Jump to content
Dogomania
Bgra

Agresor Tofik w Hotelu Artemida w Jaworznie-koszt 800 zł +vet+leki na miesiąc,nie ma pieniędzy ,brakuje deklaracji.

Recommended Posts

2 godziny temu, [email protected] napisał:

Np., KalmVet

"Preparat wspomagający dla psów i kotów, który łagodzi objawy stresu, niepokoju, agresji oraz wszelkich zaburzeń behawioralnych, np.: strach przed burzą, wystrzałami oraz niepokoju podczas podróży, przeprowadzki, czy w przypadku pojawienia się nowego domownika. Podawany z wyprzedzeniem w naturalny, łagodny, długofalowy i skuteczny sposób przeciwdziała szkodliwym objawom stresu. "

Dzięki

No ale czemu nie można spróbować tego kalmvetu, skoro - jeśli dobrze zrozumiałem-  (?) miał być, a nie był podawany? Czemu nie można z założenia, czy się zachowuje dobrze, czy źle - podawać cały czas?

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 godzin temu, guccio napisał:

Podaj przykład adopcji psa typu Tofik.Obojętnie,czy z chorobą czy z charakterkiem.

KalmVet jest dość drogi, a chyba na przypadek Tofika zbyt słaby i na efekt działania trzeba czekać minimum miesiąc. Jest dostępny w kazdym zoologu. U niego musiałby być mocniejszy kaliber tabletek zapisanych przez weterynarza. Tofik nie ma zbyt dużo czasu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Przed chwilą, Joanienka napisał:

KalmVet jest dość drogi, a chyba na przypadek Tofika zbyt słaby i na efekt działania trzeba czekać minimum miesiąc. Jest dostępny w kazdym zoologu. U niego musiałby być mocniejszy kaliber tabletek zapisanych przez weterynarza. Tofik nie ma zbyt dużo czasu.

Ale Ok, czemu nie podać mu czegoś-  akurat [email protected] podała przykład, ale czemu nie chcecie spróbować podawać mu tego czy innego leku? Czy dobrze zrozumiałem, że miał mieć podawany lek, a nie był podawany? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tofik ma jechać do hotelu "Dzika Kępa", który prowadzi behawiorystka z wieloletnim, praktycznym doświadczeniem. Ta osoba nie będzie potrzebowała porad, ani wskazówek. Będzie potrzebowała czasu. Dalsze losy Tofika stoją pod znakiem zapytania, ale najważniejsze, że teraz dostaje kolejną szansę. Tylko, że ta szansa kosztuje. Brak pieniędzy może doprowadzić do niekorzystnych dla Tofika rozwiązań. Niestety. Dlatego pomoc finansowa to podstawa. Warto założyć zbiórkę np. TU lub "żebrać" na FB. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, hop! napisał:

Tofik ma jechać do hotelu "Dzika Kępa", który prowadzi behawiorystka z wieloletnim, praktycznym doświadczeniem. Ta osoba nie będzie potrzebowała porad, ani wskazówek.

Porady i wskazówki ZAWSZE są pożądane,nie ma ludzi wszechwiedzących.Można skorzystać z takiej pomocy,mozna ja weryfikować,można i...olać,ale wtedy jest sie idiotą.

Ja równiez mam wieloletnie doswiadczenie zawodowe,sama udzielam porad i wskazowek,ale też zawsze słucham uważnie innych.Nikt na tym nie traci,wszyscy zyskują.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Sowa napisał:

To doskonale, to i historię psa zapewne przeczytała sama.

Zapewne zna historię psa, a czy przeczytała, czy wysłuchała, to już mało istotne. 

3 godziny temu, bou napisał:

Porady i wskazówki ZAWSZE są pożądane,nie ma ludzi wszechwiedzących.Można skorzystać z takiej pomocy,mozna ja weryfikować,można i...olać,ale wtedy jest sie idiotą.

Ja równiez mam wieloletnie doswiadczenie zawodowe,sama udzielam porad i wskazowek,ale też zawsze słucham uważnie innych.Nikt na tym nie traci,wszyscy zyskują.

Porady i wskazówki bardzo pożądane, gdy ktoś ma problem, nie radzi sobie, potrzebuje pomocy i przede wszystkim prosi o nią. Wychodzenie przed orkiestrę nie ma sensu. Nadmiar głosów doradczych potrafi wprowadzić chaos i ogłupić. Sytuacja Tofika jest i tak wyjątkowo trudna. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Napiszę to co wiem.Kojec niestety nie wypalił,Ewu z dt zawiozła psa do hoteliku Artemida w Jaworznie,już tam pozostanie.Ustalony termin rezonansu mam odmawiać,zrobię to jutro,jutro też powiadomię panią Magdę z Dzikiej Kępy.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
36 minut temu, Bgra napisał:

Napiszę to co wiem.Kojec niestety nie wypalił,Ewu z dt zawiozła psa do hoteliku Artemida w Jaworznie,już tam pozostanie.Ustalony termin rezonansu mam odmawiać,zrobię to jutro,jutro też powiadomię panią Magdę z Dzikiej Kępy.

Mniej zmian i stresów, podróż do hotelu Artemida krótsza. Do Dzikiej Kępy to jednak kawał drogi. Ciekawe, jak Tofik to wszystko zniósł. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tofik w Artemidzie. Przepraszam ale wczoraj miała bardzo trudny dzień. Muszę teraz iść na rehabilitację bo wczoraj nie byłam, cały dzień poświęciłam Tofikowi.

Strasznie się marwię, koszt monstrualny ale wierzę, że dobrzy Ludzie pomogą.

Tofik rozwalił mi serce. Trudno uwierzyć , że to agresor. Wczoraj cudny, kochany , słodki pies.

Potem więcej napiszę.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy hotel Artemida ma stronę www? Nie jestem facebookowa, Jaworzno to blisko mnie, chętnie dowiedziałabym się coś więcej, żeby w razie potrzeby móc polecać znajomym krakusom. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

O rany, jak ja też nienawidzę fejsbuka... dła mnie to jest zupełnie nieczytelne, jakby jakis zbiór fotek i obrazków, na którym funkcjonuje towarzystwo wzajemnej adoracji i jest to dla mnie chyba jedynie jakaś formą czyjejś reklamy, bo na prawdę ciężko wyciągnąć niekiedy informację. 

Co do tego hotelu to żeby byc dobrze zrozumianym - nie krytykuję, tylko nie za bardzo z tego fejsbuka czegokolwiek się dowiedziałem  (przynajmniej na smartfonie dla mnie męczarnia - może na komputerze jest to bardziej czytelne).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie znalazłam ceny za dobę ani informacji o prowadzących - może żle szukałam.

Ale wracając do Toffiika - to, że pies raz jest uroczy, a okazjonalnie wybucha, sugerowałoby przyczyny chorobowe. Pewności żadnej bez badań i dłuższej obserwacji nie ma. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
55 minut temu, Sowa napisał:

Nie znalazłam ceny za dobę ani informacji o prowadzących - może żle szukałam.

No właśnie ja też nie znalazłem-  stąd mój powyższy wpis.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co do Toffika, jeszcze jedno nie daje mi spokoju. Czy on kiedykolwiek był czegokolwiek nauczony? Siadania na polecenie, zostawania we wskazanym miejscu, ignorowania znalezionego jedzenia,  oddawania czegokolwiek do reki? Porządnego chodzenia na smyczy - wie ktoś?

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, Sowa napisał:

Co do Toffika, jeszcze jedno nie daje mi spokoju. Czy on kiedykolwiek był czegokolwiek nauczony? Siadania na polecenie, zostawania we wskazanym miejscu, ignorowania znalezionego jedzenia,  oddawania czegokolwiek do reki? Porządnego chodzenia na smyczy - wie ktoś?

Na tych zdjęciach z poprzedniej szkoły widać, jakby był czegoś uczony- widać 3 psy siedzące przed Panią-  więc tak jakby była to jakaś nauka "siad" - tak myślę,  ale to tylko domysły :-(

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Sowa napisał:

Co do Toffika, jeszcze jedno nie daje mi spokoju. Czy on kiedykolwiek był czegokolwiek nauczony? Siadania na polecenie, zostawania we wskazanym miejscu, ignorowania znalezionego jedzenia,  oddawania czegokolwiek do reki? Porządnego chodzenia na smyczy - wie ktoś?

U mnie siad reagował, na miejsce ze wskazaniem palcem miejsca też .Na smyczy chodził bardzo ładnie bez ciągania.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 3.07.2019 o 21:22, rozi napisał:

Ewu, piszą tu ludzie, którzy nie spotkali się z takim atakiem i w zasadzie nawet nie są w stanie sobie go wyobrazić. Wydaje im się, że piesek się "rzuca", no cóż to znaczy, wrzaśnie się na niego, albo walnie czymś, to kucnie.

Do Sowy jeszcze - miałam do czynienia z bullterrierem agresywnym. Cudzym. Lubił mnie. Siedziałam na kanapie, pies z mordą na moich kolanach spał. Przebudził się i zaczął warczeć gardłowo, przywarty do mnie jak kamień, drgnąć się bałam, ale blisko na stoliku miałam niedojedzoną kanapkę, a on łakomy, więc jakoś pomaleńku ją wzięłam, poczuł może zapach, wytrącił się na moment z przywierania, rzuciłam kanapkę na podłogę, zeskoczył, zjadł. Mogłam normalnie wstać, zgarnęłam klucze i wyszłam i długo jeszcze wszystko się we mnie trzęsło.

To musiał być jakiś bardzo łagodny i łaskawy bull.Toffik takich aktów łaski nie okazuje (jak do tej pory) - ma cel i rzuca sie z zębami.I tak,Rozi masz rację - ludzie nie sa w stanie sobie tego wyobrazić,bo takie zachowania sa dalekie od tego,co 'normalny' człowiek wie o wkurzonym psie...Toffik jest jak nieodbezpieczony granat,wybucha kiedy chce,jak chce bez (pozornie,być może) - powodu.Pani z Artemidy (jak wynika z netu) wydaje sie znać na rzeczy,jak bedzie z Toffikiem - czas pokaże... 

i jeszcze - Kalm Vet można podawać Toffikowi zamiast posiłku ;] gwarantuję  brak efektów.Można poprosić weta o psychotropy,uspokajacze,tylko,że to tak troche w ciemno...reakcja odwrotna  do oczekiwanej po podaniu uspokajacza ,owszem - zdarza się,ale nie demonizowałabym...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lubił spacery,dobrze chodził na smyczy,komenda stój,idziemy,siad,poproś znał.Po krótkim czasie na pierwszym spacerze zaczął słyszeć, był już gotowy do szaleñst,zabaw na łące,zawsze jednak na długiej smyczy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
57 minut temu, bou napisał:

To musiał być jakiś bardzo łagodny i łaskawy bull.

Nie. To ja zamarłam w opanowaniu (dopóki nie wyszłam). Gdybym nie zczaiła bazy i odezwała się choćby, to by zaatakował. Miesiąc później zaatakował... w sumie właścicielkę, bo 13-letnią córkę właściciela oficjalnego. Ręka w gipsie, operacje, nie tam że szycie, to bull, kości poszły.

Edit.: pies uśpiony, to było dawno temu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×