Jump to content
Dogomania
Bgra

Agresor Tofik w Hotelu Artemida w Jaworznie-koszt 800 zł +vet+leki na miesiąc,nie ma pieniędzy ,brakuje deklaracji.

Recommended Posts

Opiekunka ma doświadczniei ale Tofik okazał się zbyt trudnym psem.  Jak ma się zachować człowiek na którego rzuca się pies bez powodu ?

Co ma zrobić? Łapie się za przemiot . którym można się bronić.Jak zareagować jak pies atakuje drugiego?

 Ktoś kto  był w takiej sytuacji rozumie i wie jak to działa. Wiem , że dobre rady są naprawdę bez znaczenia jak pies wisi wbity zębami w ucho drugiego a ten drugi gryzie go po łapach.

Polać wodą , ok, raz zadziałało, drugi raz już nie...Naprawdę w sytuacji agresji trudno o zimną kalkulację .

Człowiek ratuje siebie albo próbuje rozdzielać gryzące się psy .

To jest naprawdę straszne:(

Poza tym Pani Kasia gwarantowała ,że Tofik ludzi już nie gryzie , jedynie był zazdrosny o jej psy.

Ocenianie człowieka , który chciał pomóc i przyjął Tofika  jest wg mnie niepotrzebne .

Łatwo krytykować...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znalazłam się w sytuacji , gdy nasza tymczaska rzuciła się na Dolarka przez michę. Oczywiście to była moja wina ,że nie przewidziałam reakcji wygłodniałego psa. Żeby ratować mojego psa , ja durna , wsadziłam między nich rękę, która oczywiście została ugryziona. Zamiast złapać butelkę z wodą i walnąć sukę , wsadziłam między psy moją nogę.  Oczywiście 4 kły wylądowały w moim udzie.

Dobrze ,że miałam dżinsy na sobie , bo pozbyłabym się chyba z pół kilo albo i więcej własnego mięsa. Nastąpił potężny krwotok do mięśnia. Przez 6 miesięcy wchłaniał się krwiak. Do dziś mam worek ze skóry w tym miejscu.

Opisuję sytuację , żeby pokazać ,iż  w sytuacji zagrożenia człowiek często przestaje racjonalnie myśleć. Suczka jeszcze raz ugryzła mnie znienacka w rękę, była szyta. Znalazła dom , który był o wszystkim powiadomiony. W nim też ugryzła właścicielkę w rękę i było szycie.

Życie z psem takim jak Toffik jest dla opiekunów udręką i dla niego też. Bo on nie rozumie dlaczego ma siedzieć w kennelu albo dlaczego ciągle zmienia dom.

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, ewu napisał:

Opiekunka ma doświadczniei ale Tofik okazał się zbyt trudnym psem.  Jak ma się zachować człowiek na , którego rzuca się pies bez powodu ?

Co ma zrobić? Łapie się za przemiot . którym można się bronić.Jak zareagować jak pies atakuje drugiego?

 Ktoś kto  był w takiej sytuacji rozumie i wie jak to działa. Wiem , że dobre rady są naprawdę bez znaczenia jak pies wisi wbity zębami w ucho drugiego a ten drugi gryzie go po łapach.

Polać wodą , ok, raz zadziałało, drugi raz już nie...Naprawdę w sytuacji agresji trudno o zimną kalkulację .

Człowiek ratuje siebie albo próbuje rozdzielać gryzące się psy .

To jest naprawdę straszne:(

Poza tym Pani Kasia gwarantowała ,że Tofik ludzi już nie gryzie , jedynie był zazdrosny o jej psy.

Ocenianie człowieka , który chciał pomóc i przyjął Tofika  jest wg mnie niepotrzebne .

Łatwo krytykować...

Ewu, piszą tu ludzie, którzy nie spotkali się z takim atakiem i w zasadzie nawet nie są w stanie sobie go wyobrazić. Wydaje im się, że piesek się "rzuca", no cóż to znaczy, wrzaśnie się na niego, albo walnie czymś, to kucnie.

Do Sowy jeszcze - miałam do czynienia z bullterrierem agresywnym. Cudzym. Lubił mnie. Siedziałam na kanapie, pies z mordą na moich kolanach spał. Przebudził się i zaczął warczeć gardłowo, przywarty do mnie jak kamień, drgnąć się bałam, ale blisko na stoliku miałam niedojedzoną kanapkę, a on łakomy, więc jakoś pomaleńku ją wzięłam, poczuł może zapach, wytrącił się na moment z przywierania, rzuciłam kanapkę na podłogę, zeskoczył, zjadł. Mogłam normalnie wstać, zgarnęłam klucze i wyszłam i długo jeszcze wszystko się we mnie trzęsło.

Share this post


Link to post
Share on other sites
34 minuty temu, ewu napisał:

Opiekunka ma doświadczniei ale Tofik okazał się zbyt trudnym psem.  Jak ma się zachować człowiek na którego rzuca się pies bez powodu ?

Co ma zrobić? Łapie się za przemiot . którym można się bronić.Jak zareagować jak pies atakuje drugiego?

 Ktoś kto  był w takiej sytuacji rozumie i wie jak to działa. Wiem , że dobre rady są naprawdę bez znaczenia jak pies wisi wbity zębami w ucho drugiego a ten drugi gryzie go po łapach.

Polać wodą , ok, raz zadziałało, drugi raz już nie...Naprawdę w sytuacji agresji trudno o zimną kalkulację .

Człowiek ratuje siebie albo próbuje rozdzielać gryzące się psy .

To jest naprawdę straszne:(

Poza tym Pani Kasia gwarantowała ,że Tofik ludzi już nie gryzie , jedynie był zazdrosny o jej psy.

Ocenianie człowieka , który chciał pomóc i przyjął Tofika  jest wg mnie niepotrzebne .

Łatwo krytykować...

Nie pierwsza tutaj krytyka zresztą......Ktoś miał dobre serce i co?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kto z nas miał do czynienia z psami, które nie potrafią kontrolować własnej agresji, wie czym to grozi. Toffik nie jest wielkości rottka czy owczarka, ale ma wystarczająco mocne zęby, aby przyprawić człowieka o trwałe kalectwo.

Rozi, sądzę, że czułam się podobnie, jak Ty z bullem, gdy znajoma suka (40 kg) podeszła do mnie siedzącej, prosząc o czułości, oparła się o mnie łapami i gdy ją pogłaskałam, zaczęła na serio warczeć mi w twarz. Okazało się, o czym nie uprzedzil właściciel, że ona tak ekscytuje się pogłaskaniem, że niejako z automatu ta ekscytacja przerzuca się w agresję. 

Zdarzają się nieuleczalnie agresywne psy - gdyby Toffi był agresywny wobec obcych, to byłyby szanse na kontrolę, oduczanie. Ale warto zauważyć, że wszystkie ataki psa kierowane były do osób już przez niego dobrze poznanych. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, guccio napisał:

Do mnie przyjechał z diagnozą głuchy.I przesłyszał nagleł,.Odświeżać psiknął w innym pomieszczeniu a pies reagował.

Alicjo nie tak było,był w hotelu u Aneci i tam padła taka opinia,kons u weta,określił,że kanał słuchowy czysty.Innych badań nie było.Na pierwszym spacerze ze mną i Ola.mo zorientowałam się,że pies słyszy i tak było na każdym spacerze z nami.Pojechał do Ciebie już bez tego problemu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czytam badania po ataku na Anecik,ja stał w tym czasie przy mojej nodze,na krótkiej smyczy,po tym poszedł ze mnią i Ola.mo na spacer.Przez godzinę burza mózgów,byłam zdania,że nie ma jechać i tego,że jednak zawiozłyśmy psa do Guccio będę żałowała już zawsze.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, Bgra napisał:

Czytam badania po ataku na Anecik,ja stał w tym czasie przy mojej nodze,na krótkiej smyczy,po tym poszedł ze mnią i Ola.mo na spacer.On nas nie atakował.

Przez godzinę burza mózgów,byłam zdania,że nie ma jechać i tego,że jednak zawiozłyśmy psa do Guccio będę żałowała już zawsze.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, Bgra napisał:

Czytam badania po ataku na Anecik,ja stał w tym czasie przy mojej nodze,na krótkiej smyczy,po tym poszedł ze mnią i Ola.mo na spacer.Przez godzinę burza mózgów,byłam zdania,że nie ma jechać i tego,że jednak zawiozłyśmy psa do Guccio będę żałowała już zawsze.

no przestan,nigdy nie mialam pretensji

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, jaguska napisał:

Na dogo psy z guzami żyją jeszcze długo, nikt zaraz po diagnozie tu psa nie uśpił, ale żeby cokolwiek wiedzieć to diagnoza jest niezbędna, no chyba że zdiagnozować tak -na oko-.

Tabletek uspokajających też nigdy nie próbowano podawać, bo też tak -na oko- stwierdzono że przecież nie zadziałają

No więc można Tofika uśpić - tak na oko.

U Anecik podczas pobytu w Psi Arek nie było problemu z agresją,dopiero przy wprowadzeniu do kontenerka.

U Guccio pczątkowo było ok,sunię polubił,zaatakował Guccio a siedział w pokoju z Jej synem i zero agresji w stosunku do niego czy suczki.

Po ataku zabrany do hotelu Psi Dwór,cały czas była mowa,że cudowny pies gotowy do adopcji,dopiero po ataku na suczkę kazano nam go pilnie zabrać.

Kiedy ten rezonans mieliśmy zlecać ? 

Cudem udało się znaleźć dt gdzie przebywa,początek bezproblemowy,powarkiwał czasami,ale odwoływalny.Miał dostać psychotrop,dowiedziałam się dopiero co,że zrezygnowano,bo behawiorystka bała się odwrotnej reakcji na lek.

Dostawał Kalmwet u Guccio,wysyłała lek do Psiego Dworu.

On sobie wybiera ofiarę,jakiś powód ma,nie atakuje na oślep bez wyjątku wszystkich kiedy ma włączonego agresora.

Dzisiaj chciał rozszarpać opiekunkę,Jej mamie pozwolił się odprowadzić do klatki,tej pani którą kilka dni wcześniej zaatakował.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
38 minut temu, Bgra napisał:

U Anecik podczas pobytu w Psi Arek nie było problemu z agresją,dopiero przy wprowadzeniu do kontenerka.

U Guccio pczątkowo było ok,sunię polubił,zaatakował Guccio a siedział w pokoju z Jej synem i zero agresji w stosunku do niego czy suczki.

Po ataku zabrany do hotelu Psi Dwór,cały czas była mowa,że cudowny pies gotowy do adopcji,dopiero po ataku na suczkę kazano nam go pilnie zabrać.

Kiedy ten rezonans mieliśmy zlecać ? 

Cudem udało się znaleźć dt gdzie przebywa,początek bezproblemowy,powarkiwał czasami,ale odwoływalny.Miał dostać psychotrop,dowiedziałam się dopiero co,że zrezygnowano,bo behawiorystka bała się odwrotnej reakcji na lek.

Dostawał Kalmwet u Guccio,wysyłała lek do Psiego Dworu.

On sobie wybiera ofiarę,jakiś powód ma,nie atakuje na oślep bez wyjątku wszystkich kiedy ma włączonego agresora.

Dzisiaj chciał rozszarpać opiekunkę,Jej mamie pozwolił się odprowadzić do klatki,tej pani którą kilka dni wcześniej zaatakował.

 

A to wszystko oznacza,że Tofik jest niebezpiecznie nieprzewidywalny,bo gdyby np.bał się scierki w ręku,czy kwiatka na parapecie- to wszystko byłoby prostsze.A on atakuje w sposób zaskakująco ...bezsensowny.

Ktos wspomniał,że jego jedyną szansą na teraz jest pobyt u Jamora - też tak uważam.Podzielam również zdanie Poker - że dalsze manewrowanie losami Tofika,tu DT,tam hotelik,dziś pani X,jutro pani Y - to znęcanie się nad psem i odbieranie mu poczucia stałości,bezpieczeństwa.

Z tego,co czytam na wątku - dla mnie byłby sensownym wniosek,że pies ma ciężkie,paranoidalne wręcz - zaburzenia osobowości.

Cóż...ludzie tez mają,a niektórzy lądują w Gostyninie...Dla psów Tofikopodobnych - Gostynin nie istnieje...

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, bou napisał:

A to wszystko oznacza,że Tofik jest niebezpiecznie nieprzewidywalny,bo gdyby np.bał się scierki w ręku,czy kwiatka na parapecie- to wszystko byłoby prostsze.A on atakuje w sposób zaskakująco ...bezsensowny.

Ktos wspomniał,że jego jedyną szansą na teraz jest pobyt u Jamora - też tak uważam.Podzielam również zdanie Poker - że dalsze manewrowanie losami Tofika,tu DT,tam hotelik,dziś pani X,jutro pani Y - to znęcanie się nad psem i odbieranie mu poczucia stałości,bezpieczeństwa.

Z tego,co czytam na wątku - dla mnie byłby sensownym wniosek,że pies ma ciężkie,paranoidalne wręcz - zaburzenia osobowości.

Cóż...ludzie tez mają,a niektórzy lądują w Gostyninie...Dla psów Tofikopodobnych - Gostynin nie istnieje...

Bardzo mi go żal,jestem tego samego zdania. Tofiś doszedł do ściany.Czy możemy aż tak narażać ludzi i inne zwierzęta,żeby chronić Tofika? za wszelką cenę?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Bgra napisał:

Miał dostać psychotrop,dowiedziałam się dopiero co,że zrezygnowano,bo behawiorystka bała się odwrotnej reakcji na lek.

Bo to jest normalne, często lek w pierwszej fazie pogłębia objawy choroby, zanim zacznie prawidłowo działać. To wie każdy kto choć otarł się o takie leki, wielka szkoda że tak zadecydowała behawiorystka. Stracona szansa. Teraz Tofik jest już tak skołowany, tak zaplątany i zagubiony, po tym korowodzie ludzi miejsc i zwierząt, że aż serce boli. 

Jaką podejmiecie decyzję tak będzie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
30 minut temu, jaguska napisał:

Bo to jest normalne, często lek w pierwszej fazie pogłębia objawy choroby, zanim zacznie prawidłowo działać. To wie każdy kto choć otarł się o takie leki, wielka szkoda że tak zadecydowała behawiorystka. Stracona szansa. Teraz Tofik jest już tak skołowany, tak zaplątany i zagubiony, po tym korowodzie ludzi miejsc i zwierząt, że aż serce boli. 

Jaką podejmiecie decyzję tak będzie. 

To wiem nawet i ja.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

O stosowaniu psychotropów powinien decydować tylko lekarz weterynarii, który jednocześnie jest behawiorystą. Po studiach, nie po kursach weekendowych.

Mamy za dużo takich, którzy po kilku czy nawet kilkunastu zjazdach weekendowych uważają się za behawiorystów - i jednocześnie za trenerów, chociaż żadnego psa do najprostszego PT nie doprowadzili.

Przepraszam za tę emocjonalną dywagację, ale też, niezależnie od tego,  że moim zdaniem Toffi jest nieadopcyjny, żal mi tego zwierzaka. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałam nadzieję,że Tofik się zadomowi i będzie mógł spokojnie żyć w dt . Dzisiaj jadę go zabrać, znowu trauma tego biednego psiaka, znowu zmiana , znowu ...

Strasznie mi go żal, nie wiem co robić. Z jednej strony to co się dzieje zaczyna być okrucieństwem a z drugiej jak postąpić????????

Co począc??????????

Nie wiem czy  wybiórcze ataki mogą być objawem choroby?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tofik jest nieadopcyjny ale przecież masa dzikich, nieadopcyjnych psiaków żyje w hotelikach. Te 300 zł jakoś by się zebrało ale 600 zł  to juz poważny problem.

Żeby nie te ataki mógłby zostać i spokojnie żyć.

Niestety nie udało się:(

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

A nie pamiętam - czemu się go zabierało od Anecik?

Edit.: Już znalazłam, ze względów finansowych. Ale znalazłam też taki wpis 11.09.2018  4:33

https://www.dogomania.com/forum/topic/346696-trudny-tofik-w-pdt-300-zł-na-miesiącnie-ma-pieniędzy-brakuje-deklaracji-malinka-10-m-cy-ma-ds/?do=findComment&comment=17346368

U Anecik mieszkał chyba w boksie, w domu dałby może popis. Nie było z nim wszystko w porządku jeszcze przed atakiem przy kontenerku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
37 minut temu, ewu napisał:

Nie wiem czy  wybiórcze ataki mogą być objawem choroby?

Mogą. Ale z agresją jest ten najgorszy problem, że jest samonagradzalna, powoduje coś w rodzaju uzależnienia. . Jeśli zwierzę czuje silny stres z jakiegokolwiek powodu, zaatakuje i stres zniknie - to uczucie wyzwolenia się od stresu jest tak silne, tak satysfakcjonujące, że zwierzę (tak samo jak człowiek-psychopata) szuka okazji do kolejnego ataku, żeby ponownie doznać tych emocji. Tyle że człowiek wie, że kogoś krzywdzi, pies nie. Pierwszym działaniem powinno być niedopuszczenie do rozwiązania jakiegokolwiek problemu atakiem. Ale to naprawdę jest bardzo trudne. To nie jest zadanie dla kogoś, kto chce mieć miłego zwierzaka czy uratować jakąś bidę azylową.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bazyl ma problemy z agresją, od kilku lat mieszka w hotelu u behawiorysty i będzie tam dozgonnie. Jego wątek: KLIKNIJ. Świadomie nigdy nie wzięłabym pod opiekę takiego psa jak Tofik. On przekroczył pewną granicę, jego agresja wzrasta nie bez przyczyny. Obecna opiekunka odczuwa silny strach, spontaniczne odruchy obronne tylko potęgują negatywne emocje u Tofika. Specjalista może Tofika wyciszyć, może stłumić jego agresję, ale nie wyeliminować. Tofik będzie jak tykająca bomba, najmniejszy błąd spowoduje wybuch. Nie odważyłabym się wydać takiego psa do adopcji, zbyt duża odpowiedzialność i ryzyko. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trzeba byĺoby usunąć lub zminimalizować tę przyczynę, czyli stres. 

Jego historia jest tragiczna, nie dziwię się więc, że pies jest zestresowany, niepewny, atakiem rozwiązuje swoje problemy, pomijając to, że może być chorym. Po trzech latach stabilizacji wreszcie, i dobrego życia, wszystko runęło. I było gorzej, tylko gorzej. Wątek Bazyla czytałam wcześniej, nawet są nieco podobne na wizus te psy. 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Toffi żyje między ludźmi, jeśli ma nadal żyć, musi nauczyć się,  że to wszystko, co go stresuje, nie jest trudne ani groźne, że człowiek wskazuje mu właśnie wtedy inne postępowanie niwelujące stres. Jeśli agresja jest na tle chorobowym, to nie da się tego nauczyć. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy może ktoś wie, czy jest jakiś lek, który mógłby Tofika uspokoić, trochę "wykastrować' z nadpobudliwości, czy nawet go trochę otumanić? Chyba lepsze to niż eutanazja . :-( 

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, b-d napisał:

Czy może ktoś wie, czy jest jakiś lek, który mógłby Tofika uspokoić, trochę "wykastrować' z nadpobudliwości, czy nawet go trochę otumanić? Chyba lepsze to niż eutanazja . :-( 

Np., KalmVet

"Preparat wspomagający dla psów i kotów, który łagodzi objawy stresu, niepokoju, agresji oraz wszelkich zaburzeń behawioralnych, np.: strach przed burzą, wystrzałami oraz niepokoju podczas podróży, przeprowadzki, czy w przypadku pojawienia się nowego domownika. Podawany z wyprzedzeniem w naturalny, łagodny, długofalowy i skuteczny sposób przeciwdziała szkodliwym objawom stresu. "

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×