Jump to content
Dogomania
funka1980

Adoptowana suczka nie pije wody !!

Recommended Posts

Daj jej dużo więcej czasu - ona i tak jest bardzo otwarta, jak na azylową bidę, skoro nie leży w kącie kuląc się, kiedy podchodzisz. Znajomi adoptowali sunię z krakowskiego azylu - minęło prawie półtora roku, a jeszcze ani razu nie zamerdała ogonem, gdy wracają do domu. Jest sukces od kilku dni, bo podnosi głowę i patrzy na nich, kiedy wracają. 

Na pracę węchową przyjdzie czas, poza tym jest - przynajmniej w Krakowie, nie wiem, jak u Ciebie - piekielny upał, a to nie sprzyja rozwijaniu psich możliwości. 

Znajdowanie fantów - to zaczniesz dopiero wtedy, gdy sunia będzie bardzo się na Twój widok cieszyć,  podchodzić spontanicznie, prosić o kontakt. Zapraszam wtedy do Krakowa, pokażę jak to wypracować. 

Alergia chyba może byc od razu, ale sprawdziłabym, czy coś nie utkwiło między zębami.  Albo czy na pyszczku nie ma śladu po ugryzieniu przez owady.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Sowa napisał:

Daj jej dużo więcej czasu - ona i tak jest bardzo otwarta, jak na azylową bidę, skoro nie leży w kącie kuląc się, kiedy podchodzisz. Znajomi adoptowali sunię z krakowskiego azylu - minęło prawie półtora roku, a jeszcze ani razu nie zamerdała ogonem, gdy wracają do domu. Jest sukces od kilku dni, bo podnosi głowę i patrzy na nich, kiedy wracają.

Racja. Mam psa ze schronu od równo roku i dopiero od około miesiące merda ogonem jak wrócę (i to tylko jak powiem coś w stylu "CZEŚĆ YORUNIU SZCZĘŚCIE TY MOJE KOCHANE NIUNIUNIU....". Ogólnie rzadko mu się zdarza spontanicznie cieszyć. Ostatnio podskakuje jak ma iść na spacer. Ale to też od bardzo niedawna. Nie lubi dotyku ale lubi być obok i lubi jak do niego mówię (często mi odpowiada wokalizując, tak śmiesznie trochę jak huskie z filmików na YT).

Czas czas czas i jeszcze raz czas. Adopciaki niektóre muszą mieć go dużo na pełne przyzwyczajenie się do nowego otoczenia i ludzi. U nas ten proces z pewnością jeszcze się nie zakończył. U Ciebie myślę, że i tak jest nieźle jak nie ma pies rozwolnienia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Sowa napisał:

Daj jej dużo więcej czasu - ona i tak jest bardzo otwarta, jak na azylową bidę, skoro nie leży w kącie kuląc się, kiedy podchodzisz. Znajomi adoptowali sunię z krakowskiego azylu - minęło prawie półtora roku, a jeszcze ani razu nie zamerdała ogonem, gdy wracają do domu. Jest sukces od kilku dni, bo podnosi głowę i patrzy na nich, kiedy wracają. 

Na pracę węchową przyjdzie czas, poza tym jest - przynajmniej w Krakowie, nie wiem, jak u Ciebie - piekielny upał, a to nie sprzyja rozwijaniu psich możliwości. 

Znajdowanie fantów - to zaczniesz dopiero wtedy, gdy sunia będzie bardzo się na Twój widok cieszyć,  podchodzić spontanicznie, prosić o kontakt. Zapraszam wtedy do Krakowa, pokażę jak to wypracować. 

Alergia chyba może byc od razu, ale sprawdziłabym, czy coś nie utkwiło między zębami.  Albo czy na pyszczku nie ma śladu po ugryzieniu przez owady.

Kufa sprawdzona, nie wygląda jakby coś ją ugryzło i zęby też są ok, oddech zabija i widzę trochę kamienia, ale poza tym nic niepokojącego. I oczywiście masz rację co do upału, u mnie też grzeje a pies jest czarny i z dłuższą sierścią ...

7 godzin temu, Joanienka napisał:

Racja. Mam psa ze schronu od równo roku i dopiero od około miesiące merda ogonem jak wrócę (i to tylko jak powiem coś w stylu "CZEŚĆ YORUNIU SZCZĘŚCIE TY MOJE KOCHANE NIUNIUNIU....". Ogólnie rzadko mu się zdarza spontanicznie cieszyć. Ostatnio podskakuje jak ma iść na spacer. Ale to też od bardzo niedawna. Nie lubi dotyku ale lubi być obok i lubi jak do niego mówię (często mi odpowiada wokalizując, tak śmiesznie trochę jak huskie z filmików na YT).

Czas czas czas i jeszcze raz czas. Adopciaki niektóre muszą mieć go dużo na pełne przyzwyczajenie się do nowego otoczenia i ludzi. U nas ten proces z pewnością jeszcze się nie zakończył. U Ciebie myślę, że i tak jest nieźle jak nie ma pies rozwolnienia.

Nie ma problemów jelitowych, nie boi się nas, podchodzi i inicjuje kontakt, pozwala się dotykać (choć musimy ograniczać gestykulację)  - myślę, że zaowocowała dobra i długa współpraca z wolontariuszami przed adopcją. Oczywiście mamy też swoje problemy, w tym niechęć do jedzenia, lęk przed otoczeniem zewnętrznym, nerwowe spacery itp., ale wszystko przed nami, postaram się wyluzować to może i psu będzie trochę lżej.

Dziękuję serdecznie za Wasze posty i rady :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witaj Haem, podzielę się z Tobą moimi obserwacjami. Jak; pewnie czytałaś moja adoptowana suczka nie piła wody. Trwało to około 2-3 tygodnie, aż któregoś pięknego wieczoru, suczka po prostu wstała z legowiska i poszła chłeptać wodę z miski :) od tego dnia problemów z piciem już nie było. Wydaje mi się, że była to mieszanka róznych czynników, ale głównie stresu z powodu nowego, miejsca, ludzi, otoczenia i wszystkiego wookół. Zgaduję że w kwestii jedzenia u Twojego psa może byc podobnie. Najlepszym rozwiązaniem(wg.mnie) jest bardzo powolne pzyzwyczajanie psa do wszystkiego w domu. My zostawiliśmy naszej suczce całkowicie wolną rękę jeśli chodzi i naukę, oswajanie się, poznawanie świata itp. Znawcy radzą żeby tydzien, dwa,trzy (zwłaszcza u wycofanych psów) pozostawic je w całkowitym spokoju -pies będzie leżał nic nie robił, obserwował, uczył się, zdobywał nowe doswiadczenia, poznawał nowe zapachy, nowe dźwięki. Wszystko dla niego będzie nowe... Raz na jakiś czas podejśc spokojnie do psa, pogłaskac, mówic spokojnie do niego itp a potem zostawić go w spokoju np. usiąśc w tym samy pokoju, czytać gazetę, coś robic nie patrzc na psa, tak by z jednej strony pies nas widział, patrzył co robimy, a z drugiej strony był pozostawiony w spokoju. My na początku mocno ograniczyliśmy np. intensywnośc odglosów domowych (radio, tv, głośne rozmowy) bo pies się ich bał. Siedziałem z psem w pokoju i ogladałem tw z mocno przciszonym głosem. Suczka leżała, patrzyła na mnie, słuchała i się przyzwyczajała.

Podam Ci inne moje przykłady co ile zajęło u nas: moja suczka zaczęła wychodzić ze swojego legowiska na spacery po domu dopiero po miesiącu (wczesniej zaraz po powrocie do domu właziła na legowisko i leżała, czasem poszła gdzieś za mna po domu ale szybko wracała do siebie). Merdać na mój widok po roku, na widok domowników zaczęła po około 1,5 roku. Ciszyć sie z wychodzenia na spacer po około 1/2 roku. Okazywać swoje psie radości po około roku. Naprawdę robiliśmy dużo i baaardzo powoli żeby jej nie tlamsić, nie stresować. Pies jest zwierzęciem stadnym, więc ona na pewno za jakiś czas wybierze sobei jednego domownika i to będzie jej opiekun i na pewno za - miesiąc, dwa pół roku zacznie się robić psem domowym.

Pomimo że moja jest z nami już prawie 3 lata to z  niektórych rzeczy na pewno jej nei wyleczę (np boi się burzy, huków, głośnych dźwięków, ryków silnika itp.) boi sie dalej obcych ludzi, ale już nie jest to taka panika jak na początku - nie obchodzi każdej spotkanej na ulicy osoby 3 metrowym łukiem... Teraz przechodzi obok takiej osobę spokojnie, podejśc nie podejdzie ale już nie ucieka. Jesli masz jakie pytanie to napisz, co Cie inetersuje, postaram się jakoś pomoc, powiedzieć co u nas działało a co nie, bo bardzo dużo poświęcilismy czasu i środków żeby nasza suczka przypominała domowego psiaka...

Myślę że po prawie 3 latach u nas jest (z jej obecnego zachowania,luzu, radości) tak na 70-80% domowym psem i wiem też, że nigdy nie będzie takim w 100% domowym psiakiem jak ten który wychowywał się u Ciebie od szczeniaka  i ufa Tobie i calemu świata, bo nigdy nikt go nie skrzywdził... Pomimo tomoja suczka  jest i zawsze będzie pelnoprawnym członkiem naszej rodziny i wszyscy ją kochają jakby była z nami od szczeniaczka...

Jeśli chodzi o drapanie się po pyszczku, to mogą byc różne przyczyny np: stres, reakcja alergiczna ( nowa karma lub jakiś jej składnik, pyłki, alergeny w domu jak kurz czy roztocza - pamiętaj że schroniskowy pies który żyl w boksie miał zupełeni inne środowisko i z innym rzeczami styczność), choroby skóry i wiele innych, nawet chęć zwrócenia na siebe Twojej uwagi. Zaobserwuj czy: ma jakieś zmiany na skórze w okolicy pyska,zaczerwienienie, kiedy się drapie a kiedy nie, jaka jest intensywność drapania. Jeśli wykluczysz choroby (weterynarz) pozostaje obserwacja i eksperymenty z karmą, róznymi dodatkami (uczulac może np. jeden rodzaj mięsa albo jakiś składnik w karmie...). Pamiętaj żeby przetestować karme to powinnaś jej używać okolo  miesiąc/dwa bo wtedy dopeiro widać efekty (no chybą ze pies ma również biegunki itp.). Jeśli zmieniasz karmę to zmieniaj ją też stopniowo tzn. do starej karmy zaczynasz po troszke dosypywać nową, zwiększając udział stara/nowa aż po kilku dniach/tygodniu/2 tygodniach przejdziesz całkowicie na nową karmę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Funka1980 dziękuję za obszerny post i podzielenie się swoimi doświadczeniami :)

Minęło trochę czasu od mojego ostatniego posta, sunia jest fantastyczna, ale nadal je mało i markotnie.

W międzyczasie odrobaczyłam ją i zaszczepiłam od wścieklizny, podczas wizyty u weta była spokojna, pozwoliła obciąć sobie pazury, nawet nie zareagowała na zrobienie zastrzyku - mądry i spokojny z niej piechu. W tzw. międzyczasie na brzuchu pojawiło się zaczerwienienie więc odstawiłam karmę z kurczakiem - czekam teraz na efekty i liczę na to, że drapanie odejdzie w niepamięć. Niestety to oznacza że musieliśmy zrezygnować z jedynego smaczka jaki jadła bo też był z kurczakiem. Na ten moment jeśli chcę ją czymś nagrodzić daję jej parówkę - tak wiem, to nie zdrowo, ale lepszego pomysłu nie mam.

Ponieważ chciałam żeby przed szczepieniem jadła choć raz dziennie przeszłam na karmę mokrą i przez chwilę było ok. Zaznaczam że przez chwilę, bo od 2 dni nie chce jeść nawet karmy mokrej. Nie che też jeść karmy suchej poleconej przez weta - myślę, że ponownie ma tu znaczenie upał.

Postanowiłam dać jej więcej czasu, obserwować zachowanie, sierść i wagę - już nie panikuję, wychodzę z założeni,a że pies nie wybierze śmierci głodowej jeśli codziennie ma żarcie w misce.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli mógłbym coś zasugerować (to chyba wynika z faktu że ja na moją strasznie chuchałem i dmuchałem), to proponuję pogadać z weterynarzem czy nie zrobić jej badan krwii (panel rozszerzony-to niech podpowie wet). Dowiesz się sporo ciekawych rzeczy, jeśli będzie w normie uspokoisz się i zarazem wykluczysz potencjalne choroby/schorzenia. U mnie taki panel to około 50-80 zł.

Jeśli chodzi o kurczaka, to pogadaj z ludźmi ze schroniska czy tam dostawała kurczaka, jakie karmy jej dawali itp. chociaż wiem że w schroniskach dają co mają... Może powiedzą przynajmniej co dostawała najczęsciej (producent karmy). Możesz wtedy sprobować dac jej ta sama karmą, a jesli bedzie jadla, to stopniowo,  powoli przejdziesz na lepszą jakościowo (mniemam ze w schronisku karma byla raczej z tych ekonomicznych) ?  Kurczak (tak twierdzi moj wet) jest jednym z bardzie uczulających mięs, chociaż obok indyka też jednym z bardziej polecanych. Na pewno próbuj też wciąż dokarmiać ją po trochu "z ręki", byle by jadła. Chodzi o to by mimo wszystko trochę pokarmu przyjmowała. jeśli taki stan będzie się utrzmywał2-3 tygodnie to wg. mnie można zaczać sie niepokoić. Pies moze dlugo nie jesc tylko jesli dolega mu coś poważnego - choroba. Wtedy zostają kroplowki wzmacniające + leczenie (oczywiscie najpierw rozpoznanie choroby). Zapytaj weterynarza ale wydaje m się ze graniczne jest 2-3 tygodnie i pies musi zaczac normalnie jesc, nawet pomimo upałów.

Jeśli chodzi o parowki to nic jej nie bedzie od 1-2 szt / tydzien. Moja tez to dostaje :) ale traktuj to jako przysmak,nagrodę a nie jako jedzenie.

Co do smaczków to na rynku masz zatrzęsienie róznych i na pewno zastąpisz jej te z kurczakiem. Ja mojej kupuję takie psie smaczki: suszone ryby, paski mięsa, łapki kurze wędzone, b.polecam żwacze wołowe (te suszone w całości, nie proszek), bardzo to pies lubi a na dodatek jest ponoć zdrowe na psi zołądek bo utrzymuje odpowiednią florę (jedna wada - strasznie śmierdzą).

 

Polecam też ją zważyć u weterynarza i będziesz widziała np. za tydzień co się dzieje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

PS. jeszcze jedna rzecz przyszla mi do glowy - zobacz jakie kupy robi Twoj pies - konsystencja i kolor (bardzo jasne/białe kupy, odcienie zielonego -sugerujace strawioną krew w kupie, oraz czarne/czerwone kupy sugerujące większe ilości krwi w kale) to będą powody do niepokoju... a także kolor moczu (ciemne zabarwienie zazwyczaj onzaczj problemy)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 28.06.2019 o 21:15, funka1980 napisał:

Jeśli mógłbym coś zasugerować (to chyba wynika z faktu że ja na moją strasznie chuchałem i dmuchałem), to proponuję pogadać z weterynarzem czy nie zrobić jej badan krwii (panel rozszerzony-to niech podpowie wet). Dowiesz się sporo ciekawych rzeczy, jeśli będzie w normie uspokoisz się i zarazem wykluczysz potencjalne choroby/schorzenia. U mnie taki panel to około 50-80 zł.

Poczekam jeszcze chwilę, może tydzień, i finalnie pewnie zrobię te nieszczęsne badania, to śmieszny koszt a może faktycznie wyjaśni tajemnicę znikającego apetytu.

Jeśli chodzi o to co jadła w schronisku to było to surowe mięso, ale na pytanie jakie odpowiedzi nie dostałam. Myślę, że spokojnie możemy założyć, że polędwiczki wołowe to nie były ;)

Generalnie widzę światełko w tunelu, surowe mięso i sucha karma nadal nie wchodzą za to karma mokra i mięso gotowane jak najbardziej. Suchą karmę zalaną bulionem warzywnym też zje, więc jest nadzieja że małymi krokami wyjdziemy na prostą.

Dnia 28.06.2019 o 21:15, funka1980 napisał:

Co do smaczków to na rynku masz zatrzęsienie róznych i na pewno zastąpisz jej te z kurczakiem. Ja mojej kupuję takie psie smaczki: suszone ryby, paski mięsa, łapki kurze wędzone, b.polecam żwacze wołowe (te suszone w całości, nie proszek), bardzo to pies lubi a na dodatek jest ponoć zdrowe na psi zołądek bo utrzymuje odpowiednią florę (jedna wada - strasznie śmierdzą).

Żwacze zakopuje a nie zjada, suszoną rybą gardzi ostentacyjnie, za to na szczęście paski mięsne przejdą kiedy je porwę na maleńkie kawałki - chyba po prostu trafił mi się wyjątkowy niejadek. Na szczęście są jeszcze parówki :)

Pies mi faktycznie schudł od czasu adopcji, ale szczerze mówiąc niczego innego się nie spodziewałam - 4 spacery dziennie to ogromna porcja ruchu w porównaniu do życia w schronisku. Nie jest natomiast jakoś bardzo źle, od 6 czerwca zrzuciła 1,2 kg.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wydaje mi się, że tutaj problem rzeczywiście może tkwić w jakieś dolegliwości. Lepiej chyba nie czekać, badania nie są jakoś szczególnie drogie, a przynajmniej wszystkie wątpliwości zostaną od razu rozwikłanie

Share this post


Link to post
Share on other sites

Haem, przeczytałem Twój post i tak mi przyszło do głowy - czy aby Twój pies nie unika po prostu pokarmu który jest twardy i trzeba go dobrze i długo gryźć ? Bo jeśli tak, to może być problem z zębami/dziąsłami/językiem/podniebieniem/przełykiem itp. itd. i jak pies gryzie i połyka twardy pokarm to go coś boli... ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 10.07.2019 o 20:43, funka1980 napisał:

Haem, przeczytałem Twój post i tak mi przyszło do głowy - czy aby Twój pies nie unika po prostu pokarmu który jest twardy i trzeba go dobrze i długo gryźć ? Bo jeśli tak, to może być problem z zębami/dziąsłami/językiem/podniebieniem/przełykiem itp. itd. i jak pies gryzie i połyka twardy pokarm to go coś boli... ?

Jest coś w tym, że nie lubi kiedy krokiety w suchej karmie są zbyt duże, Lukullus dla przykładu ma duże krokiety i muszę je łamać żeby królewna zechciała je zjeść :) Niemniej jestem dużo spokojniejsza bo od ok. tygodnia sunia wcina suchą karmę, może z ociąganiem, na raty i często z ręki a nie z miski, ale zjada zalecaną dzienną porcję. 

Byliśmy wczoraj u weta, waży 19 kg więc tyle ile w chwili adopcji. Zęby sprawdziliśmy i lekarz nie miał zastrzeżeń, choć przyznaję, że nie mam do tej Pani największego zaufania, ale to już temat na inny wątek, muszę przeszukać forum pod kątem tocznia bo takie hasło się pojawiło niestety.

Jeszcze raz dziękuję Ci bardzo za Twoje posty, sporo się nauczyłam w oparciu o Twoje doświadczenia z adopciakiem :) Pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×