Jump to content
Dogomania
gojka

samowyprowadzające się psy-czyj to problem?

Recommended Posts

...bo chyba nie ich właścicieli..

Otóż,mam problem z takimi pieskami-gdy moja suczka ma cieczkę,psy idą za mną zwabione zapachem i potrafią nawet do autobusu wskoczyć.

Mam sąsiadkę,którą widuję z psem na smyczy ale często bywa tak,że tego jej psa widuję bez obroży, biegającego samodzielnie po osiedlu.

Parę dni temu znalazłam psa pod moimi drzwiami.Śpieszyłam się i psa do właścicieli nie odprowadziłam-nie widzę zresztą sensu-odprowadzam a za chwilę pies znów sam biega.Pies poszedł za mną.Przy okazji dostałam zj...kę od faceta,który wysiadał z auta z małym dzieckiem-pies podbiegł do drzwi,dziecko się wystraszyło i zaczęło płakać-ja dostałam opierdziel,że puszczam psa bez smyczy.Pies przechodził ze mną parę ulic omal nie wpadając pod auta.Żebyście widzieli wściekłe miny kierowców...

 

W końcu udało mi się psa zgubić jak weszłam do sklepu.

 

Sytuacja jest mega uciążliwa.Może macie pomysły jak to definitywnie rozwiązać? Rozmawiałam z sąsiadką,mówiłam,że nie może tak psa puszczać,że ktoś go odłowi i zawiezie do schronu albo zabije go auto.Gadanie jak do obrazu...

 

Ale może macie sprawdzone metody,które by działały? Bo mam serdecznie dość łażących za mną psów...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgłąszać do straży miejskiej? Odwozić do schroniska? Ja ostatnio odwiozłam psa właścicelowi autem, bo poszedł ze mną do domu - 6 km za mną i NIkkou zrobił... ;/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm,Straż Miejska jak i policja,przynajmniej u mnie w mieście chętnie odbierze psa i zawiezie do schronu pod warunkiem,że ja go sama złapię.

Trzy lata temu miałam taką sytuację,że po osiedlu biegał pies,który widząc biegające dzieci leciał za nimi i potrafił skoczyć do twarzy z zębami,tudzież złapać za nogawkę.

Dzieci się bały,a pies miał podobno właścicielkę.Złapałam psa na smyczkę króliczą,bo psa wtedy nie miałam,zadzwoniłam na policję i kazano mi z psem czekać aż pojawi sie patrol.Patrol oczywiście zamiast wziąć psa (mówiłam,że nie mam czasu czekać długo) zaczął mnie wypytywać skąd mam smycz i czy to przypadkiem nie mój pies.

Smycz pożyczyli i mieli psa odstawić do auta,które podobno przyjechało ze schronu.Za chwilę widzę policjantów wychodzących zza jakichś krzaków i oddających mi smycz a po godzinie...tego samego psa biegającego luzem:(

 

Nie mam mozliwości za każdym razem łapać psa i czekać na patrol,który za chwilę go może wypuścić lub odwozić na drugi koniec miasta do schroniska brudnego i śmierdzącego psa...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ale może macie sprawdzone metody,które by działały? Bo mam serdecznie dość łażących za mną psów...

 

Mamy: wykastrować sukę. Wonczas i Ty nie będziesz pachnieć dla psów suką z cieczką.
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Owszem,jak wiesz zastanawiam się nad tym.Ale np pies sąsiadki łazi za mną nawet jak moja sucz nie ma cieczki.

Często samowyprowadzające się psy są po prostu cholernie towarzyskie co uprzykrza mi życie...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeśli pies jest łagodny to możesz zrobić to co ja kiedyś. Wzięłam sznurek i kartkę, napisałam krótki liścik że mogłam być sadystą, który skatowałby ich psa na śmierć, ale na szczęście trafił na mnie, kiedyś może mu zabraknąć szczęścia i wpadnie pod auto albo trfi do schroniska itd. Przypięłam to na sznurku psu. W moim przypadku to pomogło, bo pies zaczął chodzić na smyczy. Byłam wtedy gówniarzem, który bał się bezpośredniej konfrontacji z dorosłą osobą. Jak ktoś ma trochę wyobraźni to fakt, że ktoś obcy jest w stanie złapać psa i coś przy nim zrobić da do myślenia. Jak wyobraźni nie ma, to nie będzie mu się chciało nawet do schroniska zadzwonić jak mu pies do domu na noc nie wróci. Powiadomić straż, ż państwo x-scy puszczają psa bez nadzoru też jest bez sensu, bo zanim oni ruszą swoje literki to psa już dawno nie będzie w tym miejscu i nikt nikomu nic nie udowodni...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie dla każdego psa sterylka jest wskazana - jak dobrze pamiętam, tutaj był jakiś problem z agresją, więc nie jest to takie oczywiste. 

 

Gojka, a Ty znasz właścicielkę tego psa, wiesz, gdzie mieszka? Spróbuj może po wezwaniu straży po prostu podejść z nimi do tej babki i dopilnować, by dostała mandat? Po kilku razach powinna się nauczyć, że to niezbyt ekonomiczne rozwiązanie..

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak straż miejska stawia opór to się włącza nagrywanie w komórce i na wstępie zaczyna od powiedzenia: "W związku z zignorowaniem moich poprzednich zgłoszeń oświadczam, że ta rozmowa jest nagrywana...". Druga sprawa, jeśli będziesz zgłaszać ciągle to Straż Miejska zacznie coś z tym robić, dla własnego spokoju. 

 

Może jeśli ten pies trafi do schroniska uniknie śmierci pod kołami samochodu? Może przygarnie go ktoś bardziej ogarnięty?(chociaż skoro jest dorosły to małe szanse...). Sama musiałam raz odwozić takiego adoratora do schroniska i czułam się z tym bardzo źle - ale trudno, spokój i komfort mojej suki są dla mnie ważniejsze. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dostanie mandat jeśli będzie słowo przeciwko słowu?

Z tego co zrozumiałam, na natychmiastową reakcję straży miejskiej nie ma co liczyć i pies prawdopodobnie zdąży się radośnie przemieścić lub wręcz wrócić do domu.

 

Ma gojka takiego psa odławiać, czekać na straż i z nimi iść do sąsiadki po mandat?

Share this post


Link to post
Share on other sites

pies sąsiadki łazi za mną nawet jak moja sucz nie ma cieczki.

 

Cóż, na miłość nie ma rady...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli gojka wie czyj to pies - jest duża szansa, że panowie ze Straży Miejskiej pójdą do właściciela na "rozmowę wychowawczą" w związku z licznymi zgłoszeniami. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli gojka wie czyj to pies - jest duża szansa, że panowie ze Straży Miejskiej pójdą do właściciela na "rozmowę wychowawczą" w związku z licznymi zgłoszeniami. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
 

Dostanie mandat jeśli będzie słowo przeciwko słowu?

Z tego co zrozumiałam, na natychmiastową reakcję straży miejskiej nie ma co liczyć i pies prawdopodobnie zdąży się radośnie przemieścić lub wręcz wrócić do domu.

 

Ma gojka takiego psa odławiać, czekać na straż i z nimi iść do sąsiadki po mandat?

U mojej sąsiadki to podziałało. Psa nagralem telefonem, złapałem pewnie ze sto metrów od jej domu, przytrzymałem za obrożę i wezwałem patrol. Nawet nie chcieli oglądać nagrania, wystarczył mój opis sytuacji - mieli już podobno wcześniej zgłoszenia o błąkającym się psie z info czyj ten pies jest i upominali tą kobietę, a ona przyznała się, że pies należy do niej. I ponieważ przeszedłem się z nimi, to nie bardzo mieli jak się wymigać kolejnym pouczeniem - wlepili 50 złotych i pani nagle umiała podwiązać siatkę pod bramą żeby pies nie wyłaził. Wcześniej próbowałem z nią rozmawiać i nie szło nic ugrać, bo kobieta przyznała się do winy, przeprosiła, i powiedziała, że to się nigdy nie powtórzy, oczywiście tylko po to, żeby mnie spławić.

 

EDIT: dodam tylko, że takich przypadków w mojej okolicy  było kilka, i na ogół wystarczała rozmowa z właścicielem - może od tego trzeba zacząć? Jak nie działało tłumaczenie, to działało info że następnym razem wezwę straż miejską, wszystkie trzy osoby się w końcu za problem zabrały choć każdy z nich twierdził że przecież "mały i o co mi chodzi, krzywdy nie zrobi".

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie dla każdego psa sterylka jest wskazana - jak dobrze pamiętam, tutaj był jakiś problem z agresją, więc nie jest to takie oczywiste. 

 

Gojka, a Ty znasz właścicielkę tego psa, wiesz, gdzie mieszka? Spróbuj może po wezwaniu straży po prostu podejść z nimi do tej babki i dopilnować, by dostała mandat? Po kilku razach powinna się nauczyć, że to niezbyt ekonomiczne rozwiązanie..

Oczywiście,że właścicielkę znam.Kobieta nie dawała sobie rady z młodziakiem,więc często służyłam swoim psem by się jej socjalizował,bawił i pokazywałam jej jak ma psa przywoływać bo nie chciał wracać do niej spuszczony ze smyczy.

Moja córka często też brała jej psa razem z naszym na spacery i go przyuczała chodzić na smyczy.

Odkąd widzę,że pies jest puszczany samopas nie bardzo nawet pozwalam podchodzić do naszej suczy bo żre toto świństwa i ma pchły...

Evodish-nie doczytałeś chyba.Ja już pisałam,że z właścicielką rozmawiałam,mówiłam jej czym grozi puszczanie psa samego.Za każdym razem gdy ją widzę i mówię,że znowu jej psa widziałam i znowu ględzę by go nie puszczała, kiwa głową,że już nie będzie a potem..znów to samo...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli gojka wie czyj to pies - jest duża szansa, że panowie ze Straży Miejskiej pójdą do właściciela na "rozmowę wychowawczą" w związku z licznymi zgłoszeniami. 

Powiem tak: z tego co widzę moim sąsiadom nie przeszkadza,że pies biega samopas,więc nie wiem czy te zgłoszenia będą "liczne" czy będzie tylko moje.

Podobno pies ugryzł mieszkańca bloku obok w rękę ale ze był to znajomy sąsiadki a ona sama mi o tym powiedziała-to nic nikt z tym nie robił.

Pies agresywny nie jest,tamten facet chciał go po prostu z klatki przegonić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawa osoba - dziewczyna która zna się na psach, która pomogła jej w wychowaniu jej pupila podpowiada jej co umie, a tu jak grochem o ścianę.. Co za ludzie..

A może warto zapytać, czemu ona tego psa tak puszcza? Może ma jakiś powód poza "nie chce mi się z nim wychodzić"? W razie czego można zagrać na inną nutę - powiedzieć, że martwisz się o psa i jeśli nic się nie zmieni, będzie musiała zawiadomić straż o tym fakcie, a za to grozi mandat. Skoro życie i zdrowie jej psa nie są  dla niej znaczące, to może groźba kary finansowej skłoni ją do zastanowienia się?

A jeśli nie, to faktycznie zostaje iść "na noże" - i po prostu dopilnować, by dostała mandat. Można zachowanie nagrać, zwrócić funkcjonariuszom uwagę, że to nie po raz pierwszy, złożyć parę zawiadomień - w końcu się ruszą choćby po to, byś zwyczajnie dała im spokój. No ale później już raczej na dobre relacje  z sąsiadką nie ma co liczyć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawa osoba - dziewczyna która zna się na psach, która pomogła jej w wychowaniu jej pupila podpowiada jej co umie, a tu jak grochem o ścianę.. Co za ludzie..

A może warto zapytać, czemu ona tego psa tak puszcza? Może ma jakiś powód poza "nie chce mi się z nim wychodzić"? W razie czego można zagrać na inną nutę - powiedzieć, że martwisz się o psa i jeśli nic się nie zmieni, będzie musiała zawiadomić straż o tym fakcie, a za to grozi mandat. Skoro życie i zdrowie jej psa nie są  dla niej znaczące, to może groźba kary finansowej skłoni ją do zastanowienia się?

A jeśli nie, to faktycznie zostaje iść "na noże" - i po prostu dopilnować, by dostała mandat. Można zachowanie nagrać, zwrócić funkcjonariuszom uwagę, że to nie po raz pierwszy, złożyć parę zawiadomień - w końcu się ruszą choćby po to, byś zwyczajnie dała im spokój. No ale później już raczej na dobre relacje  z sąsiadką nie ma co liczyć.

Kobiety zwyczajnie na początku było mi szkoda.Bo wnuczka poradziła by sobie pieska wzięła bo taki ładny i takie tam.Babcia wzięła i nie mając pojęcia o wychowaniu męczyła się okrutnie.Męczyła też psa bo pies nie rozumiał czego od niego wymaga.I psa też szkoda mi było.

Jej mąz,któremu zdarza się nieraz przypieprzyć psu-nie widziałam ale tak mówi jego żona-podobno wciąż szuka kogoś chętnego kto by psa od nich wziął.

Ja wiem dlaczego sąsiadka tak psa puszcza-sama mi mówiła-pies co chwila chce wychodzić,stoi ciagle pod drzwiami,a jej wychodzić się tak często nie chce więc go puszcza,tudzież daje na przechowanie psiolubnej nastolatce po sąsiedzku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

O matko, to może raczej pomóc im w znalezieniu chętnego na psa?

Jeśli jest młody to szanse na znalezienie nowego opiekuna są nienajgorsze.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Próbowałam.

Ale z nimi problem jest taki,że raz chcą już oddać a za dwa dni już się im zmienia.Chcieli oddać znajomej,znajoma się jednak rozmysliła bo mąż sąsiadki powiedział,że piesek jest z matki pinczerki ale jego ojciec był rottkiem (!).Więc znajoma,mając małe dziecko tego rottka się przestraszyła i nie wzięła.

 

Tak naprawdę nie wiem czy chcą psa oddać, czy  sobie tylko gadają.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeśli nie możesz sama przechować na chwilę psa, to może ktoś by wziął na DT. Poczekać na moment kiedy będą mieli falę oddania psa i szybko psa przejąć. Tylko trzeba to dobrze zgrać. O ile chcesz się w coś takiego angażować.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie mogę i nie chcę się w to angażować.Pies jest bardzo niszczycielski,nie potrafi zostawać sam w domu więc w moim wypadku to wykluczone.Poza tym ja nie mam ochoty wchodzić w jakieś relacje z tymi ludźmi,

Próbowałam już im pomóc jak psiak był szczeniakiem,z córką wychodziłysmy z ich i naszym psem na kilkugodzinne spacery.Nic więcej nie zamierzam i nie mogę robić.

 

Tu jednak nie chodzi tylko o tego psa,chodzi  ale też o inne,które ludzie wypuszczają.

Nie mam ochoty psów łapać i czekać z nimi na przyjazd służb,chciałabym by mnie po prostu obce psy bez właściciela nie zaczepiały i za mną nie łaziły...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Właśnie dlatego pytam czy chcesz się w coś takiego bawić. Ten pies jest im kulą u nogi. Nic w zasadzie zrobić nie możesz oprócz nękania służb porządkowych, aż dla świętego spokoju może ich przycisną. Tylko jeśli tych psów jest więcej to z Ciebie zrobią wariatkę, która wypowiedziała wojnę wszystkim naokoło...

Share this post


Link to post
Share on other sites

A próbowałaś tego psa po prostu zniechęcić do chodzenia za Wami? Najprościej użyć rozdzielania, czyli stanąć między psami mając swojego za sobą, i powoli "spychać" natręta w tył napierając na niego, po prostu idąc w jego stronę i nie dając się wyminąć - wiele z nich po kilku powtórzeniach jeśli nie odpuszcza, to chociaż trzyma się na sporą odległość. 

Ewentualnie możesz użyć ostrego dźwięku, klaśnięcia, tupnięcia - na niewielkie psy to czasem skutkuje.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam taki sam problem, z tym że pies wypuszczany jest po zmroku i rzuca się do mojego. Najgorsze że w ciągu dnia z tym psem wychodzi dziecko a psów na osiedlu sporo

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mała Nika, to już się kwalifikuje do zgłoszenia na policję faktu, że po okolicy wieczorami grasuje agresywny pies. On nie musi się rzucać tylko do Twojego psa i kiedyś może się to skończyć pogryzieniem zarówno psa (np. Twojego) jak i broniącego go właściciela (czyli Ciebie). Taki pies stanowi zagrożenie i trzeba stanowczo reagować zanim stanie się komuś krzywda.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


Announcements

×
×
  • Create New...