Jump to content
Dogomania

MORIS ma Dom..- jeden z trójki dzikich psów poznaje życie u boku człowieka.


Recommended Posts

  • 1 month later...
  • Replies 961
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

No to pierwsza się dowiesz...hihi.... od siebie dodam,że każde Moriskowe słówko jest prawdziwe.....Morisek zostaje z nami na zawsze.

Aniu,miałaś prawo napisać to co widziałaś na własne oczy a nie coś tam zasłyszane,nawet gdy być może nie każdemu się to podoba.Każdy ma dzięki temu możliwość wyboru, czy chce nadal umieszczać psy w ta

Może i lepiej niż było pod krzaczkiem,   Moris od trzech dni w końcu przełamał barierę i chyba stwierdził,że dwa inne pokoje w domu też mogą być i nie tylko jego posłanko

Posted Images

Dziewczyny, wybaczcie, ale MUSZĘ BO SIĘ UDUSZĘ! :))

4 godziny temu, Tyś(ka) napisał:

A potem ostatni byłam na konsultacji behawioralnej u...
IMG_20181030_134240.jpg.ffc429dffc36cb4777528999244e12fc.jpgIMG_20181030_134243.jpg.5f5788531f45f2cac83c73688b1fa8fb.jpg

IMG_20181030_134255.jpg.fe3b446e5bdf602a61ebeabf6ed2e76f.jpgIMG_20181030_142155.jpg.384962d751d24a1b8f70b76f2d5cffa4.jpg

45001847_2193507394253793_2789252388811177984_n.thumb.jpg.8292789718a5b3bab75154dd000cad1a.jpg

Czy Wam ta drobizna kogoś nie przypomina? :)
Jak to nieszczęście (nieszczęście - bo obcy człowiek przyszedł) zobaczyłam, trzęsące się i skulone, a potem spojrzałam w oczy to miałam pewność, że te geny to ja gdzieś już znam. Po dwugodzinnej obserwacji suczki, historii znalezienia, przyglądania się jej zachowaniom i opowiadaniom właścicieli jestem niemal pewna, że to córka Moriska, wówczas Rudego. Zachowania Lucy typowo po-dzikunowe, a ona ma taka samą taktyke przetrwania jak Morisek.  I chód, i spojrzenie, i mądrość wypisaną na pysiu, i delikatność, i zamiłowanie do wycieczek... WSZYSTKO to Moris (tylko ciut drobniejsze). Jakby pies zrobiony przez kalkę! Sunia młoda, właściciele już zmęczeni ją dzikością (mimo że mają ją od około 3msc życia), ale gotowi pracować. Powiedziałam wlaścicielom, że MUSZĘ zrobić zdjęcia, bo nigdy nie doznałam szoku na widok TYLU podobieństw.

Wzroku nie uchwyciłam (tak jak długo nie mogłam uchwycić spojrzenie Rudego), ale byście padły jak je zobaczyły :)


Ciepłe pozdrowienia dla Moriska i jego Rodziny! :)

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Tyś(ka) napisał:

Dziewczyny, wybaczcie, ale MUSZĘ BO SIĘ UDUSZĘ! :))

Wzroku nie uchwyciłam (tak jak długo nie mogłam uchwycić spojrzenie Rudego), ale byście padły jak je zobaczyły :)


Ciepłe pozdrowienia dla Moriska i jego Rodziny! :)

Myslalam,ze to Moris.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Tyś(ka) napisał:

Dziewczyny, wybaczcie, ale MUSZĘ BO SIĘ UDUSZĘ! :))

Wzroku nie uchwyciłam (tak jak długo nie mogłam uchwycić spojrzenie Rudego), ale byście padły jak je zobaczyły :)

Ciepłe pozdrowienia dla Moriska i jego Rodziny! :)

Wyobrażam sobie co czułaś widząc córeczkę Moriskową :)    946267625_serce8.gif.c2f2c58aa220890f9104cdf82d971072.gif

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
  • 2 weeks later...
Dnia 30.10.2018 o 18:15, Tyś(ka) napisał:

Dziewczyny, wybaczcie, ale MUSZĘ BO SIĘ UDUSZĘ! :))

Wzroku nie uchwyciłam (tak jak długo nie mogłam uchwycić spojrzenie Rudego), ale byście padły jak je zobaczyły :)


Ciepłe pozdrowienia dla Moriska i jego Rodziny! :)

Tysiu, wypisz wymaluj Morisonek, i to spojrzenie....podobieństwo ogromne. Przez tyle lat z pewnością Rudy potomstwo tam zostawił.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Morisek pozdrawia Kochane Ciocie.

Msygnatura.jpg

 

Grzybiarz...

grzybiarz.jpg

 

Nie wiem kiedy ten czas znajdę na dogo...ehh

Króciutko dziś tylko powiem ,że w październiku  Moriska odwiedziła Ciocia  z dogo ,która przyjechała do nas z daleka.

Ogarnę filmy, zdjęcia i zdamy relację.

A przez dwie inne Ciocie w wakacje został obdarowany prezentami....Umie skradać serca ten nasz Morisonek.

Ale jest grzeczny (odpukać...tfu,tfu ) , zasłużył.

  • Like 6
  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites
  • 5 weeks later...

Witajcie Kochani! Działo się u nas dużo ostatnio,ale wracam powoli do "żywych" .Troszkę dziś o Morisku  napiszę,wstawię filmiki.

Latem Morisek otrzymał od Cioci Margo3011 pieniążki na przysmaki i kupiliśmy uszka,które uwielbia.
Ciocia Ona03 przysłała jesienią przysmaki Moriskowi, piękną obróżkę z diodami świecące wieczorem! i dostał osobiste sadzonki kwiatków do ogródka.Posadziliśmy, zobaczymy czy wiosną podlewać nie będzie zapominał....hehe.

Dziękujemy pięknie!

Jesienią było nam bardzo miło gościć u nas Ciocię MikAga.
Dziękujemy Agusiu za te przemiłe kilka dni wspólnie spędzone!

Morisek równo z kolegami przywitał Agusię szczekaniem w domu,dawał się głaskać,z chęcią brał przysmaki,a gdy się kończyły wolał schodzić na dół na swoją kanapę jeśli drzwi miał otwarte, albo siedział gdzieś na posłanku obok.
Na pierwszym spacerku,gdy przekazałam smycz Agusi,czuł się niepewnie,chciał być bliżej mnie,oglądał się czy chociaż jestem,ale Ciocia znalazła sposób by Moriska zachęcić i wspólne bieganie mu się spodobało.Później było coraz lepiej.
Wiecie jaka Agusia była dumna mogąc spacerować z Moriskiem?!,..cieszyła się jak dziecko,że sama Moriskową smycz prowadzi..hehe. Fajnie spędziliśmy czas.
Agusia na koniec pobytu stwierdziła,że oglądając filmiki wyobrażała,że Morisek jest już normalnym pieskiem jak wszystkie domowe,ale przebywając te kilka dni wie już, że taki nie jest. I raczej nie będzie.


Morisek ogólnie nie boi się człowieka,ale ma w sobie nieufność,a przy kilku osobach włącza mu się zwiększona czujność. Poza obwąchaniem i sprawdzeniem czy mają smaczki nie szuka bliższego kontaktu.Tylko mnie uznaje i czuje się swobodnie w mojej obecności,chociaż również zdarzają się jeszcze sytuacje ,że umie się wycofać jak gwałtowne ruchy przy nim zrobię.Dwa lata zaraz minie jak jest u mnie i ciągle delikatnie muszę się obchodzić,spokojnie mówić.Nawet mąż,który wcześniej dużo czasu  nim spędzał na oswajaniu,spacerach, po dłuższej nieobecności jak przyjechał do domu,to był mu prawie jak obcy i na działce gdzie Moris miał większą przestrzeń na uniki nie mógł zapiąć smyczy. Taki jest mój kochany Morisonek. Ale nigdzie się nie wybiera, w główce raczej nie ma ucieczek, a teraz jak chłodno, to siku i migiem do domku. W domu,  po tym powrocie z Ustronia nastąpił  ogromny przełom i Morisek zachowuje się super w całym domu już dawno.Lubi miętolić pluszaki i oczy im wyjmować,innymi  zabawkami nie jest zainteresowany. Z Amikiem kumpluje się ,ustępuje jemu, a nad Tinulkiem trochę zaczął się wywyższać,czuje ,że staruszek jest słabszy,ale nie wchodzą sobie w drogę.

Filmiki ze spacerków z Agusią....duużo będzie (pierwszy ich spacer gdzieś w środku, nie posortowałam)

 

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

 

Wiecie,że Morisek jest łasuchem na moje ciasteczka .Zmałpował od Amiczka jak  trzeba prosić przy stole.Jakoś pod koniec lata zaczął prosić. Kładzie delikatnie główkę na nodze,lekko poprawia/dotyka tak żebym słyszała, że on ją położył.Moris odważył się któregoś wieczoru również  Agusię  tak poprosić i w końcu udało mi się to nagrać.
Zawsze mnie rozczula ta jego prośba.

 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

                        Calutenka druzynke sciskamy pozdrawiamy goraco i Mikolajkowo

Podobny obraz
  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

Pewnego jesiennego wieczoru (a właściwie już nocy,bo po 23) będąc na działce psiaki smacznie sobie spały,ja czytałam,gdy nagle Moris się zerwał z ogromnym szczekaniem do drzwi wejściowych.Nie widziałam takiego Morisa wcześniej.Zaraz dołączył Amik,Tinulek głuchy,ale podskoki psów obudziły i też zaczął szczekać.Szczekanie przeraźliwe, wiedziałam ,że coś się dzieje na zewnątrz.Wyjrzałam przez okna,ciemno i cicho na podwórku,poszłam na górę na balkon,droga oświetlona,ale nic i nikogo nie widać...moje psy szczekają,sąsiadki psy szczekają cały czas.Pomyślałam,że może jakiś pijany upadł przy naszym ogrodzeniu.Dobre 20 minut wszystkie psy ujadały.
Na drugi dzień rano dzwoni sąsiadka i mówi,że mieliśmy gości...pierwsza moja myśl,że złodzieje?
Mieszkamy prawie na końcu wioski,blisko lasu (za nami 3 domy) i okazuje się ,że w nocy odwiedziły nas 2 wilki!
Spacerowały sobie oświetloną asfaltową drogą,jeden usiadł na środku drogi przy mojej posesji,drugi krążył,wąchał przy posesji sąsiadów.Ja za swoim świerkiem nie mogłam tego zobaczyć,a sąsiadka przez żaluzje obserwowała.Wilki zachowywały się swobodnie,zupełnie na luzie przy domach.Zwiedziły teren i  zawróciły spokojnym krokiem z powrotem w stronę lasu.

Moris wyczuł ich zapach bardzo szybko i dlatego zerwał się pierwszy.Obrońca mój kochany!

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Nesiowata napisał:

Wiosenko wybacz - lajki wybyły! A Moris świetny.

A tam lajki...dziękujemy za odwiedzinki u Moriska.

28 minut temu, Nadziejka napisał:

Ale przygody

 ciociu

 najwazniejsze ze wszytkie

lapucinki byly w dom 

 

Czytałam o atakach wilków na psy,ale my zawsze w domku wieczorem,jedynie wychodziliśmy na krótki spacer z  Morisem na siku poza posesję,musieliśmy.

Będąc na wsi okazało się ,że Moris panicznie boi się ciemności...nie wiedziałam o tym do tej jesieni.W Białymstoku mamy słup ,który oświetla całą działkę,ulice są oświetlone i w ubiegłym roku chodziliśmy nawet o pierwszej w nocy z Morisem jak mu nie szło z kupką na posesji.

Tę jesień spędzaliśmy na wsi, coraz szybciej robiło się ciemno i Morisek nie chciał wychodzić na siku,coraz wcześniej zostawał w domu.Najpierw myślałam,że mu się nie chce,ale jak  raz i drugi nasikał w domu,to zaczęłam szukać przyczyny i wyprowadzać na smyczy.

Mam oświetlenie tylko przy wejściu do domu póki co,a psi wybieg jest ciemny zupełnie. Jak wyszłam z Morisem na smyczy pierwszy raz, to calutki dygotał,trząsł się jak osika,szedł na ugiętych łapkach,prawie czołgając,zaracał...przeraziłam się o co chodzi?. Dopiero po wyjściu na ulicę gdzie świecą latarnie strząchał się i zaczął normalnie iść.I tak na wsi codziennie wieczorem musiałam wyprowadzać do światła,ale pod koniec pobytu paniki takiej w ciemności już nie było.

Wiosną zamontujemy już lampy dookoła domu.

 

Link to post
Share on other sites

Morisek, juz nie dzikusek a domator, synek swojej Mamy Wiosny :) Ale ten czas leci , pamietam jak z daleka sledzilam z zacisnierymi kciukami akcje lapania Morisa a potem jego oswajanie. Wielka to frajda dla mnie jak moge teraz  poogladac fotki i filmiki Moriska i czytac co nowego u niego slychac :) Pozdrawiam cala Wiosenkowa Rodzinke :))

  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

Te Święta planowałam w końcu spędzić z dziećmi, wnusią u nich w Anglii i chciałam na cały grudzień wyjechać.Pieskom zabukowałam hotelik na miesiąc,...ale nie wyszło. Pojechałam tylko na 10 dni zobaczyć się z wnusią,zawieźć prezenty i wróciłam.Hotel poszedł na bok, a do psiaków na ten czas wynajęłam Opiekunkę.Morisek nie był zachwycony takim obrotem sprawy,że ktoś obcy chodzi po jego domu, wypuszcza go na podwórko , a później obcy woła do domu. Choć z pewnością ogólnie pobyt w hotelu gorzej by zniósł.
Na początku i jedzonko nie tak smakowało jak to podane przeze mnie.Zrezygnował też ze spaceru na początku,bo ktoś obcy smycz miał zapinać.Z Asią -Opiekunką zapoznał się wcześniej,ale tym razem przy nim nie było mnie i czuł się bardziej nieswojo. Asia powolutku i spokojem przełamała lody i wyszli na pierwszy spacerek, ogonek zaczął śmigać i później było już całkiem nieźle nawet w domu.

Zdjęcie Asia robiła, podczas mojej nieobecności,

2.jpeg.39fd78201392f4742926ad19df8a3ce6.jpeg

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
43 minuty temu, Margo3011 napisał:

Morisek, juz nie dzikusek a domator, synek swojej Mamy Wiosny :) Ale ten czas leci , pamietam jak z daleka sledzilam z zacisnierymi kciukami akcje lapania Morisa a potem jego oswajanie. Wielka to frajda dla mnie jak moge teraz  poogladac fotki i filmiki Moriska i czytac co nowego u niego slychac :) Pozdrawiam cala Wiosenkowa Rodzinke :))

Marguś, wiele osób w różny sposób było zaangażowanych  w odłowienie dzikusków, wiele osób trzymało kciuki za dawnego Rudego i czuję się w obowiązku wobec Wszystkich przekazać relacje z jego życia tu na wątku,choć raz na jakiś czas.

Dwa lata temu miałam możliwość i czas zaangażować się w odłowienie Morisa, mogłam poświęcić dużo czasu na oswajanie,ale nie wiedziałam czy podołam wyzwaniu.Gdyby to miało być  w tym roku ,nie mogłabym zająć się Morisem i wziąć go do siebie.Cieszę się ,że wszystko jakoś się nam poukładało,że Morisek życie w domu polubił, a zwłaszcza ,że chłopców udało się pogodzić.Do końca życia tej przeprawy z nimi nie zapomnę.

9 minut temu, ona03 napisał:

Jak zazdraszczam Cioci Agusi spacerków z Moriskiem

A nos włączył Morisek szybciutko i namierzył intruzów,musicie się tam pilnować.

Mizianka dla całej ferajny :)

Oneczko, może zahaczysz kiedy i Ty na podlasie? ..wspominałaś kiedyś,że może..

Zapraszamy serdecznie !

Inne Ciocie również zapraszamy do nas!

8 minut temu, Poker napisał:

Cudny Morisek i reszta ferajny. niektóre strachy pewnie zostaną w nim do końca życia.

Najważniejsze ,że ma swoją " mamusię " przy której czuje się bezpiecznie.

Wydaje mi się że raczej tak.

 

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements


×
×
  • Create New...