Jump to content
Dogomania
Bgra

Agresor Tofik w Hotelu Artemida w Jaworznie-koszt 800 zł +vet+leki na miesiąc,nie ma pieniędzy ,brakuje deklaracji.

Recommended Posts

Podbiegła do  miejsca w którym coś się działo,warczał złowieszczo,słyszała,że za chwilę zaatakujre.On jej wyszedł naprzeciw jak ją tylko usłyszał.

 

W Śląskim Centrum Weterynaryjnym koszt 650'zł za całe badanie z kontrastem, wyniki krwi trzeba dowieźć ze skierowaniem w dniu zabiegu.Tutaj wykonuje się rezonans tylko w środy,raz w tyg.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W schronisku dostawał jedzenie i tyle było jego kontaktu z człowiekiem. Nie miał żadnego wyboru zachowań. O ile atak na serio na sukę i szczeniaka świadczy o zaburzeniach osobowości, świadczy, że pies nie jest tak naprawdę całkiem normalny, o ile atak na Guccio pasował do rage syndrom,  to ostatni opis ataku na opiekunkę nie pasuje już do niczego. Twardej, zdecydowanej agresji nie przerwie się rzucaniem smaczków,  niemal nieprawdopodobne, aby atak na podłożu padaczkowym ustąpił akurat w tej sekundzie, kiedy pies zobaczył rzucane  jedzenie. 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety nie widziałem całej sytuacji, ale faktycznie - też od dłuższego czasu się zastanawiam-  czy jakimś "wyzwalaczem" nie jest jakiś przedmiot, kij, miotła, mop. Albo jakiś gest.

Inna sprawa, że powtarza się to dopiero jak pies "okrzepnie" - poczuje się pewnie w kolejnym miejscu. 

Mimo wszystko tak jak napisała Sowa -  dziwne jednak są ataki na suczki.

 

Aj, przepraszam - bo tak długo pisałem, że w międzyczasie pojawpojawiły się nowe informacje.

 

Proszę o informację, czy przelać na konto EdiAbija czy jakieś inne?

Share this post


Link to post
Share on other sites

O tym,że Tofik wszystko zrobi za jedzenie mówiła trenerka w Psim Dworze.Tutaj gdzie jest opiekunka mówi,że zachowuje się jak głodzony pies,wiecznie głodny.

Share this post


Link to post
Share on other sites
25 minut temu, b-d napisał:

Niestety nie widziałem całej sytuacji, ale faktycznie - też od dłuższego czasu się zastanawiam-  czy jakimś "wyzwalaczem" nie jest jakiś przedmiot, kij, miotła, mop. Albo jakiś gest.

Inna sprawa, że powtarza się to dopiero jak pies "okrzepnie" - poczuje się pewnie w kolejnym miejscu. 

Mimo wszystko tak jak napisała Sowa -  dziwne jednak są ataki na suczki.

 

Aj, przepraszam - bo tak długo pisałem, że w międzyczasie pojawpojawiły się nowe informacje.

 

Proszę o informację, czy przelać na konto EdiAbija czy jakieś inne?

Dziękuję za pomoc,tak to samo konto.

Share this post


Link to post
Share on other sites
26 minut temu, Sowa napisał:

W schronisku dostawał jedzenie i tyle było jego kontaktu z człowiekiem. Nie miał żadnego wyboru zachowań. O ile atak na serio na sukę i szczeniaka świadczy o zaburzeniach osobowości, świadczy, że pies nie jest tak naprawdę całkiem normalny, o ile atak na Guccio pasował do rage syndrom,  to ostatni opis ataku na opiekunkę nie pasuje już do niczego. Twardej, zdecydowanej agresji nie przerwie się rzucaniem smaczków,  niemal nieprawdopodobne, aby atak na podłożu padaczkowym ustąpił akurat w tej sekundzie, kiedy pies zobaczył rzucane  jedzenie. 

 

 

Jako właścicielka psa z padaczką, pogryziona przez własnego psa (psa z agresją typu aura przedpadaczkowa i typu lękowego) - POTWIERDZAM. Zachowanie Tofika NIE pasuje do objawów padaczki. Przy padaczce, nawet delikatnej widać inne objawy oprócz agresji. A w sytuacji aury nie ustępuje ona nagle, ale kończy się atakiem padaczkowym. Tofik nie ma padaczki!

Natomiast uważam, że dobrze gdyby był zbadany przez neurologa, nawet jeśli nie wykryje choroby, to będzie wiadomo, że agresja Tofika to problem wyłącznie behawioralny (mi to tak wygląda).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 2.07.2019 o 08:15, rozi napisał:

Pomijając artykuł Tofik jest nieadopcyjny.  O lekach można mówić w kontekście DT. Kijem bym zatłukła właściciela takiego Tofika, który poszarpałby mojego psa, bo akurat się czymś lekko struł na przykład i dwa dni z rzędu zwymiotował lekarstwo, czego nikt nie zauważył. 

Wydaje się to niemożliwe. Taki pies musi być pod stałą kontrolą. Na spacerze zawsze na smyczy, najlepiej w kagańcu. W domu plamę wymiotów na pewno nie da się nie zauważyć. Nam się takie historie zdarzały, wtedy pies zwykle sam zjadał wymiociny albo ja wygrzebywałam te tabletki z wymiotów, bo jak pies jest na stałe na lekach to musi je zjeść choćby nie wiem co. Na razie daje mojemu lekkie ziołowe uspokajacze (oprócz przeciwpadaczkowych) ale niebawem poproszę też weta o mocniejsze. Bo jak były burze to pies atakował moją córkę.  Ja naprawdę rozumiem Tofikowy kłopot. Emocjonalnie podchodzę do tego wątku. Żal mi go okropnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
49 minut temu, Sowa napisał:

Nadmierne łaknienie jest objawem chorobowym, może to być na skutek Inwazji pasożytów, nadczynności tarczycy, chorób trzustki. 

...więc to też trzeba zrobić...żeby mieć pewność

30 minut temu, Joanienka napisał:

A w sytuacji aury nie ustępuje ona nagle, ale kończy się atakiem padaczkowym. Tofik nie ma padaczki!

...może być guz, może być wszystko, dopóki nie będzie miał zrobionych badań, nie będziemy mieć czarno na białym że jest na 100% zdrowy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 2.07.2019 o 08:15, rozi napisał:

Pomijając artykuł Tofik jest nieadopcyjny.  O lekach można mówić w kontekście DT. Kijem bym zatłukła właściciela takiego Tofika, który poszarpałby mojego psa, bo akurat się czymś lekko struł na przykład i dwa dni z rzędu zwymiotował lekarstwo, czego nikt nie zauważył. 

Zgadzam się z Rozi co do nieadopcyjności Tofika.A wiec co dalej?Przecież koszty utrzymania są ogromne i to do końca życia psa.I nie chodzi tu o to co zrobić,tylko skąd na to wszystko pieniądze?Na wszystkich wątkach pisane-mało nas. Przy najlepszych chęciach pomocy psu-zabraknie kasy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, guccio napisał:

Zgadzam się z Rozi co do nieadopcyjności Tofika.A wiec co dalej?Przecież koszty utrzymania są ogromne i to do końca życia psa.I nie chodzi tu o to co zrobić,tylko skąd na to wszystko pieniądze?Na wszystkich wątkach pisane-mało nas. Przy najlepszych chęciach pomocy psu-zabraknie kasy.

A nie uważasz że nawet gdyby trzeba było podjąć decyzję ostateczną to najpierw trzeba wykorzystać wszystkie szanse? Przecież tak naprawdę to Tofik nie miał żadnych badań, może podstawowe jakieś.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, jaguska napisał:

A nie uważasz że nawet gdyby trzeba było podjąć decyzję ostateczną to najpierw trzeba wykorzystać wszystkie szanse? Przecież tak naprawdę to Tofik nie miał żadnych badań, może podstawowe jakieś.

Dokładnie. A z jakiego schroniska był wyciągnięty Tofik? Czy schronisko nie może pomóc w zrobieniu zbiórki funduszy na badania (tak ja otrzymałam pomoc dla mojego psa mimo że był już adoptowany a nie w DT)

Share this post


Link to post
Share on other sites
30 minut temu, guccio napisał:

Zgadzam się z Rozi co do nieadopcyjności Tofika.

Jeżeli okaże się że jednak jest chory to dlaczego miałby być nieadopcyjny, wiele chorych psiaków z dogo znalazło domy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, jaguska napisał:

Jeżeli okaże się że jednak jest chory to dlaczego miałby być nieadopcyjny, wiele chorych psiaków z dogo znalazło domy.

Podaj przykład adopcji psa typu Tofik.Obojętnie,czy z chorobą czy z charakterkiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia ‎2018‎-‎09‎-‎23 o 20:54, Bgra napisał:

Gdyby nie refleks,gdyby nie doświadczenie w pracy z trudnymi psami,zostałaby poważnie pogryziona,ja trzymałam go w tym momencie na krótkiej smyczy,ola.mo za bramą,po wszystkim bardzo wystraszona.

[…]

Anettko trudno mi uwierzyć słońce,dobrze,że kurtka była gruba!

Tak naprawdę to głowa powinna była być zbadana już po tym incydencie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, rozi napisał:

Tak naprawdę to głowa powinna była być zbadana już po tym incydencie.

Zgadzam się,po moim przypadku tym bardziej.Ale przecież poszedł do polecanego przez Chatę Leona DT.Był przeciez konsultowany i fachowcy zalecali co z Tofikiem robić.Bgra i Ewu dostosowały się tylko do zaleceń fachowców.

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, guccio napisał:

,czy z chorobą czy z charakterkiem

Wiele chorych psów znalazło domy, wystarczy przejrzeć wątki wstecz, co zostawiam Tobie. Ja sama adoptowałam dwa ciężko chore psy. A czy Tofik jest agresywny czy tylko chory, bez diagnostyki nikt nie jest w stanie stwierdzić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, jaguska napisał:

Wiele chorych psów znalazło domy, wystarczy przejrzeć wątki wstecz, co zostawiam Tobie. Ja sama adoptowałam dwa ciężko chore psy. A czy Tofik jest agresywny czy tylko chory, bez diagnostyki nikt nie jest w stanie stwierdzić.

Ja tez mam adoptowane psy w tym jeden chory.Fakt-ta choroba jednego z moich psów nie zagraża pogryzieniem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
28 minut temu, jaguska napisał:

Jeżeli okaże się że jednak jest chory to dlaczego miałby być nieadopcyjny, wiele chorych psiaków z dogo znalazło domy.

Hm...zawsze (często) mam niepopularne zdanie.Ale napiszę to,co myslę.Finalnie - Tofik jest psem,który powienien byc poddany eutanazji.Niektóre choroby wykluczają adopcyjność.Poza tym - osoba,która wyadoptuje Tofika naraża zarówno ludzi,którzy go dostaną,jak i siebie,bo wiedząć o zagrożeniu jakie stwarza pies - wydała go jednak i tu może wkroczyć prokurator..A nie jest to zagrożenie rzędu "podarł mi spodnie".Bo jakby babcia była sama i  nie zdążyła uciec...to?

Druga sprawa - wydanie kupy forsy na rezonans..jesli okaże się,że jest guz to co?To trzeba psa uśpić.Jeśli okaże się,że nie ma guza,to primo:nie oznacza to braku schorzeń neurologicznych, secundo:behawiorystka już...była.Pies jest w coraz gorszym stanie,nie czekałabym na tragedię.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na dogo psy z guzami żyją jeszcze długo, nikt zaraz po diagnozie tu psa nie uśpił, ale żeby cokolwiek wiedzieć to diagnoza jest niezbędna, no chyba że zdiagnozować tak -na oko-.

Tabletek uspokajających też nigdy nie próbowano podawać, bo też tak -na oko- stwierdzono że przecież nie zadziałają

No więc można Tofika uśpić - tak na oko-.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×