Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Cześć wszystkim użytkownikom.

Przeglądam to forum pasywnie od jakiegoś tygodnia - czyli od kiedy adoptowałam mojego Benia.

Benio jest mieszańcem około dwuletnim. Poza biegunką po schronisku i kleszczem w zeszły piątek [wszystko pod kontrolą weta, którego znam i mam pod domem] piesek jest po leczonym w schronisku zapaleniu płuc. Niewiele więcej wiem o tym psiaku, poza tym że jest spokojny i ogromnie wdzięczny. Waży 10,6 kg. Postanowiłam zadać kilka pytań Wam, drodzy użytkownicy, jako że wielu z Was to prawdziwi weterani psiej sprawy :)

 

Teraz moje pytania:

-Pies męczy się po dosłownie 10 min zabawy w ganianego, tzn ja uciekam on łapie i kłapie. Ma kondycję gorszą ode mnie. Czy ktoś wie co może być tego powodem?

-Pies nie chce pić wody, mimo tego nie jest odwodniony. Przy biegunce. Zjada dziennie około kg ryżu z kurczakiem[zalecenie weta, 500 g kury i 250 g suchego białego ryżu zalane 1,5 l wody na wolnym ogniu gotowane pod przykryciem, przepis z neta].Porcje podawane dwa razy dziennie, pies je do syta, po odejściu od miski jest ona chowana. Moja kotka podpija mu wodę, ale druga miska z jedzeniem stoi obok i pies podchodzi bez strachu. Porozstawiać więcej mis? 

-Pies dziennie chodzi około dwóch godzin, stopniowo zwiększam mu wysiłek, nie ciągnę na siłę, Jak i po jakim czasie mogę poznać co to za typ, czy ruchliwy czy nie? Czy dobrze dawkuję wysiłek? Jak to wypośrodkować?

-Po jakim czasie mogę próbować uczyć psa komend? Zwierzę jest wyraźnie wykończone zwykłym wysiłkiem, spacerkiem na smyczy. Nie chcę go stresować, nie chcę też dawać psich smakołyków póki co - vide biegunka.

-Benio nie jest zainteresowany żadną zabawką. Duża piłka wyraźnie go przestraszyła. Co to o nim mówi?

 

Jako że od dwudziestu lat mam same koty, nie mam pojęcia o wychowaniu i zachowaniu psa. Narzeczony miał psy, ale były one chowane od szczenięcia i raczej służyły do pilnowania domu [wieś]. Będę wdzięczna za każdą radę.

Załączam zdjęcie Benia z kotkiem. Jeśli ktoś będzie zainteresowany, mogę w każdej chwili zrobić zdjęcie.
 

Dziękuję za zainteresowanie i pozdrawiam wszystkich miłośników :)

 

DSC_0006.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Pies męczy się po dosłownie 10 min zabawy w ganianego, tzn ja uciekam on łapie i kłapie. Ma kondycję gorszą ode mnie. Czy ktoś wie co może być tego powodem?

--jak długo był w schronisku?(moze nie jest przyzwyczajony do wysiłku,stąd słaba kondycja)

-Pies nie chce pić wody, mimo tego nie jest odwodniony. Przy biegunce. Zjada dziennie około kg ryżu z kurczakiem[zalecenie weta, 500 g kury i 250 g suchego białego ryżu zalane 1,5 l wody na wolnym ogniu gotowane pod przykryciem, przepis z neta].Porcje podawane dwa razy dziennie, pies je do syta, po odejściu od miski jest ona chowana. Moja kotka podpija mu wodę, ale druga miska z jedzeniem stoi obok i pies podchodzi bez strachu. Porozstawiać więcej mis? 

-- jeśli je tzw.gotowane,to ma mniejsze zapotrzebowanie na płyny,ale miska z wodą obowiązkowo musi byc dostępna.

-Pies dziennie chodzi około dwóch godzin, stopniowo zwiększam mu wysiłek, nie ciągnę na siłę, Jak i po jakim czasie mogę poznać co to za typ, czy ruchliwy czy nie? Czy dobrze dawkuję wysiłek? Jak to wypośrodkować?

--Jeśli chodzi I lubi,to znaczy,że może:) Poznasz jego możliwości jak się zaadaptuje,zaufa,podleczy biegunkę,która niewątpliwie go osłabia oraz nabierze sił po zapaleniu płuc.Ja poprosiłabym zdecydowanie weta o badanie kontrolne w kierunku babeszjozy - tydzień od kleszcza,można się obawiać choróbska,niemniej jednym z pierwszych objawow jest brak apetytu.Ale sprawdzić nie zawadzi.Poza tym - jest odrobaczony?(to tez jest mozliwa przyczyna biegunki)

-Po jakim czasie mogę próbować uczyć psa komend?

-- możesz to robić już,tylko słabo ze smaczkami,poczekaj,niech mu się ten brzuszek wyleczy,na razie łagodnie i z głaskami,pewnie je lubi...

Zwierzę jest wyraźnie wykończone zwykłym wysiłkiem, spacerkiem na smyczy.

-- no tak jak wyzej - trzeba dać mu czas,teraz niech odsypia I uwierzy,ze ma człowieka do kochania,tego jednego I ze on tez jest kochany.

Nie chcę go stresować, nie chcę też dawać psich smakołyków póki co - vide biegunka.

-- ano...nie będę się powtarzać :)

-Benio nie jest zainteresowany żadną zabawką. Duża piłka wyraźnie go przestraszyła. Co to o nim mówi?

--to o nim mówi,że dotąd pewnie nikt nigdy się z nim nie bawił...wiesz coś o jego przeszłości?O tym jak długo był w schronie?

A- jeszcze jedno - uwazaj na spacerach,zaopatrz się w szelki,z nich sie trudniej wywinąć,nie znasz go,nie wiesz,co moze go przerazić,sploszyć tak,że się wyrwie I popędzi przed siebie.

Powolutku,krok za krokiem I bedziecie najlepszymi przyjaciółmi,na razie najważniejsze zdrowie,wszystko będzie dobrze,ale powoli!

odzywaj się,pozdrawiam - śliczna z nich para!

M.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z tego co zrozumieliśmy to w schronisku mieli go od stycznia. Jego wcześniejsze losy są dla mnie zagadką, niestety. Miska z wodą zawsze stoi, pełna, wodę co najmniej raz dziennie zmieniam. Martwi mnie tylko że kotka z niej pije, nie wiem jak to na niego wpływa. Nie wiem czy mam ją odpędzać? Ona ma swoją wodę i jedzenie osobno, wyżej żeby pies nie sięgał. I tak preferuje psią misę. Dostał tabletkę na odrobaczenie w zeszłą środę. Właśnie nie chcę go męczyć ale też nie chcę żeby się "zastał" jeszcze gorzej. Wczoraj jak był w lesie i śmignęły przed nami dwie sarny to mało mi ręki nie urwał, poza tym mało co go ekscytuje. Trochę się zainteresował oczkiem laseru jak bawiłam się z kotem, ale tylko na chwilę. Poza tym jest mocno onieśmielony przez kotkę, to pewnie mu utrudnia adaptację, razem się raczej nie będą bawić bo kot jest mocno charakterny. Też myślę o szelkach, chociaż obrożę mu dopasowałam tak, żeby go nie cisnęła [na dwa palce], ale też żeby się nie zerwał. Testowałam, bo rwał się strasznie na początku i w ogóle nie było mowy o chodzeniu przy ulicy. Adaptuje się dobrze, tylko mamy problem z zostawianiem go nawet na trzy minuty bo jak tylko któreś z nas wyjdzie to jest spory pisk. Wydaje mi się taki smutny, jakby niepewny, mam wrażenie że czuje obowiązek takiego "dziękowania" za wszystko. Nawet jak śpi martwym bykiem to co pół godziny się budzi, obchodzi dom i wszystkich tuli, liże, łapie za nogi. Jakby się bał że znikniemy. Strasznie mi go szkoda. A, no i kota uważa za wyraźnie "wyższy" od siebie byt - groźniejszy- ostatnio jak miałam kotkę na kolanach to piszczał i chciał ją ugryźć . Mimo że na co dzień ją ignoruje w kierunku omija. To samo dziś na spacerze, znajomy kot przyszedł się pogłaskać to jak tylko dotknęłam kociego pyszczka to pisk i pozycja obronna.W domu na siłę ich do miłości nie będę zmuszać, ale może popełniam błąd że nie ingeruję w tą "znajomość" poza obserwacją czy się nie biją. Każda moja lektura na temat psa mówi, żeby nie ingerować za mocno i nie popędzać spraw i to właśnie staram się robić. Jednak nie chcę też, żeby pies stał się rozpuszczony bo to również przecież dla niego nie za dobre...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie baw się z psem laserem (z kotem pewnie też lepiej tego nie robić). To może powodować fiksacje i natręctwa i jest naprawdę niebezpieczne. 

Pies może mieć osłabiona wydolność płuc po przebytym zapaleniu. Na razie lepiej dawkować wysiłek.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Daj mu czas,sama piszesz (więc i widzisz)_,że on jeszcze nie dowierza,że ciągle sprawdza.A z kotem -prędzej czy później zaakceptują się wzajemnie na poziomie...przynajmniej milczącej tolerancji.

Zaopatrz go p/kleszczowo,teraz jest sezon,a chodzicie do lasu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

tydzień to niedużo, ma jeszcze prawo czuć się niepewnie i być zestresowany. ale pamiętaj też żeby nie próbować mu "wynagradzać" jego dotychczasowego losu i nie pozwalać na wszystko co chce. szczególnie na wszelkie próby agresji wobec kotów czy czegokolwiek innego co próbuje odpędzać żeby "mieć cię tylko dla siebie". to się może przerodzić w jakąś poważniejszą agresję więc trzeba od razu reagować a nie myśleć że "jakoś to będzie". oczywiście nic przemocą. naucz go siadać na komendę i gdy taka akcja mu się zdarzy każ mu usiąść, uspokoić się i daj nagrodę.

"Zjada dziennie około kg ryżu z kurczakiem[zalecenie weta, 500 g kury i 250 g suchego białego ryżu zalane 1,5 l wody na wolnym ogniu gotowane pod przykryciem, przepis z neta]"

nie wydaje się wam że to trochę dużo jak na pieska 10 kg? patrz czy ci nie tyje skoro tyle wcina.

jak nie chcesz dawać tych smakołyków to po prostu część tej kury z jego karmy pokrój na kawałeczki i używaj jako smakołyków. szkolić możesz od razu jeżeli tylko piesek chce brać od ciebie smakołyki to już możesz szkolić. nie oczekuj zbyt dużo, nagradzaj te zachowania które ci się podobają, dawaj smakołyki jak grzecznie siedzi, stoi itd

poczytaj o szkoleniu klikerem, świetnie się sprawdza przy wylęknionych, nieśmiałych psiakach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję za tak duże zainteresowanie tematem.

Nette, poczytam na ten temat. To w tym momencie jestem nieźle wkurzona, wszędzie polecają laser do zabawy a tu proszę. Co za dezinformacja.

Bou, obroża zamówiona, pod koniec tygodnia będzie. Do tego czasu las wykluczyłam i sprawdzam psa codziennie.

Spike ależ oczywiście że reagujemy na próby agresji wobec kota! Tak samo jak i reagujemy na próby agresji kota wobec psa. Wystarczy że podniosę głos i pies robi "guilty face". Ja zwyczajnie nie wiem czy piszczenie to próby agresji czy ostrzeganie. Jako próbę agresji zakwalifikowałam że chciał ją ukąsić po tym jak się ze mną bawiła. Żadnej przemocy wobec zwierząt nie uskuteczniam. Do tej pory karciłam głosowo, spróbuję metody z siadaniem.

Wydaje mi się tego strasznie dużo, ale jak nie jadał do syta to szukał jedzenia dosłownie wszędzie, wciskał nosek za szafki w kuchni itp. Tycia pilnuję, sporo się ruszamy poza tym. On naprawdę jest ciągle zmęczony więc trochę myślę, że ta energia idzie na regenerację.

Ja od niego oczekuję tylko żeby był szczęśliwy i dał żyć kotu :D Jeśli patrzeć poz względem grzecznościowym to jest pies prawie idealny, no chyba że ktoś nie lubi psa w łóżku. My lubimy sypiać ze zwierzakami, oboje mamy swoje zwierzaki od dziecka. Ale klikera sprawdzę, przyda się szczególnie przy tym pisku na widok kota,

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję, Nette. Brzmi to dla mnie logicznie. 
Martwi mnie jeszcze kwestia biegunki u mojego psiaka. Niby dziś drugi dzień po zastrzyku z antybiotyku a odchody nadal luźne, w kierunku stałym bardziej ale jednak.... Zaczynam się o niego martwić, mimo że jest pod stałą opieką weta :(

Share this post


Link to post
Share on other sites

Biegunka powiadasz. A czy pies miał robione badania krwi i kału (w tym na strawialność) ? Przepraszam jeśli już o tym było a nie doczytałam. Ja zawsze od tego tego zaczynam. Nie dlatego że wet tak zaleca, a dlatego że ja zlecam wetowi wykonanie tych badań :) Bo powodów biegunki może być od groma i trochę i ciężko tak sobie zgadnąć. Może być niewłaściwa dieta, może być stres, może być jakaś niewydolność narządowa (co właśnie powinno wyjść z krwi).

Apropos diety - wiesz co pies dostawał w schronisku? Tzn. jaką karmę (marka, źródło białka zwierzęcego)? Może mu najzwyczajniej w świecie kurczak nie służy. Albo ryż. Z 1 strony gotowany ryż z kurczakiem to fajna dieta na uspokojenie przewodu pokarmowego i sama chętnie po nią sięgam, z drugiej strony - wiele psów kurczak uczula. Ryż zdecydowanie rzadziej, ale bywa i tak. Ja jeszcze zauważyłam (tylko nie poplujcie monitorów ze śmiechu), że Furia nie toleruje kurczaków z 1 konkretnej sieci dyskontowej. Serio - wydala niestrawione kawałki.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

furie piesek nadal ma biegunke, dostal rozszerzone odrobaczanie [lambria itp]. Poza tym zrobilam blad ze przy niestrawnosci karmilam go tylko 2 razy dziennie, wet tak uwaza. stolce ma coraz lepsze, jest coraz bardziej ożywiony tylko ma mordercze gazy. Benio prawdopodobnie był u ludzi starszych albo u innych niemobilnych jednostek, zaczyna biegać; pięknie węszy zwierzynę [u nas jelonki nawet w parku], ma coraz dłuzsze spacerki. Tylko z kotkiem kosa, oboje zazdrosnicy. Wspaniały pies, spokojny, kochany, budzi nas lizaniem po buzi. Tylko do psów się rwie, chciałabym go socjalizować ale u nas nie ma psiego parku a żaden właściciel nie chce. Benio chciałby się bawić z psiakami, widać wyraźnie że jest zainteresowany, ale ja też się trochę boję bo skacze nawet do doga a to jest mały piesek. Nie noszę go na rączkach, chodzę z nim na coraz dłuższe spacery, inicjujemy zabawy z gonieniem, w planach dalekosiężnych mamy rajdy. Zwierze bardzo chce kontaktu z dziećmi, niekiedy rwie się bardziej niż do psa, alemy żadnego znajomego małolata nie mamy więc poczekamy aż ktoś obcy będzie chciał mu dać tę przyjemność :)  Benek to ogromny pieszczoch, oboje z moim narzeczonym jesteśmy zapalonymi graczami komputerowymi więc piesio automatycznie ma animozje do komputera,jak tylko się włącza to pies jest niepocieszony. 

Poczytałam trochę to forum, dało mi masę informacji :) Pozdrawiam wszystkich dogo - koto- i zwierzo- maniaków:) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

a uczysz go już komend? rób mu króciutkie sesje, naprowadzaj na pozycje żarciem (kup np. kurze serduszka, ugotuj mu, pokrój w cieniutkie plasterki i ich używaj) i chwal za każde wykonanie. poszukaj czy ktoś na dogo nie jest z Twojego miasta i nie organizuje wspólnych psich spacerów (jest tu cały dział od tego). psiak pomału Ci się rozkręca, po schronisku i chorobie będzie zastany, ale dasz sobie z tym radę.

a masz piłkę na sznurku? próbuj zachęcać go do gonienia piłki czy zabawki przeciągając ją koło psiego nosa i uciekając  z nią. pokazuj też psu, że sama się daną rzeczą bawisz i to jest super, niech psiak się zaciekawi. jak sznurek jest za krótki (albo go nie ma) to możesz do zabawki doczepić po prostu smycz. tylko tutaj pilnuj, żeby pies łapał zabawkę, a nie sznurek (z początku może łapać sznurek, bo to łatwiejsze).

 

i pilnuj kontaktów z kotami. żeby nie oswoił się za bardzo i nie zaczął ich atakować. póki co może być przytłoczony tym wszystkim i po prostu się ich bać, ale w miarę jak się będzie rozkręcał może próbować coś im robić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uff, chwile mnie tu nie było, ale też trosk miałam sporo bo po kolejnym antybiotyku znowu pojawila sie biegunka. Ustała sama, nagle około dwa dni temu. Bałam się, nie sypiałam w nocy słuchałam czy oddycha, mimo że wet zapewniał ze wszystko ok. W końcu zrobił pierwszą [od miesiąca!] normalną kupę i wszyscy doznali ukojenia. Nigdy mnie tak klocek nie cieszył, dobrze że w parku mało ludzi jest :D

Całe szkolenie psa będę zaczynać od przyszłego tygodnia, jeżeli mu nie powróci biegunka. Po prostu chcę, żeby był zdrowy, nic go nie rozpraszało. Tak żeby była korelacja smakołyki - dobre zachowanie. Będę mu też wprowadzać powoli Royal Canin dla średniaków dorosłych i właśnie nie wiem czy nie podawać tego tylko jako smakołyk a nie przerzucić go na BARF. Wydaje mi się tańsze i bardziej racjonalne, tylko mam problem z dostaniem podrobów wiejskich a z sieciówek się boje [schabu z polo nawet dzikie koty nie chciały]. Zresztą nawet nie chodzi o cenę bo ja na żywych istotach oszczędzać nie lubię, po prostu widzę jak moja kotka żre karmę typu royal i mam wrażenie, że apetyt jej od tego rośnie. A tego z Beniem chcę uniknąć bo nie dośc że zdarzyło mu się ukraść nieopatrznie zostawioną kanapkę, to jeszcze piszczy jak tylko ktoś rusza ustami i połyka okruszki z podłogi. Głodować nie gloduje, daję mu dziennie dokładnie 800 g ryżu z kurą, obecnie z zalecenia w czterech porcjach. 

Z bawieniem się problemu już nie ma w zasadzie, chociaż bawi się w śmieszny sposób - siłuje się, tzn narzeczony go odpycha a on sie stara zostać i tak szaleją dopóki się nie zmęczy. Żadna piłka, żadne plastikowe zabawki, jedynie skarpetka wypchana w środku do ciągnięcia i też siłowanie się. No i szybko się męczy, ale to efekt biegunki i tego zastania. 

Bardzo bym chciała zaangażować Benia we wspólne spacery i zabawy z psami, nauczyć go zachowania bo póki co do każdego psa chce biec. Czasem warczy, czasem piszczy, czasem szczeka ale chce. Tylko inni właściciele nie bardzo, u nas jest dużo tego sortu ludzi typu "Ja mam rasowego psa, z kundlem bratał się nie będzie" itp ;) Kilka razy pozwolono się obwąchać ale on wyraźnie nie bardzo wie jak ma się zachować. Poki co to i tak kwestia przyszłości, najważniejsze żeby jego zdrowie jelitowe chwile potrwało, czas na regenerację po tym miesiącu....

Share this post


Link to post
Share on other sites

royala mu nie dawaj w ogóle, poczytaj jakie ma konserwanty. stosuj samego BARFa, jako smakole możesz używać pokrojone cieniutko kurze serduszka. nie wiem czemu boisz się podrobów ze sklepu, ja tylko sklepowe podaje. ale jak chcesz wiejskie to kupuj całe zwierzęta, niepatroszone. suche karmy mają to do siebie, ze są naładowane dodatkami dosmaczającymi żeby zwierzak w ogóle karmę jadł, do tego pęcznieją w żołądku po zjedzeniu noi może tu działać to samo co na człowieka: co z tego, ze się je dużo jak je się śmieci i apetyt jest coraz większy, bo organizm domaga się pożywnego pożywienia.

skarpeta to też zabawka:P jak się bawi to z czasem moze się i innymi zabawkami zacząć bawić;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ze sklepu spoko. Jako sklep rozumiem rzeźniczy sklep, mięsko, wędliny, kabanosy, dycha przebitki. Ale nie supermarket. Nie ufam mięsom z supermarketów, może to moja paranoja ale ja widzę różnicę między mięsem od osiedlowego rzeźnika a mięsem zza lady w sieciówce niemięsnej. Pewnie antybiotyki i inne wesołe konserwanty są te same. Od lat płaczę że nie mam polskiej wołowiny. Chyba muszę wsiąść na rower i poznać miłą panią z gospodarstwa. Może będę ciekawym zaskoczeniem, zamiast sprzedać chcę kupić:) Też jestem za tym żeby nie karmić zwierzaków chemią, kota bym też chciała dać na BARF. Ciekawa jestem jak się do tego odniosą moje weterynarz. Poza tym mam niewielki problem. Mieszkam z człowiekiem wiekowym, który kotu obcinanie pazurków rekompensuje plastrem szynki. Rozpuścił bezę tak, że włazi mu na kolana i gryzie go w twarz. Dokarmia ją po kryjomu paróweczkami cielęcymi i innymi "delikatesami". Prośby, groźby i moje i pań doktor nie dają rezultatu, dziadzio wie co dobre. Kto poznał trochę starszych ludzi wie o co chodzi, o głód  w czasie wojny, pewne rekompensaty. Ją też bym na BARF przerzuciła tylko pytanie czy będzie w ogóle jeść po tym co dostawała...
Mam takiego diabła i anioła w domu. Kotka gryzie wszystko, szarpie, rozwaliła kosz któremu nie dało rady dziesięć pokoleń kotów. Benio ostatnio piszczał gdy udawałam że płaczę. Po miesiącu nauczyły się koegzystować, razem żebrać o jedzenie, przechodzić obojętnie. Jestem zadowolona, myślałam że będzie wielka wojna. Szkoda że dysponuję małym metrażem, najchętniej utuliłabym wszystkie zwierzaki :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

co do mięsa to zależy od marketu tak naprawdę. ja już się nauczyłam, w którym nie kupować mięsa w ogóle;)

czy kotkę przestawisz to wątpię;) z resztą skoro dziadek i tak będzie dawał jej "przysmaki" to ja bym w ogóle nie próbowała. zwierzak na BARFie ma inne ph żołądka i taka mieszanka może przynieść więcej szkody jak pożytku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

tak też właśnie myślę, że sensu nie ma kota przestawiać. Z marketami mam dokładnie to samo, z tym że u mnie to większość po prostu :D Myślę że też zależy od regionu, niektóre supermarkety zaczynają skupować lokalnie i niekiedy na ogromny plus wychodzi.

A z Beniem znowu utrapienie, bo od wczoraj stawia takie kropelki, trochę śluzu wydalił.  Swoją drogą poprzednia skończyła mu się po brązowym ryżu, zwyczajnie nie miałam w domu wystarczajaco białego i zmieszałam. Ma objawy biegunki jelita grubego, bardziej się napina niż robi i te stolce są małe, nawet bardzo. Poza tym jest wesoły jak szczygieł. Ja mniej bo nie mam pojęcia co o tym sądzić.  Odwodniony nie jest, cała sprawa trwa od wczoraj. Nie będę go ciągać do weta od razu, poczekam, może się ustabilizuje, może to jakieś resztki... Strasznie się tym przejmuję, może dlatego że nie mam doświadczenia w tej kwestii, boję się że jest ciężko chory :( Mimo że zachowuje się normalnie, przytył, sierść mu błyszczy... Nie mam pojęcia jak z nim postepować już.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spokojnie, nie trzeba od razu panikować :) Poobserwuj psa, gdyby faktycznie coś się działo możesz zawsze poradzić się weterynarza, ale skoro pies zachowuje się normalnie, to raczej nic złego się nie dzieje. Żebym to ja mogła zliczyć ile razu mój zwierz jakieś jedno- lub dwudniowe biegunki miał, ile razy mi nagle na spacerach zaczynał wymiotować (trawa?). Na początku strasznie panikowałam, potem nauczyłam się podawać węgiel gdy było źle, ryż i kurczaka gdy trwało dłużej niż jeden dzień, a weta wizytować na 3 dzień :) Trzymam za was kciuki :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki wielkie Miawko za odzew. Tylko widzisz, on biegunkę [pod kontrolą weta] miał cały zeszły miesiąc, z wyłączeniem ubiegłego tygodnia. Ja dlatego panikuję :( Dziś od godziny trzeciej nad ranem nie wypróżniał się w ogóle. Ja zresztą od trzeciej właśnie siedzę i analizuję to wszystko, za radą z tego topiku idąc postanowiłam wywalić mu z diety tego kurczaka, tymczasowo będzie dostawał ryz z marchwią i zobaczymy co się stanie. Może mu drób szkodzi. Trochę mnie uspokaja fakt że sierść mu błyszczy i jest wesoły [jak na niego bo to ogólnie bardzo spokojny pies], nie wygląda jak chore zwierzę i nie zachowuje się tak. Ale z drugiej strony co ja mogę wiedzieć, całe życie miałam koty, mimo że dwa pochowałam i wiem jak wygląda chory zwierzak to mimo wszystko nie to samo co pies. Trochę zamotana jestem z nim, chcę mu dać święty spokój żeby przywyknął do mieszkania bo miesiąc to jest żaden czas na oswojenie się [plus jeszcze mieszkanie z diablicą która albo pozwoli przejść obok siebie albo będzie klepać łapą i syczeć], z drugiej strony mam wyrzuty sumienia że nie siedzę nad nim i go nie zabawiam skoro mam tyle czasu. Broszura by mi się przydała, jak ze szpitala po porodzie :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

a będziesz całe jego zycie siedzieć nad nim i go zabawiać?  jeśli nie to nie rób tego i teraz. poświęcaj mu sporo czasu i uwagi, ale też ucz samodzielności. wiesz, on może mieć też rozwalony przewód pokarmowy, bo tak na dobrą sprawę nie wiadomo, co jadł wcześniej. ja bym  mu zrobiła wszelkie możliwe badania, łącznie z usg i wykluczała po kolei wszelkie ewentualne schorzenia. mój też miał duże problemy z załatwianiem się, badania wszystkie wychodziły okej i dopiero na BARFie z większą ilością kości wyprowadziłam go na normalne kupy. ale nadal jest tak, że jeśli proporcje zaburzę i dam mu mniej kości, a więcej mięsa to kupa znowu jest zła. to samo tyczy się wszelkich smakołyków czy czegoś innego, bo jak za dużo zje to już mam gwarant złej kupy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kurczaki są straszliwie faszerowane chemią, hormonami. Inaczej nie osiągnęłyby wymaganej wagi w bardzo krótkim terminie. Dlatego nie daję mojemu zwierzakowi kurczaka. Po surowej wołowinie drugiego gatunku (czyli ścinki z rozbioru) mój bardzo już niemłody pies trawienie ma idealne.Nie gotuję mięsa ani ryżu - codziennie w menu jest biały ser, surowe mięso, kromka żytniego chleba, surowe jabłko czy marchew - no i nie mamy problemów.

Oczywiście taka dietka nie musi być dobra dla każdego psa.   

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sowa, mam to samo zdanie na temat drobiu, sama go nie jem, ale panie wet twierdziły ze bedzie ok. No właśnie widzę, dlatego wzięłam sprawy w swoje ręce. Jako nastolatka namiętnie się odchudzająca jadłam drób, miałam cerę nie do opisania. Jakby kaszą posypał. Poczytałam trochę na temat alergenów i widzę że trzeba było od początku słuchać swojego zdrowego rozsądku i doświadczeń. 

Czytam tu cały czas o tych ścinkach i resztkach wołowych, gdzie wy to dostajecie? Serio pytam. Nie mam pojęcia jak to zdobyć.

Beatrx no i właśnie dlatego zostawiam go w spokoju. Właśnie przyszła do mnie paczka ze sklepu zoologicznego, m.in z piłką do której się wsypuje suche treatsy. Pies powąchał, spojrzał na mnie wzrokiem typu "Pani dziejko, przecie to kurna guma, niejadalne..." po czym oddalił się w stronę okna obserwować rozbiórkę pobliskiego blaszaka. No cóż... 

Co do badań to zdecydowałam, że popatrzę jak będzie wyglądać sytuacja. Póki co pies się nie załatwiał. Czyli ostra biegunka odpada. Zaraz dostanie porcję ryżu z marchwią. zobaczymy co dalej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wołowinę drugiego gatunku kupuję w sklepach Szubryta w Krakowie. Tania nie jest  - 15 zl za kg.  Dawniej kupowałam serca z indyka - teraz są wielkości omalże wieprzowych, czyli indyki także dostają paszę przyspieszającą rozrost mięśni. Jeśli masz jakąś sieć sklepów miejscowych zakładów mięsnych - poszukaj. W ostateczności kupuję łatę wołową, ale to już 18 zl za kg, więc na co dzień za drogo. Czasem kupuję serca wołowe - 9 zl za kilogram.

A smakołyki - to dla mojego zwierzaka mogą być równie dobrze luksusowe domowe ciasteczka wątrobiane, kawałki słodkiego jabłka jak i zwykłe grzanki z chleba. Wszystko dobre:-))

Przy takim karmieniu, jak opisałam, koszt miesięczny utrzymania psa średniej wielkości to ok. 200 zl. No i odpada gotowanie, mycie garów, starczy mięso pokroić i już..

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gotowanie mi nie przeszkadza :P To i tak znacznie mniej niż karmienie suchym ze sklepu, mój piesek to średniak właśnie :). Chociaż gdybym miała doliczyć dojazd do Krk to pewnie troche by wyszlo :D Jestem ze znacznie mniejszego miasta, ciekawa jestem czy u mnie dostane, jak nie to tereny wiejskie albo zamówienie... 

Pies dostał marchew z ryzem rozdrobnione blenderem, zjadł tylko ze sto gram. Nie podoba mu się że lepi się do pyska. Za parę godzin znów mu podam, jak zgłodnieje to zje. Nadal się nie załatwiał, może to tylko epizod...

W paczce doszedł furminator. Wyczesałam z psa kulę wielkości dużej główki kapusty :O z kota pewnie wyszłoby więcej, gdyby nie to że w połowie wyczesywania postanowił wytarmosić moją rękę.  Fajna rzecz ta szczota, sceptycznie podchodziłam a tu niespodzianka. Zamówiłam go też z myślą o jelitach bo pies sierść ma krótką ale bardzo gęstą, może mu się blokuje coś...

 

Słuchajcie, jeszcze coś.

Narzeczony od poniedziałku zaczął nową pracę. Tak się złożyło, że akurat jak wzięliśmy Benia to wymusiłam na chłopie miesiąc odpoczynku ;) i siedział w domu razem z nami. Teraz w domu z psem jestem tylko ja no i dziadek. Czy to może być ze stresu, że pana nie ma od rana do popołudnia? Jak narzeczony wraca to pies szaleje... Ale biegunka ZE ŚLUZEM z tęsknoty? to możliwe? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na biegunki stosuję Atapectin firmy Aptus. Zawiera pektyny. Jednak ze względu na historię Twojego psa, przed sięgnięciem po jakikolwiek specyfik, skonsultowałabym z wetem, podając mu konkretną nazwę oraz skład (pewnie w necie można znaleźć). Nie każdy wet musi znac wszystkie specyfiki, o czym nie raz się przekonałam.

Mogę się mylić, gdyż nie jestem wetem, ale produkcja nadmiaru śluzu może sugerować bardziej reakcję obronną jelita na przewlekłą biegunkę, być objawem zaburzenia pracy jelita niż reakcją na stres. Przy czym stres, owszem może powodować biegunki. U Twojego psa bardziej obstawiałabym kwestie pokarmowe. Potraktuj to jako niewiążącą sugestię - jakby nei było jestem TYLKO on-line.

Z suplementów regulujących pracę układu pokarmowego, w tym jelit, prawidłowego wchłaniania i poziomu flory bakteryjnej, mogę jeszcze zasugerować Moor Liquid, dostępny na Zooplus. Co do karmienia - trzymam się suchej karmy Healthy Doggie, coś jak marka własna, produkowana w małym "nakładzie", żaden koncern, o bardzo prostym składzie, niestety wysokiej cenie. Do tego dodaję zioła - Mix 30 ziół Krauterkraft (czy jakoś tak, tej samej firmy co Moor Liquid), wymiennie lub czasem razem z "błotem". Na innych karmach psy miały widocznie luźniejsze lub / i większe objętościowo kupy. Po suplementach dodatkowo - jeszcze mniejsze, jeszcze lepiej związane i mniejsza skłonność do pożerania kup różnych gatunków kopytnych. To są moje typy, które mnie się sprawdzają. Z naciskiem na mnie, tzn. moim psom, które mają wrażliwy przewód pokarmowy, ale są ZDROWE. Nie chciałabym żebyś się zasugerowała a potem miała do mnie żal, że wydałaś pieniądze, a nie pomogło.

----

Co do zakupu surowego mięsa i nazwijmy to źródłowej bazy danych: jest coś takiego jak strona www GIW-u (Główny Inspektorat Weterynaryjny), tam można znaleźć tabelę ze wszystkimi zakładami mięsnymi, są podzielone na województwa i każdy zakład ma swój numer weterynaryjny. 2 pierwsze cyfry to sybol województwa, dwie kolejne to zdaje się symbol powiatu. Korzystając z tej tabeli, przy odrobinie wprawy można sobie zrobić listę ubojni i zakładów rozbiorowych z okolicy, a potem korzystając z Googla ustalić ich telefony. Robota jest iście katorżnicza, nie powiem, ale to jedyne tak kompletne źródło.

Tu jest lista wszystkich zakładów jak leci: http://old.wetgiw.gov.pl/index.php?action=art&a_id=2488

ale osobiście radzę zacząć od tej - wg mnie jest bardziej przejrzysta i ma konkretniejsze firmy, ponadto w ostatniej zakładce zawiera legendę - rozwinięcie skrótów (najważniejsze to : SH - działalność w zakresie uboju, CP - w zakresie rozbioru, B - wołowina, A - drób, P - wieprzowina); kody państw trzecich na Wasze potrzeby, Was nie interesują, chyba że ktoś chce dla własnej satysfakcji wiedzieć o co chodzi, to pytać śmiało ;) 

http://old.wetgiw.gov.pl/index.php?action=art&a_id=1695

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×