Jump to content
Dogomania
Gabi79

Sarunia już nie musi gryźć krat. 02.03. opuściła schronisko. Bardzo prosi o wsparcie Ma tylko 35,- stałych deklaracji

Recommended Posts

11 godzin temu, Tola napisał:

Zagladam o Saruni z cieplutkimi pozdrowniami:)

Gabi - przypominam o podaniu Alaskan nr konta do przelania 58 zł z transportu

Tak, tak  Tolu pamiętam i dziękuję jutro wyślę Asi nr konta.

Dzisiaj "ślęczę" nad bazarkiem

Share this post


Link to post
Share on other sites

Psinka jest już u nas ponad dwa tygodnie, a jutro jedzie do hoteliku.

Na imię Sarunia nie za bardzo reaguje, już prędzej na Misiunię, Misię.

Sunia bardzo ładnie chodzi na smyczy, przyzwyczaiła się do jazdy samochodem.

Dziś nawet sama wskakiwała do auta. Zaczęła też załatwiać się na dworze. Choć w domu też się załatwia. Ale to już chyba kwestia czasu i powinna opanować załatwianie się na dworze.

Jak jest duży hałas na dworze, jeżdżą samochody, w pobliżu jest plac zabaw to Misia nie załatwi się, podkuli pod siebie ogon i tyle.

Wieczorem i w nocy jak na dworze jest spokojnie, załatwia się. Dziś już nawet zasygnalizowała, że chce iść na dwór.

Wypuszczona bez smyczy /na ogródku/ bardzo się cieszy i załatwia się bez najmniejszego problemu.

Z tym, że ja ogródek mam niezabezpieczony i tylko dwa razy eksperymentowałam z jej wyjściem luzem, bez smyczy.

Więc mimo, że na smyczy chodzi bardzo ładnie, to przy załatwianiu się smycz ją stresuje, choć i tu też są już ogromne postępy.

Apetyt ma dalej ogromny. Na pierwszej wizycie w lecznicy ważyła 7,7 kg, a w ostatnią środę ważyła ok. 8,2 kg.

Sunia pozwala głaskać się dosłownie wszędzie, nie ma miejsc zakazanych, rozdaje buziaki. Jednak tak zachowuje się do mnie, a do męża ma dystans, a czasami nawet go unika i się trochę go boi.

Na początku Misiunia zostawała sama, raz na 1,5 godziny, raz na dwie, raz nawet na 4. I przez pierwszy tydzień było w miarę dobrze. Po tygodniu zostawiona sama zaczęła niszczyć drzwi wejściowe, plastikowe miski, ponadto zaczęła też skakać na wieszak i ściągać z niego wszystkie rzeczy, jednak kurtek nie niszczy. Natomiast reklamówkę, w której była smycz zniszczyła, a smycz pogryzła w kawałeczki. Dobiera się też do worków na śmieci w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. 

Dziś odkurzałam tapicerkę, to też było to dla niej duże przeżycie, pogryzła miskę, zaczęła dyszeć, nie mogła się uspokoić.

Była też dziś na spacerze w parku, takim godzinnym i tam gdzie nie było ludzi czuła się psinka wspaniale, a tam gdzie był duży ruch, plac zabaw, rowerzyści, tłum ludzi, ewidentnie się stresowała.

Na początku obawiała się praktycznie każdego psa. Teraz ze spokojnym psem ładnie się przywita i próbuje się z nim bawić.

Psiak jest naprawdę bardzo sympatyczny i proludzki. Z załatwianiem powinno być z dnia na dzień coraz lepiej.

Jak zostawała sama, to dawałam jej też taki szmaciany szarpak i to trochę ją zajmowało. Nie interesują ją kości do żucia.

Nie wiemy też, czy jak zostaje sama, to czy szczeka. W każdym razie, jak wracamy do domu, to jest cicho, jednak w ciągu ostatniego tygodnia zawsze było coś zniszczone.

Sunia trochę wyje, jak ja wychodzę z domu, nawet jeśli nie zostaje sama. Maksymalnie wyła godzinę.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak widać mała potrzebuje jeszcze czasu  na naukę bycia samej bez niszczenia, załatwiania się na smyczy i pokonania strachu przed odgłosami miasta. Już jest lepiej i pewnie postępy będą z czasem :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, joanka40 napisał:

Psinka jest już u nas ponad dwa tygodnie, a jutro jedzie do hoteliku.

Na imię Sarunia nie za bardzo reaguje, już prędzej na Misiunię, Misię.

Sunia bardzo ładnie chodzi na smyczy, przyzwyczaiła się do jazdy samochodem.

Dziś nawet sama wskakiwała do auta. Zaczęła też załatwiać się na dworze. Choć w domu też się załatwia. Ale to już chyba kwestia czasu i powinna opanować załatwianie się na dworze.

Jak jest duży hałas na dworze, jeżdżą samochody, w pobliżu jest plac zabaw to Misia nie załatwi się, podkuli pod siebie ogon i tyle.

Wieczorem i w nocy jak na dworze jest spokojnie, załatwia się. Dziś już nawet zasygnalizowała, że chce iść na dwór.

Wypuszczona bez smyczy /na ogródku/ bardzo się cieszy i załatwia się bez najmniejszego problemu.

Z tym, że ja ogródek mam niezabezpieczony i tylko dwa razy eksperymentowałam z jej wyjściem luzem, bez smyczy.

Więc mimo, że na smyczy chodzi bardzo ładnie, to przy załatwianiu się smycz ją stresuje, choć i tu też są już ogromne postępy.

Apetyt ma dalej ogromny. Na pierwszej wizycie w lecznicy ważyła 7,7 kg, a w ostatnią środę ważyła ok. 8,2 kg.

Sunia pozwala głaskać się dosłownie wszędzie, nie ma miejsc zakazanych, rozdaje buziaki. Jednak tak zachowuje się do mnie, a do męża ma dystans, a czasami nawet go unika i się trochę go boi.

Na początku Misiunia zostawała sama, raz na 1,5 godziny, raz na dwie, raz nawet na 4. I przez pierwszy tydzień było w miarę dobrze. Po tygodniu zostawiona sama zaczęła niszczyć drzwi wejściowe, plastikowe miski, ponadto zaczęła też skakać na wieszak i ściągać z niego wszystkie rzeczy, jednak kurtek nie niszczy. Natomiast reklamówkę, w której była smycz zniszczyła, a smycz pogryzła w kawałeczki. Dobiera się też do worków na śmieci w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. 

Dziś odkurzałam tapicerkę, to też było to dla niej duże przeżycie, pogryzła miskę, zaczęła dyszeć, nie mogła się uspokoić.

Była też dziś na spacerze w parku, takim godzinnym i tam gdzie nie było ludzi czuła się psinka wspaniale, a tam gdzie był duży ruch, plac zabaw, rowerzyści, tłum ludzi, ewidentnie się stresowała.

Na początku obawiała się praktycznie każdego psa. Teraz ze spokojnym psem ładnie się przywita i próbuje się z nim bawić.

Psiak jest naprawdę bardzo sympatyczny i proludzki. Z załatwianiem powinno być z dnia na dzień coraz lepiej.

Jak zostawała sama, to dawałam jej też taki szmaciany szarpak i to trochę ją zajmowało. Nie interesują ją kości do żucia.

Nie wiemy też, czy jak zostaje sama, to czy szczeka. W każdym razie, jak wracamy do domu, to jest cicho, jednak w ciągu ostatniego tygodnia zawsze było coś zniszczone.

Sunia trochę wyje, jak ja wychodzę z domu, nawet jeśli nie zostaje sama. Maksymalnie wyła godzinę.

 

Joasiu, bardzo serdecznie dziękuję za obszerną relację, a przede wszystkim z całego serca dziękuję za wspaniałą opiekę nad Sarunią!!!

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, b-b napisał:

Jak widać mała potrzebuje jeszcze czasu  na naukę bycia samej bez niszczenia, załatwiania się na smyczy i pokonania strachu przed odgłosami miasta. Już jest lepiej i pewnie postępy będą z czasem :)

Już się stresuję przeprowadzką Saruni do Kasi.

Z załatwianiem i smyczą mam nadzieję, że pójdzie gładko, gorzej z lękiem separacyjnym

Share this post


Link to post
Share on other sites
34 minuty temu, Gabi79 napisał:

Sarunia już u Kasi jest troszkę zdezorientowana, ale ogólnie wszystko ok,

 

Musi znowu przyzwyczaić się do zmiany.

Trzymam kciuki za maliznę :)

 

A na bazarku już błam ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×