Jump to content
Dogomania

Utrata słuchu u psa po leczeniu stomatologicznym pod narkozą


zeldo
 Share

Recommended Posts

Dzień dobry, 
czy jest na forum ktoś, kto zetknął się z przypadkiem utraty u psa słuchu po leczeniu stomatologicznym pod narkozą?
Niestety takie coś zdarzyło się mojej psince i nie wiemy, co robić, a  W poniedziałek miała operację w warszawskiej klinice, oczyszczono jej zęby pod narkozą, kilka wyrwano, do tego wycięto brodawkę na skórze. W zabiegu asystował anestezjolog, powiedziano nam, że wszystko poszło dobrze. W poniedziałek i we wtorek dochodziła do siebie, była obolała i wycofana, prawdopodobnie już wtedy nie słyszała (nie reagowała na dzwonek, po operacji nie zareagowała na imię, ale kładłam to na karb efektów narkozy/leków przeciwbólowych i samego bólu). Drugą dobę po zabiegu zaczęła czuć się lepiej, więcej wstawać, wtedy zauważyliśmy, że nie reaguje na imię ani komendy. Niestety, okazało się, że nie słyszy nic za wyjątkiem dźwięku uderzających o siebie kluczy (piszę to, bo wciąż mam nadzieję, że skoro cokolwiek słyszy, to nie wszystko stracone). W klinice nikt nie wie, co się mogło stać. Nigdy nie zdarzył im się taki przypadek. Podobno bywa tak u kotów, gdy stosowany jest rozwieracz stomatologiczny, ale oni takiego nie stosują. 
Na polskich stronach internetowych nie znalazłam niczego, znalazłam jednak artykuł amerykańskich lekarzy, w którym przedstawiono takie przypadki. Niestety utrata słuchu jest w takim przypadku nieodwracalna. To ten tekst:

Stevens‐Sparks, C. K., & Strain, G. M. (2010). Post‐anesthesia deafness in dogs and cats following dental and ear cleaning procedures. Veterinary anaesthesia and analgesia37(4), 347-351.

Skontaktowałam się z doktor Sparks i wygląda na to, że pieskowi trzeba byłoby przeprowadzić test BAER. W lecznicy, w której leczymy psiaka nie przeprowadzają badań słuchu, podobno w całej Warszawie nie ma żadnego weterynarza specjalizującego się w laryngologii. Dostaliśmy dla małej zastrzyki przeciwzapalne i lek poprawiający krążenie krwi w naczyniach mózgowych, ale chciałabym poszukać innej pomocy. Patrząc na mojego smutnego, przestraszonego psa, którego świat stracił nagle jeden wymiar, trudno mi zachować bierność. 

Być może jest tu ktoś, kto słyszał o podobnym przypadku i mógłby coś doradzić?

 

Link to comment
Share on other sites

Ktoś mi kiedyś wspominał o takim przypadku, ale nie wzięłam tego na serio, teraz żałuję :( Skontaktuj się z właścicielami ras, które mają predyspozycje do wrodzonej głuchoty i bada się u nich słuch testem BAER (np. bullterier, dalmatyńczyk, dogo argentino), powinni wiedzieć, gdzie zrobić to badanie. Może to jej jeszcze minie, może jest obolała po wyrywaniu zębów i dlatego słuch ma przytępiony. W bardzo złym stanie miała te zęby? Miała wcześniej problemy z uszami, infekcje?

W razie czego opieka nad głuchym psem nie jest taka trudna. Warto zaopatrzyć się w obrożę wibracyjną (nie elektryczną!) i nauczyć psa komend optycznych.

Link to comment
Share on other sites

Dziękuję za odpowiedź. Tak zrobię.

Jeśli chodzi o stan zębów: z wcześniejszych konsultacji wynikało, że ma jedynie "mierny kamień nazębny", ale w trakcie zabiegu nagle okazało się, że trzeba wyrwać aż cztery zęby, co lekarz zrobił. Było to dla nas zaskoczeniem, bo czyścimy jej zęby, dostaje tez gryzaki, a kontrole stomatologiczne miała w tym roku aż cztery (raz przy okazji badań kontrolnych, raz u okulisty i dwa razy w tej klinice przez zabiegiem) i za każdym razem wydawało się, że nie jest wcale tak źle. Najwidoczniej jednak było niedobrze, a i ból po wyrwaniu zębów jest nieznośny.  Mała jest już starszym pieskiem, ma  ponad 10 lat (nie wiemy dokładnie, 3 lata temu ją adoptowaliśmy), ale nie miała problemów ze słuchem ani z uszami. Jedyne zdiagnozowane dolegliwości to choroba zwyrodnieniowa zastawek o lekkim nasileniu i starcze rogowacenie soczewki oraz niskie ciśnienie oczne i łzawiące oczy. Ma też chorobę lokomocyjną. Nie wiem jednak czy to może mieć jakiś związek. 

Na szczęście kilka komend ćwiczyliśmy od razu w wersji słowo-gest (aby było łatwiej, gdy się zestarzeje) więc nie startujemy całkiem z niczym. 

Link to comment
Share on other sites

Dziękuję. Dzwoniłam do nich, umówiłam się na wolny termin w przyszłym tygodniu. 
Badanie przebiega pod znieczuleniem (ale nie ogólnym) i trochę się boję interakcji z lekami, które mała bierze teraz.
Mam przesłać do centrum diagnostyki słuchu wyniki badań serca, a lekarz zdecyduje czy mała kwalifikuje się do badania. 

Napiszę może, jak u nas wygląda teraz sytuacja, bo być może kiedyś komuś się to przyda:

Zaczęła się 4 doba po zabiegu.
1. Od wczoraj lekarz zdecydował o odstawieniu antybiotyki Stomorgyl (podobno są jakieś przypadki pogorszenia słuchu u ludzi po nim, ale to chyba nie jest nasz przypadek, bo słuchu nie było prawdopodobnie już od wybudzenia z narkozy). 
2. Od wczoraj przyjmuje lek przeciwzapalny DEXAVEN (zastrzyk co drugi dzień) i lek poprawiający krążenie w naczyniach mózgowych (KARSIVAN) codziennie. 
3. Przeprowadzone w klinice badanie otoskopowe nie wykazało nieprawidłowości. 
4. Doktor Sparks napisała mi, że istnieje możliwość, iż doszło do podrażnienia i spuchnięcia trąbki słuchowej. Jeśli tak, to gdy minie obrzęk słuch powinien zacząć powracać. Ciągle mam nadzieję, że to może być nasz przypadek. 

Na razie nie widzę poprawy. 


 

Link to comment
Share on other sites

JA napisze o naszym przypadku choć może nie mieć nic wspolnego. Moja sunia miala mieć ,,drobny " zabieg, lekka nadbudowa nadłamanego kła, żeby ochronić odsłoniętą miazgę. Finalnie skończyłysmy z koszmarnym zapaleniem ucha, porażeniem gardła, syndromem Hornera (zapadające się oko), pies umierał z bólu , chodził z przechyloną głową, wył przy dotknięciu okolic ucha po stronie zęba w którego ingerowano. Jedzenie tylko z podwyższenia. Pierwszym objawem było asymetryczne rozszerzenie źrenic dzień po zabiegu. Powrót do formy trwał 4 mce. Długie leczenie antybiotykiem, potem leki antyzapalne, potem już leczenie oka zapadającego się. Miałam w zanadrzu wyniki badań psa tuż sprzed zabiegu ( okaz zdrowia) inaczej lekarze próbowali mi wmówić, że przyprowadziłam na zabieg chorego psa. Badania dzięń po, wskazywały na jakiś koszmarny stan zapalny w organiźmie. Testy wszelakie ( nie robilam rezonansu ani tomografu) wskazywały na uszkodzenie nerwu od szyi w górę, Na szczęście nerw się regenerował , wolniej, szybciej, poprawa się cofala. ale finalnie szło ku lepszemu. Jako że jeszcze w mojej obecności po podaniu głupiego jasia pies prawie spadł ze stołu w obecności 3 pracowników-stazystów działu stomatologii ( został złapany tuż nad ziemią, ale było koszmarne gibnięcie głowy) nie wiem czy wszystko to było wynikiem tego koszmarnego incydentu, czy zdarzyło się coś później. 

 

Link to comment
Share on other sites

Dziękuję za odpowiedzi, przez ostatnie dni nie mogłam się zalogować na forum. 

Przesyłam sprawozdanie z aktualnej sytuacji, minęła 6 doba po operacji:

Mała nadal nie słyszy. Wydaje nam się, że w reakcji na bardzo głośne dźwięki (jak uderzanie łyżką o miskę aluminiową) obraca uszami, zdarza jej się też (nie zawsze) zareagować na dźwięk domofonu lub kogoś idącego klatką schodową. Po ostatniej wizycie i dołożeniu antybiotyku (piszę o tym niżej) doszły wymioty (dwa razy, tak jakby ulało się z niej), dlatego antybiotyk w tabletce zastąpiono takim w zastrzyku, ale niestety dzisiaj ponownie mała zwymiotowała raz, kawałek ugotowanej marchewki, który dostała po godzinie od posiłku (tak jakby ulało się jej, bez skurczów). Nie wiem skąd te wymioty. Nie wiem czy zwracanie pokarmu to objaw neurologiczny czy ze strony układy pokarmowego (je to, co wcześniej, ale jest ogólnie wrażliwa pokarmowo).  Mała jest mniej energiczna, trochę wycofana, więcej śpi, wydaje mi sie, że słyszę więcej przelewania się w brzuszku, ale może mi się tylko wydaje, częściej wylizuje sobie łapy, ale nie widać u niej innych objawów neurologicznych ani innych zmian. Kilka razy drapała się w prawe ucho. 

W piątek miała kolejne badania w klinice:
- otoskopowe nie wykazało nieprawidłowości, ale przy badaniu prawego ucha sunia czuła silny ból, przez to nie dało się dokładnie obejrzeć błony bębenkowej
- podczas zabiegu wyrwano jej następujące zęby: złamany kieł szczęki po prawej stronie, ostatni przedtrzonowiec po prawej stronie, dwa trzonowce żuchwy po stronie lewej; z udzielonych mi informacji wynika, że lekarz podjął decyzję o usunięciu zębów z uwagi na odsłonięte szyjki zębowe (informacja od anestezjologa, na razie brak kontaktu z chirurgiem); miejsca po usunięciu goją się prawidłowo za wyjątkem przedtrzonowca  - w miejscu po jego usunięciu nieznaczne zapalenie, ropień (czyli z prawej strony, tej samej, po której boli ucho).
- temperatura 38,1
- ciśnienie po 40 minutach konsultacji sys 145 (mankiet 3), sys 163 (mankiet 2)
- osłuchowo, jak przed zabiegiem - szmer lewostronny u podstawy słyszalny takze po prawej stronie, tt, 70-80/min, miarowe, na terenie płuc - fizjologiczny szmer pęcherzykowy.

Decyzja lekarza:
- utrzymanie leku dexaven (zastrzyki co 2 dni, dostała na razie 2 dawki, dzisiaj kolejna)
- utrzymanie leku karsivan (2 razy dziennie)
- antybiotyk podawany podskórnie (Synulox, dostała jedną dawkę) - wczoraj dostała pół tabletki clavaseptin, ale zwymiotowała i zamieniono to na Synolox
- Solvertyl podskórnie (dostała 1 dawkę)
- probiotyk dodawany do posiłku 

W poniedziałek idziemy na konsultację neurologiczną. 
Odmówiono nam zrobienia testu BAER tłumacząc, że stan małej jest przeciwskazaniem do znieczulenia koniecznego do zabiegu. 

 

Edited by zeldo
korekta językowa, uzupełnienie informacji
Link to comment
Share on other sites

mch: bardzo mi przykro, że przydarzyło się to Twojemu psu. Mam nadzieję, że udało się w końcu poradzić sobie z tymi wszystkimi objawami. Takie nieprzewidziane sytuacje są straszne, tym bardziej jeśli decyzja o zabiegu zapadała w celu podniesienia komfortu psa, a nie ratowania życia.
U naszego psa nie widzę na razie takich objawów, o jakich piszesz, ale będę czujna. Nie słyszy od dnia zabiegu, zastanawiam się jednak czy ten ból podczas badania ucha nie rozwinął się dopiero po kilku dniach (miała badanie po dwóch dniach i wydawało się, że jest ok, ale badanie było bardzo szybkie). 

Link to comment
Share on other sites

Właśnie wyczyściłam pralkę, w której w dniu zabiegu prałam koce, które psina miała ze sobą w szpitalu i podczas podróży oraz w domu w pierwszych godzinach po zabiegu. No i znalazłam coś, co mi wygląda na psi ząb. który to mógłby być ząb?

Nie mogę dodać załącznika więc wrzucę zdjęcie do absurdalnego ogłoszenia: http://www.olx.pl/oferta/zab-psi-do-kolekcji-CID767-IDhMPnf.html?action=show&id=262834941&utm_source=serviceletterManageAd&utm_medium=email&utm_campaign=diplayLink

Nie wiem, czy takie sytuacje się zdarzają czy też  - oczywiście jeśli to rzeczywiście ząb - być może zastosowano zbyt inwazyjne czyszczenie lub coś innego poszło źle podczas zabiegu? Na pewno trzeba jednak zęby małej obejrzeć bardzo dokładnie, może tam coś się dzieje.

Link to comment
Share on other sites

  • 6 months later...

Dzień dobry, 

pomyślałam, że zaktualizuję watek: może komuś się przyda. Dużo się działo, dlatego pisze w punktach.


1. Niestety do tej pory nie jest wiadomo, co się dokładnie podziało podczas zabiegu, pieska nie można poddać narkozie, dlatego nie ma jak przeprowadzić porządnych badań neurologicznych.
2. Po kilku dniach od mojego ostatniego postu okazało się, że mamy jeszcze większy problem niż utrata słuchu: po wdrożeniu antybiotyku powróciło zwracanie pokarmu (zwracała też po wybudzeniu z narkozy), zwracanie pokarmu miało charakter ulewania, prawie wszystko, co zjadła było ulewane. Nie będę się rozpisywać o tym, jak lekarze z renomowanej kliniki, w której przeprowadzano zabieg kierowali leczeniem, bo nawet po 6 miesiącach czuję na nich złość za to, co się działo, dlatego część opisu pominę. 
3.  Po zmianie lekarza i kliniki zdiagnozowano zapalenie przełyku, żołądka i okolicznych węzłów chłonnych. Sunia była tygodniami na kroplówkach i antybiotykach. Wykluczono przełyk olbrzymi, ale i tak zalecono karmienie z podwyższenia po malutkich kawałkach (gdy je sama ulewanie się utrzymuje) i przez 30 minut utrzymywana w pozycji pionowej. Karma - RC Gastro Intestinal, potem z uwagi na podwyższoną lipazę - RC Gastro Intestinal Low Fat. Zaczęła się jakoś zbierać.
4. Wszystko to mocno ją osłabiło, ma leukopenię, ma podwyższony poziom bilirubiny (choć usg niczego nie wykazuje), na wiosnę nabawiła się infekcji bakteryjnej (biegunki, wymioty) - pierwszy posiew (Vetlab) wykazał szczep gronkowca odpornego na antybiotyku, drugi posiew (IDEXX)  - pałeczkę coli. Dostała znów antybiotyk po pierwszej infekcji, ale z uwagi na to, że objawy (biegunki, wymioty) na razie ustąpiły  nie wdrożono kolejnego leczenia. 
5. Pojawiło się podejrzenie miastenii, ale na razie udało się ją wykluczyć. Kolejne pomiary nie wykazały też problemów z trzustką. Pojawiła się też mała zmiana skórna, ale biopsja pokazała, że jest łagodna.
6. Nadal przyjmuje Karsivan i są dni, że coś słyszy, a są takie, że nie słyszy prawie nic. Wydaje się, że ma to związek z pogodą, co zdaniem lekarza może wskazywać na problemy naczyniowe. Problemy ze słuchem zdają się współwystępować z problemami z ulewaniem i zgagą, co może wskazywać na neuronalne podłoże wszystkich tych problemów. 
7. Jesienią przestała pić wodę i pije tylko tyle, ile jej zmieszam z jedzeniem. Karmiona jest nadal z podwyższenia i po kawałeczkach, ale już niższego i bez odstawania po karmieniu, je 4 razy dziennie w mniejszych porcjach. Przyjmuje RC Gastro Intestinal Low Fat mokrą (choć po jesieni żaden parametr trzustkowy nie był już podwyższony, podwyższona jest bilirubina, ale chyba lekarze nie za bardzo wiedzą, co z tym dalej zrobić). Mniej więcej co miesiąc ma badania kontrolne krwi i raz w miesiącu dostaje zastrzyk z witaminą B12. Próbuję włączyć do suplementacji kwas foliowy (ma niedobór), ale na razie zwiększa się po nim zgaga. W ogóle ze zgagą jest problem, ale źle reaguje na leki, które miałyby pomóc więc jedyne, co dostaje to baryt co wieczór (zalecenie lekarza). Dostaje też Fortiflorę i siemię lniane (kleik) do posiłków. Karmię ją po kawałeczku, bo gdy zje lub wychlipie więcej na raz, ma potem jakby rozpryskujące się ulewanie (zwracanie bez tłoczni brzusznej, ale nie po prostu ulanie, nie wiem, jak to lepiej napisać). Jeśli dr google nie kłamie, to może to oznaczać kłopoty z odźwiernikiem. 

Jest w miarę stabilnie - mała ma swoje małe przyjemności życiowe, ale nie wróciła do pełni formy :(
W tym miesiącu ma mieć wizytę u ortopedy, bo jej chód zrobił się bardziej sztywny i czasami pobolewają ją tylne łapy (w stawach),. 
Na większość podawanych doustnie leków źle reaguje. 
Nie dostaje żadnych gryzaków ani kości (nie może nawet twardej karmy), nie mogę jej też myć zębów pastą do zębów, a przez pierwsze tygodnie po zachorowaniu w ogóle nie mogłam tego robić, bo kończyło się ulewaniem i pogorszeniem stanu. Próbuję czyścić jej ząbki czyścikiem z jonami srebra, gazą, ale nic to nie daje, takie mam wrażenie - odkłada się osad i kamień. Przy czyszczeniu szczoteczką pojawia się odruch wymiotny. Zastanawiam się nad kupieniem szczoteczki emmi-pet, ale nie wiem czy można ją stosować bez specjalistycznej pasty. 

Jeśli ktoś ma jakiś rady, co jeszcze można byłoby wypróbować, będę wdzięczna.
 

Link to comment
Share on other sites

Biedna Sunieczka :(

Tak strasznie Wam współczuję i tak bardzo, baaardzo Cię rozumiem....

Dotarłam do waszego wątku w niedzielę wrzucając w wyszukiwarkę "utrata słuchu u psa po narkozie"...

Niestety i nas spotkało nieszczęście... Maxiu, nasz ok. 12 letni Jamniczek (adoptowany, jak wszyscy nasi Przyjaciele) miał w czwartek zabieg usunięcia guzków, przy okazji też czyszczenie ząbków gdyż (jako jedyny w domu) ma skłonności do osadzania się kamienia... choć wyniki Maxiulo miał kiepskie, po półrocznych próbach leczenia zdecydowaliśmy się na zbieg... musiała być zastosowana odpowiednia sedacja i narkoza, ale na szczęście wróciliśmy szczęśliwie do domu... już w piątek miałam wrażenie jakby Maxiu nie zareagował, ale zrzuciłam to na karb osłabienia po zabiegu i narkozie... w sobotę wystraszyłam się mocno, bo Maxiulek nie zareagował na wołanie - spał na kanapie, podeszłam do Niego, mówiłam i dopiero jak dotknęłam była reakcja... pierwsza myśl: mocno zasnął, jest osłabiony po zabiegu.... jednak zaczęłam podejrzewać coś niedobrego.... w niedzielę już ostatecznie przekonałam się, że Maxiulinek .... nie słyszy :'( ....

W poniedziałek konsultacja z lekarzem; ponoć może to być skutek zastosowanej Amoksycyliny - bardzo rzadko, ale jednak bywały już przypadki utraty słuchu po jej zastosowaniu... ma być to odwracalne  w czasie od kilku do kilkunastu tygodni.... jeżeli jednak jest to skutek ultradźwięków (czyszczenie zębów).... zmiany mogą być nieodwracalne :( Oczywiście od razu antybiotyk został wycofany, na jego miejsce wprowadzony Karsivan właśnie... dzisiaj wieczorem mamy kolejną wizytę....  Dodam tylko, że na szczęście Maxiulek poza niesłyszeniem jest w dobrej formie, mam wrażenie jakby początkowa dezorientacja spowodowana życiem w świecie ciszy mijała... wychodzi sam swobodnie na ogród, nawet zdarza Mu się zaszczekać.... jednak domofon i odgłosy na spacerze nie istnieją :( ....

Zeldo, pisałaś wcześniej, że Twoja Sunia słyszała brzęk kluczy - Maxio nie reaguje na nic; nawet rzucane za Nim na terakotę klucze, czy sztućce - zero reakcji....

 

Link to comment
Share on other sites

Ojej, bardzo mi przykro, że i Wam się to przytrafiło :(
Bardzo współczuję, dla pieska to na pewno duży szok. Na pocieszenie powiem Tobie, że moja psinka dobrze poradziła sobie z nową sytuacją, choć nie słyszy prawie wcale (w lepsze dni słyszy nie tylko klucze, ale i np. spadające monety, mocne stuki, domofon, a także moje wołanie z bliska). Prócz mojego wołania nie różnicuje jednak dźwięków, na wszystko reaguje jak na domofon. Na początku była zdezorientowana i smutna, chowała się pod kanapę, nie chciała kontaktów z innymi ludźmi. Jednakże 
bardzo dobrze się przystosowała i już nie wydaje się tym martwić (myślę, że po miesiącu było już pod tym względem prawie ok), nie ma nawet problemów z kontaktami z innymi psami, to raczej ja jestem bardziej czujna, uważam też na nią bardziej na spacerach, szczególnie blisko ulicy. To psinka bardzo nieufna wobec ludzi i kiedyś aby się do kogoś przekonań potrzebowała spokojnego mówienia i smakołyków, po utracie słuchu bała się wszystkich "obcych", przykleiła się do mnie i nie chciała zostawać sama.  Wraca to jednak do normy - nauczyła się zwracać uwagi na inne sygnały w kontaktach z ludźmi i o ile ktoś nie wykonuje gwałtownych gestów, pozwala się oswoić, odważnie eksploruje otoczenie (choć nadal bardzo się mnie trzyma, jeszcze bardziej niż wcześniej), nawet jest w stanie podróżować ze mną pociągiem. Naprawdę sobie radzi z tym prawie zerowym słuchem.

Piszę to dla uspokojenia, abyś wiedziała, że nawet jeśli Maxiulek nie będzie słyszał, to nadal może być szczęśliwym psem, naprawdę. Tym bardziej, że już się adaptuje, jak piszesz. Miałam wcześniej pod swoją opieką psią staruszkę, która też straciła słuch (działo się to stopniowo), a do tego prawie nie widziała, a mimo to była bardzo wesoła i żywotna. Słuch nie jest chyba dla psów tak ważny jak węch.

Mam jednak nadzieję, że u Twojego psiaka sytuacja się poprawi. Może to rzeczywiście po antybiotyku, tym bardziej, że nie ma innych objawów. U nas podziało się coś dziwnego, bo od razu było też ulewanie i w ogólnie różne bulgotanie, a potem jeszcze gorzej.  Po mniej więcej dwóch tygodniach (to ten fragment, który pominęłam, bo skumulowały się skutki nieskoordynowanego leczenia w pierwszej klinice) pogorszył się jej stan z układem pokarmowym (do ulewania dołączyły wymioty, bolał ją brzuch), a równocześnie na kilka dni słuch prawie całkiem wrócił. Potem jednak znów się pogorszył. Tak więc wszystko jest bardzo dziwne.

Daj proszę znać na forum za jakiś czas. Tym bardziej, że takie informacje mogą się przydać tez innym, których spotka taki pech. Gdy nam się to przydarzyło myślałam, że zwariuję ze strachu.

Dziękuje też, że napisałaś o tych ultradźwiękach, bo jeden z lekarzy zalecił właśnie takie czyszczenie teraz (bez narkozy), a mogłoby to pogorszyć sytuację...

Trzymam kciuki za Twojego pieska!

 

Uzupełnienie:
Jeszcze mi się przypomniało, że w jednej z klinik, gdzie przyjmował neurolog (dzwoniłam wszędzie, gdzie się dało i niestety nie pamiętam, w której) dowiedziałam się, że istnieje możliwość, że nawet jeśli ma to podłoże neurologiczne, to może dojść do poprawy, ale potrwać to może kilka miesięcy, dobrze zatem pewnie, że podajecie Karsivan. 
Byłabym też czujna czy nie dzieje się nic z uszami i czy nie pojawiają się jakiekolwiek niepokojące objawy neurologiczne (np. nierówne źrenice, przechylanie głowy, trudności z utrzymaniem równowagi), ale jeśli teraz nie ma, to pewnie się nie pojawią, piszę po prostu, bo mi się przypomniało.

Link to comment
Share on other sites

Ech...

Dziękuję Ci bardzo za słowa pocieszenia... Wczoraj dodatkowo włączono Maxiowi Milgammę 100 po 1/2tbl dziennie (to witaminy z grupy B, stosowana jest w chorobach układu nerwowego wywołanych niedoborem witaminy B1 i B6) - czyli teraz Maxiulo dostaje 2 x dziennie Karsivan 50 plus 1 x dziennie 1/2 tbl Milgamma 100. Niczego konkretnego poza tym się nie dowiedziałam - trzeba czekać... Maxiu rzeczywiście po pierwszych dniach jest jakby spokojniejszy, dzisiaj to ja mam ten zły dzień, baaardzo zły dzień....

Strasznie Wam współczuję, bo to co piszesz brzmi naprawdę niewiarygodnie i strasznie... utrata słuchu, te wszystkie dolegliwości związane z układem pokarmowym... jesteś WIELKA, stawiasz temu wszystkiemu czoło... ja wiem, robimy wszystko dla tych naszych kochanych Przyjaciół, musimy przecież o Nich walczyć, bo Oni mają tylko nas, w kwestii zdrowia są na nas zdani  właściwie od początku do końca.... sami o siebie nie zawalczą....

Z serca życzę Wam powrotu do zdrowia - mam nadzieję, że kiedyś, jak tu zaglądnę właśnie przeczytam taką wiadomość!!! Życzę tego i WAM i NAM - oby się udało!!!!

Link to comment
Share on other sites

  • 10 months later...
Dnia 6.02.2018 o 16:47, Poletka napisał:

Witajcie dziewczyny,

chcialam zapytac czy udalo sie waszym pieskom odzyskac sluch? Pytam, bo nam przydarzylo sie to samo...tyle, ze moj piesek mial robiony rezonans magnetyczny pod narkoza. Po wybudzeniu nic nie slyszy, zupelnie nic...Jestem zalamana:(

Poletka, to bardzo smutne... niestety, mój Maxiulo nie odzyskał słuchu... od 31 marca ub. roku żyje w świecie ciszy...

Nie zostało nam nic innego jak nauczyć się porozumiewać "na migi" - radzimy sobie, ale cały czas serce boli, że Maxiulo nie słyszy...

Wiem, że na początku człowiek jest załamany, potem rozgniewany - wszystkie uczucia się mieszają, a najgorsza w tym wszystkim jest ta straszna bezsilność... nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Wam, żeby Psinio odzyskał słuch... trzymajcie się, oby u Was było inaczej, niż u nas!!!!!!!!!!!!!!!

Link to comment
Share on other sites

Czesc, bardzo dziekuje ze odpisalas:)

Tak, to prawda...to co czuje to jakis koszmar. I nic nie mozemy zrobic, nic. Patrze na nia i serce mi peka. I dlaczego nikt nie wie jak nam pomoc. 

Tez uczymy sie rozmawiac za pomoca gestow. Mala szybko sie uczy- zdolniacha moja! Jeszcze walczymy ale zaczynam tracic nadzieje. Nie widac zadnej poprawy. Zaczelam sie nawet zastanawiac nad drugim piesiem- moze byloby jej latwiej ze slyszacym bratem albo siostra.... ale nie wiem czy to dobry pomysl. 

Trzymajcie sie z Maxiulem cieplo!!!!! 

Link to comment
Share on other sites

Dzięki Kochana, jakoś się trzymamy, choć jak pisałam wcześniej przychodzą dni, że żal mi serce rozrywa :'( ... Uzbrój się Kochana w cierpliwość... Nie wiem, co Ci radzić odnośnie drugiego piesia... u mnie gromadka sierotek jest całkiem spora - 4 Jamniki, Labeczka, Dobermanka i Kicio :) - faktem jednak jest, że Maxiu bardzo chętnie wybiega z innymi na ogród, bawią się, jak dzwoni domofon i inni się zrywają... Maxiulo szczeka najgłośniej :) ...

Trzymajcie się Kochani, odezwij się czasem poletka, napisz o u Was, jak sobie radzicie... pozdrawiamy z Maksiem i całą Gromadką <3

 

 

moje.jpg

 

DSC_1394.JPG

Link to comment
Share on other sites

O rany - jakie pieknoty:))))

Tyle łap trzyma za nas kciuki- moze jakis cud sie zdrarzy!

Jasne, ze dam znac.

W tej chwili Pola - bo tak ma na imie moja psinka - jest juz  prawie 3  tygodnie na sterydach i na karsivanie. Bierze encorton i powoli zmiejszamy dawki. Dostala tez sterydy bezposrednio do ucha i  za mniej wiecej  poltora tygodnia, dostanie do uszu druga dawke. I to juz bedzie koniec. Jesli to leczenie nic nie da, to juz nie mamy czym jej leczyc - zreszta sama wiesz...

Z decyzja o drugim piesku jeszcze sie wstrzymam...bo tez nie chce takiej sytuacji zeby Pola poczula sie w jakis sposob odrzucona...nie wiem... no nie moge  w kazdym razie, po tym szoku , od razu zafundowac jej drugiego psa. Zobaczymy..chociaz z tego co piszesz, i jak czytam o ludziach , ktorzy maja gluche psy- to jednak towarzystwo slyszacego pieska- jest pomocne dla tego nieslyszacego. Dla nas lwlascicieli  zreszta tez - bo wolasz slyszalcego, a przybiegna oba. Bo Poli juz przeciez nie zawolam.

Usciski dla Ciebie i calej pieknej gromadki!!!<3

Link to comment
Share on other sites

Baaardzo trzymam kciuki za Polunię i życzę Jej powrotu do zdrowia... u nas leczenie było takie samo, prócz sterydu do ucha... Zresztą, na Karsivanie Maxiu został do dziś, z tym, że zaraz po tym incydencie brał 2 x dziennie tabletkę, teraz bierze 1 x dziennie. Nie wiem, ile Polunia ma lat - Maxiu miał w ub. roku 12... lekarze tłumaczyli mi też (dokładnie dzisiaj nie pamiętam, jak to brzmiało), ale jakoś tak, że mogły być zwapniałe przewody słuchowe i dlatego tak się stało... ech - jak wracam do tamtego czasu, to wyć mi się chce...

Trzymajcie się i z całego serca życzę Poleńce powrotu do zdrowia - buziaki i głaski :)

Link to comment
Share on other sites

Dzieki Kochana:)

Polunia ma dopiero 5 lat... a tu takie nieszczescie...ja nie moge przestac wyc:( nam mowia, ze nie wiadomo dlaczego tak sie stalo. Powiklanie po narkozie i tyle.

Dam znasc wkrotce czy cos sie zmienilo.

Dla Was tez buziaki i głaski i mizianki!!!

 

 

Link to comment
Share on other sites

  • 5 months later...

Nie wchodziłam tutaj dawno i nie widziałam, że pojawiły się tu informacje o kolejnych psinkach. Bardzo mi przykro, że Poluni także się to przydarzyło. Moja Esme nadal nie słyszy, nic się nie zmieniło pod tym względem. Do głuchoty się przyzwyczaiła, większy kłopot mamy z trzustką, nerkami i układem pokarmowym (w stanie przewlekłym zapalnym), co jest skutkiem nieprawidłowego leczenia po zabiegu. Zdecydowałam się napisać teraz, bo przeczytałam, że rozważacie psiego towarzysza. U nas się to bardzo sprawdza. Esme nie przepada za innymi psami (nie jest wroga, po prostu mało który pies jej pasuje do bliższego kontaktu). Od dłuższego czasu staram się spędzać więcej czasu w domu rodzinnym, nawet pracuję w większości zdalnie i przez to mała ma więcej okazji do kontaktu z sunią mojej mamy (słyszącą). Bardzo dobrze to na nią wpływa. Zauważyłam, ze czujnie ją obserwuje i jest mocno wyczulona na wszelkie jej sygnały i reaguje wtedy tak, jak ona (np. biegnie do drzwi itp.), Czuje się o wiele pewniej np. wychodzi z nią sama do ogrodu, nie boi się z nią zostawać sama. Naprawdę funkcjonuje o wiele lepiej (raźniej, weselej) niż wtedy, gdy jesteśmy same. Od wypadku stała się spora przylepą, nie czuje się pewnie beze mnie, a tutaj, z drugim psem, pozwala sobie na więcej swobody. Trzymajcie się ciepło!

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...