Jump to content
Dogomania
brennan_heart

seter szkocki - proszę o kilka rad

Recommended Posts

Serdeczne Hej dla wszystkich!

mam półrocznego Gordona pod swoją opieką, daje mi on wiele radości, ale przysparza równie dużo problemów. Powiedzmy, na dzień dzisiejszy, że problemy sa raczej niewielkie. Z okazji pół urodzin zrobiłem swój rachunek sumienia oraz rachunek sumienia psa. Pozwólcie, że opiszę krótko jak wygląda sytuacja.

Krótko o psie: Pieseł ma pół roku, trochę się chorowało, w wieku 5 mc kaszel kenelowy i zapalenie ucha, wcześniej dżjardżjoza. Wszystko mamy jednak za sobą, dość skrupulatnie stosuję się do zaleceń weterynarza i nigdy nie zwlekam bo "może się samo poprawi". Po RTG "stawy wzorcowe" wg. 2 niezlaeznych specjalistów. Muszę przyznać, że był chuderlawy, ale jakoś zniosłem presję społeczną "ze glodzę" psa. 
Waga na dziś dzień ok. 25 kg, moja kondycja poprawiła się znacząco ponieważ go noszę po schodach (4 piętro :) ) od kiedy jest z nami (8 tyg). :) + robię dziennie conajmniej 25 tys kroków - mierzone zegarkiem. 

Od 4 mc pracujemy z trenerką indywidualnie, głównie dlatego żę pies ciągnął na smyczy (nadal ciągnie :) ) - uważam, że powinniśmy jeszcze zanim skończymy kwarantanne zacząc prawdę mówiąc.

Imienia psa nie podaję, sam jestem osobą skrytą, chciałbym skorzystać z dobrodziejstw internetu i pozostać incognito najdłużej jak się da.

Dopiero od jakichś dwóch tygodni, poza porannym sikinieciem na siebie przy powitaniu (ekscytacja), wyglada na to, ze piesek się "opanował" i wytrzymuje do 8h. Tyle jest między spacerami. 

Sierść zmienił dopiero na głowie i na grzbiecie, głownie wzdłuż kregosłupa. Reszta jeszcze szczenieca.Zeby wszystki wyrosły, tylne sie wyzynaja. Zdaje się to być jedna z przyczyn ciagniecia (daj kija) na smyczy. 

Mieszkanie: Dokładnie, mieszkanie, wspomniane 4 piętro. Pies ma do dyspozycji duży dwuczęsciowy przedpokój oraz pokój dzienny. Łącznie ok. 25m2, nie licząc kuchni do której "nie wolno", ale "się bywa" :) . Pozostałe pomieszczenia są odzielone bramkami dla dzieci, które na chwilę obecną są juz żadną zaporą fizyczną, a jedynie psychiczną, lub inaczej - polem siłowym, jak to lubie nazywać. W takich warunkach, pies może po mieszkaniu nawet biegać, co mnie akurat irytuje, ale o tym w sekcji spacery. Jest ono przygotowane dość sterylnie, czekamy aż pies dojrzeje by zrobić remont i poszerzyć futryny, będzie mu wygodniej. Na podłodze parkiet, przykty wykładzina PCV. Zniszczeń większych jak na razie brak, poza zjedzona wykladzina w kuchni (no muszę powiedziec, że faktycznie odstawało troche ... ) i podrapaną sćiana w okolicy drzwi, oraz ogólnie brudnymi scianami - mogłem wymalowac zmywalna farba, moj blad bo skubaniec to wyjatkowy brudas. Mieszkanie jest na osiedlu, w przyjaznym sasiedztwie z wielka iloscia zieleni i olbrzymim parkiem. 

Spacery 4 x dziennie (3 ze mną, 1 z dziewczyną):

PORANNY: Wychodzimy 7:00 - 8:00 na 45 minut do 1.5h, ale raczej blizej godziny się kręcimy. Tras mamy 5, kazda mniej wiecej w inna strone. Po nim pies dostaje jesc, ja siedze z nim godzine bo biega po mieszkaniu i skacze na kanape itd, a chce by sie nauczyc ze 1h-2h lezy po jedzeniu by nie skrecil sobie kiszek.

POŁUDNIOWY 15-15:30 , ok. 30 minut - po nim dostawal jesc do pol roku, i lezal 2h. Ja w tym czasie zajmowalem sie roznymi sprawami poza domem,

WIECZORNY, GLOWNY: 1h-2h, w zaleznosci od kondycji pieska i pogody. Na nim glownie cwiczymy posluszenstwo (na porannym tez, ale jest on "na rozruch").

NOCNY: 22-23 - 15 minut, potrzeby fizjologiczne. Nie chcemy rozkrecac psa przed naszym pojsciem spac, bo jest o tej porze raczej spokojny. 

W ogólnosci dbam o to by były to raczej 3 godziny dziennie, nie mniej nie wiecej. Tak to bedzie pewnie wygladalo, natomiast im pies starszy tym bonusow wiecej.

Godzinne szkolenie traktuje jako spacer (w ogolnosci idziemy na spacer w trakcie takiego szkolenia). 

BONUSY:

- spacer - plywanie - morze lub  jezioro,

- las (niestety całośc trasy pod sporą górkę, poszlismy tylko w pół urodziny),

- pole - nie bylismy, szukam 

Zdaje sie, ze czas tu jest nieistotny poniewaz pies to petarda i nie meczy sie. Mam wrazenie, ze mimo mlodego wieku bedzie latal tak dlugo jak mu organizm pozwoli (utrata przytymnosci), tylko po to by smigac dalej.

A w domu ?

W domu dbaliśmy dotychczas by pies raczej odpoczywal. Wiec glownie przytulasy, zabawy zabawkami, nauka podstaw komend w spokoju. Lacznie jakas godzina (nie liczac piesczot, z tym to by wyszlo dluzej). 

Aktualnie wprowadzamy zabawy wechowe - podstawy szukaj oraz marker (mieta).

Z góry zakladam, ze na sekcje spacery / w domu kazdy posiadacz setera powie mi dlaczego tak malo? Spiesze odpyskowac, ze pieseł jeszce mlody i chcemy by wyrosl zdrowy, nie chcemy natomiast startowac w konkursie popularnosci na fajnego przewodnika. To jedno, drugie natomiast im wiecej z nim czasu spedzam, tym on bardziej teskni. Albo jak mam wrazenie, boi sie byc sam. W ogolnosci dotychczas nie mialem problemow. faktem jest, ze zycie towarzystkie zadniedablem, wiec pies raczej potrafi zostac sam tylko na czas mojego pobytu w pracy. nad tym rowniez zaczynamy pracowac jako najwyzszy priorytet.  Inaczej by bylo gdyby nie nasze problemy, moglby isc ze mna wtedy wszedzie. 

NASZE PROBLEMY:

dobra, nie bede pisal "wszystkiego" chociaz jest tego niewiele:

1. nie moge nic zostawic na blatach bo mi pies to ukradnie,

2. pies ciagnie na smyczy - chodzimy w obrozy / easy walkach zalezy jak ciagnie, 

3. pies coraz gorzej zachowuje sie sam w domu, tutaj bym chcial mu przekazac - stary wez sie poloz ja bym na Twoim miejscu lezal jakbym mogl. Wiem dokladnie co robi, bo mam monitoring w domu (juz sie zwrocil, pare razy interweniowalem + dodatkowo nagrywam wszystko gdyby sasiedzi narzekali, ze pies jest glosno. Dodatkowo zaczal niszczyc troche mieszkanie ostatnimi czasy. - Czy to juz "ten" wiek?

4. Przywolanie dziala tak, ze sie na imie zatrzyma i przybiegnie w moja strone, gdzies obok mnie.

5. Pies dosc niechetnie pracuje, mam wrazenie ze go nauka komend nudzi. Co dziwne, szybko tez zapomina. Jak mial 2 mc to go nauczylem do nogi , w 2 tyg pozniej to samo na gwizdek, a teraz albo nie reaguje, albo mnie obchodzi po prawej stronie i idzie za mnie do innego pomieszczenia, po czym wraca i czasami usiadzie a czasami nie. Ponadto, kiedy kaze mu usiasc to sie np. kladzie. W dodatku, kiedy wychodze i chce by zapracowal na konga albo na poroze jelenia do wyjezdzenia robiac jakies komendy, to jedyne co umie to usiasc i mi patrzec w oczy (czyli prosic, czesto tak ma zrobic by np. podejsc do krzaka jak ciagnie, albo by dostac smaczka).

Smaczki - kieblaska (glogowska z biedry, przystepna cenowo i wygodnie sie ja podaje).

Pies je około (bo podjadam przy krojemiu) 540 gramów kiełby tygodniowo [ wliczamy tez w to konga]. aczkolwiek uwazam, ze jestem zbyt hojny i pies pracuje za lapowki.

Klikerem jest slowo "brawo", pochwala "dobry pies" , "super pieseł" lub "mega mistrz"

JA: Jestem zmeczony, jak cholera ... :) Chciałbym o sobie powiedziec, ze tratkuje psa jako psa. Nie spi ze mna w lozku, ma od tego dwa swoje poslania (mata z Ikei taka duza lazienkowa oraz normalne legowisko). Psu nie wolno wchodzic na kanape. 

Chciałbym uzyskać nieco informacji oraz od osób z doświadczeniem z Gordonkami, gdyż jest to mój pierwszy seter i zdaje się być bardziej wymagający od innych psów. Jak ja mam go kurka zmeczyc? I nie mowie fizycznie, ale umyslowo. Co polecacie? Jak go zachecic do pracy ? Widzicie jak wyglada jego zycie, staram sie jak moge i przeznaczam prajktycznie caly czas dla niego.

p.s. pies jest karmiony orijenem, nie wiem czy jakosc i kalorycznosc karmy moze miec wplyw na temperament. 

Z gory dzieki za cierpliwosc w czytaniu i z dolu za rady!

Jestem otwary na krytyke, cos co chce uzyskac to przyjaciel na dobre i na zle.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli pies ma pół roku i w dodatku jest to setter to nie dziw się, że ma tyle energii i ciągle mu mało ruchu. To normalne bo to psi podrostek i potrzebuje dużo zajęć. Poza tym nie wymagaj od niego, żeby szybko uczył się komend bo to jeszcze szczeniak, poza tym szczeniak uczy się dosyć szybko ale i szybko zapomina. Trzeba powrtarzać ale też nie do znudzenia bo efekt będzie przeciwny do zamierzonego.

Kartmę dajesz dobrą ale ja jestem zwolenniczką karmienia psa, szcxególnie rosnącego szczeniaka mięsem z dodatkami., Niestety to wymaga trochę więcej czasu i poświęcenia choc wypada dużo taniej a zdrowiej dla psa.

Dobrze, że dajesz mu konga choć odradzam kiełbasę bo to wieprzowina a ta nie jest wskazana dla żadnego psa.

To, że ciągnie to normalne choć oczywiście należy go uczyć, żeby nie ciągnął - jak ciągnie zatrzymaj się, jak zwolni pochwal, daj smaczek, powiedz równaj lub noga i chwal jak nie ciągnie. Ale niestety pies musi wąchać, biegać i cały czas szczeniak nie bedzie chodził na luźnej smyczy, najpierw musi się porządnie wybiegać.

Jak przywołany przybiegnie, pochwal, smakołyk, zabawka - będzie wiedział, że powrót do pana jest oplacalny.

męczony będzie dlużej odpoczywał w domu ale nie oczekuj, że całe 8 godzin będzie leżal. Mam nadzieję, że zostawiasz mu zabawki i gryzaki, jest wtedy szansa na mniejsze zniszczenia. Bo całkowicie niestety przy szczeniaku nie da się ich uniknąć. Wiem coś o tym bo mam psy 50 lat.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak to czytam i zastanawiam się po co żeście brali setera- psa dużego, na 4 piętro? 

Ja mam wyżła  i przy szukaniu mieszkania wiedziałam że do 2 to jest nasz max. 

Pies ma 6 miesięcy, potrzebuje zajęcia, uwagi, nauki,spacerów. Mam wrażenie że wzieliście psa bo jest ładny. Przykre. Co na to hodowca ? ( Jeśli z hodowli zkwp jest).

Kiełbasa nie jest dla psa. Nie dziw się że szuka jej na blacie w kuchni.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć,

dwbem dzięki za odpowiedz. Nie dziwię się, że jest diabeł, tego się spodziewałem, a wręcz oczekiwałem. Jednak strasznie niepewnie czuje się w ustalaniu kompromisu w kwestii zdrowie kontra ilośc ruchu, ilość zabawy/nauki kontra ilość odpoczynku. Pies może nie wydawać się zmeczony, ale odpoczywać również powinien. 

Owszem zabawek pies ma przeszło 10, z czego 1-2 w czasie kiedy jesteśmy w domu, wymieniam regularnie z tego co posiadamy (a własciwie dokupuje bo uwielbia piszczące maskotki co to trzeba w konkretnym miejscu ugryźć by wydało odpowiedni pisk, ale dezintergruje je dość szybko). 
Dzieki szczegolnie za rade co do kielbasy. 

kropi124, sugerujesz, że kilka godzin dziennie spędzonych z psem, ciagla edukacja na ten temat, praca z trenerem i ciagle wymyslanie dla psa rozrywek, a wrecz podporzadkowanie wlasnego zycia pod jego wychowanie to jest branie psa dla wygladu? Jestem praktykiem, a nie esteta chetnie bym zaprosil Cie do mnie do domu, abys mogla sama to ocenic. Pies jest czesany tylko w celach higienicznych, myty sams woda rowniez tylko kiedy zachodzi taka potrzeba. Przy innym gordonie w psim przedszkolu wygladal jakby pil miesiac, co nie oznacza wcale ze byl zaniedbany. 

Sam chodze z brudnymi pazokciami bo wyciagam mu non stop coś ubloconego z buzi i wciaz brudny bo moj kumpel lubi na mnie powskakiwac, nie nadazam z praniem. 

Hodowla jest z ZKwP, jechalem po psa przeszlo 600 km w jedna strone i jedziemy niebawem ponownie taka odleglosc do pzl na przygotowanie do prob polowych, specjalnie dla mlodych wyzlow. 

Z jednej strony Ci zazdroszcze, ze masz juz etap szczeniecy za soba, z drugiej strony jak myslami cofniesz sie w czasie to mam nadzieje, ze zazdroscisz mi iz moge teraz przezywac te wszystkie rozterki i podejmowac te wyzwania. Nie oceniaj mnie prosze z gory, to, że ktos jest mniej doswiadczony, to nie oznacza ze jest nieodpowiedzialny. 

Jezeli masz rady na urozmaicenie czasu to chetnie z nich skorzystam, przeciez o to w tym chodzi ! 

 

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Brennan,a jakie lektury dotyczące wychowania szczeniaka masz za sobą?

Mam wrazenie,że aby zaspokoić Twoj głod wiedzy wylany w poście :)  trzeba by było napisać poradnik.

Jest naprawdę sporo znakomitych lektur,ktore pozwolą Ci zrozumiec psa,nauczyc go pożądanego zachowania etc.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może się źle zrozumieliśmy. 

Moja rada-ucz psa na gwizdek na spacerze, przy spuszczaniu ze smyczy np. siad i dopiero kiedy wykona komende to nagroda w postaci biegania czy aportu.

Psie lekkie sporty możesz zacząć wprowadzać. I polecam na nude książkę z Psimi sztuczkami. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, brennan_heart napisał:

Sam chodze z brudnymi pazokciami bo wyciagam mu non stop coś ubloconego z buzi i wciaz brudny bo moj kumpel lubi na mnie powskakiwac, nie nadazam z praniem. 

Brennan, nie łam się! Jest nas więcej ;) Masz pięknego i wymagającego psa. Do tego jeszcze szczeniaka, który ma szczenięce potrzeby i szczenięcy móżdżek. Troche pracy przed Tobą. Mój szczeniak ma 13 m-cy i szczerze Ci powiem...niewiele się zmienił.

Ciągnięcie na smyczy - trochę lepiej niz kiedyś, ale jest nadal. Szelki easy walk pomagają i mam nadzieję, że przyjdzie taki dzień, kiedy w obroży pies będzie tak samo ładnie chodził. Pewna właścicielka flata i trenerka nose work powiedziała mi jak ją spytałam, co zrobić, żeby flat nie ciągnął - jak to co? trzeba szybciej chodzić ;) Podobno po 2 latach jest dobrze.

Ściąganie z blatów - na forum pisała Sowa, poszukaj (dobre i mądre rady, zaczęłam stosować, ale na efekty trzeba poczekać)

Niechęć w pracy - może nagroda jest mało atrakcyjna? Wprowadź np piłkę, szarpak...nakręć go na zabawę jako nagrodę

Smaczek - kiełbasa odpada. Pies nie powinien jej jeść. Polecam psie ciasteczka. Piekę sama (czas pracy ok. 5 minut) z dodatkiem wątróbki, sera lub ryby. Zdrowe i bosko pachną, dla psa oczywiście :) Przepisy w necie.

Gordony hoduje a_niusia. Na pewno jest kopalnią wiedzy.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

bou, dotychczas przeczytalem - zapomniany jezyk psow, okiem psa, ksiazke patta millera o szkoleniu szczeniakow (nie pamietam tytulu), o zabawach play together, stay together, ponadto setki postow z tego i innych for, oblookalem multum szkoleniowych filmow na yt, oraz artykuly z neta - glownie po ang, po polsku mam wrazenie ze ludzie spisuja od siebie wzajemnie tresc.

Co do ksiazek, gdzie opisana jest teoria dominacji i wilcze stado to mi ni w zab do mojego seterka nie pasuje. Bardziej bym powiedzial, ze ten pieseł to pierdola jest :) O agresji nie ma mowy, nie zdazylo sie żeby zęby pokazał. No może, przy przeciąganiu, ale widać że to inna liga nakręcenia niż np. owczarek czy kundel że aż można chwilowo zwątpic czy to jeszcze zabawa. 

Jeśli masz jakąś ciekawa lekturę to chętnie poczytam, pies i tak musi sie odleżeć po jedzeniu :) 

kropi, jakie sporty masz na mysli piszac lekkie sporty ? Wygląda to na fajne urozmaicenie, pieseł uwielbia slalom miedzy nogami więc czemu niby nie?

Zarka,  dzięki za tego posta. Na prawdę krzepiący :) Poszukam postów Sowy, natomiast aktualnie pozwolilem sobie prześledzić kilka Twoich i wygląda na to, że sytuacja u nas wygląda praktycznie identycznie w kontekście wyzwań (jak u Ciebie w przeszłosci). Rady, których szukam to głównie takie, które pozwolą mi nie utrwalać złych zachowań.

Jak z tym ciągnieciem na smyczy, pies idzie przodem - zatrzymywać się? Być może na każdego innego psa by zadziałało, ale z tym bym spacer godzinny max w koło bloku robił, a do pracy iść muszę więc pies by zrobił sobie po domu własny spacer. Oba w mega stresie. I znowu jawi się potrzeba kompromisu, gdzie jest zdrowa granica. Aktualnie mamy małe sukcesy, pies pomimo, że ciągnie to zawsze do lewej nogi przechodzi za mną i coraz cześciej (tzn 2-3 razy / godzinę) potrafi iść obok, jak stanę to usiąść ( i tak do 3 razy na odcinku 10-20 m) i patrzeć w oczy na "patrz". Miesiąc, dwa temu pies wyrywał do przodu siadał ja go mijalem, wyrywal do przodu, koniec smyczy, siadal, ja go mijalem ... itd. Teraz zauwazylem jeszcze korelacje z pogoda i otoczeniem. Pies dojrzewa, nos zaczyna dzaiac. Te nasze parki spacerowe, to nie sa takie typowo miejskie. Jest duzo roslinnosci szczegolnej oraz ptactwa, wlacznie z takimi pod ochrona. Czlowiek bylby zachwycony,a co dopiero pies. Zapachow jest wiele, ponadto dosc duzo psow, czyli wiecej zapachow. Wchodzimy do parku pies wariuje wszedzie chce isc, wychodzimy pies sie uspokaja. Jak pada to pies jest rowniez spokojny, z tego co rozumiem przez deszcz pachnie mniej. Ponadto wiadomo, mniej sie dzieje. Wakacje bede musial jakos przezyc, co do zimy i jesieni mam wielkie nadzieje, ze te zachowania nad ktorymi pracuje teraz to sie wzmocnia (pozytywne oczywiscie).

Jeszcze jedno pytanie do Ciebie, z tego co rozumiem masz psa (w sensie nie suke), czy mialas jakies problemy z jego dojrzewaniem? Tzn. kompletny brak uwagi? Pytam poniewaz licze sie z tym, ze moze sie tak zdarzyc. Sek w tym, ze chcialbym byc na to przygotowany. Zarowno psychicznie jak i logistycznie.

To jest moja filozofia, wynika z wieli, wielu godzin obserwacji i lektury. Nie są to jednak lata, więc jak się gdzies myle, to mnie prosze poprawcie, nie ma sensu brnąć :)

Serczenie pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, brennan_heart napisał:

Jak z tym ciągnieciem na smyczy, pies idzie przodem - zatrzymywać się?

Ja tak robiłam, ale zmieniłam system. Moja pani trener, również mająca flata, poradziła, żeby zwiększyć "karę" i nie tylko zatrzymać się, ale kazać psu wrócić do nogi. Tak teraz robię. Wygląda to trochę głupio, bo idziemy-pies napina smycz- staję i mówię wróć (odciągam go, jeśli trzeba), pies wraca do nogi-ruszamy dalej. Efekty sa, ale mało spektakularne. Przyjęłam na klatę informację, że postępy przyjdą z wiekiem i już.

4 godziny temu, brennan_heart napisał:

Jeszcze jedno pytanie do Ciebie, z tego co rozumiem masz psa (w sensie nie suke), czy mialas jakies problemy z jego dojrzewaniem? Tzn. kompletny brak uwagi? Pytam poniewaz licze sie z tym, ze moze sie tak zdarzyc. Sek w tym, ze chcialbym byc na to przygotowany. Zarowno psychicznie jak i logistycznie.

Mam 13 miesięcznego psa. Myślę, że dojrzewanie przeszedł w miarę łagodnie. Doświadczyłam pewnej samowoli decyzyjnej (nieposłuszeństwo, wybiórcza głuchota, oddalanie się). Kilka razy zdarzyło się, że mój łagodny osiołek odmówił oddania zabawki lub powrotu do domu w sposób dość nerwowy. Zaczął na mnie szczekać, skakać i podgryzać (raczej łapać za kurtkę lub ręce). Za pierwszym razem byłam tak zaskoczona, że nie wiedziałam, co robić. Potem już byłam przygotowana i skonsultowana ze specjalistą :) Pies był sprowadzony do pozycji leżeć i przytrzymany do momentu całkowitego uspokojenia, potem kilka komend (typu siad, waruj), potem noga i do domu. Pani trener powiedziała, żeby spacyfikować, przećwiczyć i ...nie żywić urazy ;) No i odłożyliśmy zabawę szarpakiem na spokojniejsze czasy.

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzieki za opis doświadczeń. 

Na dojrzewanie wciąż czekam, ale raczej nie spodziewam się jakichs wiekszych problemów. Piesek już nabiera pewności siebie, do mniejszych psów już podchodzi na kuckach zamiast "bezczynnie" leżeć. Tylko czekać, aż zacznie podnosić nogę :) Na spacerach tez ogolnie poprawa koncentracji, przypomnial sobie co to znaczy do nogi, przychodzi chetnie. Tutaj przyczyna braku efektow. bylo zapewne uzycie kielbasy, ktora albo nie byla jednak taka smaczna albo sie przejadla. Kupilem niedrogie przysmaki sklepowe i za jeden z nich pies zrobi wszystko, wiec dostaje je od czasu do czasu. Takze bardzo dziekuje za rade o aktrakcyjnosci nagrody i tym, ze kielbasa niezdrowa. 

Aktualnie pracujemy nad zostawaniem samemu w domu, ale jest dość ciężko. O wychodzeniu popoludniu nie ma mowy. Nie wazne czy na 10 minut czy na 10 godzin, bo w efekcie darcie japy. Zeby ulatwic mu poniedzialek, kiedy ruszymy do pracy, zrobilismy mu maly stresik czyli wyskoczylismy do brata na urodziny na 2h. Byl straszny dramat, darcie mordy + bramka do sypialni obalona. Jakis trojkat bermudzki się musial aktywowac bo akurat kamera sie przyciela na minute, i nie wiemy czy wypchnal ja bo probowal wyjsc (bo wskoczyl do sypialni), czy polozyl lapy i chcial cos wyciagnac zza bramki (moja bluze np.) i ja wyrwal (to jest rozporowe, zadna sztuka). Do tego cala masa sztuczek z wychodzeniem zgodnie z zaleceniami behawiorystki. No i tak przez 2tyg, podobno powinno sie poprawić. Nie ma sensu kolegi stresowac za mocno, wiec staramy sie to wszystko ulatwic feromonami. Niestety szly przeszlo tydzien, wiec dodam je dopiero dzisiaj. Zakladam, ze efekt jakis dadza dopiero po tych dwoch tygodniach, wiec jednoznacznie nie bede mogl ocenic ich dzialania.

Ponadto, nie zwracamy uwagi na psa w domu. Jest bardzo smiesznie musze przyznac, szczegolnie docenia sie radosc z posiadania psa, jak sie polozy w nogach. Mowimy wtedy do siebie "zobacz jaki fart mnie spotkal, pies mnie dotknal" ;p 

Ponadto zaobserwowalem, ze jak poranny spacer zrobimy krotszy niz 45 minut to pies jest pozniej spokojniejszy. Jak nam się "pójdzie" dalej troche, na 1.5 h z rana, to się kolega nie moze uspokoić. 

Generalnie co do leku to wg. behawiorystki - jest, ale nie jest tak zle. No i dzisiaj jest ladny efekt, przysmaki w tych tutkach po papierze, kong wersja 2017 czyli nowe nabicie + mrożenie. Calosc zagadek rozpracowywal przeszlo godzine. Pies jak na razie spi na kanapie (akurat tam nie wolno, ale jak nie widze to co moge zrobic :) ) w swojej typowej pozycji eksponujacej meska czesc. Wyglada to przekomicznie, musze przyznac. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
29 minut temu, brennan_heart napisał:

Pies jak na razie spi na kanapie (akurat tam nie wolno, ale jak nie widze to co moge zrobic :)

Możesz wyłożyć na kanapie szeleszczącą folię. Pies wskoczy, ale dźwięk przy każdym ruchu będzie na tyle nieprzyjemny, że sam zrezygnuje z korzystania z kanapy :) Przynajmniej jest taka nadzieja ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

pocieszę Cię: masz normalnego szczeniaczka aktywnej rasy;)

co do zostawania w domu/odpoczywania po jedzeniu czy w ogóle odpoczywania w domu: poczytaj o klatce kennelowej. a druga rzecz jest taka: ile godzin dziennie musiałby zostawać sam licząc czas na "pracę" i Twoje wyjścia "towarzyskie"? no bo wiesz, jeśli zostaje z powodu pracy na 10 godzin dziennie to tak kiepsko, żeby potem jeszcze siedział 2-3 godziny sam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zarka, dzięki bede kombinował ;] Teraz w trakcie wycofywania sie z tego leku to jestem sklonny poswiecic te kanape jesli ma mu to pomoc. Na naszych oczach tego robi, zajmuje "swoje" miejsce na legowisku. Szeleszczace go kreci, nie wiem czy by nie zjadl, ale jak sie ogarnie to sprobuje. Najwyzej zacznie wchodzic  "do kanapy" , a nie "na kanape", tak jak wczoraj. 

Docenia sie posiadanie kamer, jak mozna zobaczyc reakcje dziewczyny kiedy go szuka po domu i znajduje w kufrze kanapowym :D

 

Beatrx, dzieki, cool :) 

Orientowalem sie, ale wyszlo mi ze klatka to ostatecznosc. Jej rozmiary mnie przerazaja, piesek wazy 26 kg a ma 6.5 miecha takze obstawiam, ze jeszcze "troszke" urosnie. Wiem, ze sie trafiaja mniejsze i wieksze i Gordony, ale najwiekszy jakiego widzialem byl na prawde imponujacych rozmiarow. Ale nawet nie chodzi o to, ze nie mam miejsca w domu tylko o fakt, ze nie bede mogl z nia nigdzie i tak jechac. Przeciez nie rozloze u rodziny takiego kamlota, a nawet pokoje hotelowe w ktorych dotychasz bylem by srednio ja pomiescily. Najwyzej centralnie w przejsciu. Podobna historia w sumie jest w domu. Nie przy kaloryferze, nie przy oknie, nie w sloncu, nie w przejsciu, nie na niemarmurowej podlodze w pokoju bez zlotych klamek .. Z tego co rozumiem, to klatka ma pomoc psu w wyciszaniu się i ogarnieciu stresu, czyli jest srodkiem, a nie celem. Wobec tego mozliwe powinno być nauczenie psa podobnych rzeczy, dlatego najpierw chcemy sprobowac tradycyjnie. 

Co do zostawania to jakby wytrzymal sam:

PN-PT: 5-6 godzin

W weekend: raz w tygodniu 2-3 godziny to tak towarzysko "bez psa", w pracy ciezko zebrac mysli. a tak to moze jakies zakupy czy cos w ten desen. 

W weekend, raz na miesiacdwa miesiace od ostatniego spaceru do 2-3 w nocy to byloby cool. Moglbym pojsc na urodziny albo cos takiego. To bym byl chyba zadowolony. Rzadko raczej spedzam czas poza domem (w sensie towarzyskim). 

W ogolnosci dla mnie najistotniejsze by potrafil sobie poradzic z tym niezaleznie od czasu i pory. Nie mowie by go forsowac i kazac spedzac po 12h dziennie w samotnosci, ale jezeli wydarzy sie sytuacja losowa, ze bede musial wyjsc w srodku nocy i wrocic 12 godzin pozniej, to na pewno ostatnie czego mi potrzeba to dodatkowy stres zwiazany z ujadaniem psa w domu. 

W kazdym razie, caly pozostaly czas praktycznie poswiecamy psu i wszystkim co sie z nim wiaze, wiec ja bym raczej wyrzutow sumienia nie mial by go tak zostawiac (jak tam w tygodniowym schemacie jak powyzej)  ;) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

nie no tak jest okej, a nawet bardzo dobrze:)

klatka to ma być dla psa azyl, takie jego bezpieczne miejsce, w którym może spokojnie odpocząć, rozluźnić się. bez stresu, że ojejkujejkujejku zostałem porzuconym biednym psem czy bez demolki, bo pies nabuzowany, nie może się wyciszyć to i musi rozwalać wszystko, co pod zęby wpadnie.

my żyjemy bez klatki, więc owszem, da się bez niej obejść. tylko nie wiem czy czasem nie mielibyście łatwiej i szybciej z klatką. a na wyjazdach to akurat klatka jest bardzo dużym plusem;)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hej,

czy zgłosiłes sie z tymi problemami do hodowcy?

poza tym wydaje mi sie, ze mimo ze bardzo sie starasz, twoj pies nie otrzymuje zajecia odpowiedniego dla rasy. piszesz, ze pojedziesz 600 km na przygotowanie do prob polowych:)) ale to nic nie da jezeli pies zamiast codziennie bywac w polu jest uczony wachac miete:))

jak wyglada wasz poranny spacer?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

Dzięki, Beatrx :) .

Cześć, a_niusia. Zgłaszałem sie na początku z zostawaniem samemu, ale jakoś z mojego punktu widzenia nie zaiskrzyło i rady były dla mnie małozrozumiałe, nie wiem ciezko opisac "na papierze". Poza tym cięzko się dodzwonic :P Zeby bylo jasne - nie mogę na hodowcę powiedzieć złego słowa, wręcz przeciwnie, mam zdrowego, wesolego i super zsocjalizowanego szczeniaka. Kosultowalem sie w kwestiach zdrowotnych jak byly problemy i tutaj tez daje ocene 14/14. Bardzo duzo pomocy otrzymalem, a w kwestii wychowania .. Jestem typem osoby, ktora uwaza ze nie ma zlotych srodkow. Kazdy problem to indywidualna kwestia, jedyne co moge zrobić to namowic kogos by podzielil sie doswiadczeniem i wykorzystac wlasne atuty by pieska obserwowac, przemyslec sytuacje i jakos ulozyc w spojna calosc po czym wdrozyc i ocenic efekt dzialan. 

Z jednymi osobami sie rozmawia prosciej, z drugimi trudniej. Mnie zapytasz, opowiem Ci wszystko, na kartce spisze i bede wydzwanial wypytac jak idzie. Spytasz kogos innego, to co odburknie i nigdy nie wroci do tematu. 

Co do tego wyjazdu, nie chciałem zabrzmieć snobistycznie, ale jestem tu newbie i chciałem byc brany na poważnie, bo tak traktuje swoje obowiazki zwiazane z wychowaniem psa. Zanim sie zarejestrowalem przeczytalem dziesiatki postow, gdzie ludzie w odpowiedzi na swoje problemy dostaja O Pe eR  w stylu po co Ci ten pies, to bylo lekkomyslne i wiele innych przytykow, ktore ani nie pomoga pzrewodnikowi, a sytuacji psa nie poprawia absolutnie. Moze za pare lat to zrozumiem. Jedziemy, bo niby czemu mamy nie jechac. Fajne urozmaicenie codziennosci. Ludzie mnie pytaja, czy mam zamiar wystawiac psa ( <emotikonka od haha> ). Moja odpowiedz jest taka, ze jak bedzie wygladal wybitnie i mi tak znawcy doradza, to czemu nie. Jesli sie psu bedzie cos takiego podobalo i bedzie z tego fun, to dla mnie lepiej bo zawsze miec warto jakis cel typu np. zawody. Do prób podchodze podobnie, nie mam cisnien na wyniki ani na dyplomy. Wazne by byl fun, w koncu to wspolna zabawa z moim ziomkiem ! 

Dziekuje, za slowa o staraniach. Widze, ze jestes hodowca, ale slowa kazdego zaangazowanego psiarza znaczylyby dla mnie rownie wiele :) 

chcialbym przytoczyc swoje slowa z pierwszego posta:

Quote

Chciałbym uzyskać nieco informacji oraz od osób z doświadczeniem z Gordonkami, gdyż jest to mój pierwszy seter i zdaje się być bardziej wymagający od innych psów. Jak ja mam go kurka zmeczyc? I nie mowie fizycznie, ale umyslowo. Co polecacie? Jak go zachecic do pracy ? Widzicie jak wyglada jego zycie, staram sie jak moge i przeznaczam prajktycznie caly czas dla niego.

(...)

Z gory dzieki za cierpliwosc w czytaniu i z dolu za rady!

Jestem otwary na krytyke, cos co chce uzyskac to przyjaciel na dobre i na zle.

Innymi slowami Ty ujelas moje obawy, ze faktycznie nasze zajecia moga byc malo interesujace.

Nasze spacery nie sa szczegolnie urozmaicone pod katem aktywnosci, w znaczeniu wykonywanych czynnosci. 45min -1.5 h idziemy przed siebie jedna z 6 tras. W zaleznosci od pogody 75-90% trasy jest parkach, czyli wiecej natury, a pozostala czesc osiedle / miasto. Bawimy sie kijami, uczymy posluszenstwa, oduczamy ciagniecia na smyczy, wchodzimy na gorki, skaczemy po roznych rzeczach, czasami idziemy na wybieg porzucac kija albo zabawke i pouczyc sie powrotu. Wszystko jednak na smyczy. spotykamy pieski, ale raczej unikamy, bo sie mlody kladzie a czasami moze byc tak, ze w godzine przejdziemy 100 metrow. Troche pieszczot, ale zero pola. Trasy urozmaicam, by pies sie hmm nie nudzil, ani nie nauczyl ich na pamiec.

Chociaz ostatnio mnie zaskoczyl, bo pilnuje by siadal kolo mnie przy przejsciu przez ulice i ruszal na chodz. Akurat jak nic nie jechalo chcialem przejsc szybko - zatrzymalem sie na naciagnietej smyczy bo pies siedzial i czekal na chodz ... :) 

Po pierwsze nigdzie blisko nie ma takiego terenu jak pole czy bezpieczna laka, trzeba by jechac. Z tym nie ma problemu bo to jakies 15-20 minut autem przy korzystnych warunkach drogowych, ktore sa niestety dopiero popoludniu, co mi by o wiele bardziej pasowalo w kontekscie czasu. 

Po drugie, boje sie ze mi zwieje ten pies i bedzie wtedy "super". Uprzedzam odpowiedz na pytanie, czy cwiczymy przywolanie. Tak cwiczymy, pies wraca w ja wiem, 95% przypadkow z daleka. Pare pierwszych razy usiadzie przede mna, pare razy zrobi do nogi, potem juz dobiega do mnie i nie siada a interesje sie czym blisko, ale generalnie wraca zawsze. Z bliska (do 2 m) na do mnie nie podchodzi prawie nigdy. 

Pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to masz odpowiedź: gordon się takim spacerem nie zmęczy, nie ma cienia szansy na to!  A ponieważ nie spełniasz jego potrzeb,  to on jest przepełniony frustracja. Odezwij się do mnie na pw jeśli chcesz! 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sorry za posta pod postem, mala aktualizacja:

W ubieglym tygodniu pierwszy raz bylismy na lace, trawe mialem do brody. Pies jak koza skakal w tej trawie i nie mial wiekszych problemow z poruszaniem sie, super! Bylismy na 20 metrowej lince, ale zdecydowalem sie ja odpiac ze wzgledu na poziom zarosniecia. Tymbardziej, ze pies wracal na gwizdek za kazdym razem, musialem sie tym nacieszyc. 

W kazdym razie, mialem nadzieje, ze z jakiegos magicznego powodu przysadka mozgowa wysle sygnal "zrob stojke", ale niestety ;) Nawet poloznie sie 1.5 metra od kuropatw nie bardzo dalo koledze do myslenia!! :) Aczkolwiek bylo widac spory entuzjam, jak ptaki odlecialy, bo pieseł wystrzelil w ich strone, no i pod gordonowy ogon lepiej bylo wtedy nie podchodzic bo skonczyloby sie to siniakami. 

Zakladam tez, ze wraz z liczba lapanych tropow spadnie tez jakosc powrotu na gwizdek, wiec pracujemy nad tym ostro, pomimo upalow. 

W domu sytuacja coraz lepiej, na czas pracy pies sobie radzi calkiem niezle pomimo, ze zjadl mi panel sterowania od kina domowego. Dlugo by to opisac, ale przegryzl akurat kabel ktory ma w srodku 8 zyl + jeden taki gruby, ze jak sie z niego zdjelo izolacje to bylo zyl kolejnych 7. Ktokolwiek kiedys lutowal takie cieniutkie przewody w tak grubej wiazce, pewnie domysla sie co za slow uzywalem pod nosem ...

Teraz czekamy na regress, ktory ma rzekomo nastapic pod koniec tego tygodnia. 

Przy okazji polecam takie dlugie gryzaki wolowe MACED 75 cm na samotne zostawanie w domu (stosuje je np. po dlugim weekendzie, kiedy bylismy wiecej w domu niz w tygodniu). U mnie w zoologicznym sa za 10 zl. Jeden co prawda starcza na 2-3 godziny ostrego gryzienia i zostaje "cwiartka" na jutro, ale pies caly czas samotnosci jest spokojny wtedy. Do czasu wprowadzanie wlasnego pasztetu z kurczaka, wygrywalo to nawet z kongiem. Tak czy siak, caly dzien pies byl spokojny i tylko raz wszedl do kuchni. Chyba tylko w ramach "podbicia karty".

Pojawil sie "maly" problem, mianowicie piesek ma nowa "zabawe". Jak idziemy bez smyczy to wybiega na 20-30 m do przodu, odwraca, staje, patrzy prosto w oczy i wtedy gaz do dechy. Biegnie prosto na nas i wskakuje "z bara". Ja waze 90 kg wiec niespelna 30 kg pies wpadajacy we mnie to niewielki problem, ale moja dziewczyna wazy znacznie mniej i o nia sie troche obawiam. Spotkaliscie sie kiedys z taka "zabawa"? Oczywiscie jest tylko tak na czwartym (pozno wieczornym spacerze) tzw. spacerze dzikosci. Na pozostalych spacerach, jak to sie mawia to "dusza nie pies".

p.s. uzywamy foresto i wrocilismy bez kleszczy, chociaz Pan ze wsi az na nas poczekal kilka minut by spytac czy sie kleszczy nie boimy. Ja sie osobiscie boje, nigdy nie mialem i nie chcialbym sobie popsuc statystyk. Psa nie pytal, wiec zostalo ze pies sie tez nie boi, chociaz nie wiadomo! :)


Pozdrawiam!

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak ćwiczysz powrót na gwizdek?

Mój czasami dostaje tzw głupawki - biega jak oszalały dookoła, aż do wyczerpania zalegających pokładów energii :) Skoku z rozbiegu nie mamy w repertuarze. Na szczęście...

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiesz co tracicie :D

Powrót na gwizdek - zaczalem od nauki do nogi (bez gwizdka). Jak pies to potrafil to (9-10 tygodni) to mowilem mu do nogi i dwa krotkie gwizdy. Z czasem na dwa krotkie gwizdy juz przychodzil do nogi. Nastepnie z dalej i dalej. Potem byl czas, ze pies w ogole przestal reagowac na gwizdek (4-5 miesiecy) tak samo jak na do nogi, ale w miedzy czasie uczylem go "do mnie". Jak umial do mnie to wrocilem do gwizdka, na wieczor dajac mu jesc dzielilem porcje na 3 czesci i wsypywalem do miski obok, ktora stawialem na szafce. Pierwsza jakby najmniejsza czesc wsypywalem do jego miski i stawalem przed psem z gwizdkiem w ustach. Jako, ze byl juz nauczony, ze nie dostanie jesc dopoki nie bedzie siedzial i patrzyl mi w oczy, a jesc moze dopiero jak miska dotknie ziemi, to tak siedzial i czekal. Wtedy ja dmuch w gwizdek (krotko, pojedynczo) i miska na ziemi. PIes jadl ja druga miske do reki, z gwizdkiem w ustach. Pies zjadl widzial, ze mam jeszcze i czesc druga (wieksza niz pierwsza) do reki, dmuch w gwizdek i dosypowalem. Pies zjadl, usiadl, spojrzal w oczy, ja w gwizdek i wsypywalem reszte. Tak sobie przypomnial co to gwizdek i ze jest spoko. W miedzy czasie od nowa pracowalem nad do nogi. Kiedys to uwielbial, teraz wyraznie nie lubi tej komendy tak samo jak lezec (chetniej robi na gest niz na slowo, chociaz gestu nauczylem go nie tak dawno przy okazji nauki zmiany pozycji siad/lezec/stoj w miejscu). 

Nastepnie na spacerach, kilka razy cwiczylem do mnie, jak dobrze mu szlo to dawalem dwa szybkie w gwizdek i pies do mnie podbiegal (jednak juz nie do nogi, ale tak jak na do mnie) i wtedy eksplozja smaczkow. W ogolnosci do mnie na gwizdek samo troche wyszlo, ale zostaiwlem to bo wazne ze po pierwsze wraca, a po dugie zalowalem ze nie nauczylem go na 2 gwizdniecia do mnie tylko do nogi. 

Teraz, jak juz umie to lepiej to robie z nim to samo, najpierw kilka razy do mnie, sprawdzam czy to ten poziom koncentracji by nie palic komend :) jesli jest git to jazda z gwizdkiem. Ode mnie pies dalej niz na 20-30 metrow nie odchodzi jeszcze wiec daje mu odejsc tak by poczul sie troche mniej pewnie i wtedy go wolam na gwizdek. Jak nie zareaguje to wolam po imieniu i wtedy gwizdek (na imie patrzy w oczy, zawsze sie zatrzyma i obejrzy jak jest daleko). Wtedy na ogol przybiega, zalezy od stopnia rozproszenia (jak jestsmy sami jak np. na lace to 100% ale przy innych psach to sie nie licze :D), a jak nie to conajmniej na mnie patrzy. Wtedy sie poprostu odwracam i odchodze lub odbiegam w druga strone, to on do mnie leci, ja krzycze do mnie, nagrazdam, daje mu odejsc, dmucham w gwizdek i wtedy juz zawsze przybiega. Jak idzie dobrze to zaczynam sie chowac. Jak wspominalem wczesniej, pies jeszcze nie potrafi mnie wywachac , wiec jak mnie nie widzi to troche sie stresuje i jest duzy fun (+ulga :) ) jak uda mu sie mnie znalezc ostatecznie.

dodatkowo wykorzystuje momenty jak pies jest daleko i sie sam zatrzyma i patrzy na mnie, te sytuacje na zmiane daje do mnie i gwizdek - wtedy wraca zawsze niezaleznie od rozporszen.

Pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja wprowadziłam gwizdanie (takie ludzkie) jako sygnał powrotu, kiedy pies jest dalej, lub zniknął mi z oczu. Ale tak sobie myślę, że zamienię na gwizdek, bo jednak dźwięk jest silniejszy i dalej słychać. Zamówię gwizdek i spróbujemy.

My jedzenie mamy już "zajęte" na naukę części ciała i badanie podobne jak u weta. Przed pozwoleniem na kolację "badamy" uszy, łapy i brzuch ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

To looknij ten z firmy BILLIK, plastikowo drewniany. Nam polecono go w hodowli i nie sa wcale takie drogie. Spotkanie z zebami szczeniaka przezyl, a jak by sie popsul to kazdy niby brzmi tak samo. I ja tez go polecam, jest ogolnie slyszalny i ma zasieg do 1km czy iles.

Z jedzeniem kumam, ale jak wprowadzisz dobrze ten gwizdek to nie bedziesz sie pewnie musiala uciekac do tej mojej metody. Mnie przerosla liczba rzeczy, ktore trzeba na raz z psem cwiczyc i zaniedbalem go (gwizdek).

Co do przegladu, ciekawostka - mi pies nie dawaj sie w ogole ogladac dopoki nie dostal zapalenia ucha. Uciekal po calym domu jak chcialem mu wkroplic cudo do czyszczenia uszu. Jak dostal zapalenie to juz nie walczy, wszystko daje sobie spokojnie wkroplic i wyczyscic.

Pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć! Wielokrotnie jak czytałem tutaj wątki, to były ciekawe, ale nie miały kontynuacji, odświezam więc temat - chociaż sobie postów nabije! :) 

Niebawem mina 3 miesiace od kiedy zalozylem temat, pies skonczy 9mc, wiele sie u nas zmienilo. Do rzeczy!

Przezylismy miedzy innymi zapalenie zoladka po antiprazolu, w konsekwencji zrobilem psu caly zestaw badan zoladkowych, w tym TLI. Wczesniej pojawialy sie zarzuty, ze pies jest zbyt chudy przy wadze 28 kg (wzrorzec rasy mowi o doroslym psie cos tam troche ponad 30kg, takze rosnie nam bydlaczek :) ) wiec wraz z tymi problemami gastrycznymi, slaba kupa itd diagnozowano go w kierunku niewydolnosci trzustki. Badania wykazaly cos odwrotnego, chyba opisali to zapaleniem bo byla ona nadaaktywna. Odpowiednia nomenklature prosze dopasowac samemu. No i zaczelismy myslec, co mzoe byc nie tak. Sila rzeczy wprowadzilem karme HILLS lekko strawna, sklad tej karmy jest przerazajacy w porownaniu do poprzedniej, ale kupka sie poprawila wiec postanowilem zostac na "dugi" worek a potem zbadac TLI ponownie i iewentualnie wrocic do Orijena. Tu ciekawostka, "spalanie" na tej karmie jest jakby do terenowki zamotnowac gaz a potem porownac je (spalanie) z wynikiem na benzynie. W terenie. Odkrylismy, ze nienaturalne jest ze pies je jak Songo z Dragon Balla, tu mozna zobaczyc o co chodzi:

https://www.youtube.com/watch?v=e28mWluZmUE

Podejrzewam, ze takie tempo i konsekwentny brak gryzienia rowniez nie byl bez znaczenia dla pracy trzustki.zaczelismy wiec dzielic caly przydzial posilku na klika mniejszych czesci i dosypywalismy kiedy miska byla pusta. Jednoczesnie pilnowalismy, aby w czasie dosypywania pies siedzial spokojnie. Dzisiaj porjce je nawet do 10 minut, spokojnie gryzac kazdy kes. 

Z obserwacji nagran z kamer, moge powiedziec ze problemy zoladkowe oraz takie nakrecanie sie na jedzenie mialy duzy wplyw na to jak pies zachowuje sie pod nasza nieobecnosc. Praktycznie rownoczesnie z nauka jedzenia, wyeleminowalem przysmaki zawiniete w rolki po papierze toaletowegym i szmatki, zastepujac je gryzakami ze skóry bawoła firmy maced (takie dlugie po 70 cm). Teraz jak pies sie nudzi to poprostu sobie je gryzie, a nie walczy o zyciu probujac rozerwac szmatke by dostac sie do smaczka. Te gryzaki rozkladam trzy jako ,ze pies urzeduje na jakichs 30 m2 (pozostale pomieszcenia niedostepne). Kazdy tam gdzie na ogol szukal atrakcji. W zalezonosci od tygodnia schodzi najczesciej caly jeden. 2 pozostale daje dalej i dokladam nowy itd. Nie liczylem ile mnie to kosztuje, wole nie wiedziec, Do tego kong z kuskusem (bo sie szybko gotuje). I pies na statystykach wypada calkiem niezle, wlacznie z pochwala od sasiadki. Chcialbym dodac, ze to nie jest zloty srodek, ze robilismy tez tak, ze dawlismy psu konga i wracalismy nim go zjadl i multum innych cwiczen. Jednak dopiero przyniosly wyrazny efekt, gdy zniknal czynnik opisany wyzej. Dodatkowo wyeleminowalem wszystkie rzeczy (wlacznie z przykreceniem mebli do sciany gdzie dobieral sie do kabli), ktore prowokowaly do dymu na chacie - pomimo spiec z dziewczyna, ze sie nie nauczy w tak sterylnych warunkach ze ma czegos nie robic. Ja wychodze z zalozenia, ze czlowiek sie uczy na bledach, a pies na bezbledonosci, a potem powiela schemat a odstepstwa od niego sa nienaturalne. 

BTW Gryzaki ani Kong, sa niedostepne podczas naszej obecnosci.

W dodatku, zdarza sie nam nawet czasem  psa zostawic popoludniu i tez jest niezle, a raz to bylem na 2 godziny na urodzinach wieczorem i tez dal rade. Naturalnie, zostawanie samemu jest dalekie od idealu, ale jak na chwile obecna obylo sie bez klatki i moge spokojnie, bez stresu, chodzic do pracy, czyli poziom "0" osiagniety! 

Spacery i ciagniecie na smyczy z kazdym dniem slabnie , zdarzaja sie dni, ze chodzimy w obrozy zamiast easy walkow. Podzielilismy je ogolnie na 2 czesci, dziewczyna chodzi na normalnej smyczy i stara sie uczyc chodzenia przy nodze jako ze pies popoludniu, po pracy jest bardzo spokojny, a ja pozostale spacery robie z nim na 5 metrowej gumowej smyczy. Latwo jest nia regulowac "luz" zamykajac i otwierajac dlon. Ostatnie RTG wykazalo, ze pies jest w stawach zdrowy przy tym trybie ruchu, a danie wiecej swobody na dluszej smyczy ograniczylo skakanie na nas podczas spaceru tym samym eliminujac pewien problem z poprzedniego RTG z lokciem. Jedyny problem z ciagnieciem to gdy idziemy nad morze. Jakby ktos kiedys zobaczyl jak goscia co go gordon wciaga na plaze, a on mowi do niego "pies wariat, pies wariat" to bede ja. 

10 razy piesel podniosl noge ( jestem facetem to licze :) ) , w dalszym ciagu reaguje lezeniem na widok innych psow. Zostal po raz pierwszy w hotelu, gdize poczatkowo byl bardzo nahalny ale potem super sie bawil i zarowno on jak i my dostalismy same pochwaly w temacie wychowania i socjalizacji pieska. Spal tam gdzie popadnie, wiec tutaj troche brak klatki wyszedl moze na plus. W domu tez spi gdzie mu sie chce.

Na lace reaguje super na kazde odwolanie(nie mylic z przywolaniem :) ) i na gwizdek przychodzi w 100%. Zdarzylo sie, ze gdy go odpialem z auta polecial za ptakami. Zanim dobylem gwizdka pies juz byl dobre 40-50 metrow ode mnie i mimo tego amoku zawrocil od razu do mnie zaraz po gwizdkowym przywolaniu. Nigdy ne bylem z niego bardziej dumny. Na "FE" wyrzuca z mordy nawet najlepszy kij, nierzadko jedzenie ktore porzuca ptaki, troche wiec nam brakuje do idealu ale jest juz tez niezle. 

Czesanie, oczy, uszy, pryszcze na brodzie daje sobie robic, zakraplac, czyscic bezproblemowo. Niebawem zabieram sie za nozyczki, bo okrywa juz rosnie coraz dlusza rosnie wiec na poczatek uszko i lapki mozna podciac :) 

Do kuchni mu nie wolno wchodzic, wiec jak idzie do niej za mna to staje w progu - pole silowe :) Dokladnie o takiego psa walczylem.!

I ostatni raz wkurzylem sie na niego jakies 2-3 tygodnie temu. 

Teraz zaczelismy zabawe w przygotowania do prob polowych, zobaczymy co z tego wyjdzie. Na pierwszy ogien wszedl aport, ale pies wciaz niechetnie chce trzymac moje przedramie w mordzie. Przy okazji, ktos przyuczal do psa do strzalu na hukowcu? Moze mozecie jakis polecic? I gdzie mozna z tego walnac by mnie nie zgarneli. 

 

 

Na koniec co nam nie gra to wlasciwie tylko kradzieze zarcia ze stolu i to, ze slucha mnie w 100% a dziewczyny w 30% (jak jestem w domu, jak sa sami to jest grzeczny). Ona na szcescie to rozumie i rozpycha sie lokciami, a ja ja popieram za kazdym wydanym 'rozkazem'. Aczkolwiek czesto sie nie wtracam i daje im ten boj stoczyc tylko we dwoje.

Pozdrawiam cieplo wszystkich borykajacych sie z problemami dojrzewania swojego szczeniaka! Za jakis czas sie odezwe, dam znac jak nam idzie :) 

 

EDIT: a i pies podniosl baterie w kuchni, tym samym zalewajac sasiadow. Na szczescie kamery uratowaly mnie od wielkich szkod bo od razu ruszylem z pracy opanowac sytuacje, wiec powaznie polecam sobie zainstalowac ;) 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×