Jump to content
Dogomania
trzcinka111

Bezdomny pies

Recommended Posts

13 godzin temu, trzcinka111 napisał:

Witam niestety nie mam na co dzień dostępu do internetu więc mogę tu być jedynie z doskoku. Psa nie ma. I nikt go nie widział.  Koleżanka co dzień jeździ, nawet ludzi pytała ale nikt nic nie wie.

Dlaczego nie napiszesz gdzie ten pies konkretnie przebywał? Tak jak napisałam TOZ czyta wątek i być może też będzie się rozglądał za tym psiakiem.Dzwoniłaś pod te nr.co podałam?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam, nie mogę tu codziennie pisać bo nie mam ani komputera ani internetu, mogę korzystac jedynie  z pożyczonego na chwile. Pies dzisiaj jest. Chciałam go złapać na jedzenie ale się nie da. Boi się ludzi. Kontaktowałam się z Panią z Fundacji zwierzęta niczyje, z tą jedną kobietą z TOZu.

Teraz się okazuję że tak naprawdę nikt nic nie może zrobić, nie ma żadnych środków, możliwości, okazji i wszystkiego co można. Może wójt, może gmina, może schronisko coś zrobi. A może w ogóle zostawić niech umiera....

Proszę mi wybaczyć ale dlatego nie zwracałam się z prośbą do tych instytucji ponieważ wiem jak one działają.

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

bo to tak jest - jak Fundacje same znajdą jakiegoś psa to robią wydarzenia i jest wielkie poruszenie i krzyk o pieniądze . A jak ktoś inny poprosi o pomoc dla bezdomniaka to bardzo rzadko fundacje zgadzają się pomóc narzekając na brak możliwości. Właśnie dlatego coraz rzadziej wspomagam takie instytucje. Bardzo to przykre.

Spróbuj jeszcze z Fundacją Zielony pies. Są daleko ale może pomogą. http://www.zielonypies.eu/index.php/kontakt

Share this post


Link to post
Share on other sites

On na tą łapę w ogóle nie chodzi, wydaję mi się że ona jest skrzywiona więc pewnie połamana. Widzicie z tego wszystkiego zapomniałam o zdjęciu... Miałam przy sobie suchą karmę, on jej nawet nie gryzł, tylko łykał w całości - więc to daje do myślenia jak musi być głodny. Daje do siebie podejść na góra metr i to jak się uklęknie, ewidentnie boi się ludzi, Podejrzewam że ta jego nieobecność przez okres miesiąca, dwóch była spowodowana tym, że go ktoś przetrzymywał i bił. Bo jak do niego mówiłam to machał ogonkiem ale przerażony okropnie. No pies jest chudy, Widać, kości na grzbiecie, ogon podtulony, ale komunikatywny, że tak to określę. Ja jego karmiłam i dzwoniłam do ludzi do których miałam numer i nic. Pani z fundacji powiedziała, że ona nie może pomóc bo nie ma środków i możliwości, a jak pies dziki to i łapać nie będzie bo nie ma jak, że mam postawić klatkę łapkę i niech ktoś siedzi i pilnuje, tylko że on nawet do tego jestem pewna że nie podejdzie, że może poszukać gospodarza który będzie go karmił i oswajał... Ha! Jakie to bajecznie proste! Potem wróciłam do domu i dzwoniłam do osób z tozu, dodzwoniłam się do jednej tylko osoby i właściwie takie same gadane jak zwykle - brak środków, brak mozliwości, organizacja fundowana przez ludzi, oni sami nic, a może wójt, a może gmina,a może schronisko, a może tak właściwie go tam zostawić.... A niech se żyje. Albo i nie.

Ja wiem, ja rozumiem naprawdę wszystko. Ja widuje też tu inne psy bezdomne. Ale miedzy bezdomnym psem tym a innymi jest różnica. Tamte sobie jakoś radzą, biegają z ogonami do góry. Ten ewidentnie sobie nie radzi, Głoduje, ma już jakieś uszkodzenia ciała. To co będzie później? Gdyby pies był w dobrej formie, proszę mi wierzyć bym tu nie pisała, bym go dokarmiała gdybym go widziała. Ale on sobie nie radzi. I to jest przykre. I tak naprawdę mało kogo to obchodzi.

Piszę tu ponieważ nie wierze  w pomoc tych wszystkich instytucji które działają czy z obowiązku czy z dobrej woli poniewaz przed laty miałam do czynienia z tymi przybytkami i nie są to miłe wspomnienia.

Dlatego jeżeli ktoś z Was miałby jakiś pomysł, plan, chęć pomocy to proszę o pomoc.

Ja się postaram zdjęcie zrobić jak go napotkam.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co tu można zdziałać, jeśli biedak boi się ludzi? Ktoś na miejscu musiałby go chociaż trochę oswoić, przekonać do siebie. Wtedy można go złapać i przewieźć do dt lub hotelu. Czy jest ktoś taki, kto karmiąc go systematycznie mógłby go oswoić?

Share this post


Link to post
Share on other sites

On nie jest dziki, bo na metr byś nie podeszła. On jest nieufny, płochliwy i tyle. Z tego co piszesz, mógł wiele złego zaznać od "człowieka"...Może ta łapa to od kopnięcia przez "człowieka"...Niewykluczone,że on ma jakiegoś "pana", który znęca się nad nim, nie karmi i stąd wypady na znalezienie pożywienia...Myślę,że gdybyś kilkanaście razy go nakarmiła, to by próbował do Ciebie się zbliżyć. Skoro nikogo tam nie obchodzi cierpienie tego psa to nie widzę nikogo innego do pomocy w oswajaniu....

Share this post


Link to post
Share on other sites
46 minut temu, zachary napisał:

On nie jest dziki, bo na metr byś nie podeszła. On jest nieufny, płochliwy i tyle. Z tego co piszesz, mógł wiele złego zaznać od "człowieka"...Może ta łapa to od kopnięcia przez "człowieka"...Niewykluczone,że on ma jakiegoś "pana", który znęca się nad nim, nie karmi i stąd wypady na znalezienie pożywienia...Myślę,że gdybyś kilkanaście razy go nakarmiła, to by próbował do Ciebie się zbliżyć. Skoro nikogo tam nie obchodzi cierpienie tego psa to nie widzę nikogo innego do pomocy w oswajaniu....

Pewnie masz rację.

Jak to widzisz, trzcinka? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aha, czyli co tydzień będzie mógł coś zjeść...Ta bezsilność boli ale pomagamy wokół siebie ile możemy...Trzcinko111, psiak siedział pod sklepem, bo miał nadzieję na powrót pana....Potem zaczął chodzić dalej w poszukiwaniu pożywienia....Jestem zasmucona,że pies od wielu miesięcy jest bezdomny, głoduje, bo wygląda na wychudzonego a nie ma nikogo( poza Tobą) w tej miejscowości, kto by się nad nim zlitował....Słuchałam niedawno w radio rozmowę z panem Laurynem z suwalskiego schronu. Można by było z nim porozmawiać o tym psie, bo ten człowiek wydawał się być w porządku. Nie wiem, czy teren wokół Suwałk  obejmuje schron w Suwałkach?...

Share this post


Link to post
Share on other sites

naprawdę nikt nie może go dokarmiać w jednym miejscu ? Jeżeli udałoby się go złapać to myślę , że wspólnymi siłami udałoby się go umieścić w hotelu i wyleczyć a potem znaleźć dom. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Upsss....To trzeba szukać innej opcji! ....Ma umierać z głodu?....Kurczę...zawsze coś dało się wymyślić na dogo, zawsze! Czyżby okolice Suwałk to "dziki" teren? Bezduszny?...Chyba tak...Choć trudno się z tym pogodzić...Dziwne podejście tych fundacji! Przecież gdyby miały tak zabiedzonego psa to mogłyby "nazbierać" na niego pieniądze i na inne biedy....

Share this post


Link to post
Share on other sites

Prawda jest taka że u nas to taki dziki zachód, przepisy swoje, ludzie swoje. Ja już miałam przejścia z tym schroniskiem, z tą gminą, nawet z jedną organizacją... 6 szczeniętom nikt nie pomógł, za to ja i moja rodzina narobiła sobie wrogów.  Ja na chwilę obecną mieszkam i pracuje na Litwie, do domu rodzinnego mam  150 km  i nijak tego nie przeskoczę. Jestem tu jeden dzień w tygodniu i to tylko ze względu na tego psa i mało mogę zdziałać sama. Rozmawiałam z ludźmi, ale "to tylko pies".

A co do dokarmiania. Pies był cały czas dokarmiany właśnie koło sklepu, on się od niego nie oddalał, ilekroć przyjeżdżałam, to on tam się gdzieś kręcił. I głodem na pewno nie przymierał bo były i jakieś miseczki z jedzeniem pozostawiane itd. Coś się stało w czasie gdy on zniknął, przestał tu bywać i już się nie pilnuje tej okolicy, schudł, coś się stało z łapą. To gdyby on chociaż się pilnował w dalszym ciągu tego sklepu... W zeszłą niedzielę dostał ode mnie pakę karmy, to powinien być prawda? A go nie nie było więc coś od głodu jest jednak silniejsze, pewnie strach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli w sklepie jest piwo....to mógł dostać( być kopnięty) w tę przednią łapkę od jakiegoś "piwnego, wiejskiego gościa" i to bardzo mocno, bo jak piszesz łapka jest zakrzywiona i nie używa jej...I ze strachu i bólu się wyniósł w miejsce, gdzie nie ma jedzenia...Czasem głód bierze nad strachem górę i przychodzi w pobliże sklepu...Szkoda biedaka, bo nie dość,że porzucony to i wychudzony i niepełnosprawny...Zrób fotki trzcinko111, jak go znowu zobaczysz...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Poprzednie schronisko tak, nie miało dobrej prasy, wręcz okropną ale nowe?...Zepsuło się?....Pod kierownictwem pana Lauryna?. Jeśli psiunio jest wyniszczony i niepełnosprawny to nie może trafić do Radys, bo wiadomo, że tam tylko w cierpieniu dokona żywota, jeśli wcześniej nie zostanie zagryziony...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie mam pojęcia kto to jest ten pan Lauryn, ale może jednak Trzcinko możesz jakoś spróbować się z nim skontaktować, nie zważając na to jakie między Wami panują stosunki? 

A może po prostu masz kogoś kto mógłby się z nim w tej sprawie skontaktować? Zgłosić psinę i poprosić o pomoc?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak ktoś jest zainteresowany tematem to proszę się kontaktować z tą panią z tozu której nr był tu podany 504 050 828 - Zosia. Wczoraj z nią pisałam smsy i coś chcą zrobić ale co nie wiem bo jestem za granicą i mam utrudniony po prostu kontakt.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×