Jump to content
Dogomania
aleshua

Pilne! Nagły brak posłuszeństwa

Recommended Posts

Sprawa jest pilna o tyle, ze już się dzieje.
2 tygodnie temu przyszły do mnie na tymczas 4 koty w wieku około 4 tygodni. Ich matka była czasami wpuszczana do domu (kot sąsiadów, którym się nie zajmują), Kama ją tolerowała acz robiła sie lekko niespokojna, kot to samo. Zgadzały się do 20 cm od siebie. Od 2 tyg są u mnie jej małe, którymi się zajmuję. Kotka przychodzi kilka razy dziennie karmić. Na początku psa nie zamykałam ale doszło do kilku konfliktów przy małych i musiałam zacząć je izolować. By było sprawiedliwie, czasem pies szedł do sypialni (gdzie ma swoje posłanie), czasem kotka szła na przedpokój. Do małych Kama nie wykazuje agresji, na początku ciekawość, iskała je, trącała nosem, była podniecona. No i bez większych zmian przez te dwa tygodnie, ale od wczoraj jakby jej odbiło. Zaczęła chować się w łazience, w której chowa się zawsze gdy czegoś się bardzo boi (huki w sylwestra, głośne krzyki). Zaczęła też włazić do kojca kotów i pchać się na kanapę, na której koty śpią czy się bawią - bo zasypiają w przypadkowych miejscach. 
Na kanapę była wpuszczana ale tylko gdy dostała wyraźne pozwolenie i kiedy się mówiło "złaź" albo "sio" to schodziła. Gdy nie chciała się słuchać, wystarczyło spojrzeć w oczy i patrzeć wytrwale, wtedy ulegała i robiła to czego od niej się wymaga. Od dwóch dni nie ma na nią siły, kompletnie się nie słucha. 
Nie zauważyłam, byśmy jakoś inaczej ją traktowali, tyle tylko, ze codziennie kilka razy czyszczę kuwetę, karmię koty, biorę na ręce ale ona też otrzymuje swoją dawkę zabawy i pieszczot. Paradoksalnie im więcej, tym gorzej się zachowuje. Dalej nie widzę agresji w stosunku do kotów, ale na nas potrafi warczćy kiedy siłą ją wyrzucamy z kanapy czy kojca kotów (problem o tyle poważny, że waży 35 kg i nie patrzy czy koty w kojcu są czy nie, jednego prawie zgniotła).

Kama jest u mnie od 4 lat, pies po przejściach, zamykany sam, głodzony, bity, po tym jak się oszczeniła na jej oczach zabito jej szczeniaki. Przez te 4 lata wykazuje raczej dominację - mamy drugą sukę też z problemami, uległą - ale nigdy nie było z nią (Kamą) problemów, bo jest psem łagodnym i bardzo rzadko warczy, nigdy nie używa zębów na nas. Jedyne sytuacje, gdy rzucała się na drugą to przy jedzeniu, przy bardziej smakowitych kąskach. Boję się, że ten upór może zmienić się w agresję w stosunku do domowników lub kotów. Bardzo proszę o rady, bo nie mam pojęcia co robić. To co robię instynktownie, wywiera chyba odwrotne skutki i jedyne co teraz przychodzi mi do głowy to ją odizolować. Co prawdopodobnie też będzie miało tylko negatywne skutki. 

Chciałam też jednego malucha zatrzymać ale w takiej sytuacji nie wiem czy to dobry pomysł. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

 jak dla mnie to suńka jest na maksa zestresowana tą sytuacją - boi się kotki, czuje jej zapach na maluchach, kojarzy jej zapach z nimi i jej odwala.

to, co Ty uważałaś za sprawiedliwość dodatkowo mieszało - trzeba było ustalić jeden schemat i się go trzymać czyli np. karmienie przeprowadzać tylko w przedpokoju, bez udziału psa, żeby nie dawać powodów do konfliktów.

ja bym tu działała na dwa sposoby: izolacja psa od dorosłej kotki, nie wpuszczanie kotki "na pokoje", nie pozwalanie na kontakty, a już zwłaszcza takie przy karmieniu kociąt oraz ćwiczenie posłuszeństwa (wymaganie siadania/warowania/stania) przy kotach, skupianie na Tobie uwagi jak koty są obok, nauka ignorowania kociąt, zakaz wchodzenia do kojca kotów. i dużo ćwiczeń z kanapą: zawołanie psa na nią tylko po to, żeby zaraz go stamtąd ściągnąć (i to też nie na siłę), nie pozwalanie na "zaciąganie się" zapachem, siadanie/warowanie/stanie na kanapie, ćwiczenia wchodzenia/schodzenia nawet i po 20 razy, potem trochę przerwy i znowu. ogólnie dużo ćwiczeń, takich żeby jej zająć mózg i poprawić jej posłuszeństwo.

czy zostawiać kota? z jednej strony jestem zdania, ze jak ja chcę kota to mój pies ma się podporządkować. a z drugiej strony trochę już zawaliłaś sama pozwalając na konflikty między dorosłą kotką, a bojącą się jej suńką i tym mieszaniem przy karmieniu. ja bym się jeszcze wstrzymała z decyzją, poczekała do czasu aż kotka przestanie karmić (a co za tym idzie przychodzić). do tego czasu ćwiczyła z psem tak jak napisałam wyżej i zobaczyła jak psica będzie się zachowywała.

a tak swoja drogą to wysterylizowałabym kotkę. skoro sąsiedzi mają ją gdzieś to co i raz będą kociaki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję za odpowiedź, tak to jest jak się jest głupkiem niedoświadczonym :/ chciałam dobrze, a wyszło jak wyszło. 
Zatem kot do domu już wstępu nie ma, tylko przedpokój + ćwiczenia, które w sumie dziś już rozpoczęłam bo odwrócenie uwagi działa. Karmienie kociaków z misek przy niej będzie ok? Czy w jednym czasie jej też coś dawać? Do tej pory robiłam tak, że jak koty skończyły jeść i odeszły od misek rozdzielałam resztki między obie psice. Kama bez pozwolenia misek kocich nie rusza i respektuje stanowcze "nie" w tej sytuacji.

Problem z kotką bo zaczęła mi się po moskitierach wspinać próbując dostać się do młodych - są jakieś sposoby, odstraszacze... cokolwiek? Trochę egoistycznie/materialistycznie podejdę ale kosztowało to trochę i jedną już mi zniszczyła w ten sposób :( 

Jeżeli o sterylkę chodzi, to działam w temacie. Czekam aż przestanie karmić i przy wsparciu kociej fundacji będzie sterylizowana. 

 

Edit: czesciej bede wpuszczac kotke na przedpokoj, rzadziej bedzie czula potrzebe skakania na moskitiery - pomysl nr 1, calkiem oczywisty. Spsikalam probnie 1 moskitiere octem, acz pewnie i tak szybko wywietrzeje - pomysl nr 2. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem,czy kotka nie ma teraz bardziej dramatycznego problemu...jest odizolowana od kociąt,które karmi - ergo:utrzymuje przy zyciu i jak będzie musiała,to rozniesie moskitierę na strzępy.Prawo matki.Pomyśl o tym.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mysle, stad pomysl czestszego wpuszczania, zeby czesciej byla z mlodymi.

Problem kotki jest dramatyczny, tak samo jest dramatyczny problem psa ktory nie wie o co chodzi i smiem twierdzic ze nasz tez, z powodow wymienionych w poscie wczesniej.

Dlatego poprosilam o sensowne rady albo pomysly bo krytyka (pomijajac konstruktywna) wiele tu nie zmieni.

Odnosnie psa: wieczorne cwiczenia poszly bardzo dobrze. Budze sie, patrze a obok na miejscu meza spi pies, ktory nigdy nie mial pozwolenia na wchodzenie na lozko. Oczywiscie zlezc nie chciala... eh.

Share this post


Link to post
Share on other sites

jeśli przy jedzeniu kociaków jest okej to ja bym nic nie zmieniała. moim zdaniem tutaj problemem jest strach przed dużym kotem, a nie przed małymi. co na kotkę to nie mam pojęcia, w sumie nawet nie wiem w jakim wieku powinna przestać karmić;)

wiesz, efekty nie przyjdą od razu. to nawet nie chodzi o to, że ona nie chce się słuchać tylko po prostu jest zestresowana i stąd cała akcja. jeśli problemy ze schodzeniem są duże to zawsze możesz zostawić ją w obroży i na w miarę krótkiej smyczy. wtedy w momencie, kiedy zejść nie chce ściągasz ją zwyczajnie na smyczy (no a potem "robisz musztrę" - wszystkie znane komendy wydajesz po kolei i wymagasz błyskawicznego wykonania i tak po parę razy).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Beatrx, w sumie wczoraj ją ściągnęłam przy pomocy smyczy. W zasadzie nie musiałam się wysilać, bo kiedy Kama widzi smycz to szaleje ze szczęścia - uwielbia być prowadzona. Nie powinna chyba jej zacząć kojarzyć negatywnie?

Prawdopodobnie jej nerwy są potęgowane tez przez moje, nawet jeśli nie do końca uzewnętrznione. Sytuacja frustrująca i w sumie nagła, ale się ogarnęłam już i powinnam działaç na spokojnie.

Zastanawiam się czy by nie podać jej 10mg Hydroxizinum by przerwać to "pasmo nerwów" u niej, zeby sie wyciszyła i odpoczęła? Obserwuję to to moje i jak na szpilkach siedzi no i szkoda mi bestii.

Liczyłam, że może to jakieś chwilowe zachwianie. Rzeczywistość jest mniej kolorowa, no ale "Co nas nie zabije..." :) Odstresuję piesę i pogodzę towarzycho i koniec! ;-)

Dziękuję za bezcenne rady, strasznie fajnie, że Ci się chce :)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

ale to nie

2 godziny temu, aleshua napisał:

Beatrx, w sumie wczoraj ją ściągnęłam przy pomocy smyczy. W zasadzie nie musiałam się wysilać, bo kiedy Kama widzi smycz to szaleje ze szczęścia - uwielbia być prowadzona. Nie powinna chyba jej zacząć kojarzyć negatywnie?

 

ale to nie ma się jej kojarzyć negatywnie. to nie na zasadzie, że bierzesz smycz i pies radośnie biegnie do drzwi, "bo spacer". równie dobrze możesz psa ściągać stamtąd przy pomocy żarcia, tyle tylko, że u Ciebie to nie kwestia nauki, a przypomnienia psu pewnych zachowań. pies ma chodzić non stop ze smyczą i wtedy używasz jej wtedy, kiedy potrzebujesz.

a dawałaś jej wcześniej leki i wiesz, że może je przyjmować? Ty ją widzisz na żywo i możesz ocenić, na ile leki są potrzebne.

nie ma za co;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cały dzień ćwiczeń z Kamą, jakoś przeżyliśmy. Ostatecznie dostała tabletkę, pomogło, rozluźniła się trochę.

Za to z kot mimo że pół dnia spędził z małymi i tak się wiesza po oknach :/ 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bo kotka powinna być z małymi cały czas, niepotrzebnie stresujesz psa, kota i małe. Super ze przygarnelas kociaki tylko ze one jeszcze powinny być z matką.

Kociaki w tym wieku nie potrzebują człowieka tylko kotki nie tylko do karmienia ale i socjalizacji, nauki. 

Zorganizuj kotce miejsce gdzie będzie mogła przebywać z dziećmi cały czas może jakieś pomieszczenie gospodarcze poza domem i dogladaj, oswajaj. Jak młode podrosna, naucza sie jesc same, będą miały ze 2 miesiące to odizoluj od kotki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie miałam innego wyjścia, dlatego są u mnie - bezpieczne i na tyle na ile to możliwe pod opieką matki, z perspektywą na znalezienie domu, który będzie je szczepił i wykastruje. Pytałam co zrobić i jak pomóc psu, a nie czy moje postępowanie względem kotów jest właściwe. Na tyle na ile mogę, pomagam tym kotom w uniknięciu losu ich matki, czyli stania się żywą łapką na myszy, ewentualnie utopienia przez "właścicieli". Dodam, że łapką, która je to co sobie złapie, żyje z tasiemcem i robalami (żyła, bo już to zwalczyłam), wyleniała i wychudzona. Gdybym miała możliwość, rozwiązałabym to inaczej. 

Czasem warto powstrzymać osądy, gdy nie ma się pełnego obrazu sytuacji i zamiast tego podzielić się wiedzą czy doświadczeniem a nie moralizować. 

Beatrx, dzisiaj kot trzeci dzień ma zakaz wchodzenia "na pokoje" jak to określiłaś i to chyba rzeczywiście o to chodzi. Obserwuję Kamkę, za kilka dni napiszę co i jak. Przestała się pchać póki co do łazienki z położonymi uszami, a jak wejdzie to wychodzi kiedy ją wołam - no zobaczę co z tego będzie :) 

Problem moskitier rozwiązany - zdjęłam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak jak obiecałam, najnowsze wieści z placu boju :D

Kama odżyła po tym jak przestałam wpuszczać kota do domu, przestała się bać zupełnie a po kilku dniach przestała też ignorować kociaki. Dzisiaj łapała razem z nimi mysz z wędki, trąca je nosem i zachęca do zabawy. Rodzi nam się tutaj psio-kocia przyjaźń chyba :) 

Pozdrawiam! 
Rada okazała się bezcenna :-)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


Announcements

×
×
  • Create New...