Jump to content
Dogomania

Dramat dzikusków zamieniony w cud. Lika, Rudy-Moris, Murzynek-Gucio, Tinka, Czesio w DS. I do tego Gandzia, od której wszystko się zaczęło.


Recommended Posts

Murko,na obecnym etapie z Moriska strachem  sama nie podołam.Jeszcze trochę czasu by  upłynęło zanim bardziej by się oswoił  i zdecydowałabym się wyjść.Sądziłam,że troszkę szybciej nam pójdzie jak już wyjdzie z klatki,ale tak nie jest.

Wy macie wszystkie psie sprawy opanowane i wiem,że Morisek  byłby w dobrych rękach  prosząc Was o przyjęcie. Spacerki,to przecież to, co psiaki kochają najbardziej (przynajmniej moje),a Morisek jest poszkodowany u mnie.Spacerowo moja nadzieja w behawiorystce.

Cudownie się czyta co piszesz i oczami wyobraźni widzę tarzającą się,zadowoloną Tinusię.

Córka jakieś króciutkie filmiki zrobiła jak wyszliśmy z Moriskiem,jeden wstawię.

 

Mało filmików robię jak ćwiczymy,bo sama nie mam jak.Tu ktoś nas sfilmował jak któryś już raz próbujemy wejść na korytarz.

Choć Morisek często wychodził z dołu na schody,zaglądał nawet stojąc przed drzwiami co tam na górze,to przestąpienie tego progu było mu trudne i wiele podejść robił zanim się przełamał.Najpierw była jedna łapka i stał minutami,później dwie już na holu,ale jeszcze wciąż się wycofywał i wracał na sam dół na kanapę.Jest bardzo ostrożny,ale jednocześnie coraz bardziej ciekawy co jest tam dalej.Wydaje mi się,że to dobrze,że się interesuje. 

A jak pomyślę ile jeszcze takich progów ma do pokonania i znacznie trudniejszych od tego,to aż mi żal ściska za serce.

(głos Tinka słychać,bo został sam obok w pokoju)

 

Link to post
Share on other sites
  • Replies 4.5k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

P.Maria przysłała mi zdjęcie wiec szybciutko wstawiam,   Dla Wszystkich Przyjaciół Likuni ,a ma wokół siebie ich Wielu!,- na własne oczy popatrzmy na smerfa.

- Rudy, draniu jeden, gdzie Ty się włóczyłeś ? Tyle ludzi się o Ciebie martwi, a Ty jakieś wycieczki sobie robisz !  - No co Ty ! Aż taki popularny jestem ? Wiesz, dorosły jestem, mam prawo do pa

No to ja podam Wam powód do otwarcia butelki szampana i upicia się !!! RUDY JEDZIE DO DOMU, DO WIOSNAA !!! A ponieważ to pies wyjątkowy i niezwykle inteligentny jedzie do domu mercedesem ! Widocz

Posted Images

Ja też pochlipuję. Każdą relację Murki i WiosnaA czytam z zapartym tchem. Postępy każdego psa cieszą, ale dzikusków najbardziej. Ciągle trzymam kciuki za nasze psiaki!

W wolniejszej chwili zapraszam na 1str, post 2 i 3 do rozliczenia. Sprawdźcie czy czegoś nie zamotałam.

Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, Murka napisał:

Bardzo się cieszę, że jest nadzieja dla Moriska:) 

U nas pewnie szybciej podołalibyśmy jego wyprowadzaniu, ale jednak nieporównywalnie mniej czasu moglibyśmy mu poświęcić, żeby przywykał do człowieka. 

U Ciebie, Wiosna, ma dużo lepsze warunki. Mam nadzieje, że to dobrze to wykorzysta łobuz:)

 

A dziewuszki też powolutku do przodu. Brzuszki ładnie się zagoiły (szwy są rozpuszczalne). Panienki są coraz pewniejsze. Tinka już sama z kennela wychodzi i zapinamy smyczkę przy drzwiach pokoju. Po Likę trzeba się jeszcze gimnastykować i nurkować do kennela, ale jak już jest zapięta to wychodzi dzielnie bez żadnego przymusu. Obie już ładnie orientują się w domu i same idą gdzie trzeba. Czasami tylko boją się siedzących na korytarzu... kotów:) Na ogrodzie Lika to już próbuje biegać, a Tinka próbuje tarzać się w śniegu:) Coraz więcej spacerują, choć nadal dość szybko ciągną do domu. 

Nie marzyłam nawet, że tak szybko będą robiły postępy ! Uśmiałam się, że dziewczynki boją się kotów, mam nadzieję, że szybciutko strach im minie :)

Link to post
Share on other sites

Zagladam do Dzikuskow i zycze im,zeby szybko sie oswoily i przestaly sie stresowac. Bardzo sie ciesze,ze Pieski sa pod opieka Ludzi, ktorzy okazuja im wiele serca. Odkopalam na Dogo stary bardzo ciekawy watek z 2006 roku o oswajaniu dzikiej Lusi. Zaczelam go czytac myslac glownie o Morisku gdyz z nim jest najtrudniej. Historia Lusi jest zakonczona sukcesem.Jest tam wiele cennych wskazowek, ktore mozna wykorzystac. Pani Z Mrzewinska na swoim blogu zachecala bardzo do przeczytania tego watku osoby ktore oswajaja takie Psy. 

 

Link to post
Share on other sites

Margo,bardzo dziękuję,z chęcią poczytam,bo trochę z sił już opadam.
Dziś np. rano Morisek pierwszy raz odważył się na stojąco podejść do męża i jeść z nim swoje śniadanie.Moris wszystkie jedzonko dostaje cały czas z ręki,najpierw ja do niego podchodziłam,później starałam się ściągać jego z kanapy,żeby sam podszedł.Do mnie nie za wiele jeszcze podchodził, więc dzisiejszy krok był świętem dla nas.Nawet mąż żartował,że Moris to już jego kolega.Od południa jednak zwrot totalny i jakaś cofka.Zaszywa się na dole,nie chce wejść na górę,nie chce podejść do ręki za jedzonkiem ani do mnie ani do męża.Jak słyszę,że chodzi na dole i schodzę,to zmyka na kanapę,jak siedzę u niego to leży,udaje że śpi.Nic się nie wydarzyło,nic nowego nie robiliśmy,nie wiem skąd taka nagła zmiana do tyłu u Moriska.Głowa mnie boli jak tego psa przekonać do ludzi.

Link to post
Share on other sites

Wiosenko, postęp jak na dzikiego psa w tak krótkim czasie jest ogromny. To normalne ,że dzikuski robią 3 kroki w przód, 2 do tyłu, 2 kroki w przód i totalna cofka. Nie wiemy co w ich główkach się kłębi i co na nie działa. Uważa się ,że psy żyją tu i teraz , a ja mam jednak wrażenie ,że potrafią wrócić pamięcią do przeszłości.

Giga była u nas 13,5 miesiąca ,u anecik1 miesiąc i  nie wyszła do końca ze swoich lęków . Pewnie niektóre nigdy z niej nie wyjdą  albo za parę lat jak u Braszki po 3 .latach pobytu w DS( sunia , która zabraliśmy z Radys ponad 4 lata temu )

  • Upvote 2
Link to post
Share on other sites

Nie znam się na psiej psychice ale uważam tak jak Poker. Być może emocje, które towarzyszyły Morisowi wczoraj czy dzisiaj kiedy podszedł do Twojego męża musi jakoś ,,przetrawić'' na swój sposób.  I dlatego się chwilowo wycofał. Podziwiam Twoją determinację Wiosenko w walce o Morisa i wierzę, że będzie dobrze  0heart.gif

Link to post
Share on other sites

Każdy mikrokroczek do przodu cieszy! :) To Wasza zasługa!
Na pewno nie ma co się załamywać! Głowa do góry! Jak na psiaka, który do niedawna biegał samopas po okolicy, a na jedzenie w ogóle nie przychodził (przypomnij sobie, że ja zawsze robiłam zdjęcia Moriskowi z daleka) to naprawdę są superpostępy.

Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, WiosnaA napisał:

Margo,bardzo dziękuję,z chęcią poczytam,bo trochę z sił już opadam.
Dziś np. rano Morisek pierwszy raz odważył się na stojąco podejść do męża i jeść z nim swoje śniadanie.Moris wszystkie jedzonko dostaje cały czas z ręki,najpierw ja do niego podchodziłam,później starałam się ściągać jego z kanapy,żeby sam podszedł.Do mnie nie za wiele jeszcze podchodził, więc dzisiejszy krok był świętem dla nas.Nawet mąż żartował,że Moris to już jego kolega.Od południa jednak zwrot totalny i jakaś cofka.Zaszywa się na dole,nie chce wejść na górę,nie chce podejść do ręki za jedzonkiem ani do mnie ani do męża.Jak słyszę,że chodzi na dole i schodzę,to zmyka na kanapę,jak siedzę u niego to leży,udaje że śpi.Nic się nie wydarzyło,nic nowego nie robiliśmy,nie wiem skąd taka nagła zmiana do tyłu u Moriska.Głowa mnie boli jak tego psa przekonać do ludzi.

Margo wkleiła wątek,który pokazuje całą walkę opiekunki z dziką sunią i tam też są postępy,cofki,wzloty i upadki.To my chcemy i nam się wydaje,że to powinno szybciej się potoczyć i psiak zakoduje sobie każde pozytywne działanie ze strony człowieka.Tak nie jest i o tym piszą osoby,które miały czy mają tak trudne przypadki pod swoją opieką.Praca,czas i wytrwałość zawsze dają efekty,na które trzeba jednak poczekać.

Aniu,walczyłaś o Moriska jak lwica aby go złapać.Dałaś mu dt u siebie bo wierzyłaś,że twój upór i wytrwałość musi poskutkować.Jesteś niesamowitą osobą i wierzę,że tak będzie.

Jak najbardziej masz prawo mieć zwątpienia i być zrezygnowana bo to najzwyczajniej ludzkie.Jeżeli dzisiaj nawet nie było dobrze, to jutro przyjdzie nowy dzień, a z nim nowe siły do działania i wiara w siebie i  Moriska.Bezustannie trzymam kciuki i przesyłam całe moce pozytywnej energii na jutro i kolejne dni...

  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

Ja też zaliczałam załamki z dzikuskami i huśtawki nastrojów. Chwila radości z mikroskopijnego kroczku do przodu i smutek z cofki. I tak nieraz parę miesięcy. Ale cóż zrobić. My musimy sobie poradzić z emocjami , w końcu jesteśmy podobno homo sapiens.

Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Poker napisał:

.... Uważa się ,że psy żyją tu i teraz , a ja mam jednak wrażenie ,że potrafią wrócić pamięcią do przeszłości.

....

Może?

6 godzin temu, elficzkowa napisał:

..... Być może emocje, które towarzyszyły Morisowi wczoraj czy dzisiaj kiedy podszedł do Twojego męża musi jakoś ,,przetrawić'' na swój sposób.  I dlatego się chwilowo wycofał. ...........

Wiesz co nie pomyślałam o tym,ale może coś w tym jest?...dużo też  działo się ostatnio w domu.
Wyjście z kontenerku,przestąpienie progu,zejście z kanapy,itd...zawsze robił masę podejść..jedną łapką,później dwiema,"zawieszał się" ,wracał do swego azylu,siedział i jakby myślał zanim się przełamał.
Może teraz pomyślał,że za daleko i za szybko dał się wciągnąć w nasze podchody?,że przecież był zawsze kiedyś bardzo ostrożny...nie znam się,nie wiem,czy psy mogą tak rozumować.Zobaczymy jak dzisiaj będzie i zapytam z ciekawości behawiorystkę o to "myślenie".
Zachęcam,ale też zawsze daję mu wybór,czy chce daną czynność wykonać.

Dziewczyny,dzięki za wsparcie i dodanie otuchy.
Poker,a już myślałam,że tylko ja taka słabizna,że dół jakiś łapię przez Morisona.
W każdym razie zrezygnowana nie jestem,łatwo się nie poddam z tym oswajaniem i dalej próbować będę,oby tylko z wyjściem podwórkowym nam się udało.

 

Zaczęłam czytać  podesłany wątek,doszłam do tego lassa i wiecie co...na razie dalej nie mogę...wrócę za jakiś czas do niego.

  • Upvote 2
Link to post
Share on other sites

Pies, który nie potrafiłby wracać pamięcią do zdarzeń z przeszłości, nie byłby w stanie niczego się nauczyć. Nie sądzę, aby przeszłość rozpamiętywał tak jak człowiek, ale i zapach i wygląd innych stworzeń zapamiętuje praktycznie na całe życie - na pewno pamięta też relacje z innymi osobnikami i skutki tych relacji tak jak i skutki własnych działań.

 

  • Upvote 2
Link to post
Share on other sites

Morisek po nocy wrócił jakby do normalności,ale tylko do południa.
Kupiłam solidne szelki z porządnymi zapięciami i powędrowały na jego kanapę do oswojenia przed założeniem.Bardzo mu się nie spodobały,ponieważ metal brzęczy. Unikał ich jak ognia,żeby chociaż nie dotknąć.Smaczki poszły w ruch i cudowanie,żeby odrobinę je poznał przed przyjściem Pani behawiorystki.Stracił znów chęć do wszystkiego.
Dziś łatwo z założeniem nie było,bo Morisek bał się strasznie.Wszystko spokojnie, powoli,bez szarpaniny i założenie ich zajęło Pani behawiorystce łącznie z masażem 1,5 godziny.Szeleczki Morisek ma dopasowane,ale jak stanął na ziemi to trząsł się jak galareta i wyjście na podwórko Pani odradziła.Dziś niech się oswaja,a jutro będziemy próbować wyjście na zewnątrz.
Jest w nich bardzo nieszczęśliwy i pilnuje znów tylko kanapy.

Chociaż ja nie zakładałam,to dziś też jestem wrogiem i obserwuje mnie podejrzliwie .Mam nadzieję,że jutro będzie już lepiej.

różowe jak dla dziewczynki,ale co tam...rozmiaru w chłopięcym kolorze nie było.

jhdnvb.jpg

Rachunek za szelki,smycz i zgrzebło na rękę (szczotka w ręku nie bardzo Moriskowi  pasuje). - 96,60zł

34g0juo.jpg

2iaqw7p.jpg

 

  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites
9 minut temu, Murka napisał:

Ale pięknie patrzy bykiem: "coście mi znów tu zmontowały na grzbiecie??" :D

A ja też mam dziś fotki, duuużo fotek, zaraz się biorę za obrabianie. I filmiki się ładują :)

 

Murko,Ty swoje zaraz wyeksmitujesz do własnych Domków!....życzę Tego sunieczkom!

Czekamy na fotki małych laseczek...

Link to post
Share on other sites

Morisa stan może wynikać z braku Malinki jego jedynej przyjaciółki w tych okropnych warunkach w których się znalazł,w zamknięciu i sam.No i teraz te szelki,następne dziwactwo,które czuje na sobie i przeszkadza.I jeszcze ten człowiek co dotyka jego sierść i masuje.Do tej pory tego nie znał i chyba nie chce znać.Marzy o przestrzeni,swobodzie,o spacerkach po mieście,wąchaniu zapaszków psich,być wolnym bo do tego był przyzwyczajony.Na moment wtopiłam się w Morisa i tak się czuję.

  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements


×
×
  • Create New...