Jump to content
Dogomania

Proszę o pomoc w postawieniu diagnozy.


Recommended Posts

  • 3 weeks later...

Napisz koniecznie co słychać u Czarusia, mam nadzieję, że jest lepiej ;)

 

Gryf - u nas była gigantyczna małopłytkowość najpewniej po dalacinie...

 

A co do kliniki w Mikołowie - najlepszy sprzęt, cyfrowy czy jaki, choćby nie wiadomo jakie miał możliwości, nie zastąpi dobrego weta. Bo co po cyfrowym usg, jak go nawet nie chcą zrobić, bo u małego psa się nie robi. Bo odczytac nie potrafią może? Też mi powiedziano, ten pies długo nie będzie żył - 3 lata temu. 

 

Jak już wyjdziecie z kryzysu to koniecznie trzeba bedzie wzmocnić wątrobę, ale to jest narząd, który dobrze się regeneruje. I powiem Ci coś - mój psiak z soboty na niedzielę też wylądował na ostrym dyżurze, miał ogromny ból brzucha, nie chciał chodzić, piszczał z bólu. Prawdopodobnie coś właśnie z wątrobą :(

Link to post
Share on other sites
  • 3 months later...

Witam, poproszę o pomoc w odpowiedzi na pytanie, które od wielu lat nie daje mi spokoju, czy mój pies mógł zostać otruty? Był to duży mieszaniec owczarka (około 7 - letni), zwykle bardzo energiczny, osłabł nagle i po dwóch dniach nie miał nawet siły zejść kilka schodków, potem była najgorsza noc- cały czas miał torsje i wymiotował z krwią, rano odszedł. Niestety nie miałam możliwości zawieźć go do weterynarza. Czy ktoś jest w stanie odpowiedzieć, czy to mogły być np. pęknięte wrzody, czy raczej zatrucie (mam tu pewne podejrzenia, piesio był łasy na czekoladę, jeśli ktoś mu dał dość dużo, albo dodał do niej trutki)? Będę wdzięczna za podpowiedzi, co mogło się stać.

Link to post
Share on other sites

Mógł chorować bezobjawowo (prawie) na nowotwór,mógł zjeść trutkę na szczury,mógł mieć babeszjozę,wrzody w przewodzie pokarmowym,ciało obce w przewodzie pokarmowym I pewnie jeszcze kilka możliwości...Dziś już nikt nie znajdzie właściwej odpowiedzi.

Od wielu lat nie daje Ci to spokoju...?

Link to post
Share on other sites

Oj długo (kilkanaście lat), co jakiś czas to się przypomina, do tej pory mam przed oczami jego spojrzenie - to ostanie, i nie ukrywam, że mam wyrzuty sumienia, że powinnam zabrać była "stanąć na głowie" (miałam wtedy 16 lat i byłam z nim sama przez jakiś tydzień czy dwa - nie pamiętam)  i zabrać go od razu do weterynarza, ale nie przypuszczałam, że tak to się skończy. Teraz też mam taką schroniskową "bidę", z którą biegnę do veta przy byle katarze.  Dziękuję za odpowiedź.

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements

×
×
  • Create New...