Jump to content
Dogomania
elik

ARUŚ WRÓCIŁ Z ADOPCJI. Aureliusz - głuchy, niedowidzący staruszek, razem z głuchą i niewidomą, chorą na cukrzycę Sarą mieszkją w hoteliku u kikou. POTRZEBUJĄ POMOCY.

Recommended Posts

Z powodu wysokiej temperatury i braku klimatyzacji w obu samochodach, Aruś wyruszy w drogę powrotną do hotelu wieczorem, gdy już nie będzie tak bardzo gorąco.

Od kilku dni Aruś ma podawane kroplówki. Obecnie właśnie dostaje kroplówkę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, elik napisał:

Z powodu wysokiej temperatury i braku klimatyzacji w obu samochodach, Aruś wyruszy w drogę powrotną do hotelu wieczorem, gdy już nie będzie tak bardzo gorąco.

Od kilku dni Aruś ma podawane kroplówki. Obecnie właśnie dostaje kroplówkę.

A dlaczego ma podawane kroplówki,z jakiego powodu.Co się dzieje?

Elu czy coś wiesz więcej?

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, elik napisał:

rozi, roztrząsanie tego co się stało i nie odwróci, co zostało przeanalizowane w najdrobniejszym szczególe i wyjaśnione,  to po prostu mielenie ozorem bez sensu i potrzeby, to dołowanie i tak już zdołowanych osób, dla których dobro zwierząt jest najważniejsze, dla czego poświęcają myśli, działania i czas. Czas, który często kradną swoim rodzinom, swoim zwierzakom i sobie samym. Gdybyś czytała z empatią, a nie po to, żeby znaleźć coś, co czego można byłoby się przyczepić, to wiedziałabyś dlaczego taką właśnie decyzję podjęto.

To ukonkretnię.

Bęcki za tę bezsensowną wędrówkę staruszka Aureliusza należą się temu, kto psa tam wydał. Osobie decydującej. Ale tak miałaś w głowie następnego biedaka, że jeszcze przed PA (str.33) prosiłaś o przeniesienie deklaracji. Czytałam z empatią.

Biedy pies, dobrze że ma gdzie wrócić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, guccio napisał:

Aruś wraca do znanego miejsca.Samo dobro go tam spotkało.Mniej stresu dla staruszka.

Podpisuję się pod tym. Kilka razy byłam u kikou i powiem Wam - lepszego miejsca, a co najważniejsze - lepszego CZŁOWIEKA dla starszego, chorego psa naprawdę nie znam.

Jestem stałą deklarowiczką staruszkowej skarpety im. Talcott - mogę poprosić o pomoc dla Arusia lub Saruni.

Share this post


Link to post
Share on other sites
55 minut temu, rozi napisał:

To ukonkretnię.

Bęcki za tę bezsensowną wędrówkę staruszka Aureliusza należą się temu, kto psa tam wydał. Osobie decydującej. Ale tak miałaś w głowie następnego biedaka, że jeszcze przed PA (str.33) prosiłaś o przeniesienie deklaracji. Czytałam z empatią.

Biedy pies, dobrze że ma gdzie wrócić.

rozi, jak może niektórzy pamiętają, ja miałam podobną sytuacje z Pania spod Warszawy, która adoptowala ode mnie sunie Jage...jeszcze przed wizytą PA byłam przekonana że dom jest cudowny, idealny...Pani po prostu tak mistrzowsko się reklamowała, że nawet cienia nie miałam wątpliwości. A co potem się stało? Jaga wylądowała na Plachu, a Pani kłamała od samego początku do samego końca...

My nie jesteśmy nigdy w stanie z całą pewnością kogoś prześwitlić, ani telefonicznie ani na wizycie...niektórzy kłamią i tyle...jednak czasem trzeba zaryzykowac, bo gdybyśmy wszystkich uważały na starcie za kłamców to nie byłoby żadnych adopcji:( ze starszymi psami jest ciężej, bo rozczulają na zdjęciach a opieka przerasta większośc ludzi :(

Trzymaj się piesku...oby podróż minęła dobrze, jest szansa że wieczorem będzie lekkie ochłodzenie

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, rozi napisał:

To ukonkretnię.

Bęcki za tę bezsensowną wędrówkę staruszka Aureliusza należą się temu, kto psa tam wydał. Osobie decydującej. Ale tak miałaś w głowie następnego biedaka, że jeszcze przed PA (str.33) prosiłaś o przeniesienie deklaracji. Czytałam z empatią.

Biedy pies, dobrze że ma gdzie wrócić.

Rozi po co to robisz. Wszyscy, którzy zajmują się adopcjami wiedzą jak trudno jest ocenić ludzi po rozmowie tel czy nawet wizycie pa. Ludzie, którzy wydają się idealni nagle okazują się niewypałem i odwrotnie - wszyscy mamy wątpliwości a rodzina okazuje się ideałem. Arus nie jest dwuletnim buldozkiem, po którego ustawiłaby się kolejka więc jak zadzwonił sensowny telefon to osoby decyzyjne nie chciały odbierać mu szansy - pani zdawała się odpowiedzialna więc decyzja zapadła. Nie ma co rozstrzasac co kto zrobił i czy można było przewidzieć taka sytuację. Nie myli się ten co nic nie robi. Pewnie lepiej byłoby gdyby pani sama przyjechała do Kikou i zobaczyła Arusia na własne oczy a nie decydowała na podstawie zdjęć - ale wiemy też że teoria sobie a życie sobie. Nie zawsze daje się to tak zorganizować, bo odległość, bo brak samochodu itd. Dzięki "adopcji" Arusia szansę na życie dostała Sara - co by z nią było gdyby została w schronie??? I to jest pozytywny promyk w całej tej smutnej historii. Proszę nie doszukuj się błędów i nie podcinaj skrzydeł bo wzięcie na siebie odpowiedzialności za staruszka to wcale nie łatwe. Elu jeszcze raz dziękuję Ci za twoje serce dla tych psiaków, które pomocy potrzebują najbardziej. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
38 minut temu, ania75 napisał:

Rozi po co to robisz. Wszyscy, którzy zajmują się adopcjami wiedzą jak trudno jest ocenić ludzi po rozmowie tel czy nawet wizycie pa. Ludzie, którzy wydają się idealni nagle okazują się niewypałem i odwrotnie - wszyscy mamy wątpliwości a rodzina okazuje się ideałem. Arus nie jest dwuletnim buldozkiem, po którego ustawiłaby się kolejka więc jak zadzwonił sensowny telefon to osoby decyzyjne nie chciały odbierać mu szansy - pani zdawała się odpowiedzialna więc decyzja zapadła. Nie ma co rozstrzasac co kto zrobił i czy można było przewidzieć taka sytuację. Nie myli się ten co nic nie robi. Pewnie lepiej byłoby gdyby pani sama przyjechała do Kikou i zobaczyła Arusia na własne oczy a nie decydowała na podstawie zdjęć - ale wiemy też że teoria sobie a życie sobie. Nie zawsze daje się to tak zorganizować, bo odległość, bo brak samochodu itd. Dzięki "adopcji" Arusia szansę na życie dostała Sara - co by z nią było gdyby została w schronie??? I to jest pozytywny promyk w całej tej smutnej historii. Proszę nie doszukuj się błędów i nie podcinaj skrzydeł bo wzięcie na siebie odpowiedzialności za staruszka to wcale nie łatwe. Elu jeszcze raz dziękuję Ci za twoje serce dla tych psiaków, które pomocy potrzebują najbardziej. 

Ania napisała świetny post.Nic dodać,nic ująć.Teraz trzymajmy kciuki za Arusia i za Sarunię bo psiaki są chore.Oby wróciły do jako takiej formy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, kiyoshi napisał:

rozi, jak może niektórzy pamiętają, ja miałam podobną sytuacje z Pania spod Warszawy, która adoptowala ode mnie sunie Jage...jeszcze przed wizytą PA byłam przekonana że dom jest cudowny, idealny...Pani po prostu tak mistrzowsko się reklamowała, że nawet cienia nie miałam wątpliwości. A co potem się stało? Jaga wylądowała na Plachu, a Pani kłamała od samego początku do samego końca...

My nie jesteśmy nigdy w stanie z całą pewnością kogoś prześwitlić, ani telefonicznie ani na wizycie...niektórzy kłamią i tyle...jednak czasem trzeba zaryzykowac, bo gdybyśmy wszystkich uważały na starcie za kłamców to nie byłoby żadnych adopcji:( ze starszymi psami jest ciężej, bo rozczulają na zdjęciach a opieka przerasta większośc ludzi :(

Trzymaj się piesku...oby podróż minęła dobrze, jest szansa że wieczorem będzie lekkie ochłodzenie

 

1 godzinę temu, ania75 napisał:

Rozi po co to robisz. Wszyscy, którzy zajmują się adopcjami wiedzą jak trudno jest ocenić ludzi po rozmowie tel czy nawet wizycie pa. Ludzie, którzy wydają się idealni nagle okazują się niewypałem i odwrotnie - wszyscy mamy wątpliwości a rodzina okazuje się ideałem. Arus nie jest dwuletnim buldozkiem, po którego ustawiłaby się kolejka więc jak zadzwonił sensowny telefon to osoby decyzyjne nie chciały odbierać mu szansy - pani zdawała się odpowiedzialna więc decyzja zapadła. Nie ma co rozstrzasac co kto zrobił i czy można było przewidzieć taka sytuację. Nie myli się ten co nic nie robi. Pewnie lepiej byłoby gdyby pani sama przyjechała do Kikou i zobaczyła Arusia na własne oczy a nie decydowała na podstawie zdjęć - ale wiemy też że teoria sobie a życie sobie. Nie zawsze daje się to tak zorganizować, bo odległość, bo brak samochodu itd. Dzięki "adopcji" Arusia szansę na życie dostała Sara - co by z nią było gdyby została w schronie??? I to jest pozytywny promyk w całej tej smutnej historii. Proszę nie doszukuj się błędów i nie podcinaj skrzydeł bo wzięcie na siebie odpowiedzialności za staruszka to wcale nie łatwe. Elu jeszcze raz dziękuję Ci za twoje serce dla tych psiaków, które pomocy potrzebują najbardziej. 

Nie po co, tylko dlaczego. Ten ostry post był reakcją na post elik. Dość mam lekceważąco-pogardliwego tonu pod moim adresem. Za dużo obowiązków? To trzeba podjąć się tylu, ile da się wypełnić solidnie, nie rzucając się przy tym do gardła każdemu, kto ma inne zdanie.

Wszyscy jeżdżą po tej pani Marii, chciałam więc powiedzieć, że ona nie kłamała, nie namąciła, po prostu jest - moim zdaniem - niepełnosprawna umysłowo, co było widać od początku i co wyjaśniłam w pierwszym moim, cytowanym przez elik, wpisie.

Mam nadzieję, że na tym zakończy się dyskusja z moją skromną osobą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Anula napisał:

A dlaczego ma podawane kroplówki,z jakiego powodu.Co się dzieje?

Elu czy coś wiesz więcej?

Tak. Pisałam o tym wcześniej, że gdy Aruś poczuł się źle po wstrzymaniu leków i diety, to p. Maria pojechała do tego weta, który stwierdził, że Aruś nie ma zapalenia trzustki i wet zalecił kroplówki. Zdaje mi się, że wtedy były już wyniki badania krwi i wet stwierdził, że Aruś jednak ma to nieszczęsne zapalenie i wtedy wdrożył kroplówki z lekami i środkami przeciwbólowymi.

Całe zamieszanie wzięło się stąd, że w książeczce zdrowia Arusia były wyniki, które nie sugerowały z całą pewnością zapalenia trzustki. Kikou kilkanaście postów wcześniej dokładnie wyjaśniła powód błędnej diagnozy weta we Wrocławiu.

Przypuszczam, że całe to zamieszanie, znaczne pogorszenie stanu zdrowia Arusia, spowodowały obawy, a może nawet strach czy podoła emocjonalnie i finansowo utrzymać tak chorego psa. Powiedziała mi podczas którejś z rozmów, że wiedziała, że Areuś jest psem wymagającym opieki, ale nie wiedziała, że jest aż tak chory. W sumie może Aruś nie jest "aż tak chory" załamanie  spowodowane zostało gwałtownym odstawieniem leków i diety. Gdyby cały czas podawane były leki, to nic złego nie miałoby miejsca, ale stało się tak, jak się stało i p. Maria przestraszyła się, że takie stany mogą sie powtarzać, a jej nie stać na ciągłe wizyty u weterynarza.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, rozi napisał:

To ukonkretnię.

Bęcki za tę bezsensowną wędrówkę staruszka Aureliusza należą się temu, kto psa tam wydał. Osobie decydującej. Ale tak miałaś w głowie następnego biedaka, że jeszcze przed PA (str.33) prosiłaś o przeniesienie deklaracji. Czytałam z empatią.

Biedy pies, dobrze że ma gdzie wrócić.

Widzisz to, co chcesz widzieć i piszesz bzdury. Z tego, co pozytywne, czynisz wady. Zawsze szukam następnego biedaka, gdy temu, którym się aktualnie opiekuję, szykuje się dobry dom i nigdy dotychczas nic takiego mi się nie przydarzyło. A nie przydarzyło, ponieważ dokładnie sprawdzam, czy aby na pewno są to dobrzy ludzie, dobry dom.

Prosiłam o przeniesienie deklaracji owszem i tu też widzisz to, co Ci pasuje, żeby mnie obciążyć.

Pisałam:

Bardzo gorąco proszę wszystkich wspierających Arusia o przeniesienie deklaracji na psiaka, który zajmie miejsce Arusia w domu kikoku,

Czy to nie jest oczywiste, że przeniesienie deklaracji miałoby nastąpić dopiero, gdyby Aruś opuścił hotel kikou?

Nie, nie czytałaś z empatią. Gdyby tak było, to widziałabyś troskę o psiaka, ale Ty nie od dzisiaj, czy wczoraj chodzisz po moich wątkach i nie pierwszy raz szukasz sposobu, żeby coś złego mi zarzucić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, jaguska napisał:

Elu, jesteś wspaniałą osobą, robisz tak dużo dla pokrzywdzonych zwierzaków,  podziwiam Cię nieustannie. A nietrafione adopcje były, są i będą.  Proszę nie przejmuj się sączącym się jadem i rób swoje, dopóki Ci siły pozwalają. 

2f3538fe31a1d86fmed.jpg

Nic dodać, nic ująć...

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, guccio napisał:

Aruś wraca do znanego miejsca.Samo dobro go tam spotkało.Mniej stresu dla staruszka.

 

4 godziny temu, mari23 napisał:

Podpisuję się pod tym. Kilka razy byłam u kikou i powiem Wam - lepszego miejsca, a co najważniejsze - lepszego CZŁOWIEKA dla starszego, chorego psa naprawdę nie znam.

Jestem stałą deklarowiczką staruszkowej skarpety im. Talcott - mogę poprosić o pomoc dla Arusia lub Saruni.

Też tak uważam. kikou bardzo dba o swoich podopiecznych.

Aruś już otrzymał wsparcie od Skarpety, jeśli mogłabyś to bardzo proszę o pomoc finansowa dla Saruni.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, rozi napisał:

. Dość mam lekceważąco-pogardliwego tonu pod moim adresem. ..

Nie rób drugiemu, co tobie nie miłe.   Nie obrażaj innych, to i Tobie się nie dostanie. Dość często pozwalasz sobie na zgryźliwe uwagi, niekoniecznie sprawiedliwe i zgodne z faktami. Czyżbyś wyznawała teorię, że Kali bić, to dobrze, ale gdy biją Kalego to bardzo niedobrze?

 

1 godzinę temu, rozi napisał:

... rzucając się przy tym do gardła każdemu, kto ma inne zdanie.

. . .

Chyba sama o sobie piszesz.

 

1 godzinę temu, rozi napisał:

. . .

Wszyscy jeżdżą po tej pani Marii, chciałam więc powiedzieć, że ona nie kłamała, nie namąciła, po prostu jest - moim zdaniem - niepełnosprawna umysłowo, co było widać od początku i co wyjaśniłam w pierwszym moim, cytowanym przez elik, wpisie.

Mam nadzieję, że na tym zakończy się dyskusja z moją skromną osobą.

Żałuję, ale nie jestem tak bystra jak Ty i nie zauważyłam choroby psychicznej u p. Marii, co Ty zauważyłaś  od początku.

Nie wiem czemu odbierasz mi prawo do obrony.

Share this post


Link to post
Share on other sites
54 minuty temu, elik napisał:

 Ty nie od dzisiaj, czy wczoraj chodzisz po moich wątkach i nie pierwszy raz szukasz sposobu, żeby coś złego mi zarzucić.

Elik, daję Ci słowo honoru, że się mylisz.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, rozi napisał:

Elik, daję Ci słowo honoru, że się mylisz.

Chciałabym, ale tylko Ty możesz to udowodnić.

Teraz bardzo proszę wyciszmy emocje. Bo nie o mnie, czy Ciebie tu chodzi. Najważniejszy jest tu Aruś i to o nim myślmy i piszmy.

Wiem, że za chwilę ulvhedinn wyruszy z Arusiem w drogę do kikou.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

2 godziny temu, rozi napisał:

Elik, daję Ci słowo honoru, że się mylisz.

 

2 godziny temu, elik napisał:

Chciałabym, ale tylko Ty możesz to udowodnić.

Teraz bardzo proszę wyciszmy emocje. Bo nie o mnie, czy Ciebie tu chodzi. Najważniejszy jest tu Aruś i to o nim myślmy i piszmy.

Wiem, że za chwilę ulvhedinn wyruszy z Arusiem w drogę do kikou.

Dając mi te trzy negatywne opinie właśnie udowodniłaś, że się nie mylę :)

486fd44e80dc504bmed.png

 

Ot i taki jest Twój honor.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, elik napisał:

 

Też tak uważam. kikou bardzo dba o swoich podopiecznych.

Aruś już otrzymał wsparcie od Skarpety, jeśli mogłabyś to bardzo proszę o pomoc finansowa dla Saruni.

kikou ma ogromną wiedzę i doświadczenie w opiece nad starymi, chorymi psiakami. Do tego jest wyjątkową - ciepłą i dobrą osobą - kocha te staruszki i z wielką troskliwością o nie dba :)

o pomoc dla Saruni poproszę Skarpetę Staruszkową oczywiście , Sarunia zapadła mi w serce "od pierwszego wejrzenia"

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, mari23 napisał:

kikou ma ogromną wiedzę i doświadczenie w opiece nad starymi, chorymi psiakami. Do tego jest wyjątkową - ciepłą i dobrą osobą - kocha te staruszki i z wielką troskliwością o nie dba :)

o pomoc dla Saruni poproszę Skarpetę Staruszkową oczywiście , Sarunia zapadła mi w serce "od pierwszego wejrzenia"

Takie właśnie opinie o kikou słyszałam już od kilku osób i choć sama nie miałam okazji poznać Jej osobiście, kontakty telefoniczne upewniają mnie w tym, że to opinie zgodne z prawdą :)

Bardzo serdecznie dziękuję za wstawienie się za Sarą do Skarpety im. Talcott   720383367_kwiatki7.gif.52f81955a366a65239b46b96f11a1658.gif

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


Announcements

×
×
  • Create New...