Jump to content
Dogomania

Bernardyn gryzący ludzi - nikt nie chce pomóc


Arijka
 Share

Recommended Posts

Witam!

Przyszłam na to forum specjalnie poszukując pomocy

Sprawa wygląda tak: Mieszkam z mamą w domku jednorodzinnym, na podwórku jest drugi dom, mojej babci, wujka i jego partnerki - Izy. Ci dwoje zaopiekowali się dorosłym mieszańcem bernardyna (wygląda jak czystej rasy), którego właściciel umarł. Pies był kochany, nawet ja się do niego przyzwyczaiłam mimo strachu.. Najpierw ugryzł Izę, to ta mi tylko ukradkiem powiedziała, tak by czasem nikt na psa nie doniósł. Miesiąc później odwiedziła ich ciocia i nieszczęśnie weszła do domu przed babcią.. Noga złamana z przemieszczeniem i przekręceniem kostki, druga dotkliwie pogryziona, tak samo ręka i brzuch. Pies zaczynał się już dobierać do okolic gardła. Gips na nogach do końca uda. Właściciele nie ponieśli żadnej kary, pies miał jakaś krótką kwarantanne w domu (!), schronisko stwierdziło, że nie przyjmuje agresywnych oswojonych psów, policja wyśmiała, bo "oni się zwierzątkami nie zajmują..". Okolica zastraszona, ludzie boją się przechodzić koło naszego domu, bo pies ucieka (i stety, niestety - wraca). Ja zanim wyjdę muszę ostrożnie do ich domu podejść, modlić się, by jego warczenie nie zmieniło się w coś więcej i przymknąć drzwi wejściowe, bo inaczej pies startuje jak tylko się furtkę otworzy.. Jakiś czas był spokój, potem pies ugryzł babcie w rękę, następnie podobnie wujka (którego normalnie traktuje jak swojego ukochanego pana), a dziś się dowiedziałam, że babci rękę złamał. Ehhh.. I co? Kwarantanna w domu dwa tygodnie. Pies więc będzie leżał w korytarzu, a babcia się boi (słusznie) do łazienki iść, bo przed jej drzwiami piesio. Tak nam policja pomogła. Miejscowi Animalsi nie chcą też pomóc, bo oni nie będą wspierać uśpienia psa.. Ja i mama nie możemy nic, a lada dzień do szkoły będę musiała co rano pędzić i prędzej czy później zostanę zagryziona, bo w przeciwieństwie do dorosłych nie mam kompletnie jak stawiać oporu..

Był badany, żadnej wścieklizny.. Nie jest też ranny, jak nie atakuje to poszukuje kontaktu ludzi, pieszczot.. Jakiś behawiorysta go nawet odwiedział

Błagam o radę. Szczerze i ze strachem w sercu

 

Pozdrawiam, Arijka

Link to comment
Share on other sites

O Matko! Nie można tak funkcjonować!

Kwarantanna dotyczyła pewnie zdiagnozowania ewentualnej wścieklizny. Często pies przechodzi ją w domu z wizytami u weta co kilka dni.

Co na te agresywne zachowania mówi weterynarz? Badaliście psa pod kątem np. guza mózgu? Objawami mogą być np.  zaburzenia zachowania i stanu psychicznego. A poprzedni właściciel też miał takie problemy?

Tak sobie myślę, że teraz najwłaściwszym krokiem byłoby zapewnienie bezpieczeństwa domownikom. Może izolacja psa w kojcu? Przynajmniej do podjęcia dalszych decyzji...

Link to comment
Share on other sites

że się tak zapytam: na co czekacie? na to, aż pies kogoś zabije? pierwsze co to wyprowadzka psa do kojca, bo on jest zwyczajnie niebezpieczny. po drugie znalezienie dobrego szkoleniowca, który przyjdzie do was do domu i zobaczy zachowanie psa na żywo. równolegle zastanowienie się czy jesteście w stanie psem się zająć, czyli czy jest chociaż jedna osoba, która poświęci temu psu realnie czas na wychowanie i szkolenie. niech szkoleniowiec wypowie się czy widzi jakąś szansę dla tego psa czy nie, jeśli nie to czy nie widzi tej szansy u was czy w ogóle. jeśli w ogóle to kontakt z weterynarzem i zabicie psa. jeśli nie widzi jej u was to znalezienie psu domu. może ona się odnajdzie w miejscu, gdzie będzie mogła realnie stróżować? a może po prostu trzeba jej innego człowieka, bardziej konsekwentnego, który będzie umiał nią pokierować?

i szkoleniowcowi będziecie musieli dokładnie opowiedzieć, w jakich sytuacjach nastąpiły ugryzienia, jak się pies zachowywał przed, jak po, kiedy odpuścił.

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

Eh, nie rozumiecie - ja i mama nie mamy do tego psa żadnych praw, a jego opiekunowie, czyli mój wujek i Iza lekko mówiąc nie chcą współpracować. Nie mogę wysłać weterynarza, którego oni odeślą z kwitkiem, albo poszczują tym psem. Nie zabiorę nigdzie psa, bo próba wciągnieca go do samochodu byłaby samobójstwem.. Też martwię się o jego stan, żyje od zawsze z przekonaniem, że zwierze samo z siebie złe nie jest, a jeśli się tak zachowuje, to jest chore, ma traumę albo jest źle traktowane. 

Kojec został rozebrany dawno temu, więc nic takiego tu niema. Tu też z mamą nic nie zrobimy, bo co.. Mamy za swoje pieniądze takie zrobić, by oni go z niego wypuszczali? 

A co do tego, że psu potrzebny jest lepszy człowiek, to jestem pewna..

Link to comment
Share on other sites

17 godzin temu, Arijka napisał:

Eh, nie rozumiecie - ja i mama nie mamy do tego psa żadnych praw, a jego opiekunowie, czyli mój wujek i Iza lekko mówiąc nie chcą współpracować. Nie mogę wysłać weterynarza, którego oni odeślą z kwitkiem, albo poszczują tym psem. Nie zabiorę nigdzie psa, bo próba wciągnieca go do samochodu byłaby samobójstwem.. Też martwię się o jego stan, żyje od zawsze z przekonaniem, że zwierze samo z siebie złe nie jest, a jeśli się tak zachowuje, to jest chore, ma traumę albo jest źle traktowane. 

Kojec został rozebrany dawno temu, więc nic takiego tu niema. Tu też z mamą nic nie zrobimy, bo co.. Mamy za swoje pieniądze takie zrobić, by oni go z niego wypuszczali? 

A co do tego, że psu potrzebny jest lepszy człowiek, to jestem pewna..

jeśli pies biega luzem po waszym wspólnym podwórku to jednak coś do niego macie, wbrew temu co twierdził ten policjant.

jeśli właściciele psa nie chcą w niczym współpracować to tak naprawdę nie masz żadnego pola manewru. nawet jeśli nie chcą zabrać psa do weterynarza, nie chcą zatrudnić szkoleniowca, nie chcą pracować z psem to wystarczyłoby psa pilnować, w dzień jak chodzą ludzie zamykać go w kojcu, wypuszczać wieczorami, na noc (na ich podwórko, też by wypadało odgrodzić się od was), wyprowadzać na spacery i już. nie byłoby to najlepsze rozwiązanie, ale na pewno jest lepsze od tego, ze duży pies gryzie domowników i gości, robiąc poważną krzywdę.

Link to comment
Share on other sites

Makabra jakaś. Jeżeli to prawda i pies wysyła ludzi do szpitala z takimi obrażeniami, to trzeba gdzieś z tyłu głowy mieć myśl o eutanazji. Chociaż forum nie jest miejscem na takie wyroki. Skontaktowałaś się z fundacją, z ludźmi znającymi specyfikę tej rasy? Żyjecie jeszcze w ogóle? Tu nie ma na co czekać.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...