Jump to content
Dogomania

Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, postrzelony Baryton u nas,okaleczona kicia czeka. Jeszcze jedna szczeniorka z 7 szuka opiekuna Kto pomoże?


Recommended Posts

  • Replies 835
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Baryton pozdrawia w słoneczną niedzielę!

Wczoraj TZ dzwonił do lecznicy, poprosił o kartę informacyjną, czekamy;  jak tylko przyjdzie na pocztę, dam znać.  I jeszcze mały komentarz do ostatnich wpisów, bo zrobiło się niesmacznie - jeste

Wszystko w porządku, niestety, mam tak malo czasu, że nie dałam rady tu zaglądnać. jest znacznie bardziej żywiołowy, niz przed wyjazdem na operację. Tylko nerwy mam juz jak postronki, bo od przyjazdu

Posted Images

Ja nie potrzebuje rozliczenia. Ufam ludziom. Natomiast karta informacyjna powinna być. Wrzosek powinien napisać i basta. Łaski nie robi. Takie są zasady.  Jakby coś się zaczęło  dziać z Barytonem, to pełna informacja będzie konieczna. I na proszenie go wtedy może nie być czasu.

Jaaga, to nie jest z mojej strony votum nieufności do Ciebie .

  • Like 1
  • Upvote 2
Link to post
Share on other sites
Dnia 8.09.2020 o 10:33, Tola napisał:

Faktura

Skan_20200908(1).jpg

Tolu, widzę że faktura wystawiona na ZEA. Czy mogłabyś zwrócić się oficjalnie do Lecznicy o przesłanie karty informacyjnej z przebiegu leczenia/operacji? Wszystko, co mają w komputerze, niech prześlą do ZEA.

Link to post
Share on other sites

Wszystkie pieniądze z pierwszej zbiórki, w tym pieniądze od animowego darczyńcy, czyli koleżanki Oli( która Barytona sprowadziła) zostały wpłacone na konto Mamy Kota http://mamykota.pl/kontakt/ ja ich nie widziałam na oczy  i nie mam do nich dostepu, bo nie miałabym takiej mozliwości bez faktur.

Oni (Mamy Kota) bezpośrednio opłacali sobie fakturę w Krakowie za tomografię - 800 zł i reszta pieniędzy z tamtej zbiórki nie została jeszcze rozliczona przez nich. Od Mamy Kota nie dostałam nawet skanu tej faktury z tomografii, a prosiłam, bo tu chciałam wstawić. Za operacje i szpital zapłaciłam wyłozoną gotówką. Od nich nie dostałam nawet jeszcze182 zł za szpitalik. Obie faktury wysłałam do ZEA z prośba o wstawienie tu, bo mi linki nie wchodziły. 

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, rozi napisał:

Tolu, widzę że faktura wystawiona na ZEA. Czy mogłabyś zwrócić się oficjalnie do Lecznicy o przesłanie karty informacyjnej z przebiegu leczenia/operacji? Wszystko, co mają w komputerze, niech prześlą do ZEA.

Rozmawiałam własnie z Tola i fundacja poprosi oficjalnie o tą kartę.

Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Jaaga napisał:

Rozmawiałam własnie z Tola i fundacja poprosi oficjalnie o tą kartę.

Jutro odbiore i wstawię tu fakturę za ostatnie badanie krwi Barytona, bo płaciłam gotówką, ale tylko szefowa, której nie było, moze wystawić fakturę. Lekarz powiedział mi koszt 90 zł, jednak szefowa skorygowała na 100 zł, bo lekarz nie wziął pod uwage ceny badania w kierunku dirofilarii. Prześlę do fundacji wyniki badań z prosbqa o wstawienie, bo mi tu nie wchodza skany.

Link to post
Share on other sites

Tolu możesz potwierdzić , czy wpłyneła wpłata z mojego bazarku roslinkowego?

Wysłałam również na konto ZEA całość pieniedzy, które zebrałam tu na moje konto czyli 2559 zł - 1234,41  (wydatki) =1325,41 zł Bede równiez wdzięczna później za potwierdzenie.

Pierwszy i ostatni raz zbierałam tu, na dogo pieniądze na swoje konto, bo nie miałam żadnej zaufanej organizacji, a sytuacja była pilna. Tola z ZEA, jak pewnie większosć z Was wie, była wtedy bez dostepu do internetu na wsi. Każda wpłata, jaką otrzymałam, została tu ujęta w rozliczeniu na pierwszej stronie. Po wpłaceniu na ZEA tych zebranych na dogo wpłat, oświadczam, że nie posiadam żadnych pieniędzy zebranych na Barytona.

Wyłożyłam  182 zł za szpital + 4718 zł za operację, które musiałam opłacić gotówką, czyli w sumie 4900 zł. 

Mam nadzieję, że karta wizyty, jeśli zostanie przesłana przez klinikę na ZEA, usatysfacjonuje te osoby, które podają w wątpliwość moja uczciwość. Bo na razie zostałam z prywatnym długiem na 4900 zł, a faktury stwierdzające, że osobiście zapłaciłam za wszystko gotówka zostały tu przez Tolę udostepnione.

Co do nagonki na moją ocenę "adopcyjności" Barytona. Tak, napisałam, że mam nadzieję na jego adopcję, ale w odniesieniu do trudnych przypadków, jakie ma Marina - psy bez kończyn, bez kufy, nie potrafiące utrzymac równowagi z powodów neurologicznych itp. Tylko nie czarujmy się, jesli są tysiące psów do adopcji na OLX młodych, zdrowych, pieknych, to szansa na adopcję Barytona - 10 letniego psa, po operacji neurochirurgicznej, z zaawansowaną spondylozą, całkowicie pozbawionego słuch(u więc również normalnej formy kontaktu z psem), jest naprawde niewielka, mimo że z całego serca życzyłabym sobie inaczej.

Zawsze uważałam, że wspólnie można wszystko i da sie razem pomóc nawet w najgorszych przypadkach. Szkoda, że pod moim adresem pojawiły się takie zarzuty jak np sugerowanie malwersacji finansowych w powodu braku wydania karty z wizyty. Mimo, ze napisałam do prof Wrzoska, który to gościnnie operował w Orzeszu.  I to od osób, ktore mnie na początku namawiały na eutanazję Barytona. Byłam wtedy bardzo rozbita i gdybym posłuchała tych rad, to nie byłoby tego radosnego psiaka wsród nas.  

Zazwyczaj staram się pomagać takim, które mają najmniejsze szanse. Finansowo jest to przewaznie nie do ogarnięcia dla prywatnej jednej osoby, przynajmniej dla mnie. Dlatego chowam dumę do kieszeni i prosze o pomoc. Nie dla siebie, ale dla tych zwierzaków. Myslicie, że miło mi jest np na FB stale udostepniac zdjęcia Baytona i prosic o wsparcie zbiórki? Przecież ani złotówka z tych zbieranych przez organizacje pieniedzy nie ma jak trafic do mojej kieszeni.

Wszystkim, którzy wspierali Barytona i mi zaufali serdecznie dziękuję. Tym, ktorzy mysla, że jakiekolwiek pieniądze zebrane na niego, trafiły do mojej kieszeni proponujezgłosić sprawę do US  z prosbą o przeprowadzenie kontoli. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Jaaga, szkoda Twojego czasu i emocji na tłumaczenie się z finansów. I tak bez tego masz mnóstwo pracy w związku z niepełnosprawnymi psami.

Ja osobiście czekam tylko na kartę informacyjną i to ze względu na dobro Barytona w przyszłości oraz dla zasady. Wet musi ją wydać  szczególnie po tak poważnym zabiegu.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Jaguniu rozliczam kramik Barytonkowy , bedzie ok 60 zl

Rozliczam Dzieki Cudne!Z calej duszy Barytonkowi po operacji do 22 .09..

 

Pozdrawiam pozdrawiam ogromnie duzutkiego wilkunia wszystkie lapenki i Was

 Czy moge czarowac kolejny maly kramik dla Barytonka?

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
30 minut temu, Poker napisał:

Jaaga, szkoda Twojego czasu i emocji na tłumaczenie się z finansów. I tak bez tego masz mnóstwo pracy w związku z niepełnosprawnymi psami.

Ja osobiście czekam tylko na kartę informacyjną i to ze względu na dobro Barytona w przyszłości oraz dla zasady. Wet musi ją wydać  szczególnie po tak poważnym zabiegu.

Dzięki Poker, dotąd nie dostałam wiadomości od prof. Wrzoska, może w weekend odpisze. Nie wiem co i jakie info ma klinika. Dziękuję findacji ZEA za bezinteresowną pomoc i zaangażowanie. Mimo, ze sami maja mnóstwo zgłoszeń, problemów i mało mozliwości, to zawszesą chętni do pomocy.

 

17 minut temu, Nadziejka napisał:

Jaguniu rozliczam kramik Barytonkowy , bedzie ok 60 zl

Rozliczam Dzieki Cudne!Z calej duszy Barytonkowi po operacji do 22 .09..

 

Pozdrawiam pozdrawiam ogromnie duzutkiego wilkunia wszystkie lapenki i Was

 Czy moge czarowac kolejny maly kramik dla Barytonka?

Nadziejko, bardzo dziękuję za pomoc Barytonowi. Pomagasz wszystkim tym biedaczkom. Podam Ci na PW konto do ZEA. Jesli dasz radę zrobic jakis jeszcze bazarek, to bede wdzięczna, bo szykujemy sie do kolejnej operacji - usunięcia zmiany z dirofialrią. W ostatnich dniach, kiedy odzyskał sprawność, stale interesuje się tą raną i trzeba działac, póki jej nie zakazi bakteryjnie. Czekam tylko na informacje od prof. Wrzoska, czy bedzie mógł miec kołnierz po zabiegu. 

Link to post
Share on other sites
9 minut temu, Jaaga napisał:

...

Nadziejko, bardzo dziękuję za pomoc Barytonowi. Pomagasz wszystkim tym biedaczkom. Podam Ci na PW konto do ZEA. Jesli dasz radę zrobic jakis jeszcze bazarek, to bede wdzięczna, bo szykujemy sie do kolejnej operacji - usunięcia zmiany z dirofialrią. W ostatnich dniach, kiedy odzyskał sprawność, stale interesuje się tą raną i trzeba działac, póki jej nie zakazi bakteryjnie. Czekam tylko na informacje od prof. Wrzoska, czy bedzie mógł miec kołnierz po zabiegu. 

   Jaguniu mam konto ZEA mam 

boc przecie czasem czaruje i dla zamojskich bieduniow

Z calej duszy sciskam za duzutkiego

czasem bardzo ciezko miesiacami calymi doprosic o cokolwiek informacje skany od wetow 

 wiem oj wiem dobrze

razu jednego omalo nie wybuchlam u pewnego doktora, kiedy po raz dzisiaty chyba bylam prosic serdecznie , o wyniki na pismie, o zdjecia z echa serduszka , o rachunki ...do tej pory nic

powstrzymalam sie na szczescie ...ale tak to jest wlasnie

 A ten kramcik kt rozliczam, bede slac niebawem ku Tobie na konto dobrze serce?

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
16 godzin temu, bou napisał:

Wow.... Wiesz - odrobinę pokory jeszcze nikomu nie zaszkodziło...

A teraz - możesz się na mnie obrazić. :) 

 Dlaczego mam byc pokorna? Że chciałam pomóc temu umęczonemu i skatowanemu przez innych ludzi psów i prosiłam o pomoc dla niego? Tak, jestem pokorna - dla niego. Proszę innych o wsparcie, żeby on mógł żyć w miarę jak najlepszym komforcie i szczerze wszystkim za to dziękuję. 24 lata zajmuję się bezdomnymi zwierzakami. Kosztem normalnego dla większości ludzi, życia. Kosztem mojej rodziny. 02.09, kiedy moja córka szła pierwszy raz do nowej szkoły, nas nie było przy niej, bo  był wyznaczony termin operacji Barytona. Przez tą operację wcześniej mąż musiał jechac do Katowic  i z Miriam ćwiczyć jazdę na tasie szkoła-dom autobusem, żeby udało jej się samej wrócic do domu. Dotąd mieszkała na wsi i obce, duze miasto było dla niej jak labirynt. Wiedziałam jednak, że termin następnej mozliwej operacji na Ślasku będzie pewnie za kilka mies. Miriam zarzuciła mi, że dla mnie ważniejszy jest pies, niz ona. Tylko inna matka wie, co wtedy mogłam czuć, jak to bolało. Ona też potrzebowała nas w tym czasie. Dlatego prosiłam prof Wrzoska o jak najpóxniejszą godzinę operacji, żeby tylko jedną trase  moje dziecko musiało pokonac samo. Tak więc nie tylko ja , ale i mimo ich woli, wszyscy członkowie mojej rodziny są zaangazowani w pomoc i ponoszą konsekwencje. 

Napisałam wyraźnie, że wysłałam wiadomość do prf. Wrzoska który gościnnie operował w Orzeszu i czekam na odpowiedź. Nie zrobiłam nic złego. Nie wydałam na siebie, ani na swoje zwierzęta zebranych pieniędzy.

Nie obraziłam się, bo nie o to w pomaganiu chodzi. Mam nadzieje, że sytucję wyjaśniłam, ile się dało. W międzyczasie  zobaczyłysmy z Olą kolejną sunię od Mariny, której moze i dałoby się pomóc, ale wymaga to wspólnego zaangazowania i jej badania, chciałam je wysłac prof. Wrzoskowi do konsultacji razem z proba o informację dotyczącą wizyty Barytona.

  • Like 4
  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

Dzień dobry wszystkim. Niestety nie mam czasu śledzić całego wątku, za co najmocniej przepraszam. Chciałam napisać, że Jagnę poznałam, kiedy poruszona postami z Ukrainy, napisała do mnie, że mogłaby wziąć psa na tymczas. Nigdy nie wzięła złotówki ani na karmę, ani na jakiekolwiek utrzymanie bieżące (odrobaczanie, odpchlenie, hotelowanie, opiekę itp.!). Ukraina to nie Polska, psy stamtąd przyjeżdżają niedodiagnozowane (bo jak pomaga kilka osób- bez żadnego państwowego wsparcia- na setki tysięcy bezpańskich psów, to nie ma się co dziwić). Baryton jechał jako pies mający problemy z chodzeniem i to wszystko. Jak go zobaczyłam to nogi się pode mną ugięły! Przepłakałyśmy wiele dni i nocy, zastanawiając się co robić. Stan psa i potrzebna mu pomoc medyczna zaskoczyła nas straszliwie, ale ciężko było uśpić psa, którego już tyle przeszedł.. Na zbiórkę wpłacało wielu moich znajomych (kwotę 1200 zł dała moja przyjaciółka- poruszona losem psa!). Dała, bo zna mnie ( a ja Jagnę!). Pieniądze ze zbiórki zostały przeznaczone na konsultację i badania neurologiczne (m.in. kosztowne neuroobrazowanie, niezbędne do podjęcia decyzji co dalej z psem). Z Jagną jestem w stałym kontakcie i wiem, jak próbuje doprosić się o dokumentację od prof. Wrzoska. Nie wiem, co mogłaby zrobić więcej, w czasie, który ma ( a wiecznie go brak, jak wszystkim nam pomagającym!). Dodam, że dzięki Jagnie udało się uratować wiele istnień- Jagna brała do siebie mało adopcyjne szczeniaki (duże, czarne, kompletnie nie w typie rasy), ma pod opieką kaleką Lindę. Nie dość, że uratowała im życie, to jeszcze zwolniła miejsce w przepełnionym przytulisku! Jeśli ktoś chciałby pomóc lepiej niż Jagna- zapraszam do kontaktu!!Byłabym szczęśliwa, gdyby ktoś zrobił choć 1/10 tego co Jagna dla tamtych sponiewieranych, umkierających na chodnikach psów! Tam (pod prywatną opieką kilku wolontariuszek) są dziesiątki kalekich i setki chorych psów (bo tylko takim te kilka osób może próbować pomóc- głównie dzięki wsparciu osób z zagranicy, bo na Ukrainie nie ma praktycznie adopcji i nie ma ŻADNEJ - nawet w postaci uśpienia- pomocy dla cierpiących zwierząt.

 

 

  • Like 4
  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

Witaj witaj dzielna Olu

sciskamy modlimy za te wszystkie zycia

caluni czas z wiara 

na opamietanie swiata ...

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
Dnia 24.09.2020 o 07:29, rozi napisał:

Tolu, widzę że faktura wystawiona na ZEA. Czy mogłabyś zwrócić się oficjalnie do Lecznicy o przesłanie karty informacyjnej z przebiegu leczenia/operacji? Wszystko, co mają w komputerze, niech prześlą do ZEA.

 

Dnia 24.09.2020 o 09:22, Jaaga napisał:

Rozmawiałam własnie z Tola i fundacja poprosi oficjalnie o tą kartę.

Wczoraj TZ dzwonił do lecznicy, poprosił o kartę informacyjną, czekamy;  jak tylko przyjdzie na pocztę, dam znać. 

I jeszcze mały komentarz do ostatnich wpisów, bo zrobiło się niesmacznie - jesteśmy tutaj dla zwierzaków,  chcemy pomagać i każda robi to po swojemu,  jak potrafi najlepiej.  Wspierajmy się nawzajem, bo tylko razem możemy dokonać rzeczy  wydawałoby się niemożliwych.  Nie rańmy się, nie podcinajmy sobie skrzydeł, bo ucierpią na tym tylko zwierzęta. Myślę, że czasami, przed napisaniem postu, warto policzyć do 10 i ochłonąć,  to wszystkim robi dobrze. 

  • Like 9
  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Tola napisał:

Na koncie ZEA zameldowały się wpłaty dla Barytona:

558,50 zł - Jaaga

1325,00 zł - Jaaga

Dziekuję za potwierdzenie wpłat. Zaraz zaznaczę na pierwszej stronie, że te pieniądze z mojego bazarku i zebrane na dogo są już na fundacyjnym koncie.

Dziś dostałam, fakturę za ostatnie badania krwi 100 zł. Niestety, znowu mi tu skan nie wchodzi. Wyslę więc na fundacyjnego maila i prosze Tolu o wstawienie, jesli dasz radę.

Dziś rano dostałam odpowiedż od prof. Wrzoska, że usunął jeden cały pocisk i dużą częśc drugiego, te które powodowały ucisk. Został malenki fragment tego drugiego, który jest umiejscowiony tak, że nie chciał ryzykować dostania sie do niego. jednak ten malenki fragment nie powoduje reakcji bólowej, więc Baryton smiało może miec robiony zabieg i załozony kołnierz. O taka informację mi chodziło. zobowiązał się także do przekazania informacji do kliniki, zeby wysłali opis.

Link to post
Share on other sites
19 godzin temu, Nadziejka napisał:

Witaj witaj dzielna Olu

sciskamy modlimy za te wszystkie zycia

caluni czas z wiara 

na opamietanie swiata ...

Dziękuję Nadziejko w swoim imieniu za powitanie Oli. Dobrym aspektem całej ostatniej sytuacji jest pojawienie się Jej na dogo. Podziwiam Olę za to, co robi, za jej nieustające zaangażowanie i pomoc. Ola jest, mozna to nazwac "przedstawicielem na Polskę" w kontaktach z Mariną. To do Niej kieruję każde pytanie, zawsze pomocna i uczynna, mimo swoich obowiązków zawodowych. Mogę również zawsze liczyć na Jej wsparcie w trudnych chwilach. To Ola opłaciła, uwierzcie że ogromne koszty transportu Barytona i Bostona do Polski. To był ostatni transport, jaki mógł wyjechać z Ukrainy i dzięki któremu chłopcy dostali nowe życie. Zajmuje się dodatkowo stałym bazarkiem na FB na pomoc schronisku Mariny. Przy poprzednich transportach do nas Lindy, Kaja i 3 kotów, też ona zajęła się zbieraniem funduszy na opłacenie przewoźników. To własnie dzięki Oli  te wszystlie umęczone zwierzaki dostają swoją szansę. 

  • Like 2
  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites
  • Jaaga changed the title to Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, postrzelony Baryton u nas,okaleczona kicia czeka. Jeszcze jedna szczeniorka z 7 szuka opiekuna Kto pomoże?
  • Jaaga changed the title to Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, postrzelony Baryton u nas,okaleczona kicia czeka. Jeszcze jedna szczeniorka z 7 szuka opiekuna, jest miejsce w hoteliku! Kto pomoże?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements


×
×
  • Create New...