Jump to content
Dogomania
malagos

[*] Mała Czarna sunia, mały straszek......

Recommended Posts

U Czary wszystko OK. Zaczyna się zachowywać jak szczeniak, którym przecież nadal jest. Podskakuje, wdzięczy się, zaczepia, oczywiście dotyczy to relacji ze mną. TZta zdecydowanie mniej się boi, ale nie domaga się bliższego kontaktu. Z Bliss i Lerką, jeszcze nie przyjaźń, ale już bez krótkich spięć. Kocha spacery i bardzo żałuję, że nie mam dostępu do ogrodzonej przestrzeni, żeby sobie trochę luzem pobiegła, bo energia ją rozsadza. Nadal, tylko ja z nią wychodzę i spacerujemy po mieście we dwie. Z Bliss i Lerką chodzimy na zmianę z TZtem. 

*************

Dziś w południe, coś marnie się czułam. Pewnie reakcja na zmianę pogody. Ponieważ od kilku dni, Czara chodzi wyłącznie na szelkach i nie ma ochoty się z nich wyrywać i reaguje na przywołanie po smaczek, poszłyśmy na smyczy automatycznej, bo bałam się, że w długiej zwykłej smyczy, ja sama się dzisiaj zaplączę. Czara zdała egzamin na piątkę. Na spacery, kiedy jest widno, będziemy chodzić na automacie. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale się tu nadziało! bardzo się cieszę, że malutka trafiła do Krysi. Trzymam kciuki za miłą panią ze spokojnym panem w tle :)

 

Zaglądam ale często nie mogę nic napisać, bo ostatnio dogo nie współpracuje z moim pracowym kompem, przy którym spędzam większość czasu. Czasem, żeby coś napisać muszę po kilka razy otwierać i zamykać forum i w ogóle dostęp do neta :(

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, konfirm31 napisał:

U Czary wszystko OK. Zaczyna się zachowywać jak szczeniak, którym przecież nadal jest. Podskakuje, wdzięczy się, zaczepia, oczywiście dotyczy to relacji ze mną. TZta zdecydowanie mniej się boi, ale nie domaga się bliższego kontaktu. Z Bliss i Lerką, jeszcze nie przyjaźń, ale już bez krótkich spięć. Kocha spacery i bardzo żałuję, że nie mam dostępu do ogrodzonej przestrzeni, żeby sobie trochę luzem pobiegła, bo energia ją rozsadza. Nadal, tylko ja z nią wychodzę i spacerujemy po mieście we dwie. Z Bliss i Lerką chodzimy na zmianę z TZtem. 

*************

Dziś w południe, coś marnie się czułam. Pewnie reakcja na zmianę pogody. Ponieważ od kilku dni, Czara chodzi wyłącznie na szelkach i nie ma ochoty się z nich wyrywać i reaguje na przywołanie po smaczek, poszłyśmy na smyczy automatycznej, bo bałam się, że w długiej zwykłej smyczy, ja sama się dzisiaj zaplączę. Czara zdała egzamin na piątkę. Na spacery, kiedy jest widno, będziemy chodzić na automacie. 

 

To Czarusia robi postępy ! Brawo ! Wkrótce będę musiała zmienić opis w ogłoszeniach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Malagosku, Havanko, dzięki za uznanie dla Czary i dla mnie, ale ona nadal jest "wybiórcza" w swoich uczuciach i na spacerze nigdy nie wiadomo, kogo/czego się raptem przestraszy. Przy ostatnim spacerze, wystraszył ją pan , który niósł jakiś duży instrument muzyczny w futerale i wówczas widać po niej ten lęk, który nadal jest, tyle, że nie cały czas, jak na początku i nie tak intensywnie. Czekamy na lepszą pogodę pogodę to pstrykniemy nowe zdjęcia. 

Mattilu, miło Cię widzieć :). Wpadaj częściej :). 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czarusia jest u Ciebie Krysiu od niedawna, więc uważam, ze mimo wszystko są to spore postępy w zachowaniu. Sama piszesz, ze lęk nie jest juz tak intensywny jak na początku i trwa krócej. Jestem dobrej myśli. Wkrótce oswoi sie  z widokiem obcych ludzi (zwłaszcza rodzaju męskiego), ruchem ulicznym i przestanie się bać. Moze spróbuj Krysiu każde wyjście urozmaicać smaczkami, żeby kojarzyło jej się z przyjemnymi doznaniami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak robię, Havanko :). Ale jak np straszny Pan się pojawi, to nawet smaczki nie działają, póki lęk nie minie. Na szczęście, te lęki zdarzają się coraz rzadziej. Trzeba chwilę postać spokojnie i poczekać,  aż lęk przeminie. Dodam jeszcze, że Czarusia uwielbia spacery i bardzo się na nie cieszy, niecierpliwie czekając, kiedy przyjdzie na nią pora. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czara mi ufa i na spacerach i w domu. TZtowi, tylko w domu i znacznie mniej. Poszliśmy dzisiaj oboje z Nim i z Czarusią. Jak panna się zorientowałam, że to nie ja trzymam smycz, straciła pewność siebie. Zaczęła bardziej się bać  przechodniów, nie dawała sobie poprawić szelek i smyczy, o braniu smaczków, nie było mowy. Paraliż. Jak ja wzięłam smycz, wszystko wróciło do normy. A przecież i poprzednio widziała, że jestem obok, chociaż nie na drugim końcu smyczy. 

W dodatku, wracając spotkaliśmy sąsiada z naszej klatki, też psiarza, który koniecznie chciał ją do siebie ośmielić. Oczywiście, klapa na całej linii.... Chętnie bym zawiązała żółtą wstążkę, ale wątpię, żeby ludzie tu wiedzieli, co ona oznacza. 

W domu powrót do normalności. TZ może wycierać łapki i dawać smaczki, ale do spacerów z Nim, daleka droga :(. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na razie jest tylko jedno odkrycie telefonu. Myślę jednak, ze do świąt nie będzie dużego zainteresowania. Może po świetach coś się ruszy. Na szczęście Czarusia jest młoda i ładna, wiec i szanse na dom duże.

1 godzinę temu, malagos napisał:

Myślę, że trzeba się pogodzić z taką właśnie Czarusią i szukać jej domu, który były kontynuacją domu konfirm :)

Czarusia jeszcze moze nas mile zaskoczyć zmianą. Gdyby jednak trafił sie taki domek, jak u Krysi, to wygrałaby los na loterii !

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czara zaczęła znaczyć na spacerze i po sioo, drapie  nogami. Jak nikt nas nie zaczepia, to jest całkiem OK. 

Dzisiaj cały dzień czekaliśmy na kuriera i wyszłam razem z Czarą i Lerką. Czara oczywiście na smyczy, Lerka luzem. Czarusia miała nadzieję na wspólną zabawę, ale Lerka po krótkiej chwili, rzuciła się na Czarę z warkotem :(. Czyli na wspólną zabawę, trzeba jeszcze poczekać. Czara odsunęła się i ponownie do zabawy jej  nie zachęcała. Ale ogólnie, to kontakty między panienka mi, są coraz lepsze. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lerka lubi tylko niektóre psy. Oczywiście, najbardziej Bliss. Z warkotem, potrafi odpędzić Maxa, chociaż za chwilę, będzie się przymilać. Czarę przyjęła gościnnie, ale jak zobaczyła, że ta została, uprzejmość się Lerce skończyła. Na szczęście, Bliss czasem mruknie na Czarę, ale podpuszczać się Lerce nie daje, bo to by było groźne.  Niestety, Bliss nigdy zabawowa na  nie była. W sumie, w domu panuje mir, ale Czara nadal jest tą obcą. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z ogłoszeń nie było ani jednego telefonu. Ba, czas tymczasowania przez Czarkę zostanie pobity na głowę (nie liczę tu Nelki, to były 2 tygodnie zaledwie). Ale jak wróci do nas na święta, bo będzie miała swoja ukochaną Kenię do zabawy :). inne, zwłaszcza Majeczka, nie zaszczycą jej zabawą anie przez moment.

A, i na święta przyjadą dwa koty: Agnieszki Gandzia i znaleziona koteczka mojego Pawła :) Oj, będzie się działo :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, malagos napisał:

Z ogłoszeń nie było ani jednego telefonu. Ba, czas tymczasowania przez Czarkę zostanie pobity na głowę (nie liczę tu Nelki, to były 2 tygodnie zaledwie). Ale jak wróci do nas na święta, bo będzie miała swoja ukochaną Kenię do zabawy :). inne, zwłaszcza Majeczka, nie zaszczycą jej zabawą anie przez moment.

A, i na święta przyjadą dwa koty: Agnieszki Gandzia i znaleziona koteczka mojego Pawła :) Oj, będzie się działo :)

Małgosiu, tłumaczę to sobie tym, że przed nami święta i ludzie bardziej zajeci przygotowaniami do nich. Taki zastój jest nie tylko u Czarusi. Mam nadzieję, ze coś "ruszy" po świętach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może zdjęcia podmienić? Dodać te ze spacerów, lub wykadrowane portrety? Sama już nie wiem :(. Mieliśmy pojechać do lasu, ale z racji dodatkowych zajęć, nie pojechaliśmy, a od jutra, znowu deszcz ze śniegiem :(. Ale Czara i tak zaliczyła dzisiaj podróż samochodem do Pani Doktór. 

Czarusi bardzo urosły pazury i mnie nimi  drapała, a ja i TZ nie czuliśmy się na siłach do aż tak trudnej operacji ;). Bliss i Lerka zostały w domu, a TZ, Czara i ja, wyszliśmy. Do auta musiałam ją wsadzić, bo zupełnie ją sparaliżowało. W czasie naszej krótkiej jazdy, cała się trzęsła, jak barani ogon. Z auta wysiada, ale po schodach do Lecznicy musiałam ją wnieść. U dr Magdy, rozpłaszczyła  się jak placuszek na podłodze. Zamarła. O braniu  smaczków, mowy nie było. Dała sobie bez żadnego protestu i jakiejkolwiek innej reakcji, obciąć wszystkie pazurki. Potem, wypełzła z gabinetu. Wzięłam na ręce i wniosłam do samochodu. Znowu się trzęsła, ale mniej. Do domu weszła, jak do Ziemi Obiecanej, za to i Bliss i Lerka, przywitały ją z wyraźnym zdziwieniem, że wróciła. Małpy jedne! 

W czasie naszego obiadu i psich smaczków poobiednich, było już prawie OK, a po spacerze o 17 i lekkiej kolacji, już całkiem dobrze. Teraz odsypia stres, a reszta domowników, też. 

A pazurki ma bardzo twarde, jak na taką malutką pieskę. 

 

 

IMG_20171213_172236.jpg

IMG_20171213_172139.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pani Doktór Magda, za obcinanie pazurków policzyła........ 5 zł zamiast 15. Super babka! Co do rozliczeń, to jeszcze spokojnie poczekajmy. Nie pali się. 

Dzisiaj, na świeży śnieg, Czara poszła razem z Lerką. Wyraźnie widać, że obecność Lerki, dodaje  jej pewności siebie, ale niestety, obecność Czary, powoduje stres u Lerki. Po zaprowadzeniu suniek do domu, musiałam zabrać ponownie Lerkę na na spacer bez konkurencji, bo ani koo, ani sioo, za pierwszym razem nie było. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

u nas teraz taka śliczna zima, aż dech zapiera! Jasno, świetliście od śniegu, a leży go gruba warstwa! Jest leciutki mróz, i bajkowo to wszystko wygląda. Na dwór z przyjemnością wychodzi Dianka, tak cieszy się śniegiem :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znudziło się  nam dreptanie po makowskim błotnistym bruku i pojechaliśmy z psami do lasu. Czara już w połowie drogi przestała się trząść że strachu, a z powrotem, to już wcale się nie trzęsła. Psy były zachwycone i my też, chociaż las był mokry i mglisty. Czara chyba faktycznie ma w sobie coś z psa myśliwskiego, bo cały czas trzymała nos przy ziemi i gnała zawzięcie przed siebie. Oczywiście, na smyczy. 

FB_IMG_1513431321456.jpg

FB_IMG_1513431313167.jpg

FB_IMG_1513431297029.jpg

FB_IMG_1513431286282.jpg

FB_IMG_1513431272105.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×