Jump to content
Dogomania
Joanienka

Załamana

Recommended Posts

9 minut temu, Joanienka napisał:

Wszystko wskazuje na guz mózgu. Tak mówiła pani weterynarz. Zgadzam się z wami, że nie ma innego wyjścia... Jestem umówiona na wizytę w piątek na 14.00... Nie wiem czy to od razu będzie czy dopiero jakaś kwalifikacja... nie byłam nigdy w tej sytuacji, Yoruś to mój pierwszy pies. Najkochańszy. Na zawsze będzie w moim sercu.

Bądź spokojna, postaraj się nie denerwować.

Podjęłaś dobrą decyzję. 

Trzymaj się.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dlatego , że kochamy musimy czasami podejmować i takie decyzje.

My kochamy wiec nie pozwalamy na cierpienie jeśli już nic nie idzie zrobić.

Pomyśl, że psiak już przestanie odczuwać ból.. A . że my w takich sytuacjach cierpimy to się nie liczy.

My jesteśmy po to żeby pomóc.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pewnie mnie tu zlinczujecie ale byłam u innej pani weterynarz i podjęliśmy decyzje dalszej walki. Bo się rozpłakałam, rozsmarkałam i załamałam....

Pani wet pomyślała, że obecny bardzo zły stan zdrowia psa może być od stanu zapalnego mózgu. Yoruś chodził więc na zastrzyki sterydów i na chwilę obecną jest ogromna różnica, bo Yoru je, pije i normalnie się zachowuje.

Schronisko postanowiło nam pomóc, bo pani wet mówi, że rezonans i konsultację neurologiczną trzeba koniecznie zrobić. Jest zbiórka:

http://www.zbiorkanaburka.pl/zbiorka/2127/kogut-yoru/#.XDpBlM1CeUl

Ja wykupuje nową porcję Pexionu i innych leków, nabrałam wiary, że Yoruś da radę.

Niestety kłopoty się nam piętrzą, bo nie mam terminu MRI z konsultacją :( dzwonię od soboty do Wrocławia, może coś się zwolni... Warszawa to drugi koniec Polski, więc odpada, dla Yoru to za daleko, a w jego stanie usypianie na czas drogi to nie jest dobry pomysł.

Schronisko zakupi więcej kamer, żeby wewnętrzne boksy były kontrolowane, żeby nie było już takich sytuacji, że nie wiedzą o tym , że któryś pies dostaje ataków padaczkowych. To pozytywna sprawa, mam nadzieję, że to się wszystko uda.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trzymaj się,Yoru...

1 godzinę temu, Joanienka napisał:

 

Pani wet pomyślała, że obecny bardzo zły stan zdrowia psa może być od stanu zapalnego mózgu. Yoruś chodził więc na zastrzyki sterydów i na chwilę obecną jest ogromna różnica, bo Yoru je, pije i normalnie się zachowuje.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 minut temu, Joanienka napisał:

W poniedziałek mamy rezonans głowy we Wrocławiu. Jeszcze 4 dni i może w końcu coś się wyjaśni...

Zobaczymy co  Wrocław przyniesie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wróciliśmy z Wrocławia. Yoru miał badanie rezonansem, był też robiony kontrast. Była pobrana próbka płynu mózgowo-rdzeniowego (jutro wyniki). Mózg jest całkiem zdrowy. Pani neurolog była nawet zaskoczona, że po takich ilościach napadów padaczkowych nie póki co żadnych zmian. Czyli jest to padaczka idiopatyczna lekooporna. Leczenie dotychczasowe nie było prawidłowe. Schodzimy z Pexionu, wprowadzamy szybko bromek potasu (już w listopadzie sugerowałam mojej wetce ten bromek, nie wiem czemu była przeciwna!). Pexion podobno jest mało skuteczny, a w przypadkach takich jak ten - wcale, tym bardziej że dawka była bardzo mała. Być może jak bromek podziała to zejdziemy z gabapentyny. Póki co pies wymęczony po narkozie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wszystkie wyniki są prawidłowe. Przez tydzień Yoruś brał czterokrotnie większą dawkę bromku, biedaczek przewracał się od takiej ilości leków. Teraz zmniejszyliśmy do 2 tabletek na dzień i jednocześnie zeszliśmy z Pexionu. Jestem dobrej myśli, bo ma dużo mniej petit-mal w postaci tików i szczękościsków ale nie łudzę się jeśli chodzi o duże ataki padaczkowe. Dzisiaj już pojawiła się aura (ostatni napad miał 10 dni temu) - szczeka do siebie bez powodu i zaczyna popiskiwać... Zamiast relsed mam nowe krople do nosa, jak wieczorem będzie dalej się podejrzanie zachowywał to chyba zastosuje - może to zatrzyma atak.

Martwię się też tym, że mało pije wody, a co za tym idzie, mało sika. Nie wiem, czy to nie problem nerek. Na razie sprawdzam dokładnie ile razy dziennie udało mu się wysiusiać i za tydzień na badaniach zamelduję wetowi (kiedyś sikał 4 razy dziennie po 2 siknięcia podczas spaceru, teraz jak 2 razy na dzień mu się uda to jest dobrze)... Może będzie potrzebne USG, ale na razie w planie jest badanie krwi na stężenie fenobarbitralu i bromku.

Rano podaje mu mokrą karmę, bo suchej nie chciał jeść, a przed podaniem leków musi mieć coś w żołądku (inaczej zwymiotuje, a wygrzebywanie leków z wymiocin to ochydna sprawa). Je teraz chętnie, z czego jestem zadowolona, bo to znaczy, że nie czuje się najgorzej.

Czasem już myślę, że zwariowałam, bo skupiam się na psie bardziej niż na innych sprawach, ale ta choroba pochłonęła nas bez reszty....

Ogólnie od podania sterydów Yorutek jest dużo lepszy, bo aura chociaż dalej jest, to już nie tak męcząca, tzn nie ma agresji - a to było chyba najgorsze u niego, bo bałam się, że kogoś pogryzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli masz wątpliwości czy aby za mało nie pije to warto dokładnie to zmierzyć.
Ja robiłam to tak:
1. ok 22:00 (lub innej wygodnej dla Ciebie godzinie) dolewam do pustej psiej miski 1 litr wody (dokładnie 1 litr- nalany do zwykłej kuchennej miarki).
2.Po 24 godzinach czyli następnego dnia zlewam wodę z miski do pustej miarki ( np wychodzi 800 ml).
3.Odejmując 1000 ml od 800 ml = 200 ml. Uwzględniam też swoje dolewki do jedzenia jeśli coś dolewasz

4.Podsumowując mam wtedy dokładne dane ile pies pije wody czyli 200 ml ( z miarki)+ xxx ml (dolewki do jedzenie) =  ml

W między czasie zapytaj się swojej weterynarz ile powienien Twój pies pić lub jakie są normy na k.m.c. w przypadku diety mokrej (z puszek).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 7.02.2019 o 20:49, uxmal napisał:

Jeśli masz wątpliwości czy aby za mało nie pije to warto dokładnie to zmierzyć.
Ja robiłam to tak:
1. ok 22:00 (lub innej wygodnej dla Ciebie godzinie) dolewam do pustej psiej miski 1 litr wody (dokładnie 1 litr- nalany do zwykłej kuchennej miarki).
2.Po 24 godzinach czyli następnego dnia zlewam wodę z miski do pustej miarki ( np wychodzi 800 ml).
3.Odejmując 1000 ml od 800 ml = 200 ml. Uwzględniam też swoje dolewki do jedzenia jeśli coś dolewasz

4.Podsumowując mam wtedy dokładne dane ile pies pije wody czyli 200 ml ( z miarki)+ xxx ml (dolewki do jedzenie) =  ml

W między czasie zapytaj się swojej weterynarz ile powienien Twój pies pić lub jakie są normy na k.m.c. w przypadku diety mokrej (z puszek).

Dzięki :) tak zrobię. Wizytę planuję pod koniec tego tygodnia, minie wtedy ponad 2 tygodnie od rozpoczęcia brania bromku. Musi mieć zbadaną krew również na stężenie fenobarbitralu. Dzisiaj mija 15 dni. Jestem w sumie zaskoczona, bo to sporo - myślałam, że atak będzie już wczoraj, tym bardziej, że zachowanie psa pozostawia wiele do życzenia. Gdyby ataki były co 3-4 tygodnie miałabym szanse na jakieś szkolenie, bo wówczas ok 4-5 dni po atakach pies byłby sobą i mogłabym pracować nad jego zachowaniem. Tak bardzo przykre jest, że nie wiem czy on szczeka przez aurę, czy przez niewychowanie... No cóż, adoptowałam "kota w worku" :) ale nie łamię się. Zawsze mówię, do Yoru, że damy radę. Gdzieś na innym wątku czytałam poradę odnośnie obszczekiwania samochodów. To pierwsza rzecz nad którą chciałabym popracować. Pies się ich wyraźnie boi (gdy nagle przejeżdżają), ale też nie zawsze, nie każde auto obszczekuje. Nie wiem od czego to zależy. Dzisiaj już siusiał jak chłopak, a nie jak suczka, więc nogi już ma pod większą kontrolą, organizm przywykł do nowego leku. Mniej się przewraca i już nie spada ze schodów. Czekam na ataki p.(a przyjdą na pewno), bo ciekawi mnie czy będą pojedyncze, czy jak zawsze serią całą (oby nie).

Share this post


Link to post
Share on other sites

z neta gdzieś:

Owczarek belgijski Groenendael – choroby

Ten pies jest stosunkowo odporny. W niektórych przypadkach występuje dysplazja stawów biodrowych, lub też postępujący zanik siatkówki, padaczka czy niedoczynność tarczycy. Owczarki belgijskie są również nadwrażliwe na środki stosowane przy znieczuleniu ogólnym. Choć nie mają one zbyt często problemów z aparatem ruchu, warto kupować psa z hodowli, w której wykonywane są prześwietlenia pod kątem dysplazji.

Niestety większy kłopot w przypadku tej rasy sprawia epilepsja. Kiedy zatem wybieramy szczeniaka, powinniśmy się dowiedzieć czy oraz jak często u zwierzaków spokrewnionych z rodzicami szczeniaka występowała epilepsja właśnie.

z lewej na zdjeciu rasowy owczarek, z prawej mój kundel.... a ja dotąd myślałam że on ma coś z ONka ale chyba jednak bardziej belg. I wielkością też.

 

roznica.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites
31 minut temu, IlonaS napisał:

Ma belgowe cechy, powinien z boku patrząc, być w kwadracie np., owczarek belgijski jest lżejszej budowy niż niemiecki. A jaki ma charakter?

Jest spokojnym psem, akceptuje wszystkie zwierzęta poza innymi psami. Nie lubi dzieci za bardzo. Nie jest pieszczochem, raczej nie pozwala się miziać. Lubi komendy, aportowanie, piłeczki. W domu cichy i bezproblemowy, nie niszczy, bardzo mało szczeka. Nie ma instynktu łowieckiego, nie kopie dołków na ogródku, nie jest terytorialny. To raczej taki pies do robienia sztuczek. O ile ma na to siły, bo leki na padaczkę go wykończają....

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przykro mi z powodu choroby Yoru, wiem co czujesz - dlatego ciesz się każdym dobrym dniem, a piesiu niech dostaje to co lubi - spacerki, dobre jedzonko, umiarkowane zabawy. Najważniejsze jest to, że Ty jesteś z nim.

Futro na zdjęciu - takie jak u mojego belga, chętnie bym go pogłaskała po tej czarnej, milasiej,  lśniące sierści. Zimą futro jest najobfitsze, wygląda jak śpiący misiek.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×