Jump to content
Dogomania

Wojtuś -kundelek,potrzebuję porad


Recommended Posts

Witam ,jestem nowa na forum ,wiec od razu przepraszam jeśli napisałam w niewłaściwym dziale .

Powodem dla którego się zarejestrowałam jest Wojtuś , pies -kundelek minimum 10,moze nawet 12 letni mieszkający w budzie na terenie mojego zakładu pracy . Tyle tytułem wstępu teraz szczegoły . 

Pracę w w/w zakładzie podjełam w grudniu ubiegłego roku , zaraz po podjęciu pracy dowiedziałam się ,że na terenie zakładu są dwa psy pilnujące ,i co miesiąc wszyscy pracownicy składają się po 10 pln na karmę dla psiaków . Powiedziano mi również ,że jeden z psów jest bardzo agresywny i toleruje tylko stróży nocnych ,którzy go karmią itp . Do początków marca tego roku sytuacja tak właśnie wygladała . Jakoś z początkiem marca okazało się ,że panowie stróżujący dostali wypowiedzenie i pracują tylko do 15 marca . Oczywiście pierwsze pytanie co z psami ?? Okazało się ,że tego młodszego ,łagodniejszego psa zabierze jeden ze zwalnianych panów , natomiast ten bardziej grożny no cóż zostanie uśpiony . Oczywiście razem z koleżanką stwierdziłyśmy ,że my się tym psem zajmiemy tzn. będziemy go karmić ,zamykać itp. Szef się na to zgodził ,zakupił suchą karmę na zapas , i od 15 zaczęłyśmy zajmować się psiakiem . Psiak jest kundelkiem ,ot takim przed kolano ,faktycznie agresywnym ,ale agresja wynika ze strachu i kompletnego braku socjalizacji tego psa. Na początku mnie i koleżankę chapnął ,kilka razy po prostu chciałyśmy posprzątać mu w kojcu a on  się bał i ugryzł ,ale tak dość delikatnie po prostu takie chapniecie zębami ,bez szarpania ,bez agresji , mnie nie skaleczył ,koleżankę owszem (była w spódnicy). Okazało się ,że pies przez całe swoje życie był nie odrobaczany i nie szczepiony , na nic ,na wściekliznę też nie . Pies jak pisałam ma 10-12 lat urodził się ponoć na terenie zakładu a jego matka umarła jak był jeszcze szczeniakiem , ponoć dozorcy odkarmili go sobie żył . 

Słuchajcie , po miesiącu dbania o psiaka sytuacja wygląda tak : Pies ma naprawiony i zadaszony kojec ,w którym siedzi od godziny 5 rano do 16-17 , pózniej jest wypuszczany i biega do woli po naprawdę dobrze zabezpieczonym terenie . Ten pies w zyciu nie był poza terenem zakładu . Budę ociepliłyśmy z pomocą kolegów ,styropianem i płytami OSB , wyłozyłyśmy ścinkami polarowymi  i ustawilismy budę na palecie ,a paletę na płytach chodnikowych . (Na zimę załatwimy słomę w dużej ilości , ale póki co są ścinki)

Ale gdyby było tylko tak słodko ,to bym tu nie pisała. Potrzebuję rad jak zsocjalizować psa w tym wieku bo potrzeba go odrobaczyć ,zaszczepić i no co tam dużo gadać mamy rok  na zrobienie "czegoś z psem " Bo szef się go boi ;/. Napiszę od razu ,że do nas po 2 tygodniach pies zaczął przychodzić , przy jedzeniu dał się dotknąć , teraz czeka na nas pod bramą , cieszy się na nasz widok , bez problemu możemy go zamknąć w kojcu .Przy jedzeniu udało nam się też zakroplić psiaka przeciw pchłom i kleszczom , bo pcheł to  miał chyba tyle ile sam waży ,po dobie  po zakropleniu zamiatałyśmy te pchły z chodnika .Teraz trzeba jakoś go odrobaczyć , pytanie jak ?? Zaprosiłyśmy znajomego weta  ocenił "na oko" wagę psa , dał tabletki ,ale ta cholera zeżre mokrą karmę ,a tabletki zostają cały czas na dnie . Ten pies w ogóle  nie jest łakomy , a z ręki nic nie weżmie , do gardła też póki co nic mu nie wepchniemy :(.  No i szczepienie ,żeby zaszczepić ,trzeba cholerę złapać i przytrzymać , przydał by się też totalny przegląd psiaka bo psisko było mocno wychudzone , suchej karmy jeść nie chce , je gotowane (gotujemy na zmianę ryż z warzywami i dodajemy surowe mieso ,końskie ,z nutrii albo z wołu i puszki , puszki tanie marketowe . Myślę ,ze ciecie kasę na karmę brali dla siebie a psy karmili byle czym , ten silniejszy pies który został zabrany objadał naszego Wojtusia  . Najchetniej zabrała bym dziadka do domu ,ale mieszkam w bloku ,więc póki co zrobiła bym temu psu krzywdę :(. Bardzo proszę wspomóżcie swoją radą i doświadczeniem , pieniądze na utrzymanie psiaka są , potrzeba psa zsocjalizować , zaszczepić ,na to mamy rok ,inaczej pies może zostać uśpiony . To warunek szefa , uśpić ,nie uśpi ,bo nie pozwolimy ,ale brak socjalizacji na dobre psu nie wyjdzie :(. Co można zrobić ? Pies nie zna obrozy ,że o smyczy nie wspomnę:(

Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, rataffia napisał:

Witam ,jestem nowa na forum ,wiec od razu przepraszam jeśli napisałam w niewłaściwym dziale .

Powodem dla którego się zarejestrowałam jest Wojtuś , pies -kundelek minimum 10,moze nawet 12 letni mieszkający w budzie na terenie mojego zakładu pracy . Tyle tytułem wstępu teraz szczegoły . 

Pracę w w/w zakładzie podjełam w grudniu ubiegłego roku , zaraz po podjęciu pracy dowiedziałam się ,że na terenie zakładu są dwa psy pilnujące ,i co miesiąc wszyscy pracownicy składają się po 10 pln na karmę dla psiaków . Powiedziano mi również ,że jeden z psów jest bardzo agresywny i toleruje tylko stróży nocnych ,którzy go karmią itp . Do początków marca tego roku sytuacja tak właśnie wygladała . Jakoś z początkiem marca okazało się ,że panowie stróżujący dostali wypowiedzenie i pracują tylko do 15 marca . Oczywiście pierwsze pytanie co z psami ?? Okazało się ,że tego młodszego ,łagodniejszego psa zabierze jeden ze zwalnianych panów , natomiast ten bardziej grożny no cóż zostanie uśpiony . Oczywiście razem z koleżanką stwierdziłyśmy ,że my się tym psem zajmiemy tzn. będziemy go karmić ,zamykać itp. Szef się na to zgodził ,zakupił suchą karmę na zapas , i od 15 zaczęłyśmy zajmować się psiakiem . Psiak jest kundelkiem ,ot takim przed kolano ,faktycznie agresywnym ,ale agresja wynika ze strachu i kompletnego braku socjalizacji tego psa. Na początku mnie i koleżankę chapnął ,kilka razy po prostu chciałyśmy posprzątać mu w kojcu a on  się bał i ugryzł ,ale tak dość delikatnie po prostu takie chapniecie zębami ,bez szarpania ,bez agresji , mnie nie skaleczył ,koleżankę owszem (była w spódnicy). Okazało się ,że pies przez całe swoje życie był nie odrobaczany i nie szczepiony , na nic ,na wściekliznę też nie . Pies jak pisałam ma 10-12 lat urodził się ponoć na terenie zakładu a jego matka umarła jak był jeszcze szczeniakiem , ponoć dozorcy odkarmili go sobie żył . 

Słuchajcie , po miesiącu dbania o psiaka sytuacja wygląda tak : Pies ma naprawiony i zadaszony kojec ,w którym siedzi od godziny 5 rano do 16-17 , pózniej jest wypuszczany i biega do woli po naprawdę dobrze zabezpieczonym terenie . Ten pies w zyciu nie był poza terenem zakładu . Budę ociepliłyśmy z pomocą kolegów ,styropianem i płytami OSB , wyłozyłyśmy ścinkami polarowymi  i ustawilismy budę na palecie ,a paletę na płytach chodnikowych . (Na zimę załatwimy słomę w dużej ilości , ale póki co są ścinki)

Ale gdyby było tylko tak słodko ,to bym tu nie pisała. Potrzebuję rad jak zsocjalizować psa w tym wieku bo potrzeba go odrobaczyć ,zaszczepić i no co tam dużo gadać mamy rok  na zrobienie "czegoś z psem " Bo szef się go boi ;/. Napiszę od razu ,że do nas po 2 tygodniach pies zaczął przychodzić , przy jedzeniu dał się dotknąć , teraz czeka na nas pod bramą , cieszy się na nasz widok , bez problemu możemy go zamknąć w kojcu .Przy jedzeniu udało nam się też zakroplić psiaka przeciw pchłom i kleszczom , bo pcheł to  miał chyba tyle ile sam waży ,po dobie  po zakropleniu zamiatałyśmy te pchły z chodnika .Teraz trzeba jakoś go odrobaczyć , pytanie jak ?? Zaprosiłyśmy znajomego weta  ocenił "na oko" wagę psa , dał tabletki ,ale ta cholera zeżre mokrą karmę ,a tabletki zostają cały czas na dnie . Ten pies w ogóle  nie jest łakomy , a z ręki nic nie weżmie , do gardła też póki co nic mu nie wepchniemy :(.  No i szczepienie ,żeby zaszczepić ,trzeba cholerę złapać i przytrzymać , przydał by się też totalny przegląd psiaka bo psisko było mocno wychudzone , suchej karmy jeść nie chce , je gotowane (gotujemy na zmianę ryż z warzywami i dodajemy surowe mieso ,końskie ,z nutrii albo z wołu i puszki , puszki tanie marketowe . Myślę ,ze ciecie kasę na karmę brali dla siebie a psy karmili byle czym , ten silniejszy pies który został zabrany objadał naszego Wojtusia  . Najchetniej zabrała bym dziadka do domu ,ale mieszkam w bloku ,więc póki co zrobiła bym temu psu krzywdę :(. Bardzo proszę wspomóżcie swoją radą i doświadczeniem , pieniądze na utrzymanie psiaka są , potrzeba psa zsocjalizować , zaszczepić ,na to mamy rok ,inaczej pies może zostać uśpiony . To warunek szefa , uśpić ,nie uśpi ,bo nie pozwolimy ,ale brak socjalizacji na dobre psu nie wyjdzie :(. Co można zrobić ? Pies nie zna obrozy ,że o smyczy nie wspomnę:(

Wielki Szacunek dla Was za przejęcie opieki nad psem. Ja specjalistką żadną nie jestem w oswajaniu psów, ale to co napisze może Ci się przyda. Sama jestem na etapie oswajania psów - z jednym sie już udało nad drugim muszę jeszcze pracować. Co do podania tabletek - to może warto je po prostu rozkruszyć w mokrej karme ? Może zje, ale lepiej byloby przemycić je np. w małym kawałku pasztetowej czy pasztetu o ile pies się na to połaszczy.  Piorytetem to jest chyba zaszczepienie przeciwko wściekliźnie.  Żeby zaszczepić psa przeciw wściekliźnie  wcale nie trzeba go wieźć do weterynarza. Weterynarz przyjeżdża do WAs ze szczpionką i daje zastrzyk - trwa do dosłownie chwilę. Ta sunia, którą ja oswajam to w ogóle nia da się dotknąć, najpierw musieliśmy jej podać :usypiacz" a jak na chwile usnęła to szybko zastrzyk i tym sposobem jest zaszczepiona. 

Wszystko wymaga czasu i cierpliwości żeby pies Wam zaufał. Jeśli chodzi o obroże to weź   zakup jakąś niedrogą i miej ją zawsze  przy sobie jak będziesz  szła do  psa. Obroża  powinna być założona na twoim ręku i powinno to wszystko naturalnie wyglądąć jak będziesz głaskać psa to tą ręką z obrożą, musnąć go , dotknąć obrożą zobaczyć reakcję  jak już nie będzie się bał dotykania obrożą to luźno ją pwiesić na karku, potem zapiąć na chwilę, ale wszystko to bardzo powoli, delikatnie. 

Link to post
Share on other sites
  • 2 weeks later...

Witaj :). Dzięki za sugestie ,psa zaszczepiłyśmy  we wtorek po Świętach . Przyznam szczerze ,że wzięłam go trochę głodem . Karmiłam  Go w niedzielę wieczorem ,w poniedziałek nie dałam rady podjechać ,byłam poza domem . A we wtorek od rana umówiłam się z "moją" wetką ,że poświęci się i ze mną podjedzie .Psiak był mocno głodny ,mimo zostawionej suchej karmy (jej nie ruszył) i wetka zaszczepiła go przy jedzeniu . Dostałam też proszek na odrobaczenie ,który dosypuje się do karmy i ponoć nie zmienia smaku . Mam 2 odważone dawki pierwszą pies dostanie w poniedziałek ,specjalnie ugotuję mu rosół  a raczej galaretkę z kurzych łapek ,serduszek i zołądków . A drugą po 10 dniach . Bardzo bym chciała żeby psiak się oswoił , przewiozła bym go do domu moich rodziców ,tam było by mi łatwiej się nim zająć . Tym bardziej ,że to nie jest młody pies i za chwilę nie daj Boże może być potrzebna opieka weta ,leczenie itp :(. Wymyśliłam ,że w czasie majówki ,kiedy zakład jest zamkniety pojadę tam z moją sunią i jakiś czas spędzimy z Wojtkiem , może obecność drugiego oswojonego psa da temu matołkowi coś do myślenia :(. Wiem ,że psy najszybciej się uczą od siebie ,zobaczymy czy takie spotkania coś dadzą ,może jak nikt nie będzie hałasował , i będzie spokojnie na terenie zakładu psisko bardziej się osmieli

Link to post
Share on other sites
25 minut temu, rataffia napisał:

Witaj :). Dzięki za sugestie ,psa zaszczepiłyśmy  we wtorek po Świętach . Przyznam szczerze ,że wzięłam go trochę głodem . Karmiłam  Go w niedzielę wieczorem ,w poniedziałek nie dałam rady podjechać ,byłam poza domem . A we wtorek od rana umówiłam się z "moją" wetką ,że poświęci się i ze mną podjedzie .Psiak był mocno głodny ,mimo zostawionej suchej karmy (jej nie ruszył) i wetka zaszczepiła go przy jedzeniu . Dostałam też proszek na odrobaczenie ,który dosypuje się do karmy i ponoć nie zmienia smaku . Mam 2 odważone dawki pierwszą pies dostanie w poniedziałek ,specjalnie ugotuję mu rosół  a raczej galaretkę z kurzych łapek ,serduszek i zołądków . A drugą po 10 dniach . Bardzo bym chciała żeby psiak się oswoił , przewiozła bym go do domu moich rodziców ,tam było by mi łatwiej się nim zająć . Tym bardziej ,że to nie jest młody pies i za chwilę nie daj Boże może być potrzebna opieka weta ,leczenie itp :(. Wymyśliłam ,że w czasie majówki ,kiedy zakład jest zamkniety pojadę tam z moją sunią i jakiś czas spędzimy z Wojtkiem , może obecność drugiego oswojonego psa da temu matołkowi coś do myślenia :(. Wiem ,że psy najszybciej się uczą od siebie ,zobaczymy czy takie spotkania coś dadzą ,może jak nikt nie będzie hałasował , i będzie spokojnie na terenie zakładu psisko bardziej się osmieli

Na pewno się ośmieli tylko trzeba czasu i konsekwencji w działaniu, czyli kontakt  nawet krótki, ale codziennie. Ja tak oswoiłam kota. Codziennie schodziłam do komórek i  go wołałam, dawałam jeść, "gadałam z nim" aż w końcu mogłam go dotknąć i pogłaskać i  tak gdzieś po miesiącu ja wychodzę z komórki kot ze mną, ja na schody - kot ze mną :). Wzięłam go na ręce i przyniosłam do domu i został na 13 lat:)

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Słuchajcie ,a co względem karmienia tego psa . Jak pisałam suche je niechętnie , nie wiem może ma problemy z zębami ? Suche to Acana , jak kupuję dla mojej suczy to i kupuję dla Wojtka . Ale chyba karmię tym kuny a nie psa :(. Mokre to puchy : Butchersa , animonda carny (ale mięszana z ryżem i warzywami samej nie ruszy) i na wszelki wypadek kupujemy rokusy ,wiem badziew straszny ale lepsze to niż nic . Tak na co dzień  gotuję ryż z warzywami i do tego dodaję surowe mięso z nutrii (dostajemy mielone grubo od wuja koleżanki ,ale tam jest praktycznie cała nutria bez skóry , to je najchętniej ) , ja w razie braku kupuję mieloną koninę po 3 pln za kilo ,więc pewnie też tam jest wszystko . No i wołowina , kupuję oczywiście to co najtańsze , ale to zjada bo zjada + gotowane podroby  tzn serca ,żołądki , ozorki ,łapki to akurat uwielbia .Czy takie żywienie wystarczy ? Bo psidło na każdy dodatek np. witaminowy ,ogłasza strajk głodowy :(. posunęłam się aż tak daleko ,że upiekłam tej cholerze pasztet , bez przypraw ,ale z jajami , mielonym uczciwie mięsem ,i dodatkiem śmietany ,żeby lepiej się kleił i w kawałku pasztetu glukozamina na stawy jest do strawienia . Ale no , to tylko ewentualnie na odrobaczenie i podanie jakiś leków . Mój mąż już patrzy krzywym okiem ,na moje psie ekscesy , poradzcie proszę co jeszcze dodać ,albo z czego zrezygnować ,żeby pies był dobrze odkarmiony i żebyśmy my nie zbankrutowały , od razu napiszę czysty BARF , nie wchodzi w grę , nie mam mozliwości mrożenia dużej ilosci żarcia , a i wekendy są mocno problematyczne , że o urlopie nie wspomnę ,ja też chciała bym gdzieś wyjechać :( ,a nie sądzę żeby psisko do tej pory dało się na maxa oswoić :(

Link to post
Share on other sites

Myślę, że to co mu dajesz jest całkiem dobre, że nie chce suchej to się nie dziwię, moje też tego nie jedzą.  Też karmię mięsem z dpodatkami, od czasu do czasu dobra puszka. BARF nie musi być, dajesz różne mięsa z ryżem i warzywami, to jest równie dobre.

Link to post
Share on other sites
  • 1 month later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...