Jump to content
Dogomania

Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, postrzelony Baryton u nas,okaleczona kicia czeka. Jeszcze jedna szczeniorka z 7 szuka opiekuna Kto pomoże?


Recommended Posts

  • Replies 835
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Baryton pozdrawia w słoneczną niedzielę!

Wczoraj TZ dzwonił do lecznicy, poprosił o kartę informacyjną, czekamy;  jak tylko przyjdzie na pocztę, dam znać.  I jeszcze mały komentarz do ostatnich wpisów, bo zrobiło się niesmacznie - jeste

Wszystko w porządku, niestety, mam tak malo czasu, że nie dałam rady tu zaglądnać. jest znacznie bardziej żywiołowy, niz przed wyjazdem na operację. Tylko nerwy mam juz jak postronki, bo od przyjazdu

Posted Images

Matko ziemio niechaj ci wszystcy zwyrodnialcy znikna znikna na dobre na wieki

Jaguniu trzymam sciskam ile sil

  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites
22 minuty temu, rozi napisał:

Trzymamy, ale wyłącz komputer.

Uwierz, że wyłaczyłam w odpowiednim momencie ;) To 8-letnia azjatka, której bardzo chciałam pomóc, ale odmówiłam ją przed Borysem, bo bałam się że nie dam rady.

W weekend jadą do domów moje Gapcio i Gloria, więc maluch bedzie jakby kontynuacją posiadania szczeniaka w domu. Nie obawiam się posiadania szczeniaka, bardziej jego adopcji, bo jeszcze go nie ma, a ja już mam  dosć. 

Ukraina 1.jpg

Link to post
Share on other sites

 

2 godziny temu, Jaaga napisał:

Pokazując szczeniaka nie liczyłam na taki typ odzewu, jaki mam. Ludzie na FB mają koncert życzeń: ma być sunia, może byc piesek, ale w innym kolorze, niz czarny. Kiedy odpisuję, że przyjedzie TEN czarny chłopczyk z filmiku i zdjecia, ale jesli ktoś opłaci 1100 zł kosztów przewoźnika, to może sobie sprowadzić do Polski wybranego szczeniaka, to mam foch typu  "jak kupuję, to chcę sprawdzonego psa"  Jednej zbulwersowanej pani napisała, że może sobie sama jechac do schroniska lub zorganizować przelot psa, wtedy nie bedzie trzeba opłacić 250 euro transportu.  No i oczywiście jest też foch, jak to jakieś ankiety i wymyślania z umową na fundację, skoro pies niby potrzebuje domu?

Ręce mi opadają. Jakbym porozumiewała się w innym języku.

Jako gatunek intelektualnie i emocjonalnie podupadliśmy i ten proces wciąż postępuje niestety.

Oczywiście nie tylko tam, ale świetnie to widać właśnie na FB, tak że chyba po prostu trzeba przywyknąć do takiej retoryki i takich fochów. :-) Szkoda nerwów na takie ....homo nie sapiens :-))

Za dzieciaka trzymam kciuki.

2 godziny temu, Jaaga napisał:

Jest transport planowany i np. zbiórka na pokrycie kosztów dowiezienia burej, umęczonej przez człowieka dorosłej suni.

 A gdzie ta zbiórka ? Wpłaciłabym coś dla suni....  

Link to post
Share on other sites
16 godzin temu, limonka80 napisał:

 

Jako gatunek intelektualnie i emocjonalnie podupadliśmy i ten proces wciąż postępuje niestety.

Oczywiście nie tylko tam, ale świetnie to widać właśnie na FB, tak że chyba po prostu trzeba przywyknąć do takiej retoryki i takich fochów. :-) Szkoda nerwów na takie ....homo nie sapiens :-))

Za dzieciaka trzymam kciuki.

 A gdzie ta zbiórka ? Wpłaciłabym coś dla suni....  

Udostepniłam na swoim FB. Transport już dziś miał ruszyć. podpytam wiec Oli, jak sytuacja wygląda. Pewnie postarały się, żeby tez jechała, bo nie było więcej psiaków niestety. Te kosmiczne koszty transportu uniemozliwiają zabieranie psów. Sama wzięłabym znowu kolejnego szczeniaka, ale nie da sie ogarnać 1100 zł przewozu za każdego.

Link to post
Share on other sites

Wstępnie zarezerwowałam to maleństwo ze złamaną szczęką, jesli nikt inny chętny nie zgłosi się do schroniska. W przyszłym miesiącu jest okazja transportu bezposrednio przez osobę, która tam jedzie po inne koty.

Miejcie go proszę na uwadze, gdyby ktoś szukał kociaka! Z tym, że nie znam na razie jego płci. 

DSC09139.JPG

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
  • Jaaga changed the title to Z Ukrainy - Boston w DS, postrzelony Baryton po operacjach. Szukam domów dla czarnego 4-m. szczeniaczka i białego kociaka!

Pierwsze zdjecia zpo zapoznaniu. Maluch jest lekliwy i suisia pod siebie. Oczywiście już ma blizny, więc nie miał miłego dzieciństwa. Całą drogę skomlał ze strachu, pierwsze pół drogi spedził z głową u mnie pod pachą, zeby być niewidocznym.

20210307_151043.jpg

20210307_151046.jpg

20210307_151053.jpg

20210307_155946.jpg

20210307_155947.jpg

20210307_160236.jpg

20210307_160245.jpg

20210307_155826.jpg

  • Like 6
  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites
  • Jaaga changed the title to Z Ukrainy - Boston w DS, postrzelony Baryton po operacjach. Armand juz z nami, okaleczony kociak też szuka swojego miejsca

Rozczulający maluch. Przerażony, tyle się dzieje w jego krótkim życiu. Nowi ludzie, nowe miejsca, podróż. Nie wie, co się dzieje i czego się spodziewać.

Link to post
Share on other sites

Armi okazał się typowym ukraińskim psiakiem :( Boi się kontaktu z człowiekiem. Leży sobie na kanapie, a kiedy wchodze do pokoju, to zeskakuje i ucieka. Podchodzi potem na ok 1.5 m., merda ogonkiem, przymila sie i cały czas patrząc na mnie sika pod siebie.

Ma na gardle okragłą pomarszczoną do środka bliznę, jak po przypaleniu papierosem i drugą znacznie większą na klatce piersiowej. Na niej jeszcze łuszczy się naskórek.  Chciałby kontaktu z człowiekiem, ale boi się.

Dobrze, że jest jeszcze taki młodziutki, może zapomni. Myslałam po schroniskowym filmiku, że bedzie od razu gotowy do adopcji, ale niestety, ani psychika, a ni zdrowie nie pozwalają na szukanie teraz domu.

Ma luźną kupe o kwaśnawym zapachu. Dostał antybiotyk i metronidazol i zero poprawy, nawet gorzej. Na pierwsze wrażenie kupa wyglądała jak przy lambliach, dzis zrobię test. wczoraj myslałam, że padne, bo weszłam do pokoju, a tam kupa na środku stołu. 

Mały, co widac na sierści na zdjeciach ma cheyletiellę. Linda też miała i praktycznie miesiacami nie potrafiłam się pozbyc.

Zakładałam, że od razu go ogłoszę, a trafiłam jak zwykle ;) Jednak chyba kolejny raz tak miało być, bo z takim wygladem i zachowaniem nie miałby co liczyć na adopcję. Szkoda tylko tych pozostałych maluchów, one z każdym dniem tracą szansę na dom. 

Link to post
Share on other sites
16 minut temu, limonka80 napisał:

Jaki uroczy maluszek, gdyby nie klapnięte uszka mógłby udawać synka Amely :-))

Jest spory, waży ok 10 kg, już jest wyższy od Amely. Na żywo wygląda jak dziecko Lindy. Jest szczupły, ma drobną głowę ale ma grubsze, dłuższe łapki. Nie jestem pewna, czy to ten najmniejszy, którego chciałam. Wygląda, jak któryś z tych większych. Na pewno wyrośnie na typowego średniaka. Zresztą nieważne który to, ważne że jakiś dostał szansę na normalne życie.

15 minut temu, Aska7 napisał:

Fajne włosy

Domyslam się, że chodzi o moje niebieskie, nie Armiego, bo one akurat osypują się łupieżem ;) Dzięki. Pierwszy raz zdecydowałam się na tak odważny kolor, ale jak nie teraz, to kiedy

 

17 minut temu, Isiak napisał:

Rozczulający maluch. Przerażony, tyle się dzieje w jego krótkim życiu. Nowi ludzie, nowe miejsca, podróż. Nie wie, co się dzieje i czego się spodziewać.

Dokładnie. Jak go zobaczyłam w Katowicach. to podbiegł żeby się przywitac, ale to za dużo zmian w jego zyciu na raz. Widac, że chciałby kontaktu, ale ma stracha. W samochodzie przez pół godz. jechał tak  

20210307_152342.jpg

Link to post
Share on other sites

Włosy mega! Miałam kiedyś niebieskawe, ale nie tak intensywne.

Maluch cudny, śliczniutki.

Jaaga - jak wygląda lambliowa kupa? Boję się że moja sunia mogła mieć kontakt... na necie widziałam opisy ale na żywo jak ktoś widział to zawsze inaczej niz suche info z wikipedii

cheyletiella to roztocza

Link to post
Share on other sites
54 minuty temu, Joanienka napisał:

Włosy mega! Miałam kiedyś niebieskawe, ale nie tak intensywne.

Maluch cudny, śliczniutki.

Jaaga - jak wygląda lambliowa kupa? Boję się że moja sunia mogła mieć kontakt... na necie widziałam opisy ale na żywo jak ktoś widział to zawsze inaczej niz suche info z wikipedii

cheyletiella to roztocza

Zazwyczaj jest luźniejsza, budyniowata o charakterystycznym zapachu. Typową cechą są nieprzetrawione drobinki z karmy. Wyglądaja jak grysik. Normalna kupa jest jednolita. Do tego giardia zaburza wchłanianie tłuszczu, więc kupa może byc błyszczaca, jakby tłusta, a skóra sucha, z łupieżem ( tak miał Fado z tego schroniska). Choć czasem kupy są idealne, a w teście i tak wychodzi lamblia. najlepiej jako pierwszy zrobić test na przeciwciała (cena ok 30 zł), a gdyby wyszedł dodatnio, to po leczeniu test snap na białko, bo przeciwciała mogą się dłużej utrzymywac w organizmie. Wówczas mimo, ze pies bedzie już zdrowy, to test na przewciała wyjdzie fałszywie dodatni.

Nie każdy pies, który ma kontakt, bedzie zarazony. Zalezy od odporności. wazne jest, żeby sprząteć kał w ciągu doby, a psa w czasie leczenia myc w okolicach odbytu po wypróznieniu. Lamblie są w środowisku, szczególnie wilgotnym i bardzo czesto dochodzi do pomownego zakażenia np po wypiciu wody z kałuzy. Objawy pojawiają się juz po 5 dniach od wniknięcia do organizmu. Pomaga też gotowanie wody. Z badan, jakich wyniki cztałam, w 1 l. nieprzegotowanej wody znajduje się do 100 form rozrodczych giardii. Filtrowanie ich nie usuwa.

Też miałam włosy wczesniej niebieskie, ale kolor z saszetki i były takie delikatne na blondzie, nawet lekko liliowe. Teraz kupiłam farbe i całość wyszła w jednolitym kolorze i dokładnie takim jak na opakowaniu, co dla mnie jest rzadkością. Zazwyczaj mam na głowie niespodzianke całkiem inną niz na  fotce na kartoniku ;) 

  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Poker napisał:

Jaaga, a co to jest cheyletiella ?

To są roztocza, inaczej tzw. łupiez wędrujący. Często wystepujące, ale mało znane wsród wetów, cześciej przez groomerów. Powodują silny świąd. na skórze i sierści jest taki bardzo drobniutki łupież, pies wyglada, jak posypany mąką. działa na to Advocate lub Stronghold. Działa tez czasem fipronil w oprysku na alkoholu. bardzo często wystepuje u Y.T, pudli, sznaucerów. Częściej u psów z czarną sierścią, pewnie przez jej bardziej jedwabista strukturę. może przechodzić na krótko na ludzi. Wówczas powoduje malenkie swędzące wypryski. Ja jestem na nią bardzo wrazliwa, i jak przychodził z niuą psiak do strzyżenia, to od razu na mnie przechodziła i drapałam punkciki do krwi. Najlepszy efekt w leczeniu dają comiesięczne, kilkakrotnie powtarzane wcierki Advocate. Kąpiel nic nie daje.

Link to post
Share on other sites

Chciałam podziękowac Limonka80 za wpłate 50 zł na Armanda. Taka niepodzianka. dziś zaglądam na konto, a tu wpłata.

Chciałam zrobić bazarek, ale na to trzeba miec czas nie tylko na przygotowanie, ale i prowadzenie przez tydzień, a z tym kiepsko u mnie.

Mały jest leczony, więc pieniążki jak najbardziej się przydadzą. Biegunka niestety nie przeszła, mimo ze glisty wyszły. Dałam znac, żeby przekazac do schroniska informację o potrzebie odrobaczenia reszty maluchów.  Dostaje nadal antybiotyk i metronidazol. Ma naprawdę dziwaczne miejsca do załatwiania się. Nie zrobi nic w ogrodzie, a potem znajduję niespodzianki na stole, kanapie, fotelu. Mam nadzieję, że mu to przejdzie, bo nie widze adopcji z takimi nawykami. 

Link to post
Share on other sites

Są osoby zainteresowane Armandem, mam już od dwóch dobrze brzmiących Pań wypełnioną ankietę PA, rano je przeanalizuję. Zobaczyłam nowy filmik szczeniąt ze schroniska i tak jak wydawało mi się, nie przyjechał do mnie ten mniejszy czarnuszek pinczerowaty na krótszych łapkach. On nadal jest w schronisku. W kwietniu ma przyjechac do mnie  skatowany biały kociaczek ze złamaną szczeką i zarezerwowałam tego małego czarnuszka. Nie miałabym sumienia, żeby on tam na lata utknął, skoro go pierwszego wypatrzyłam w takim tłumie.

Gdyby udało się i po sprawdzeniu oba domy  nadały się do adopcji, to mam juz upatrzonego trzeciego szczeniora. najbardziej wycofany z całego stada. Wychwyciłam go juz na pierwszym filmiku, ale wybrałam mniejszego. oto onba maluchy, płci nie znam.

W tej sytuacji raczej założę wątek, bo trudno się połapać na wątku Barytonowym.

160133299_3800957066692380_35462763400256241_n.png

159905530_885101575659353_6747771561886700035_n.png

160424223_531442771159927_8466976571795001569_n.png

Link to post
Share on other sites

I jeszcze Armand. Dziś miał zrobione badanie kału metodą flotacji ( 10 zł) i wyszło czysto. Na glisty, żeby dalej nie rozwijały się podam mu Advocate. W poniedziałek zrobię też test na lamblie, bo nasza przychodnia jest zamknięta, a w tej drugiej kosztuje drożej. Po antybiotykach jest poprawa, ale jeszcze kupa nie jest idealna. jadnak jak patrzę na podłogę na zdjeciach, to widac, że trzeba leczyć i moge cieszyć się z tego, ze jest o wiele lepiej.

Armand  w gratisie ma przepuklinke i pewnie jąderko do usunięcia z jamy brzusznej, bo jest jednostronnym wnętrem.

DSC09175a.JPG

DSC09210.JPG

DSC09216.JPG

DSC09185.JPG

DSC09192.JPG

DSC09197.JPG

DSC09187.JPG

DSC09180.JPG

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
16 godzin temu, Poker napisał:

Słodki jest i szczenięctwa dodaje biała bródka jakby umoczona w mleku. Ma bardzo bystre spojrzenie. Trzymam kciuki za super domek.

Na razie to plus, ale u dorosłego psa dodaje lat i zmniejsza szanse na adopcję. Juz nie raz słuszałam, że pies ma siwą brodę, to jest starszy.

Armand jest rzeczywiście bystry i inteligentny we wszystkim, opócz załatwiania się. To niezmiennie wykonuje na kanapę. Potrafi byc na spacerze i trzymać aż wróci do domu i wejdzie do "swojego" pokoju. Wówczas dopiero czuje się u siebie i  załatwia potrzeby w swoim ulubionym miejscu. Kanape mam wyścieloną przescieradłami antysikaniowymi, ale i tak załamuje mnie jego upór i dobór miejsca.

Sytuacja stale zmienia się. Okazało się, że większy burasek na zdjeciach jest zarezerwowany do Anety, która prowadzi hotelik i  bierze 5 szczeniąt od Mariny. jednak wcale nie doznałam ulgi, bo robiąc zestawienie zdjeć naszych psiaków w schronisku i już u nas zauwazyłam, że Armand nie tylko nie jest tym szczeniakiem któego wybrałam na filmiku, ale także nie jest tym, którego zdjecie w klatce przysłała Marina. Poznać to po znaczeniach na szyi i bliźnie, jaką ma Armand. czyli czując się odpowiedzialną za zmianę losu czarnuszka, musiałabym wziać dwoje prawdopodobnie rodzeństwa Armiego. Malutkie to sunia, ale ten trzeci, szczeniak w klatce ze zdjecia jest ponoć większy od Armiego i nie znam jego płci.

Szkoda, że doba nie liczy wiecej godzin, bo juz nie wyrabiam. Mam tylko nadzieję, że uda mi się załozyć wątek i pomóc bąblom, bo jakie mają tam szanse czarne, krótkowłose  średnie i większe psiaki? Wiadomo, że żadne. trafią na ogromne wybiegi dla dorosłych psów i nikt ich juz nie wypatrzy. Czyli nadal jestem wariatką, juz nie tylko od Borysa, ale i  czarnych nieadopcyjnych szczeniąt.

Link to post
Share on other sites

Na razie to plus, ale u dorosłego psa dodaje lat- to prawda.

Może spryskaj kanapę płynem odstraszającym. Albo połóż zasiusiany podkład na wybiegu. Jest szansa , że załapie o co chodzi.

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Jaaga napisał:

Potrafi byc na spacerze i trzymać aż wróci do domu i wejdzie do "swojego" pokoju. Wówczas dopiero czuje się u siebie i  załatwia potrzeby w swoim ulubionym miejscu.

Buba moja, labrador, w czasie cieczki za diabła nie chciała załatwić spraw na spacerze, chodziłam parę godzin. Coś jej się we łbie robiło takiego, nie potrafię teraz tego przetransponować na Twojego psa, ale chodzi o hormony. Moim zdaniem. W mieście mniej, na wsi totalnie.

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Poker napisał:

Na razie to plus, ale u dorosłego psa dodaje lat- to prawda.

Może spryskaj kanapę płynem odstraszającym. Albo połóż zasiusiany podkład na wybiegu. Jest szansa , że załapie o co chodzi.

Musiałabym kupic, bo nie mam. Pierwszy raz mam taką sytuację. Mamy w piątek wybrukowany plac, wysypany jeszcze piachem i wszystkie psy jak szalone lecą się na to załatwiać. Jakaś atrakcja w porównaniu z ziemią, a tylko Armand trzyma. Choc jak go teraz nie puściłam do pokoju, to poszedł do łazienki i zrobił kupe na pranie przygotowane do pralki, więc albo jednorazoy epizod albo cos ruszyło.

 

31 minut temu, rozi napisał:

Buba moja, labrador, w czasie cieczki za diabła nie chciała załatwić spraw na spacerze, chodziłam parę godzin. Coś jej się we łbie robiło takiego, nie potrafię teraz tego przetransponować na Twojego psa, ale chodzi o hormony. Moim zdaniem. W mieście mniej, na wsi totalnie.

przy cieczkach, ciąży czy karmieniu rzeczywiście miałam rózne takie zmiany w zachowaniu, ale upór Armiego w załatwianiu się na kanapie powala. Choc i tak moge się cieszyć, że przestał robić kupe na stole, jak było na początku.

Mam dwie rewelacyjnie brzmiące ankiety od dwóch pań, z kórymi dobrze mi się rozmawiało.

Szukam osób na wizyty  w okolicye Poznania i do Złotego Potoku woj dolnośląskie. Nie kojarzycie kogoś?

Ola przesłała mi link do grupy wizytacyjnej na FB, ale moze ktoś tutaj znalazłby się? Jesli wszystko pójdzie dobrze, to dwa maluchy miałyby swoje domy.

Link to post
Share on other sites
  • Jaaga changed the title to Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, postrzelony Baryton u nas,okaleczona kicia czeka. Jeszcze jedna szczeniorka z 7 szuka opiekuna Kto pomoże?
  • Jaaga changed the title to Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, postrzelony Baryton u nas,okaleczona kicia czeka. Jeszcze jedna szczeniorka z 7 szuka opiekuna, jest miejsce w hoteliku! Kto pomoże?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements


×
×
  • Create New...