Jump to content
Dogomania

Dwa zastrzelone owczarki...


bou
 Share

Recommended Posts

Gdyby był obowiązek czipowania i krajowy rejestr psów

To by było piękne..ale na razie tego nie widzę. Nie wyobrażam sobie, by na wsi (nie ubliżając osobom ze wsi, sam z takowej pochodzę) ludzie którzy uważają szczepienie p.wściekliźnie za "wydziwianie", nagle zaczną czipować swoje psy czy ich potomstwo. Zresztą wiele psów tam jest  bezpańskich, nie należą do nikogo i do wszystkich na raz - ot, takie buraski biegające po wsi . Musielibyśmy mieć służby które to kontrolują, fundusze na wyłapanie wszystkich bezpańskich czworonogów, a i tak w w wielu miejscach taki pomysł zostałby skwitowany pukaniem się w głowę, a weterynarz go propagujący -pogoniony widłami.

Ale to tak w ramach OT.

Wizja myśliwego na jeleniu strzelającego w łapę biegnącego psa - genialna :D 

Spójrzmy prawdzie w oczy - mandat za puszczanie psa w lesie pozostanie totalnie nieskuteczną formą zapobiegania tego typu sytuacjom z jednego prostego względu - ryzyko jego otrzymania jest prawie zerowe, czyli nie spełnia podstawowego warunku skuteczności kary, po prostu nie ma szans działać. Ile znacie osób, które puszczają psy w lesie - i ile z tych osób kiedykolwiek zarobiło za to mandat?A nawet jeśli - co to jest te kilkadziesiąt złotych (nie wiem jakie to są kwoty, strzelam) raz na kilka lat? Żeby taki mandat był skuteczny przy tej częstotliwości jego wymierzania musiałby być kosmicznie wysoki - a potem i tak byłby problem z jego wyegzekwowaniem.

Dlatego uważam, że takie historie powinny być nagłaśniane ku przestrodze - aby ludzie wiedzieli, że prócz nikłej szansy na mandat, ryzykują również tym, że ich psy nie wrócą już do domu. A takiego ryzyka - nawet gdy szanse na to nie są duże - wiele osób już nie podejmie i przynajmniej będzie te psy pilnować.

Żeby nie było - potępiam to, co zrobiono tym zwierzakom. Ale jeśli już się to stało - niech inni uczą się na błędzie tej kobiety. 

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

A cóż takiego się stało? Dwa owczarki ubite? A te tysiące zajęcy, saren, jeleni to pies? Nad nimi nikt się nie lituje, nie wylewa łez?

A poza tym uważam, że ten haniebny - niegodny białego człowieka obrzydliwy proceder odbywający się dla zabawy, dla zaspokojenia żądzy zabijania i nazywany myślistwem - winien być zakazany *

 

 

* za Katonem: Ceterum censeo Carthaginem esse delendam

 

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Gdyby za brak chipa wlasciciel dostawal z miejsca 500zl mandatu to problemu by nie bylo. Nie trzeba powolywac oddzielnych sluzb, wystarczy w koncu jakos na policje wplynac, zeby wreszcie psie sprawy brali na serio. A ze ktos bedzie sie w glowe pukal? Niec puka i psa nie bierze, bo w ostatecznosci posiadanie psa nie jest obowiazkowe.

Link to comment
Share on other sites

Ok, mówicie "nie puszczać psów w lesie". A gdzie je puszczać? Skoro dookoła miast są albo lasy, albo prywatne pola, na które nie wolno wejść?

Parki? Dużo nieprzychylnych ludzi, poza tym mało jest parków, które nie przylegają do ruchliwej ulicy.

Nie każdy lubi biegać, a rower w zimie to słaby pomysł. Nie każdy pies biega za piłką czy frisbee.

Wybiegi dla psów? Szczęśliwi Ci, którzy mają takowe w swoim mieście!

 

Więc co? Pies ma całe życie chodzić na smyczy albo długiej lince?

Link to comment
Share on other sites

Mieszkam od 9 lat w lesie. Nie puszczam swoich psów luzem - nigdy (mam je cztery, więc chodzimy z mężem 2x po dwie ręki ) Nie wolno pozwalać psu gonić dzikich zwierząt nawet jeśli wydaje się, że nic mu nie zrobią, bo spłoszone dzikie zwierzę porzuca młode albo uciekając w popłochu robi sobie krzywdę. Szkoda mi psów bardzo, ale to właścicielka jest winna, bo to człowiek jest od myślenia i odpowiedzialności, a nie pies. Moje psy poza działką biegają na 8-metrowej Flexi. To im musi wystarczyć. A co do myśliwych to powtórzę to co wielokrotnie mówiłam na dogo. Trzeba być popierdolonym psychopatą, żeby zabijać dla przyjemności, bo to nie jest żadna gospodarka łowiecka. Nie dorabiajmy ideologii do patologii. Jeśli to kłusownik, to należy bydlaka złapać osądzić i osadzić (lub załatwić sprawę po męsku, czego jestem zwolenniczką i proszę nie pytać co mam na myśli), bo prawo jest mocno kulawe. Strasznie mi szkoda tych psów, bardzo :(

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Ok, mówicie "nie puszczać psów w lesie". A gdzie je puszczać? Skoro dookoła miast są albo lasy, albo prywatne pola, na które nie wolno wejść?

Parki? Dużo nieprzychylnych ludzi, poza tym mało jest parków, które nie przylegają do ruchliwej ulicy.

Nie każdy lubi biegać, a rower w zimie to słaby pomysł. Nie każdy pies biega za piłką czy frisbee.

Wybiegi dla psów? Szczęśliwi Ci, którzy mają takowe w swoim mieście!

 

Więc co? Pies ma całe życie chodzić na smyczy albo długiej lince?

 

Jak masz pełną kontrolę nad psem, to go puszczaj. Jeśli wiesz, że wróci na wołanie, nie pogoni zwierzyny, to puszczaj....

Ale miej świadomość, że łamiesz prawo i możesz za to dostać mandat!

W tym wątku nie chodzi tylko o to, że psy nie były na smyczy/lince. Chodzi o to, że te 2 psy niejednokrotnie pogoniły inne zwierze, a mimo to nadal były puszczane luzem. Po raz kolejny pogoniły sarnę, ale tym razem skończyło się to dla nich śmiercią. Smutne, ale prawdziwe.

Link to comment
Share on other sites

Ok, mówicie "nie puszczać psów w lesie". A gdzie je puszczać? Skoro dookoła miast są albo lasy, albo prywatne pola, na które nie wolno wejść?
Parki? Dużo nieprzychylnych ludzi, poza tym mało jest parków, które nie przylegają do ruchliwej ulicy.
Nie każdy lubi biegać, a rower w zimie to słaby pomysł. Nie każdy pies biega za piłką czy frisbee.
Wybiegi dla psów? Szczęśliwi Ci, którzy mają takowe w swoim mieście!
 
Więc co? Pies ma całe życie chodzić na smyczy albo długiej lince?

Ja mowie, ze pies nie ma prawa gonic zwierzyny i tylko o to mi chodzi. A nie, ze ma cale zycie lazic na sznurku.
Link to comment
Share on other sites

Ok, rozumiem. Ja w takim dzikim lesie też psa nie puszczam, tylko takim "miejskim", gdzie jest mało zwierzyny i żadnych leśniczych czy myśliwych. Ni to park ni to las

Jakby mi pies zwiewał za zwierzyną to sama bym się wystraszyła na tyle, że już bym go nie puściła więcej w takim miejscu

Link to comment
Share on other sites

Clavia - i o to chodzi. Dopóki pies nie wyrządza innym szkody, i jest pod Twoją kontrolą - Twoja sprawa, czy ryzykujesz ten mandat. Jestem przekonany, że duża część użytkowników tego forum puszcza psy luzem nawet tam, gdzie jest to zakazane - ja również to robię. Ale wiem,że mój pies najprawdopodobniej wróci, gdy go zawołam i trzyma się dość blisko. Psu nie potrzeba hektarów do biegania, to nie koń.

 

Beatrx - utopia..niestety. Gdyby faktycznie straż miejska czy policja przykładały do tego wagę, mogłoby się udać, przynajmniej w miastach. Ale nie przykładają - i tutaj jest problem. W Poznaniu od 6 lat jest obowiązek czipowania psów.. i nikt tego nie kontroluje, a psy jak nie były zaczipowane, tak w wielu wypadkach nadal nie są.

Na wsiach jeszcze gorzej - w mieście można robić po prostu kontrole na spacerze, wyrywkowo, ale co w miejscu, w którym psy nie wychodzą poza podwórko, mnożą się na potęgę i co rok mają mioty, albo biegają na wpół dziko? Jak miałoby to wyglądać? Załóżmy że ktoś tam nawet przyjeżdża do tej wsi, że policja się przełamała i traktuje sprawę poważnie. Łapią biegającego po wsi burka - i komu mają wlepić mandat, jak nikt się do psa nie przyzna? Czym mają zagrozić, żeby się znalazł właściciel? Odebraniem psa? A niech jedzie, gwarantuję że pół łzy by po nim nie uleciało.

Ja na to patrzę przez pryzmat sytuacji które przeżywałem jeżdżąc na szczepienia psów przeciw wściekliźnie. Był taki okres, że jeździliśmy po wsiach, żeby właściciele nie musieli jechać do miasta, żeby choć trochę zwiększyć ilość zaszczepionych psiaków. 

Były przypadki w których ludzie nie przyznawali się do psa, który biegał po ich podwórzu na łańcuchu. Potrafili go lać miotłą i udawać, że go przeganiają  gdy wchodziliśmy pytać, czemu nie szczepią. Bo musieliby zapłacić zawrotne 15 złotych za szczepionkę. I co ciekawe - my tych ludzi odwiedzaliśmy regularnie, szczepiąc np. świnie, czy lecząc krowy. I ten pies sobie tam zawsze biegał, a mimo to potrafili z siebie robić skończonych idiotów i twierdzić, że to obcy, że sąsiad przypiął albo syn zostawił akurat bo na wakacje jechał.

Myślę, że musi minąć kilka pokoleń, nim taka mentalność się zmieni. I wtedy może zmieni się też coś w psim światku :)

Link to comment
Share on other sites

Gdyby za brak chipa wlasciciel dostawal z miejsca 500zl mandatu to problemu by nie bylo. Nie trzeba powolywac oddzielnych sluzb, wystarczy w koncu jakos na policje wplynac, zeby wreszcie psie sprawy brali na serio. A ze ktos bedzie sie w glowe pukal? Niec puka i psa nie bierze, bo w ostatecznosci posiadanie psa nie jest obowiazkowe.

 

Więcej. Przekonanie straży miejskiej i gminnej, że na tym można zarobić załatwiłoby sprawę. Jeśli chodzi o łatanie budżetu to są miszcze nad miszczami.

Link to comment
Share on other sites

Gmina może nakazać czipowanie psów, ale wtedy musi pokryć koszty. Żeby "zepchnąć" obowiązek czipowania psów na ich właścicieli musiałoby to być zawarte w rozporządzeniu, wejść w życie z poziomu ustawy a nie decyzji gminy.
Wbrew pozorom koszt oznakowania psow w gminie dla większości gmin jest ogromny, a zwłaszcza dla tych, które są gminami z dużym odsetkiem powierzchni zalesionej, bo z definicji nic tam nie ma i gmina jest biedna.
W tym przypadku problem jest z mentalnością właścicielki, która doprowadziła do strasznej śmierci swoje psy, a odpowiedzialność zrzuca na innych. Na autostradzie by ich luzem nie puściła, prawda? Mimo, że nawet cinquecento by nie dogoniły.
Człowiek, który jest zastrzelił prawdopodobnie to psychopata, bo jedno odstrzelić psa a drugie znęcać sie nad nim, kraść obroże.
Nie zmienia to faktu, ze calkowitą winę ponosi właścicielka psów.

Link to comment
Share on other sites

Podobno wiedza bo to nie pierwsze psy które giną w taki sposób - wiec ten zwyrodnialec niejednego psa zabił . Z tym ze psa przy właścicielu nikt nie zastrzeli to sie mylicie - sa bezczelne gnoje które i tak zabić psa potrafią obojętnie czy zagrożenie stwarza czy nie . Bo to sa takie sku... W większości (nie mowię o wszystkich) którzy czuja sie bogami tylko dlatego ze maja broń w ręku . Polecam przejrzeć profil na fb Ludzie przeciw Myśliwym , tam zobaczycie przeróżne zdjęcia traktujące o tym jak myśliwi traktują zwierzątka i jak humanitarni sa ...

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Gdyby nad kimkolwiek wisiala realna wizja mamdatu to psy bylyby chipowane. A jak ktos sie wypiera podworkowego psa to wystarczy dac przepis mowiacy o tym, ze jak nikt sie dopsa nie przyznaje to odpowiada za niego wlasciciel nieruchomosci. Pare burkow z pewnoscia byloby wylapanych, pewnie i wyrzuconych z tego powodu psow by nie brakowalo, ale za jakis czas sytuacja by sie poprawila.

Link to comment
Share on other sites

jeszcze tylko czekam az wpis o tym pojawi sie na idiotycznych blozkach lasek, ktore swoje psy cale zycie trzymaja na sznurkach. tak jak wtedy, gdy zastrzelono starego goldena.

 

wiekszosc normanych psow, ktore sa dobrze wychowane, odwolywalne i ulozone, nie chodzi cale zycie na sznuru, bo pies nie po to przyszedl do ludzkich osad, zeby do ci ludzie uwiazali "na lince". i wiekszosc z tych psow miewa jakaies tam wpadki. nawet jesli nie sa puszczane w lesie, to moga znalezc sie przypadkowo na terenie dzierzawionym przez jakies kolo lowieckie i spotkac tam zwyrodnialca.

 

ej, badzmy szczerzy: prawdziwy, porzadny mysliwy MA PSA. i widzac psy goniace za zwierzyna, po ktorych widac, ze to nie jest stado bezpanskich kundli, ktore klusuja, co najwyzej puscil by kilka strzalow w powietrze-psu nieobytemu z bronia to by styknelo.

ale jak ktos jest tumanem, ktory rozsypuje kukurydze, a potem siada se na ambonie i ladujedo zwierzat, ktore przychodza ja zrec, to sorry, ale to nie moze byc mentalnie nic dobrego.

 

 

nie wolno tak po prostu zabijac psow w lesie.

bzdura jest, ze pies mysliwski, polujacy nigdy nie goni zwierzyny. moi znajomi zalozyli kiedys swoim psom - pilujacym, doswiadczonym itd. gps, zeby sprawdzic, co dokladnie robia, gdy ich nie widac na polowaniu. odpowiedz oczywiscie calkiem prosta - psy uwielbiaja gonic zwierzyne. i wpadka zdarzyc sie moze kazdemu.

chyba ze pies chodzi na trawnik pod blokiem, gdzie sa tylko golebie i nigdy nie spuszcza sie go ze sznurka.

 

 

te psy nie powinny zginac i za kazdym razem, gdy w takim przypadku ludzie urzadzaja sobie nagonke na wlascicieli, oskarzajac ich o to, ze to ich wina itd, to mysle sobie, ze ci ludzie robia to tylko dla pokazowki, zeby pokazac "co to nie ja, ale jestem zajebisty, ze szok i nigdy nie puszczam pieska w lesie ani w ogole z liny i robimy sztuczki na dywanie".

serio...niektorzy powinni palnac sie w glowe...i to wcale nie tylko wlascicielka tych psow.

  • Upvote 7
Link to comment
Share on other sites

Artykuł w lokalnej gazecie. Może w końcu mieszkańcy przerwą zmowę milczenia i zaczną gadać kto to zrobił, bo ponoć wiedzą. Tak mówi właścicielka zastrzelonych owczarków.

 

https://www.facebook.com/npilarska/posts/1009979479048261

 

Na pewno wiedzą, właścicielka pewnie już też wie. Tylko, co z tego- to jest słowo przeciwko słowu.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

A_niusia, czuję się dotknięta ;) A tak poważnie, to ja naprawdę w lesie nie puszczam psa. Mam ten komfort, że w mojej okolicy są rozległe nieużytkowane łąki, gdzie mój pies daje upust energii, podobnie zresztą jak wiele innych. Psów tam na tyle sporo, że zwierzyna się stamtąd wyniosła i pojawia się tam wyjątkowo rzadko (parę razy niestety zdarzyła nam się w związku z tym wspomniana przez Ciebie wpadka). Na spacery "dla psa" chodzimy tam. Do lasu chodzimy na wycieczki i tam psa torturuję sznurkiem, bo wiem, że za zwierzyną pójdzie i jest wtedy całkowicie nieodwoływalna. Pracujemy nad tą odwoływalnością i być może kiedyś to się zmieni, ale póki co, nie mam ochoty żeby mój pies się zgubił albo co gorsza zginął. Nie wybielam się absolutnie, ale myślę że to po prostu świadomość ryzyka. Ja wiem, że jak mój pies coś zwęszy to za tym pogoni, ryzyko jest ogromne i ja go nie podejmuję. Będąc u rodziców zabieram do lasu również jednego ich psa i on chodzi bez smyczy, bo jest ślamazarą, która zwierzyną zinteresuje się jak już będzie martwa i nabierze stosownego odoru.
Oczywiście wszystko zależy od tego jakim terenem w okolicy się dysponuje. Sama nie wiem co bym zrobiła mając wyłącznie las naokoło...

Link to comment
Share on other sites

Czy są tylko takie ewentualności: walnięci ludzie od sztuczek na dywanie nigdy nie spuszczający psów w lesie kontra świadomi właściciele którzy wiedzą że piesek se musi w lesie pohasać...?

 

A ci ostatni - nie pozwalają gonić sarenek? No nie, na pewno nie.

 

Jeśli tak, to znaczy że pani która wprost napisała że jej owczarki "poszły za sarnami" (najwyraźniej była to normalka) w sumie nie mieści się do żadnej z tych kategorii...?

 

Hm, pytania mnożą się jak króliki. :-)

Link to comment
Share on other sites

Jasne. Od tego mamy lepiej rozwinięte mózgi od naszych piesków, żeby przewidywać taki rozwoj wydarzeń - i przeciwdziałać skutkom spotkania "jebla z pukawką".

 

Choćby używając elektryki, jeśli mamy psa z popędami i jednak chcemy bywać w lesie.

Link to comment
Share on other sites

Taa :-) a elektryka to niezawodna sprawa, zawsze zawróci psa z pogoni. Kto tak sądzi, ten mało w życiu widział psów,które lubią sobie pogonic.


Serio, uważam, że jeśli ktoś w takiej sytuacji czepia się właściciela, powinien sobie przewartosciowac pewne sprawy w mózgownicy.

Na miejscu tej właścicielki może się znaleźć każdy z nas. I to nie ja trzeba potępiać.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

a_niusia, ale Ty przecież piszesz o sytuacji, która powinna zdarzać się rzadko.

Jako wyjątek od normalnego zachowania psa.

Gdyby Tobie psy ruszyły za sarną, powiedziałabyś zapewne, że wyjątkowo nie udało Ci się ich odwołać.

 

W tym konkretnym przypadku właścicelka wprost przyznała, że psy gonią zwierzynę w lasach.

Z kontekstu wynikało, że zdarza się to często i nigdy do tej pory właścicielce nie przeszkadzało.

 

My, jako właścicele jesteśmy odpowiedzialni za nasze psy.

Nie wyobrażam sobie puszczać mojego psa w długą w lesie i spokojnie czekać (bo pisała, że zawsze wracały po kilku minutach) aż skończy polować i wróci do mnie.

Dla mnie to wygląda na skrajną nieodpowiedzialność - nie wiem gdzie mój pies jest i co robi, ale przecież nic mu się stać nie może...

 

Psy spotkały w lesie psychopatę, ale ciężko nie zauważyć, że postawa właścicielki sprawiła, że psy na niebezpieczeństwo narażane były nagminnie...

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...