Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
kite

Ciąża urojona

Recommended Posts

A na mleczko niestety trzeba coś podawać, bo może się stworzyć zastój i wielkie gule jak kiedyś u mojej suki i niestety jak się w porę tego nie rozmasuje, to mogą być konsekwencje.
Moja suka miewała ciąże urojone właśnie 2 miesiące po cieczce, czyli dokładnie w terminie "porodu"...
Ale pomagały wtedy długie spacery, ja mam o tyle dobrze, że mieszkam w domu i wtedy suka biegała cały dzień wokół domu, zajęta stróżowaniem itp nie myślała o gnieździe i dzieciakach. Albo rowerek polecam :cool3:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Niestety, czasem instynkt jest tak silny, że nie pomagają leki, dieta, mało wody, mało jedzenia i dużo ruchu. Mam taki powalony przypadek w domu. Co cieczka ciąża urojona. Zawsze ma pretekst do tego, żeby urojoną jednak zaliczyć, a to szczeniak, a to dziecko, pora roku, inny pies itd...
Nie mogę jej karmić, poić, głaskać, zostawiać niczego co choćby minimalnie jest materiałowe (kocyk na posłaniu też), zero zabawek, ale nie odseparuję jej od innych psów w domu i już ma powód :mad:
Mało tego, wpada w depresję :roll:
Nikt jej nie kocha, bo nikt nie dokarmia i nie mizia... oszaleję :evil_lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites
A wiecie że z tymi zabawkami to jednak coś jest. Moja sunia ma dwa lata. Zaliczyła 3 cieczki i tyleż ciąż urojonych. Koszmar . :placz: Przez jej depresje wszyscy byliśmy w depresji. Gumową zabawkę którą tak troskliwie opiekowała schowałam na długo przed sterylką. Znalazłam ją nie dawno i zaraz się suni nią pochwaliłam:diabloti: Szok, zdziwienie :crazyeye: Zabawka natychmiast była wciągnięta do legowiska i zaczeła się warta koło niej. :shake: Ludzie , czy tego skojarzenia ona już nigdy nie wymaże z pamięci??!!:-(

Share this post


Link to post
Share on other sites
Moja nie ma zabawek, a wirtualne szczeniaki. Potrafi ze spaceru, gdzie biega luzem nagle dać dyla do domu, bo ją dzieci wołają. Deprecha jest też, jakby to rzec, przed porodem, jak dostaje mleko to z kolei jest strasznie agresywna szczególnie do innych suk, pobudzona. To wszystko hormony, i ta deprecha i reszta. Trudno, taki ich urok. Ja wiem jedno, następny pies to na stówę będzie samiec.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Bura']Moja nie ma zabawek, a wirtualne szczeniaki. Potrafi ze spaceru, gdzie biega luzem nagle dać dyla do domu, bo ją dzieci wołają. Deprecha jest też, jakby to rzec, przed porodem, jak dostaje mleko to z kolei jest strasznie agresywna szczególnie do innych suk, pobudzona. To wszystko hormony, i ta deprecha i reszta. Trudno, taki ich urok. Ja wiem jedno, [B]następny pies to na stówę będzie samiec[/B].[/quote]

też tak mówiłam.... ;) i pojawiła się Nufka ;)

Moja Halszka miała dwie takie jakby poważne ciąże urojone, z mlekiem, które się zastało, a ja któregoś dnia jak dotknęłam, to się przeraziłam, ale na szczęście są jeszcze dobrzy ludzie na świecie, którzy poradzili mi kapuchę i okłady i rozmasowywanie i bez żadnych leków i hormonów udało się uniknąć najgorszego. Ale cycuszki pozostały do ziemi. No nic trudno, takie uroki.
W każdym razie moja suka podczas urojonej była bardzo spokojna, ale broniła swojego terenu przed psem i swoją córą, częściej dawała znaki tzw. "psie", powolne obroty i obwąchiwania. Na spacerach obsikiwała całą okolicę, a jak nasikał ktoryś z moich innych psów, to musiała poprawić. Kopała gniazda, wykopywała doły takie, że zmieściłabym się tam razem z nią :evil_lol: a ja do wielkich należę :evil_lol:
Ale przy trzeciej, a raczej przy początkach, znalazłam na nią sposób i po ostatniej cieczce urojonej nie było.
Sposobem jest tak jak mówię, mnóstwo ruchu, całkowity brak dotyku po brzuchu i cycuchach, czasem nawet szorstki głos, bo jak się zbyt miło odzywałam, to zaraz było piszczenie i po kilku godzinach zmiany w zachowaniu itp.... Stróżowanie, zakopywanie dołów niespodziankami :cool3:
Tyle, że ona na dworze cały dzień, to się zajmuje różnymi rzeczami....
Mniejsze dawki jedzeniowe, mimo, że wyła i wyjadała córce (nadal ma nadwagę hehe), ale poskutkowało.
Także ostatnim razem obeszło się bez urojonej, teraz przy kolejnej planujemy szczeniaczki, a jeżeli się nie uda z nimi, to przekażę Wam info, czy jest urojona :cool3:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Błyskotka']Sunia ma ciążę urojoną. To że nie je jest spotykane.
Możesz udać się do weterynarza jeśli tego mleka jest dużo albo spróbować domowymi sposobami.
Nie podawaj jej nic co zawiera białko, ogranicz trochę jedzenie, jak nie chce jeść to niech nie je (nic jej nie będzie). No i częste spacerki zalecane.[/quote]
A mogła bym sie dowiedzieć jakie są te domowe posoby.
Jesteśmy po 2 wizytach u weta,chyba 8 zastrzykach,4 tabletkach a mleko w cycochach dalej występuje.
Najgorsze jest to że ona dopuszcza malucha(6.5 miesiąca)do tego żeby mały ssał ją.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ricinus 30 CH pomaga u ludzi, u psów podobno też, homeopat, tani jak barszcz, więc myślę, że warto spróbować. Tylko uwaga, nie kup 5 ch bo to działa odwrotnie. Pomaga też dawka Delvosteronu, prawie natychmiastowo. Przerobiliśmy to w poprzedniej ciąży urojonej, a z młodej aż mleko kapało.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja mam całkiem inny problem, niż lecące mleko z `mleczarni`.
Moja sunia kilka miesięcy temu miała ciąże urojoną, teraz przeszła cieczkę, powinna dostać już ja w sierpniu, może się nie pojawiła przez zastrzyk hormonalny. Tak dostała cieczkę, dwa tygodnie i minęła. Nie podoba mi się jej brzuch, jest obwisły i zaczerwieniony, ostatni raz też tak było jednak zaczerwienienie zeszło. Nie wiem teraz, czy jest to problem ciąży urojonej, obtarcia sobie tego obwisłego brzuszka, czy też może coś innego. O problemach skórnych nie ma mowy, o czym powiedział ostatnim razem weterynarz.
Nie wiem, jak to mogę leczyć ale zaczynam się niepokoić. Wątpie też w do, żeby jakiekolwiek zastrzyki pomogły na to, może to problem jakiegoś zapalenia wewnętrznego?

Share this post


Link to post
Share on other sites
To ja trochę odświeżę temat, ale w nieco innym kontekście.
Przerabiamy kolejną ciążę urojoną, oczywiście dieta, ganianie etc nie pomaga, co prawda ta dieta to taka mało restrykcyjna - 3 dni bez białka, potem jednak mała porcja kości. Dziś przechodzimy znów na bezbiałkową, przytrzymam ją tydzień. I tu moje pytanie - gdyby jej nie przeszło to czy podanie Uromilu/ Galastopu może mieć wpływ na następną cieczkę/ owulację i czy może lepiej byłoby podać Pulsatillę? Jakoś przed kryciem boję się hormonów i się zastanawiam czy słusznie? Wiem, że pulsatilla jest homeopatycznym lekiem, ale jaki dokładnie ma wpływ na hormony?

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Armia Drakona'] Jakoś przed kryciem boję się hormonów i się zastanawiam czy słusznie? [/QUOTE]
Ja tez się boję i sukom hodowlanym nie podaje.
spróbuj zrobić 2 dni głodówki, a potem dopiero dieta o obniżonej zawartości białka. Może to niezbyt miły sposób dla suczki, ale mi się sprawdza, i napewno w żaden sposób nie wpływa negtywnie na układ hormonalny.

Share this post


Link to post
Share on other sites
A no widzisz - na początku zrobiłam jej 3 dni bez żarcia, potem dałam 20- 30% dziennej dawki, przez 3 dni, wczoraj znowu nic do żarcia a dziś się ssie:angryy::angryy::angryy: cholera przebrzydła. W przedostatniej cieczce dostała Uromil, potem była kryta i pusto. Dlatego szukam innych sposobów na tą jej psychikę, bo na prawdę ciężko mi się pozbyć mleka. Co prawda nie ma zabawek i nie próbuje niczego niańczyć, ale chowa się małpa w ciemny kąt i sobie kopie jamy:angryy::angryy::angryy: Do dziś był z tym spokój. Jak długo mogę ją głodzić i nic nie podawać? Łudząc się że przejdzie samo?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja miałam sunię która bardzo często od 3 roku życia miała ciąże urojone,ciągle jakieś zabawki były jej dziećmi,niechciała wychodzić na spacery tylko dom i problem z jedzeniem i wypływającym mlekiem.Znalazłam na to sposób taki że gdy zbliżała się cieczka lub nagle ją dostała to przestałam jej podawać natychmiast do jedzenia mleka i artykuły mlekopochodne,całe podbrzusze smarowałam alkacetem w żelu nawet po 4 razy dziennie to zmniejszało temperaturę w cyciusiach chłodziło ją i zmniejszał się stan zapalny.Cycusie się powoli zmniejszały i wracały do stanu normalnego.Żadnych innych leków jej nie podawałam.Tylko dieta bez mleka i te smarowanie, no i pozwalałam jej trzyamć tą jedną zabawkę którą akurat sobie wybrała i z nią chodziłyśmy na spacerki aby się spokojnie załatwiała.Po 2-3 tygodniach wszystko wracało do normy i dalej było wszystko normalnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

Announcements

×
×
  • Create New...