Jump to content
Dogomania
Bgra

Agresor Tofik w Hotelu Artemida w Jaworznie-koszt 800 zł +vet+leki na miesiąc,nie ma pieniędzy ,brakuje deklaracji.

Recommended Posts

44 minuty temu, bou napisał:

jeszcze - Kalm Vet można podawać Toffikowi zamiast posiłku ;] gwarantuję  brak efektów.Można poprosić weta o psychotropy,uspokajacze,tylko,że to tak troche w ciemno...reakcja odwrotna się do oczekiwanej po podaniu uspokajacza ,owszem - zdarza się,ale nie demonizowałabym...

Rzeczywiscie kalmVet - patrząc po składnikach, to raczej delikatny uspokajacz z tryptofanem dla "normalnych" zestresowanych psów.  Problem z Tofikiem może jest trochę inny. Nie wiem. Jednak nie pisałbym   tak beztrosko z takim sarkazmem, że "...zamiast posiłku itd....' - np na mojego agresora taki stressout (też tryptofan) jednak działał. Pies był spokojniejszy, mniej pobudzony, z byle powodu nie zrywał się na równe łapy itd. I nie warczał na niektórych domowników  . Wystarczała  też mniejsza od zalecanej dawka. Ok. Każdy problem jest inny, każdy pies jest inny... dlaczego jednak nawet nie chcecie spróbować? Niekoniecznie takich suplementów, może jakiegoś środka (leku) od weta? Pytałem, czy takie są, czy takie znacie, otrzymałem odp : kalmVet. A teraz 2 tony ironii. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 minut temu, b-d napisał:

Rzeczywiscie kalmVet - patrząc po składnikach, to raczej delikatny uspokajacz z tryptofanem dla "normalnych" zestresowanych psów.  Problem z Tofikiem może jest trochę inny. Nie wiem. Jednak nie pisałbym   tak beztrosko z takim sarkazmem, że "...zamiast posiłku itd....' - np na mojego agresora taki stressout (też tryptofan) jednak działał. Pies był spokojniejszy, mniej pobudzony, z byle powodu nie zrywał się na równe łapy itd. I nie warczał na niektórych domowników  . Wystarczała  też mniejsza od zalecanej dawka. Ok. Każdy problem jest inny, każdy pies jest inny... dlaczego jednak nawet nie chcecie spróbować? Niekoniecznie takich suplementów, może jakiegoś środka (leku) od weta? Pytałem, czy takie są, czy takie znacie, otrzymałem odp : kalmVet. A teraz 2 tony ironii. 

Wow...nie chcialam nikogo urazić i daleko mi bardzo do "beztroskiego sarkazmu i 2 ton ironii".A emotikon po "zamiast posiłku" - widzisz?Ad rem:suplementy zawierające tryptofan przeznaczone są głownie dla psów lękliwych,wystraszonych ,oraz działaja doraźnie.Zapewne wiesz,że niektóre wystraszone psy reaguja agresją.Toffik ma inny problem.

A dlaczego zwracasz sie do mnie w l.mn.?"chcecie,znacie"?Poza tym - doczytuj wpisy,jeśli chcesz mieć jasność - o lekach po konsultacji z wetem wyraźnie napisałam.To tyle ode mnie,pozdrawiam.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kalmwet stosuję i nawet na mojego psa jest za słaby. A mój pies nie jest tak nieobliczalnie agresywny jak Tofik (bo zawsze znam powód ataku i mogę najczęściej przewidzieć, że jest drażliwy i nie wolno go dotykać)

Podobno Zylkene jest skuteczniejszy od Kalmwet i szybko działa  (VETOQUINOL Zylkene 225mg - 10 tabletek dla psów o wadze 10-30 kg  31,80 zł) drogo wychodzi. Ale to też nie psychotrop.

Na pewno najpewniejsze będą mocniejsze leki dostępne u weterynarza czyli diazepam, ceny niestety nie znam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, b-d napisał:

Rzeczywiscie kalmVet - patrząc po składnikach, to raczej delikatny uspokajacz z tryptofanem dla "normalnych" zestresowanych psów.  Problem z Tofikiem może jest trochę inny. Nie wiem. Jednak nie pisałbym   tak beztrosko z takim sarkazmem, że "...zamiast posiłku itd....' - np na mojego agresora taki stressout (też tryptofan) jednak działał. Pies był spokojniejszy, mniej pobudzony, z byle powodu nie zrywał się na równe łapy itd. I nie warczał na niektórych domowników  . Wystarczała  też mniejsza od zalecanej dawka. Ok. Każdy problem jest inny, każdy pies jest inny... dlaczego jednak nawet nie chcecie spróbować? Niekoniecznie takich suplementów, może jakiegoś środka (leku) od weta? Pytałem, czy takie są, czy takie znacie, otrzymałem odp : kalmVet. A teraz 2 tony ironii. 

Podawałam Tofikowi KalmVet.Zestresowany po zmianie miejsca no i bał się burz,Po zabraniu psa,kurierem odesłam do Psiego Dworu

Share this post


Link to post
Share on other sites

U suni przygarniętej z azylu, skrajnie wycofanej, podwójna  (do pierwszej proponowanej) dawka Zylkene minimalnie zmniejszyła panikę, ale ona bała się, nie atakowała.

Jeszcze co do Toffika - był atak na rękę starszej pani, był atak na rękę Anecik, był atak na rękę Guccio. A w ostatnim miejscu? 

I czy kiedykolwiek była sytuacja, w której Toffi usłyszałby zdecydowane "NIE"  i podporządkował się człowiekowi?

Share this post


Link to post
Share on other sites
39 minut temu, bou napisał:

Wow...nie chcialam nikogo urazić i daleko mi bardzo do "beztroskiego sarkazmu i 2 ton ironii".A emotikon po "zamiast posiłku" - widzisz?Ad rem:suplementy zawierające tryptofan przeznaczone są głownie dla psów lękliwych,wystraszonych ,oraz działaja doraźnie.Zapewne wiesz,że niektóre wystraszone psy reaguja agresją.Toffik ma inny problem.

A dlaczego zwracasz sie do mnie w l.mn.?"chcecie,znacie"?Poza tym - doczytuj wpisy,jeśli chcesz mieć jasność - o lekach po konsultacji z wetem wyraźnie napisałam.To tyle ode mnie,pozdrawiam.

 

A Ty mnie dobrze zrozumiałaś? W ogóle przeczytałaś to co napisałem?

Jakiś czas temu pytałem nie tylko Ciebie "Czy znacie leki..." padła odp "kalmVet". Prze dluzszy czas nie bardzo mialem czas sprawdzic co to jest i jaki ma sklad. Niestety o innych 'lekach , a nie takich suplementach nikt nie napisal, byl tylko wspomniany ten kalmvet i dyskusja potoczyla sie o nim - w jakim kierunlu - widac. Szukałem szansy dla tego psa, jakiejs alternatywy igły. 

Więc moźe Ty też doczytuj wpisy. :-(

W ogóle żałuję, że Cię zacytowałem... :-(  Bardzo przepraszam, więcej ne będę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, b-d napisał:

 

W ogóle żałuję, że Cię zacytowałem... :-(  Bardzo przepraszam, więcej ne będę.

Jeśli chodzi o zdrowie/badania/leki, to cytuj i pytaj.

Share this post


Link to post
Share on other sites
41 minut temu, Sowa napisał:

U suni przygarniętej z azylu, skrajnie wycofanej, podwójna  (do pierwszej proponowanej) dawka Zylkene minimalnie zmniejszyła panikę, ale ona bała się, nie atakowała.

Jeszcze co do Toffika - był atak na rękę starszej pani, był atak na rękę Anecik, był atak na rękę Guccio. A w ostatnim miejscu? 

I czy kiedykolwiek była sytuacja, w której Toffi usłyszałby zdecydowane "NIE"  i podporządkował się człowiekowi?

Tak,u Guccio pchał się na fotel i wciskał obok mnie,w końcu na kolana,zdecydowane nie,zejdź pomogło,bez problemu,to samo jak skakał,zerkając na stół bo tam były ciastka,stanowcze nie,odejdź,pomogło,nie podszedł więcej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Koszt pobytu w "Artemidzie" wysoki, w "Dzikiej Kępie" sporo niższy. Hotel "Artemida" kojarzę tylko z faktem ucieczki dzikiej Zuzi z ostrowskiego schroniska po dwóch tygodniach pobytu. Suczka dotąd się nie odnalazła, nie była wysterylizowana, ani zaczipowana. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ta kwota wydaje mi się powalająca; Artemida prowadzi szkołę, organizuje seminaria, szuka nowych opiekunów, jest tam oddział fundacji ratującej zwierzęta -  - tyle doczytałam, sama nie znam tej organizacji. Czy w tej sytuacji nie byłoby lepiej przekazać im Toffika z całkowitym dalszym prawem decyzyjnym i pomagać finansowo o ile to możliwe? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, [email protected] napisał:

Pewnie tak...

piorunem ogarną Tofika... i na pewno nikt tam nie będzie przed nim uciekał czy odganiał miotłą ,)

To dt o którym piszesz nie ma ambicji szkoleniowych,to dt jak wiele innych.To jedyna osoba,która chciała pomóc psu bez dachu nad głową,praktycznie wywalonemu po ponad pięciu miesiącach szkolenia,chwilę wcześniej opisywanego na fb jako gotowego do adopcji,w 100%.

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Poker napisał:

Zrozumiałam ,że ma zostać w Artemidzie.

Bazarek dla  zagubionego agresora. Musimy pomóc jego opiekunkom. Nie dadzą same rady pokryć kosztów jego utrzymania,

https://www.dogomania.com/forum/topic/350174-ciuszki-edycja-4-do-11-07-g-22/

Tak zadecydowała Ewu z koleżanką,bo kojec nie wypalił.Znam tylko koszt,resztę napisze Ewu.

Dziękuję za bazarek ! zapraszamy !

Postaram sie też zrobić bazarek,jest to dla  trudne z powodu mojej ślepoty.

Co do obiecanej zbiórki to rozmawiałam z ewu,zdecydowanie lepiej,żeby to zrobiły dziewczyny z fundacji,raz zrobiły Tofikowi i zebrał wtedy sporą kwotę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minut temu, Bgra napisał:

To dt o którym piszesz nie ma ambicji szkoleniowych,to dt jak wiele innych.To jedyna osoba,która chciała pomóc psu bez dachu nad głową,praktycznie wywalonemu po ponad pięciu miesiącach szkolenia,chwilę wcześniej opisywanego na fb jako gotowego do adopcji,w 100%.

Czy ja dobrze zrozumiałam... 1000zł miesięcznie za  dt do końca życia Tofika?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przepraszam ,że dopiero dzisiaj ale wczoraj nie miałam głowy do niczego:(

Koszt miesięczny szkolenia i hotelu  to 800 zł miesięcznie. 

Dodatkowo mogą się pojawić koszty weterynaryjne.

Za dwa -trzy tygodnie Pani Weronika sprecyzuje czy konieczne jest  badanie neurologiczne.

Wstępnie po opisie zachowań Tofika wg Niej to raczej zaburzenia zachowań. Wiadomo czas pokaże. Pani Weronika oceni jakie są możliwości pracy i wypracowania reakcji Tofika.

Jeśli szkolenie da efekt to wtedy  Artemida stwarza profil psa, ogłasza, przeprowadza ankiety , spotkania przed adopcyjne i wybiera właściwy dom.Przyszli opiekunowie są szkoleni i nadzorowani do czasu opanowania procedury zachowań.

Artemida stosuje zupełnie inne metody niż Pani Kasia. Najpierw wyciszanie a potem wprowadzanie nowych bodźców. Np wprowadzanie do grupy psów, wprowadzanie do grupy ludzi.

Ja nie jestem fachowcem ale mniej więcej pojęłam o co chodzi. Polecono nam Artemidę, nie było wyjścia tzw "nóż na gardle".  Cudem go przyjęli.

800 zł miesięcznie to nieosiągalna kwota ale mam nadzieję, że jakieś Anioły pomogą.

Tofik zachowywał się wspaniale, wesoły , posłuszny, . Cieszył się , wskakiwał na kolana , tulił. Do transporteta w aucie sam wskoczył, bardzo grzecznie jechał.

Gdybym nie znała jego historii nie uwierzyłabym ,że to nieprzewidywalnyagresor.

Wiem ,że może pojawią się głosy krytyki,że drogo ,że pies i tak " na straty". Ja nie potrafiłabym podjąć żadnej innej decyzji.. Zimna kalkulacja jest poza moim zasięgiem emocjonalnym.

Błagam o stałe deklaracje  i pomoc finansową.

Strasznie się boję :(

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×