Jump to content
Dogomania
kiyoshi

S.O.S. sunia spod lasu, teren Wojtyszek- odlowiona z 7 szczeniakami! 6 szczeniaczków już w DS, 1 szczeniak i mama zostają gdzie są...

Recommended Posts

3 godziny temu, kiyoshi napisał:

Dziś ma dzwonić do Pani Ani rodzina zainteresowana adopcja Pipi..dom sprawdzony z Gniezna.

Poprosiłam Pana, żeby dał mi znać, czy ją adoptują, czy zostaje gdzie jest czy jak to się potoczy...więc w wekend pewnie będzie można zakończyć ten watek ostatecznie... 

Wielkie kciuki, zeby udało się malutkiej

Share this post


Link to post
Share on other sites
25 minut temu, agat21 napisał:

Wielkie kciuki, zeby udało się malutkiej

nie wiem czy się spodoba ta rodzina Pani Ani...przecież ona robi swoje przesłuchania..pierwsze pytanie: bliżej psów nie było?

Zobaczymy. Chiałabym żeby Pipi oddała, bo też ki jakoś ciąży na sercu ta maleńka

Share this post


Link to post
Share on other sites
35 minut temu, Poker napisał:

kiyoshi , a może uprzedzić ludzi o swoistym sposobie bycia tej pani, żeby nie byli zaskoczeni i nie zrazili się.

myślałam też o tym..nawet trochę próbowałam zasugerować, ale jakos tak nie potrafie....może Pani będzie miła tym razem..kto ją tam wie. Myśle, że jutro popołudniu wszystko będe wiedzieć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pipi nie wyjechała. Rozmawiałam z Panem, powiedział, że telefonował do pani Ani i rozmowa była bardzo trudna.

Chwile później Pani Ani wysłała mi sms żebym usunęła z portalu olx zdjęcia które umieściłam bez jej zgody...

także dostałam kolejne podziękowanie ...

zamykam wątek. zostało 521 zł i dziele je tak: 300 zł przekazuje dla rodzinki u Jaagi, 221 zł przekazuje dla Korcia który wrócił z adopcji i nie ma nic....Nie chce już wracać do tego watku ani w ogóle myśleć o tej obrzydliwej osobie, żałuje każdej chwili którą z nią spędziłam, absoutnie każdej bo skutecznie wyleczyła mnie z pomagania jakimkolwiek ludziom....

Prosze nie komentujcie już....

 

edit: chciałam jeszcze na sam koniec PODZIEKOWAĆ wszystkim, którzy przybyli tutaj tak szybko, zupełnie bezinteresownie by dać mi wsparcie i pomóc psiej rodzinie...DZIEKUJE WAM. Mam nadzieje, że nie będzie mieć mi za złe, że tak to sie pootoczyło, że może ta misja nie wypaliła..wierzcie mi, że starałam się, dałam z siebie ile mogłam.....jest mi potwornie przykro, że tak zostalismy wszyscy potraktowani.....jako puente tego wszystkiego opowiem już tylko jedną rzecz....W czasie tej znajomości z Panią....wielokrotnie podczas rozmów mówiła mi: "jestem taka samotna" lub "najbardziej doskwiera mi samotność"....no tak....doskwiera samotność ludziom, którzy nawet odrobinke nie potrafią szanować innych....doskweira widać nie bez powodu....

Koniec....................

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

kiyoshi , już pisałyśmy , że zrobiłaś ile mogłaś , a nawet więcej. Nie miej do siebie pretensji .

Od takich osób jak ta kobieta trzeba uciekać gdzie pieprz rośnie.

Szkoda tylko malutkiej. Czy to ta, która miała jechać do mojej koleżanki? Ciekawe jakie ma plany wobec niej.

Może jednak dałoby się podstawić kogoś jeszcze ,żeby zabrał małą? Nie masz nikogo zaufanego z pobliża?

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Poker napisał:

kiyoshi , już pisałyśmy , że zrobiłaś ile mogłaś , a nawet więcej. Nie miej do siebie pretensji .

Od takich osób jak ta kobieta trzeba uciekać gdzie pieprz rośnie.

Szkoda tylko malutkiej. Czy to ta, która miała jechać do mojej koleżanki? Ciekawe jakie ma plany wobec niej.

Może jednak dałoby się podstawić kogoś jeszcze ,żeby zabrał małą? Nie masz nikogo zaufanego z pobliża?

Do Twojej koleżanki miała jechać Kluseczka, ta która pojechała do Poznania...

Z tego co ten Pan mi przekazał to malutka zostaje u Pani, nigdzie jej nie odda. Jak napisałam wyzej nie chce mieć już z ta osobą nic wspólnego. Poznawałam juz różne toksyczne osoby w swoim życiu, ale ona po prostu przebiła absolutnie wszystko. Wydawała się taką biedną, starszą, przesympatyczna i zagubioną osobą...nawet ciut bezradna...a teraz opisałabym ją skrajnie inaczej, ale się powstrzymam. Psy maja u niej dobrze, niczego nie moge zarzucic, więc niech ma te dwa dodatkowe i zycze jej tylko żeby dociągnęła do 90 lat w zdrowiu i żeby żaden z jej podopiecznych nie wylądował w Wojtyszkach .....

Ja już mam jakieś stany lękowe gdy myśle o tej osobie, naprawde jest to skrajnie irracjonalen, ale zastanawiam się- czy to koniec, czy coś jeszcze wymyśli by mnie gnębić? z pewnością wydzwania do ludzi którym wydałam szczeniaki....teraz żałuje, że dałam jej numery.

Wdepnęłam w straszną kupe........

Nie ciągnijmy tematu dziewczyny, jest tyle psów które naprawde potrzebuja pomocy, skupy tam swoją energie, ja chce o tym zapomnieć, nie chce miec nic nigdy juz wspólnego z tą osobą

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Poker napisał:

kyioshi ,mąż chyba powoli przekonuje się do sensu Twoich działań. I to jest też dobra informacja.

tak :) widze, że naprawde te maluchy przezywa i dumny jest też z siebie :D to jednak jest duże przeżycie taki kluski wyciagać...jak sobie człowiek zdaje sprawie, że to mogły byc ostatnie chwile na pomoc...Teraz jak widzi jak te maluchy rosną i że mają dobre życie:)

Nawet w piatek sie zgodził i jednak sunia od nas z przytuliska była u nas 2 godziny czekając na rodzine co jechała po nia późnym wieczorem...potem mąż nawet tym ludziom tłumaczył jak się sunią opiekować po adopcji :D :D

jak to napisałaś kiedyś: łapie bakcyla :D  ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


Announcements

×
×
  • Create New...