Jump to content
Dogomania
Tyś(ka)

Z rowu, pogryziona przez psy, POTRZEBNE WSPARCIE. Teraz w BDT u jaguska - czy lisek ma szansę na normalność?

Recommended Posts

10 godzin temu, elficzkowa napisał:

Nadeszły wpłaty dla Mini:

b-b : 20 zł

memory i Wiktor : 350 zł

uxmal : 20 zł

MALWA : 30 zł

Jutro naniosę wpłaty na pierwszą stronę do swojego pierwszego postu.

A ja proszę się ustosunkować czy w razie potrzeby pieniążki będą mogły zostać wykorzystane na opłacenie weta.

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Tyś(ka) napisał:

Na razie poczekajmy do wizyty - zarówno wizyty adopcyjnej, jak i weterynaryjnej...
Boję się cieszyć, ale... To ostatnia noc Mini w kojcu...
 

Kciuki bardzo wskazane.
Za wszystko.

...Za wszystko!...i za Ciebie Tyś(ka)0059.gif0059.gif0059.gif0059.gif0059.gif0059.gif0059.gif0059.gif0059.gif0059.gif0059.gif0059.gif0059.gif0059.gif0059.gif0059.gif0059.gif0059.gif0059.gif

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sunia już u shoto.

Była u wetki, morfologia nie jest tragiczna, ale i nie najlepsza, więc dostała leki na babeszjozę i na wzmocnienie. Szyję ma totalnie pocharatana, cudem przeżyła. Wygląda na to, że psy ja chciały zagryźć. Najprawdopodobniej nigdy nie wyda z siebie glosiku. 

Mini waży 3,2kg, oceniona na rok.

Łażą na niej pchły intensywnie.

Niestety, psychicznie jest z nią tragicznie. Chowa się po kątach, robi pod siebie, przed człowiekiem ucieka. Jak się już wezmie na ręce, to się wtula, ale ogólnie wpada w histerię. Shoto mówi, że psa w takim stanie to się nie da opisać aż... Wygląda na to, jakby sunia nie miała kontaktów z człowiekiem. Na razie jest totalnie spanikowana. 

Domek już poinformowany o jej stanie psychicznym i fakcie, że sunia robi pod siebie wszystko. Pani powiedziała, że rozumie.

Ogromne brawa dla shoto, która obecnie jest na zwolnieniu, ma małe dziecko, a zajęła się sunią. 

Shoto Mini kupiła szelki i smyczke.

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, Olena84 napisał:

Biedna sunia, co ona musiała przejść:(

Już sama relacja shoto spowodowała że aż coś mi się zrobiło... A co dopiero widzieć ją na żywo... To jeszcze dziecko, a tak skrzywdzone...

Jak wspaniale, że shoto ją wyciągnęła z kojca... Zwłaszcza, że ze zdrowiem też nie najlepiej i potrzebowała tej wizyty wet... Pewnie później shoto wejdzie i napisze więcej, bo nie chcę poprzekrecac.

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Tyś(ka) napisał:

A ja proszę się ustosunkować czy w razie potrzeby pieniążki będą mogły zostać wykorzystane na opłacenie weta.

Z mojej strony OK

 

Biedulka...mam nadzieję że miłość człowieka pozwoli jej się z nim oswoić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, b-b napisał:

Z mojej strony OK

 

20 minut temu, uxmal napisał:

Tak-na co będzie trzeba, leki itp.

Dziękuję.
Prosze jeszcze MALWA  oraz memory i Wiktor o odpowiedź.

Sunia zaczęła jeść, jednak wciąż chce zniknąć z tego świata. Z transporterka wyjdzie tylko tyle, co by zjeść.
Bardzo smakuje jej Animonda.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Tyś(ka) napisał:

Sunia zaczęła jeść, jednak wciąż chce zniknąć z tego świata. Z transporterka nie wychodzi. Tylko tyle, co by zjeść. Bardzo smakuje jej Animonda.

Dużo cierpliwości i miłości sprawią cuda!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tysia, idziesz jak burza - w piątek pokazałaś sunię światu, a w poniedziałek sunia ma już dom. Gratuluję i oby sunia jak najszybciej otwarła się na człowieka i już zawsze była szczęśliwa biedactwo.

Dopiero dzisiaj i dopiero po północy znalazłam chwilkę, żeby zaglądnąć do suni.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Elik, to akurat nie ja. To shoto :) działamy na innych polach, tzn.gdzie indziej szukamy pomocy... I oto jest nadzieja dla suni. Jednak bez shoto to świat nawet by nie wiedział o małej, nie mówiąc o tym, że nadal siedziałaby w kojcu... To shoto odważyła się wziąć mała do siebie na te parę dni. To shoto odwala główna robote

Jutro decydujący dzień. 

Dziękuję wszystkim za obecność na wątku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
31 minut temu, Tyś(ka) napisał:

Elik, to akurat nie ja. To shoto :) działamy na innych polach, tzn.gdzie indziej szukamy pomocy... I oto jest nadzieja dla suni. Jednak bez shoto to świat nawet by nie wiedział o małej, nie mówiąc o tym, że nadal siedziałaby w kojcu... To shoto odważyła się wziąć mała do siebie na te parę dni. To shoto odwala główna robote

Jutro decydujący dzień. 

Dziękuję wszystkim za obecność na wątku.

Brawa więc dla Was obu :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jestem i pisze. Sunia boi się strasznie. U Weta była tragedia bo ze strachu przestawala oddychać. Dostała 3 zastrzyki w tym na odkleszczówke. Na spacerach a raczej noszeniu na rękach zero siku. Już pal go licho niech wali w domu. Jest u mnie w garderobie. Wyszła z transporterka i leży na moich ubraniach. A niech leży. Leki zniosła super na noc dostała krople na pchły i robale. Daje się głaskać ale chowa się okrotnie i chyba puls ma 300. Nowa pani wie o wszystkim. Mimi jest niedożywiona ale nadrabia. Na szczęście przestała klapac ząbkami głosu nadal brak. Jak zobaczyłam ranę na krtani to mi się słabo zrobiło chyba psy albo i lisy chciały ją zabić. Teraz myślę będzie ok. Koszty wizyty narazie nie są znane. Kupiłam jej animonde wcina aż jeździ miską po całym pokoju. Dzisiaj kolejny dzień socjalizacji a jutro druga wizyta u weta 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pieniądze były przeznaczone dla Mini, pisałam, że na hotelik, bo wg podawanych informacji była to najpilniejsza potrzeba jako zapewnienie jej bezpieczeństwa a Wam czasu na zebranie deklaracji i ustalenia form pomocy.

Zmiana planów nie zmienia przeznaczenia wpłaty, najważniejsze jest bezpieczeństwo malutkiej, aktualnie stan zdrowia i inne potrzeby Mini.

 

Czy z ta raną da się coś zrobić, np. operacyjnie, czy uszkodzenie krtani jest już nieodwracalne? Co wetka mówiła na ten temat?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na razie robi się bkiznowiec i mięso rzekome jest w takim stanie nerwowym że nie chcemy jej narażać na stres z usg. Nowa pani myślę już to poprowadzi. Po konsultacji z vetem sunia dostała hydrixyzyne żeby jej nerki nie stanęły i po godzinie było siku na dworze trwające prawie minute. Teraz dalej się schowała. Niech sobie odpoczywa jutro znowu wet i stres ale myślę będzie już tylko lepiej 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×