzin temu, Nesiowata napisał:

Ares pozdrawia - pogoda nieciekawa więc podsypia sobie i czeka na ocieplenie. Na śniadanie też niby za wcześnie (czego nie można powiedzieć o smaczkach). Dziewczyny też nie lepsze - udają, że ich nie ma. Chyba trochę niebo "przeciera się", może pogoda będzie przyjemniejsza? Po wczorajszym dniu człowiekowi odechciewa się wszystkiego więc wcale nie dziwię się psom.

Ares trochę ma  obawy przy czesaniu, wierci się na wszelkie możliwe strony, wije jak piskorz i tylko zerka czy już odpuściłam. A ma trochę do wyczesania. 

                      Przytulam Ciocie i cale stadeczko 
                                      coeur nounours GIF - Télécharger & Partager sur PHONEKY
Link to post
Share on other sites

Obudziło mnie dziś po 4 szczekanie Nesi - koniecznie wstawaj, ja muszę wyjść. Wyjścia żadnego nie miałam ale nie myślałam, że będę musiała się ubierać, Neska przecież wyjdzie sama wystarczy jej otworzyć drzwi.  O naiwna - jeszcze dobrze nie stanęłam na nogi a Ares już stał na baczność gotowy do wyjścia.  Rada, nierada - musiałam się ubrać. Lala już wcześniej ewakuowała się do brata, wołanie nie pomogło. Teraz już obydwoje śpią głębokim snem sprawiedliwych a mnie właściwie nie opłaca się kłaść. Po ostatnich dniach "wspaniałej" pogody pozostał mi katar na pamiątkę. Dobrze, żer chwilowo nie pada choć wilgoć czuć w powietrzu ewidentnie.

Link to post
Share on other sites

Mam na koncie   217,46 zł - dzięki Elik. Tabletki na wątrobę dostał w prezencie ode mnie.

Chłopak próbuje podskakiwać do głaskania.  Ale chyba jeszcze zadek za ciężki, szybko siada. Niemniej jednak nie daje za wygraną. Wczoraj wieczorem dosyć dziarsko maszerował, trochę wolnej w powrotnej drodze. Ale nie jest źle.

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Nesiowata napisał:

 

Chłopak próbuje podskakiwać do głaskania.  Ale chyba jeszcze zadek za ciężki, szybko siada. Niemniej jednak nie daje za wygraną. Wczoraj wieczorem dosyć dziarsko maszerował, trochę wolnej w powrotnej drodze. Ale nie jest źle.

 

Kochany Aresik

Link to post
Share on other sites
Dnia 3.05.2021 o 08:10, Nesiowata napisał:

Ares pozdrawia - pogoda nieciekawa więc podsypia sobie i czeka na ocieplenie. Na śniadanie też niby za wcześnie (czego nie można powiedzieć o smaczkach). Dziewczyny też nie lepsze - udają, że ich nie ma. Chyba trochę niebo "przeciera się", może pogoda będzie przyjemniejsza? Po wczorajszym dniu człowiekowi odechciewa się wszystkiego więc wcale nie dziwię się psom.

Ares trochę ma  obawy przy czesaniu, wierci się na wszelkie możliwe strony, wije jak piskorz i tylko zerka czy już odpuściłam. A ma trochę do wyczesania. 

Podobny problem mam z moim Piratem, co on wyczynia, jakie uniki robi, tańczy, a jaki szczęśliwy, jak już koniec - mam wrażenie, że ma po prostu straszne łaskotki ( może dlatego, że sama mam to tak pomyślałam)

Link to post
Share on other sites

 A ja myślę, że on po prostu tego nie zna i boi się. A nie ma odwagi dziabnąć, czeka jedynie na głaskanie - to jego priorytet, reszta nieważna. I choć stawy słabe - podskakuje do człowieka, byle tylko zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia spanie ale wyjście z domu to też nie lada atrakcja. Kilka dni temu przechodziliśmy koło sąsiadów gdzie króluje akitek. Szczekał na Aresa a ten ze stoickim spokojem wydał jakiś charkot z gardła i poszedł sobie dalej, nie będzie sobie zawracał głowy jakimś tam psem, szkoda n to czasu.

Dziś znów pochmurno więc psy przysypiają. Ares dziś, o dziwo, zjadł rano połowę śniadania. Ostatnio zaczynał jeść dopiero po południu. Za to wczoraj wieczorem cała trójka nie mogła się najeść. I mimo, że była to sucha karma - wszystkie musiały dostać dokładkę, nawet Lasa (a jeszcze podprowadzała Nesi). Ares podkradł dokładkę Lali (wynosiła sobie po jednej i jadła więc on wyczyścił a Lala przeniosła się do miski Neski).

Link to post
Share on other sites

Witamy w słoneczny poranek. Wprawdzie Ares po wyskoczeniu na siusiu śpi (obie panny też, choć Lala nawet nie podniosła łebka kiedy ją wołałam do wyjścia) ale dzień zapowiada się całkiem przyjemnie.Tym razem nawet wiatr mi nie przeszkadza bo ciuchy mi wyschną na  świeżym powietrzu.

Wczoraj wieczorem na spacerze najadłam się strachu i bardzo szybko zdecydowałam się na powrót. Jedynie Lala zdążyła zrobić kupę, Nesia siusiu a Ares nawet się nie wysikał. Ledwo wyszliśmy za bramę - zobaczyłam psa, który warował naprzeciw bramy sąsiadów i "rozmawiał" z naszym sąsiadem. Zrezygnował z tej rozmowy kiedy nas zauważył. Myślałam, że pójdzie sobie kiedy podejdziemy. Nic z tego - Ares zaczął na niego warczeć a ten zaczął iść za nami. Z duszą na ramieniu zdecydowałam się jednak iść dalej. Pies większy, młodszy. Na szczęście nie startował do Aresa, zainteresowały go dziewczyny. I szedł sobie z nami, coraz bliżej i bliżej. Gdyby szedł przed nami - nie byłoby problemu ale jemu zdecydowanie bardziej odpowiadało miejsce z tyłu. A ja nie potrafię iść tyłem z 3 psami na smyczy.  Wróciliśmy więc do domu. Przed bramą czekała na nas, jak zwykle, kocica. Pies ją pogonił.  Wtedy już miałam zupełnie dość wszystkiego. Zostawiłam psy w domu, wyszłam ale tego psa już nie było. Jeszcze kilka razy wychodziłam ale on znikł. Wyglądał na zadbanego, miał na szyi skórzana obrożę. Może tylko "wyszedł^ sobie sam na spacer? Dziś też go nie widać, może już nie wróci? W najbliższej okolicy jakoś nie przypominam sobie takiego psa. Mam nadzieję, że  szczęśliwie wrócił do domu. Wolałabym więcej nie spotkać go na swojej drodze. Chyba zacznę nosić ze sobą telefon. Nie spodziewałam się, że Ares zareaguje warczeniem. Dobrze, że nie podskakiwał do niego bo mogłoby być nieciekawie. Do tej pory nie zachował się tak. W każdym bądź razie - chyba powinnam potrenować chodzenie tyłem, czasem przydaje się.

Link to post
Share on other sites

Wczoraj wieczorem psa nigdzie nie widziałam, chyba trafił do domu. Można więc było chodzić spokojnie. A dziś Ares pozdrawia wszystkich i życzy przyjemnego spania w poszumie deszczu z czego zresztą sam chętnie korzysta.

Link to post
Share on other sites

Dziś znów miałam podwójną asystę przy smażeniu placków. - Neska i Ares. Ten ostatni zresztą nawet próbował dostać się do patelni - stawał na dwóch łapach i zaglądał z tęsknotą.  Dostały dość dużo  (moim zdaniem) ale chyba jednak za mało - chłopak łazi za mną  cały czas.

Link to post
Share on other sites
30 minut temu, Nesiowata napisał:

Dziś znów miałam podwójną asystę przy smażeniu placków. - Neska i Ares. Ten ostatni zresztą nawet próbował dostać się do patelni - stawał na dwóch łapach i zaglądał z tęsknotą.  Dostały dość dużo  (moim zdaniem) ale chyba jednak za mało - chłopak łazi za mną  cały czas.

czyli dokładnie tak, jak popularne powiedzenie mówi: "dobre było, tylko czemu tak mało" ;) ;)

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements


×
×
  • Create New...