Jump to content
Dogomania
buu

Bezdomne psiaki z lecznicy wet potrzebują DS/DT! Pomóżcie!

Recommended Posts

O nieee, bardzo smutne wiadomości na temat Ślepka, taki niekonfliktowy i łagodny psiak... niestety w dużych skupiskach sfrustrowanych, zamkniętych psów nie da się chyba taich rzeczy uniknąć.

U nas też nie bardzo wesoło. Kazi chyba zbiera się na wznowę guza, bo w doogonowym końcu blizny powstała niepokojąca wypukłość, prawdopodobnie zdecydujemy się na reopercję niebawem i może szefowa uzgodni z ug sfinansowanie histopatologii, bo wygląda na to, że może to jednak być jakiś naczyniako-mięsak, jeżeli wnowa następuje tak szybko :( Dość ponure wieści też od Szczeniusi, która po 2 miesięcznym sielankowym pobycie podobno zaczeła demolować dom, Pani podjeła się walki z demolką, mam nadzieję, że wytrzyma i uda się to przetrwać. Przypuszczam jednak, że to efekt jakiegoś stresu i probem może wracać:( Był też u nas Pan od Muszki, bardzo rozczarowany, czemu nikt jej nie adoptuje, skoro prosił żebyśmy znalazły jej dom, a on musi utrzymywać darmozjada, który nie szczeka... W sprawie jej samopoczucia donosił tylko, że zrobiła się tłusta po sterylizacji.

Na lekką osłodę jest dziad, który minimalnie się zsocjalizował, nie ucieka już i się nie chowa, sam wyłazi z budy na nasz widok, na prośbę wchodzi i wychodzi z kojca, nadal oczywiscie nie daje się za bardzo dotykać i raaguje histerycznie, a nawet agresywnie na próby dotknięcia, zwłaszcza głowy, ale i tak jest już duża poprawa. Troszkę się też odjadł. Niestety i jego nie omineła fala nieszcześć, bo otworzyła mu się paskudna blizna na czole z którą do nas trafił, a ponieważ zbliznowaciała skóra doogoła była bardzo zgrubiała i zmieniona to konieczny był lifting twarzy i wywalenie sporej jej części, także teraz wygląda jak frankenstein, ale czuje się doskonale. Przy okazji narkozy od razu został wykastrowany, musi mieć zresztą serce jak dzwon, bo narkozę zniósł wyśmienicie i w tej chwili tydzien po zabiegu wygląda lepiej niż przed. Czekam tylko z niecierpliwością na lepszą pogodę, bo przy obecnym lodowisku widzę, że zwłaszcza kulawemu dziadu trudno się poruszać po wybiegu.

MS4yQGNpZA==.jpeg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Od kilku dni mamy też nowego lokatora, z całą pewnością jest "pański" i mamy nadzieję, że właściciel się znajdzie, bo pies jest tłusty, zadbany i wesoły, miał nawet obroże, jednak oczuwiście ani adresówki, ani chipa.

16443175_10212126610144032_1938339511_o.jpg

16409648_10212126609824024_1000460759_o.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

smutne wieści . Na zdjęciu Dziadzio wygląda rzeczywiście strasznie .Nie dziwie się ,że nie dawał się dotykać w okolicy głowy ,bo pewnie go bolało a nawet jeśli nie to pewnie pamiętał ból. Ze Szczeniusiem też za fajnie nie wygląda . Mam nadzieje ,że pani będzie potrafiła sobie z nią poradzić . Może nie postawiła na początku granic i teraz Szczeniusia próbuje na ile sobie może pozwolić .Czy zgłosił się właściciel nowego rudaska ?  Rudasek wygląda na fajnego psa :)  Co tam u Hienki? taka fajna sunia ,wydawałoby się ,że super adopcyjna a tu nie ma chętnych .

Co do Muszki to może chociaż zrobić  jakieś ogłoszenia ,że szuka domu nawet tymczasowego .Boje się ,że pan w końcu ją wyrzuci .Czy dał jakiś graniczny termin ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

myślę, że wyrzucenia nie musimy się obawiać, muszka jest zaczipowana, więc nie jest anonimowa, a porzucenie to przestępstwo i grozi za nie prokurator, niemniej fajnie byłoby gdyby ktoś wziął ją na dt i trochę przysposobił do adopcji, bo jako taki dzik ma zdecydowanie mniejsze szanse na dom, a u nas naprawdę nie ma już miejsca :(

Po Rudego oczywiście nikt się nie zgłosił, także pod koniec zeszłego tygodnia miał u nas serwis - jest już wykastrowany i zaczipowany. To bardzo przyjazny i wesoły psiak, nieźle chodzi na smyczy, z braku lokali mieszka w kenelu w lecznicy, zachowuje się super, nie niszczy, nie hałasuje, jest radosny i rozczulający.

Hienka czuje się świetnie, poza tym, że jest potwornie tłusta, bo mieszka z dziadkiem i kradnie mu jedzenie (takze doszlo juz do tego, ze musimy ja zamykac i karmić go oddzielnie, bo zrobiła się kwadratowa nieomal).

Pani od szczeniusi donosi, że udało się opanować częściowo niszczycielstwo, mam nadzieję, że niedługo sytuacja się ustabilizuje.

Zainteresowanie psiakami zerowe niestety nadal, jeden zainteresowany kazią się odzywał, ale jej agresywny stosunek do innych psów chyba go odstręczył. Kazia zresztą obecnie dochodzi do siebie po kolejnym zabiegu - wznowa usunięta i wysłana na histopaty, usunięty też guzek sutka, czyli kazia jak zwykle pokrojona z każdej strony... 

Share this post


Link to post
Share on other sites

kiepściutko ,że nie ma miejsca .Martwię co będzie jak jeszcze jakiś psiak do was trafi .Mam nadzieje ,że jeszcze nie ma mowy o schronisku .

A jakby tak  zrobić parę nowych zdjęć  ,bo może zdjęcia w ogłoszeniach się. już trochę opatrzyły .Niedługo kończą się stare ogłoszenia to może do nowych powstawiałabym jakieś nowe . Może jak będzie śnieg i słońce to dałoby radę zrobić jakąś sesje .?

Ostatnio natknęłam się na ogłoszenie gdzie ludzie szukają swojego psa już od siedmiu lat . Tak trochę zrobiło mi się smutno a z drugiej strony pocieszająco ,że ludzie przez taki czas szukają swojego pupila . Pomyślałam ,że szukanie nie jest łatwe  a w szczególności dla ludzi którzy nie mają pojęcia od czego zacząć . Komu przyszłoby do głowy ,że psy z gminy gdzie w obrębie 10 km są dwa schroniska zabierane są do Radys czyli jakieś 200 km . Kiedy spotkałam kogoś kto swojego psa poznał w telewizje gdzie nadawano jakiś program ze schroniska. Pies widocznie tak daleko się przemieścił ,że wylądował w jakimś kompletnie innych schronisku .No ale to było kiedy jeszcze nikt nie słyszał o chipach i komputerach.   Szkoda ,że nie ma jakieś ogólnej bazy zwierząt znalezionych i zaginionych .Może wtedy więcej psiaków wróciłoby do domów .

Edit.   Na stronie schroniska przeczytałam ,że Leon w DT  .Oby to była prawda

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znów słodko-gorzkie wiadomości :(

Hienka adoptowana! Przez cudownych Państwa, którzy są naszymi stałymi klientami i mają już adoptowanego od nas psiaka. Od wakacji zastanawiali się nad jej przygarnięciem i w końcu się doczekała. Oby sprawowała się wzorowo, bo Państwo są naprawdę wspaniali.

Połowicznie pocieszające są także wyniki histopatologii Kazi - zmiana to rogowiak kolczystokomórkowy/ nabłoniak śródskórny rogowaciejący, czyli łagodny nowotwór mieszków włosowych.

Bardzo smutny jest natomiast fakt, że w niedzielę odszedł od nas Dziadek, okoliczności nie są mi niestety znane, w piątek byłam na dyżurze do godz.20 i czuł się dobrze, w sobotę była na dyżurze koleżanka i tez twierdzi, że wszystko bylo ok, w niedzielę nie pracujemy, wiec u psów był mąż szefowej, nic więcej nie wiemy... Smutna jest też wiadomość, że mąż szefowej zamierza zabrać w tym tygodniu Uszkę i Pręguska do schroniska i nie bardzo można coś zrobić w tej sprawie, bo szefowa wyjechała z dziećmi na ferie, chyba, że urząd gminy zaprotestuje

Edit: bardzo się cieszę z dt dla ślepka, mam nadzieję, że okaże się być ds

Share this post


Link to post
Share on other sites

informacje o Ślepku /Leonie znalazłam na stronie schroniska w albumie psiaków  ,na fb też nic nie znalazłam .FB dla mnie nie jest do opanowania. Informacje nagle się urywają ,nie wiadomo co dalej się dzieje z psem  .

Strasznie smutna wiadomość o Dziadku .Tyle przeszedł i odszedł zanim mógłby cieszyć się życiem  tzn. u was miał dobrze i na pewno był szczęśliwy ,ale nie był to długi czas bez stresu i,chorób i ze swoim człowiekiem .

Cały czas liczę ,że gmina się nie zgodzi aby Pręgusek i Uszka trafili do schroniska . Wiadomo coś?

No ,ale jest super dobra informacja o Hience .Bardzo się cieszę a szczególnie teraz gdy pewnie groziłoby jej to samo co Pręguskowi i Uszcze.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nowy nabytek prosto z lasu, sunia 9tyg. Bardzo pilnie poszukujemy ds/dt! Lecznica to nie miejsce dla takiego malucha! Ma juz za soba pierwsze szczepienie, odrobaczenie i odpchlenie. Komplet szczenięcych szczepień i odrobaczen do zrobienia u nas w lecznicy bezplatnie. Oczywiscie sterylizacja i chipowanie bezpłatnie także. Sunia bardzo kontaktowa, bystra, zabawowa, towarzyska, urocza. Ma dużą potrzebę kontaktu z człowiekiem, potrzebuje kochającego opiekuna i dobrego domu w trybie pilnym!

16933661_10212328913921500_1246037805_n.jpg

16923812_10212328913721495_1609396498_n.jpg

16900309_10212328914681519_666284993_n.jpg

16901837_10212328913361486_204414486_n.jpg

16839432_10212328913681494_1025963923_n.jpg

16900080_10212328913481489_902660974_n.jpg

16901701_10212328914081504_899721220_n.jpg

16901917_10212328914241508_518270148_n.jpg

16923667_10212328914601517_776299192_n.jpg

16923633_10212328914481514_191156433_n.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tyle się wydarzyło, tak zniknełam zupełnie..odszedł wujek, babcia odchodzi - siedzieliśmy na zabitej dechami wsi bez internetu, za to z przytłaczającą ilością psich nieszczęść..Z nami do warszawy wróćił starusi kundelek babci..póki co z mamą w innym mieszkaniu...Skarby dobrze, tylko one mnie trzymają do pionu, bo zepsuło się tyle rzeczy że chyba bym już nie dała rady..Krecik przez chwilę był przeziębiony a wcześniej zeżarł ze stołu moje tabletki przeciwbólowe i był rajd do nocnego weta - na szczęscie to jeszcze w cywilizacji, ale szybciutko się wyleczył, Tusieńka w przekroju robi się okrągła..Dziaduchny coraz ładniej się rusza,  jak już wszystkie popogrzebowe problemy finansowe się uregulują będziemy robić kolejne konsultacje, jeśli się zakwalifikuje to będziemy próbować komórek macierzystych..

Trzymajcie się wszyscy..

 

dziadziuch.jpg

ryjek.jpg

krecioch.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oj jak dobrze, że są jakieś wiadomości od was. Martwiłam się, że może coś się wydarzyło i rzeczywiście chyba spotkała was cała seria ponurych zdarzeń :( Mam nadzieję, że sytuacja jakoś się naprostuje i że piesy udzielają Ci wsparcia. Nie da się ukryć, że oba mają za sobą bardzo ciężkie przejścia, więc myślę, że rozumieją takie uczucia jak nikt inny...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 24.02.2017 o 07:22, buu napisał:

Oj jak dobrze, że są jakieś wiadomości od was. Martwiłam się, że może coś się wydarzyło i rzeczywiście chyba spotkała was cała seria ponurych zdarzeń :( Mam nadzieję, że sytuacja jakoś się naprostuje i że piesy udzielają Ci wsparcia. Nie da się ukryć, że oba mają za sobą bardzo ciężkie przejścia, więc myślę, że rozumieją takie uczucia jak nikt inny...

Oj tak..to najcudowniejsi pocieszyciele i przyjaciele..Nie wiem skąd wytrzasnełaś mi tak cudowne, grzeczne, kochane psy ale będę Ci za nie dozgonnie wdzięczna. Krecik i Tunia pojechały z nami na podkarpacie zająć się pogrzebem i chorą babcią, obydwa pięknie i baardzo grzecznie zniosły podróż a na miejscu, poza nieodwzajemnioną chęcią Tuni do zabawy z kotem, również były aniołkami pomimo ilości otaczających ich zwierząt. Pięknie zaakceptowały Rudzika, chociaż ten, przeniesiony z podwórka na "salony" po prostu zagrzebywał się w łóżku i wychodził tylko na siku ignorując towarzystwo. Ciasno było na łózku, nie powiem, ale w końcu Rudzik przeniósł się do łózka mamy a jego miejsce zajął najodważniejszy z kotów, czarno-biały kocur Łatek którego babcia odratowała w zeszłą zimę - akceptował nawet Krecie lizanie i całkiem fajnie bawił się z Tunieczką. Bardzo lubił wynosić i chować jej zabawki. Krecik, zazwyczaj pierwszy na poduszki, był tak ożywiony obecnością kotów że kręcił się więcej od Tuni :) Maluchy, pomimo moich obaw, przyjaźnie witały się w wszechobecnymi biegającymi luzem wiejskimi burkami i nie były nawet zazdrosne o to, że je podkarmiałam. Jeden z tych biegających luzem piesków towarzyszył nam zawsze w porannych spacerach. Miałam tyle pięknych filmików i zdjęc, w tym jeden z hasającym pełnym galopikiem Kreciskiem który później rolował się w śniegu, ale jak się schylałam telefon wpadł mi do kałuży. Rozczula mnie, jak Krecik biega, zwłaszcza że robi to coraz częściej i drepta coraz żwawiej (zwłaszcza jak widzi jakąś mała sunię albo kusi się go przysmakiem). Udało się wycisnąc zapłatę części faktur, więc rozbudowujemy suplementacje i terapie - galaretka z kurzych łapek i kości zostają, Arthroflex zamieniam na MSM, liofilizowane małze zielone nowozelandzkie (green lipped mussel), glukozamine i chondroitynę mają w karmie (Krecio je teraz Orijena seniora, chce spróbować karmy Platitnum - wtedy dorzucę), czarci pazur a teraz wyszukałam preparat który nazywa się Cetyl Myristoleate -  jest b. drogi, ale wyniki badań wykazują wysoką skuteczność, zobaczymy. W tym tygodniu kontynuujemy diagnozować łapki, pod kontem ewentualnej operacji. Jeśli wet stwierdzi że ma to sens, skorzystamy z serii zabiegów komórkami macierzystymi - http://www.komorki-macierzyste.com.pl/oirap.html Co o tym cetylu i oirapie sądzisz buu? 
Masuje go codziennie, po spacerach nakładamy ciepłe kompresy i delikatnie rozciągamy. Rozglądam się za dobrym zoofizjoterapeutą który po skończonej diagnostyce doradzi, jak jeszcze mu pomóc. Chce nauczyć się obsługiwać aparat to TENS i EMS - z tego co czytam EMS mógłby pomóc mu zbudować silniejsze mięśnie w tylnych łapkach bo widać, że przód ma dużo silniejszy. Przeciwbólowo przyjmuje caprodyl - spróbuje zdobyć mu buprenorfinę bo to podobno najdelikatniejszy dla ciała psa silny lek przeciwbólowy, nsaidy umiarkowanie mu pomagają bo łapka czasami wciąż delikatnie drży. Strasznie mu się woskowina zbiera w jednym uszku, czyścimy co tydzień i szukamy przyczyny. 
To taki niesamowity pies..Zrobimy wszystko co się da by żył jak najdłużej w jak największym komforcie..
Niesamowity? No tak, bo który pies sam z siebie pociągnie na smyczy (co mu się nie zdarza) żeby podejść do siedzącej na przystanku, płaczącej starszej pani żeby wcisnąć jej łepek w ręce, nie chcąć odejść nim Pani go nie wygłaskała i nie wycałowała? Który pies budzi się, gdy właściciel płacze pare pokojów dalej? Myślę, że może kiedyś był pieskiem starszej osoby..on tak lubi starszych ludzi że zabrałyśmy go do domu opieki, gdzie przez godzinę był prawdziwą gwiazdą i wcale nie chciał wychodzić (pewnie dlatego że niejeden pacjent ujęty jego ogromnym urokiem cośtam mu dał do przyszamania...widziałam jak się oblizywał.;) Ślicznie żyją sobie z Tunią, widać że są związane, chociaż czasem ją oszczeka przy próbie kradzieży przysmaka.
Jego obecność bardzo Tunię uspokaja, gdy spaceruje z samą Tunią jej strach przed mężczyznami i niektórymi kobietami widać o wiele bardziej, jest o wiele bardziej bojaźliwa względem dużych psów niż przy nim, itp. Maluchy są strasznie towarzyskie, Krecik to wręcz casanova względem małych suczek. Szkoda że większość osób na widok idących w ich kierunku psów zabiera swojego pupila często wlekąc go za obroże,jakbym prowadziła niewiadomo jak groźne brytany zamiast merdających duperkami kundelków. Na szczęście spotykamy też fajne psiska, staram się dawać im możliwość zabawy z innymi psami jak najczęściej.
Martwi mnie, że Tunia rzuca się na wysokich facetów, potrafi wyrwać bez ostrzeżenia, ale nie ma w tym nieopanowanej agresjii, raczej chęć odstraszenia. Mieliśmy raz nieprzyjemną sytuację na spacerze, gdzie śledził nas jakiś wariat i pytał w kółko czy pieski są na sprzedaż (serio...) - Krecik schował się za mną, a Tunia zachowała się bardzo dzielnie. Chce zaangażować paru obcych żeby dawali jej smaczki, ale to będzie powolny proces żeby zaleczyć jej - za pewne uzasadniony - strach.. Znając jakimi potworami bywają ludzie i traumę jaką przeszły, to raczej ciepłej, pociesznej naturze Krecika należy się dziwić, nie lękowi malutkiej.
No... Kończę elaborat, bo Krecisko się obudziło i macha łapą żeby go głaskać :)
Tak z innej beczki - znacie jakieś zaufane hoteliki/płatne DT które przyjmują i zapewniają rzetelną opiekę chorym, starym, potrzebującym uwaznej opieki pieskom? Na paluchu jest parę takich bid których czas się kończy..Nikt nie powinien umierać sam a przez schody takiego pieska przygarnąć nie możemy :(

Dnia 24.02.2017 o 11:17, buu napisał:

PS

Szczeniaczka adoptowana wczoraj, z ogłoszenia na facebooku, mam nadzieję, że to będzie udana adopcja, bo sunia jest nadzwyczajna, wyjątkowo bystra

Ale super :) Trzymamy kciuki mocno. Może i nadzwyczajna, ale moje i tak najlepsze i kropka :)

ps. Kreciko, jak się tylko go chce wnieść po schodach/na wyrko - nagle zaczyna zasuwać jak z motorkiem w tyłku...żeby go tylko nie udziadowić, chociaż słuch ma dziadzi - albo bardzo selektywny, i mordka siwa..ale jak trzeba, to młodzik!

Share this post


Link to post
Share on other sites

A żeby nie było że tylko leżymy..łazimy mnóstwo, ale zrobienie zdjęcia z dwoma-trzema-czterema smyczami (spuszczam tylko w ogrodzeniach) bywa ciężkie. Zdjęcia kiepskiej jakości ale ryjki na spacerach są strasznie ruchliwe, "ustrzelenie" Tuni jest tak udane jak widać :) Jak tylko kucam, to biegną licząć na smaka albo chociaż głaski także foty jak koń - każdy widzi. Ale chciałam się pochwalić jak jego cudowne futerko błyszczy się w słońcu..Tusieńka też jest taka wygłaskana, że na dotyk ciężko by było poznać któregoś z psów, chociaż jej kochany maleńki języczek poznam zawsze.. Dziś Krecisko tak pięknie hasało na calym póltoragodzinnym spacerku, że w pewnym momencie jak podskakiwał bawiąc się z Tunią i małym pieskiem to się poryczałam ze szczęścia. Z tą swoją małą dupką do rozbudowanej góry wygląda jak psi Johny Bravo :) Całą niemal drogę przebiegł kłapiąc uszeńkami, przyśpieszając żeby dogonić podgryzającą go turbo-Tunię (turbo-Tunia na podwórku i placyku osiąga prędkości przelotowe jumbo-jeta, w dodatku chyba ma asp bo trzyma się w zakrętach jak ferrari..przekomiczna szara puchata kuleczka z rozdziawionym dziobem i miną wariata pędząca 60 na godzinę to niezapomniany widok). Na jednym ze zdjęć nasz drugi senior - 13 letni amstaffik, na kolejnym - reszta ferajny w wydaniu humorystycznym. Jeszcze raz pozdrawiamy

A..no i tak sobie myślę..Krecio i Tunia tak lubią małe pieski, Krecio zwłaszcza suczki, a Tunia kocha się bawić a poza nią to u nas geriatria, chcieliśmy wziąść któregoś z odchodzących, chorych psów z palucha ale według nich 1 półpiętro schodów nas wyklucza, znalazłam przypadkiem taką oto: http://www.napaluchu.waw.pl/czekam_na_ciebie/wszystkie_zwierzeta_do_adopcji/011602724  mikro-krecię..Cudnie by razem wyglądali, ale takie ładne małe młode przyjazne pieski łatwo jednak znajdują domy, czekam więc na kolejny cud z nieba jakim były nasze psiaki..No i kicię jakąś - tylko znowu, nikt nam nie wyda, bo nasz kot wychodzi - nie poza teren ogrodu,a w okolicy mieszkamy spokojnej i bezpieznej ale jednak tarasu nie osiatkujemy bo nasza kicia byłaby siedząc tylko w domu po prostu nieszczęśliwa, a w ogrodzie jest bezpieczna - fakt, że się nie umie wspinać ogranicza jej możliwość wycieczek, a i chęci brak.  Mama choruje, ale Rudzik u niej zostaje, bo z Lalką i Baskiem się nie dogadaja..najwyżej kupimy psią kuwetę, a jak coś to zawsze i tak przyjadę się nim zająć a koty babci zostały upchane i opłacone u miłej starszej sąsiadki która mieszka z córką..stresu przeprowadzki do Warszawy niektóre staruszki mogłyby nie przeżyć..16letni wiejski kot, dacie wiarę? Deśka to w ogóle musi mieć milion lat bo była jeszcze jak chodziłam do podstawówki.. Odchodzi ostatnia ludzka rodzina jaką mam..Dobrze że rodzinę można sobie doadoptować, bo byłoby tak strasznie pusto :(

 

.imageproxy.php?img=&key=fb990b1e378caf02

pysio.jpg

serducho.jpg

kreci1.jpg

kreci2.jpg

kreci3.jpg

kreci4.jpg

kreci5.jpg

 

baziuchny.jpg

laleczka.jpg

kreci6.jpg

tunieczka.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

 mówią ,że nieszczęścia chodzą parami  ,ale czasami mam wrażenie ,że raczej chodzą stadami i całe szczęście później przychodzi czas spokoju. Trudno takie chwile byłoby znieść gdyby nie takie psie czy kocie przytulacze . One dodają nam sił i pozwalają trzymać równowagę . Patrzysz w takie ślepka i zbierasz się do kupy .   Jak widzę Krecik i Tusia świetnie się sprawdzają w roli pocieszycieli.

Co do kotów w domu gdzie jest ogród   to nie wyobrażam sobie aby utrzymać kota w domu .W mieszkaniu to łatwe a w domu z ogrodem ni jak nie wychodzi .Nie powiem ,że nie próbowałam ale w końcu się poddałam . Kot wykorzysta każdy moment nieuwagi a nawet uwagi aby śmignąć z domu . Świadomie bym nie wzięła kota ,bo racjonalnie myśląc to za dużo dla niego zagrożeń w okolicy .Całe szczęście moje koty miały gdzieś moje racjonalne myślenie i same się wprowadziły do mnie / jeden dosłownie  / . 

Wygasły ogłoszenia naszych psiaków .Dla których powtórzyć ,może trzeba już też ogłaszać Rudego ?

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rudego można ogłoszać jak najbardziej. Zaraz dorzucę mu jeszcze jakieś foto, bardzo fajny pies! Tylko niestety średnio przyjazne stosunki utrzymuje z innymi psami płci męskiej. Bardzo martwi mnie też zerowe zainteresowanie Kazią :(

Krecik wygląda nadzwyczajnie, lepsza figura, odmłodzony! Tunia znów kulisto-ciotkowata się robi:)

Jeżeli chodzi o IRAP to byłam kiedyś na prezentacji na temat zastosowania tej metody na konferencji hipiatrycznej, dotyczyła zastosowania przy urazach zginaczy i mięśnia międzykostnego u koni. Z tego co zrozumiałam materiał, podobnie jak przy PRP, uzyskuję się z krwi pacjenta, poprzez inkubowanie jej z jakimiś szklanymi kulami, które stymulują leukocyty do wytwarzania cytokin o działaniu przeciwzapalnym. Działanie ma byc przeciwzapalne i w konsekwencji także przeciwbólowe. Nie wiem jak u psów, ale u wiem, że u koni IRAP i PRP są stosowane z powodzeniem. Jest to na pewno jakiś pomysł, ale trudno mi powiedzieć coś więcej. My u psów w przypadku zwyrodnień i zapalenia stawów najczęściej stosujemy najprostsze miejscowe rozwiązanie w postaci iniekcji dostawowych z kwasu hialuronowego i diprofosu, które dają bardzo dobre efekty, plus doustną suplementację preparatów artroprotekcyjnych, ewentualnie trocoxil, czy inny nlpz jeżeli są wyraźne objawy bólowe. Pytanie też czy jest to konieczne, czy Krecio ma zaawansowane zwyrodnienia, nawracające kulawizny itp? Przypuszczam, ze u niego w może wystarczyć suplementacja. MSM działa przeciwzapalnie i przeciwbólowo, więc powinien jak najbardziej 'robić robotę', daję zwykle naprawdę dobre efekty, trzeba tylko robić przerwy w stosowaniu go od czasu do czasu, bo to związek siarkowy i obciąża trochę wątrobę, podobnie z czarcim pazurem, też fajny preparat, tylko konieczne przerwy, bo wątroba. Z naturalnych preparatów tego typu fajna jest też bromelina i yukka. Jeżeli chodzi o komórki macierzyste to mam bardzo mieszane uczucia. Zdania są tutaj bardzo podzielone, jedni uważają, że efekty przechodza wszelkie oczekiwania, inni, że nie ma wcale efektów, zapewne w dużej mierze zależy to od przypadku. Osobiście jestem bardzo sceptyczna w temacie komórek allogenicznych, czyli pochodzacych od innego dawcy, są one pozyskiwane głównie z tłuszczu z więzadła szerokiego macicy, który uzyskuje się podczas sterylek suk. Szefowa stosowała je kilkukrotnie u swoich pacjentów, efekt zdaje się być wątpliwy :/ No, ale zawsze mozna spróbować. A znów pobranie materiału do uzyskania autologicznych/własnych komórek wymaga podobno laparotomii, co oczywiscie jest narażaniem go na cierpienie i ryzyko operacyjne. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 1.03.2017 o 14:43, konfirm31 napisał:

U moich starszych  ONków, sprawdził się Cartrophen vet w iniekcji. 

Też polecam, dla zwyrodnieniowców dobry wybór

Share this post


Link to post
Share on other sites

Buu, z wielka przyjemnością czytam ten wątek, bo daje nadzieję dla wielu porzuconych piesków. Nie mogę niestety wziąć pieska na tymczas, ale jeżeli będziecie  potrzebowały transportu, to proszę bardzo, oczywiście za darmo. Mogę także umieszczać ogłoszenia, potrzebuję tylko dane pieska i inne szczegóły.

Share this post


Link to post
Share on other sites

U nas wszystko super, drugi tydzień supli i Krecik rusza się naprawdę super energicznie, nawet zaczal siadać (za smakołyk ;)) i trochę schudł - teraz do leków je głównie mokrą karmę Applawsa i tłuste morskie ryby..Gorzej że zrobił mu się jakiś twardy guzek koło kręgosłupa, jutro lecimy do veta...Może wreszcie dopchamy się do Koperskiego, myślę że już wątroba mu odpoczęła - wyniki nowe są b.dobre - i prześwietlimy chłopaka..oby to nic złego :(

Szukamy domu bez schodów, na przyszłość..Dochodzę do siebie psychicznie i finansowo po targach koni w Skaryszewie..

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Krecik nie z takich opresji wychodził, jeszcze się okaże, że nas wszystkich przezyje. Choć prześladujący go pech zdaje się być równie niewiarygodny jak seria jego wygranych na loterii, ze znalezieniem takiego domu na szczycie listy... Jego biografia byłaby na pewno lepsza niż niejeden thriller.

Zagrodowy pies polski, dziękuję za miłe słowa, chętnie korzystamy z każdej pomocy! zastanawiam się ostatnio nad losami wątku i internetowego zarządzania adopcjami, bo niewykluczone, że niebawem zmienię pracę, w tym miesiącu mija rok i kończy mi się umowa.

Mamy niestety znów wiosenny wysyp psów. Szefowa zawiozła w zeszłym tyg Uszkę i Pręguska do Józefowa, żeby zrobić miejsce na kolejne psy. Od tego momentu trafiły do nas 4 nowe, a dziś napłyneło kolejne zgłoszenie. Przykładowo takie cudeńka, miniaturowy border collie i miniaturowy kulek futrowy:

MS4yQGNpZA==.jpeg

MS40QGNpZA==.jpeg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×