Jump to content
Dogomania

Wypuszczanie haszczaka


Jackie
 Share

Recommended Posts

  • Replies 295
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

JAk to nie. Fajnie bylo, dopoki konia po drodze nie spotkalismy. Z kowbojem w siodle zreszta. Zjechalem grzecznie na bok widzac go z daleka,rowerek grzecznie na ziemie, pieski pod pache i czekam az konik przejedzie.

Ahaa... Starszak w trzy sekundy sie tylem wyplatal ze uprzezy, on to potrafi blyskawicznie, i z zona ze 20 minut go ganialismy dookola konia. Nawet kopytem dostal, jak chcial za pecine go zlapac. A facet skokojnie siedzial i filozoficznie SMS-a wysylal. Zreszta padlo stoickie: tez ma w domu haszczaka" :lol:

DAN. I dla majacych chody na odzialach chirurgicznych. 8)

Link to comment
Share on other sites

Tia.... Jazda zaczyna sie sprzed bloku, kilkadzeisiąt metrów asfalkówką i wjazd w las. Zakręt około 50 stopni i zaraz ścieżka idzie pomiędzy dwoma drzewami w odległości 1,10 m od siebie :o I to jest tak na rozgrzewkę :lol:

Waldek rewelacyjnie się zawsze między nimi mieści wózkiem :o , ale ja miałam serce na ramieniu, czy w drzewo nie wyrżnę... :roll:

Link to comment
Share on other sites

ja teraz odkiedy ma mdruga bestie w domu jezdze z dwoma i normalnie super :D ale psiaki musza sie zgrac bo najus znalazla jelenia do ciagniecia a Aramis meznie ciagnie nonstopa najus biegnie za nim i za ogon ciagnie ale jak zaczna sie scigac to czapki z glow i tylko jedna mysl GDZIE SA HAMULCE :D

Link to comment
Share on other sites

Coś takiego je poprostu ogranicza,
I o to chodzi. Moze tylko biec do przodu. :lol: Inaczej nie wyobrazam sobie jazdy po waskiej sciezce biegnacej wzdluz np. stromizmy. Pomijajac mijanie innych spacerowiczo- biegaczy porannych. A dla niektorych, z mniejszym zapalem, dochodzi motyw rywalizacji z rowerem. Takie perpetum... 8)

Tylko wszelkie Springery trzeba sobie przerobic, maja odwrotna konstrukcje mocowania w standarcie. :roll:

Link to comment
Share on other sites

Tak sobie czytam i przypomina mi się jak sam zaczynałem bawić się w jazdę na rowerze z psem (a więc byłem na takim samym etapie jak teraz Canis lupus husky). Różni ludzie opowiadali mi wtedy takie banialuki, że włos się powinien jeżyć na głowie (np. że tacy zawodnicy w velo to zasuwają 60 km/h :lol: ).

Ale do rzeczy.

ETM-ik, ale dwóch do roweru nie próbowałeś w takim razie..? 8) :wink:

Dwa do roweru to jest super dla leniwego rowerzysty :P

Zdecydowanie popieram. Rzadko zdarza sie, by właściciel (nie zawodnik) miał dwa równie szybko biegające psy, więc prędkość biegu tej dwójki zawsze będzie mniejsza niz prędkość szybszego z nich (natomiast siła będzie większa :wink: ).

Leniwego jak leniwego... :roll: Dwa razy sobie tak pojechałam i mocno musiałam sie starać, aby tego "lenistwa" sińcami i połamaniem i nie przypłacić 8) :lol:

Cóż, musisz przyznać, że na rowerze też trzeba umieć jeździć, zwłaszcza w terenie. :wink:

Tia.... Jazda zaczyna sie sprzed bloku, kilkadzeisiąt metrów asfalkówką i wjazd w las. Zakręt około 50 stopni

To jest prawie tyle co 45 stopni, więc połowa kąta prostego, taki lekki skos, ze 30 km/h na rowerze można w niego wchodzić. :roll:

i raz ścieżka idzie pomiędzy dwoma drzewami w odległości 1,10 m od siebie I to jest tak na rozgrzewkę

Waldek rewelacyjnie się zawsze między nimi mieści wózkiem , ale ja miałam serce na ramieniu, czy w drzewo nie wyrżnę...

Wiesz Manu, macie wózek od Wanki Tanki, a jak mnie pamięć nie myli ma on rozstaw tylnych kół 95 - 100 cm, więc Waldek nie ma najmniejszych szans się zmieścić między nimi przy prędkości 20 km/h, biorąc pod uwagę, że obrys ramy jest większy od rozstawu kół. Nie ma co koloryzować, na pewno jest szerzej między tymi drzewami. :evilbat:

Canis lupus husky.

Generalnie moim zdaniem Basia napisała Ci wszystko.

Podpinam psa do tzw. główki ramy (ja akurat przeplatam tam line, a nie montuję takich patentów jak te kółko z "metalowca" - po prostu na mniejszej ramie może nie być możliwości takowej instalacji), można jeszcze bezpośrednio nad sterami, a poniżej mostka, tak by nie miało to wpływu na kierownicę (dużo łatwiej wtedy kontrolować nieprzewidywalne skoki psiaka w bok - np. za przebiegającą właśnie sarenką :wink: ).

Wszelkie patenty typu springer uważam za poroniony pomysł dla haszczaków. Są one może dobre, ale dla piesków uprawiających bieganie dla rekreacji.

Husky, i to calkiem spory. Podpiety do lekko przerobionego Springera z bezpiecznikowym wyczepem. dodatkowo mam go przyczepinego na 5 metrowym automacie. Dlaczego? Bo czesto na sciezce, na ktorej sie ganiamy kupa psow i biegaczy porrannych. I moze ich mijac zawsze od 'zawietrznej', odgrodzony mna i rowerem. A poniewaz mocowanie jest pod siodelkiem, zadne skoki na boki za zajacem mnie nie ruszaja 8)

Jak mozniej cos szarpnie (raz ktos wjechal miedzy nas z przeciwka), springer puszcza, pies jest wolny, ale na 5-metrowej lince. 8)

Za kierownice to se pozwalam na bezdrozach lesnych. 8)

Jak to Cię nie ruszają skoki na boki, myślę, że chyba ich nie doświadczyłeś. Wyobraź sobie, że nagle sarenka przeskakuje Ci drogę, którą właśnie jedziesz, pies skacze w bok, springer puszcza (tym nie mniej czujesz szarpnięcie zachwiewające Twoją równowagę - bo jakaś siła musi zadziałać, aby się wypiął), po czym po przebiegnięciu przez psa 5 metrów zaliczasz piękną glebę, a rower udaje się sam na tej lince w głąb lasu dopóki się o coś nie zaczepi. :wink:

Coś takiego je poprostu ogranicza,

I o to chodzi. Moze tylko biec do przodu. :lol:

Nie bardzo łapię dlaczego?

CLH, zacznij najpierw od uczenia psa komend kierunkowych na spacerach, a jak już będzie na nie reagował, dopiero wtedy spróbuj jazdy na rowerze, najlepiej za jakimś "zającem" (zaprzęg, inny rower). Pies szybko załapie o co chodzi.

Link to comment
Share on other sites

Są one może dobre, ale dla piesków uprawiających bieganie dla rekreacji.
:lol: Przeciez nie uprawia sie wyscigow miedzy ludzmi, bylo napisane.
Jak to Cię nie ruszają skoki na boki, myślę, że chyba ich nie doświadczyłeś
Bledne wyobrazenie. 8)
po czym po przebiegnięciu przez psa 5 metrów zaliczasz piękną glebę, a rower udaje się sam na tej lince w głąb lasu dopóki się o coś nie zaczepi.
No nie zuplenie. Sila zerwania bezpiecznika jest taka, ze rower wczesniej gleba zalicza, a Ty masz czas co najwyzej na nogami na ziemi stanac. A 5-metrowka mam przyczepina do pasa (i to solidnego), bron boze do roweru.

BTW. A jakie masz szanse wykonac przewrot przez kierownice, gdy sila szarpniecia w bok ( za zajaczkiem) pod kierownica jest przylozona, i przod roweru Ci robi skok w bok ?

Nie bardzo łapię dlaczego?
Bo z prawej ma kolo od roweru, a w lewo to jest wlasnie to lapanie zajaca. W trakcie 'dojazdu', wsrod ludzi, mozesz jeszcze automat zablokowac.
zacznij najpierw od uczenia psa komend kierunkowych na spacerach, a jak już będzie na nie reagował, dopiero wtedy spróbuj jazdy na rowerze, najlepiej za jakimś "zającem" (zaprzęg, inny rower).

Troche za pozno. Dla wyjasnienia, jezdzimy juz na rowerku ze dwa lata (fakt, ze ten rower ma tylko rok, w poprzednim rama nie wytrzmala). 8)

BTW. Na wyscigowe zabawy mam wozek. Tam sa zaczepiane 'zgodnie z panujaca moda'.:evilbat:

Link to comment
Share on other sites

Są one może dobre, ale dla piesków uprawiających bieganie dla rekreacji.
:lol: Przeciez nie uprawia sie wyscigow miedzy ludzmi, bylo napisane.

Toteż ja trenuję w bardziej odosobnionym terenie, unikam miejsc gdzie psy co chwila maja ochotę stanać i poczytać ogłoszenia innych piesków, lub też z nimi pogadać. :wink: Szelki mają się im kojarzyć z bieganiem, a nie z truchtaniem.

Jak to Cię nie ruszają skoki na boki, myślę, że chyba ich nie doświadczyłeś
Bledne wyobrazenie. 8)
po czym po przebiegnięciu przez psa 5 metrów zaliczasz piękną glebę, a rower udaje się sam na tej lince w głąb lasu dopóki się o coś nie zaczepi.
No nie zuplenie. Sila zerwania bezpiecznika jest taka, ze rower wczesniej gleba zalicza, a Ty masz czas co najwyzej na nogami na ziemi stanac. A 5-metrowka mam przyczepina do pasa (i to solidnego), bron boze do roweru.

No i tu mnie trochę oświeciłeś, miałem błędne wyobrażenie.

BTW. A jakie masz szanse wykonac przewrot przez kierownice, gdy sila szarpniecia w bok ( za zajaczkiem) pod kierownica jest przylozona, i przod roweru Ci robi skok w bok ?

Wydaje mi się, że jak masz psa biegnącego z przodu, to po jego zachowaniu możesz przewidzieć co w danej chwili może on zrobić i łatwiej Ci temu przeciwdziałać (czy to wydając odpowiednie komendy, czy też zwalniając, stając itp.).

Nie bardzo łapię dlaczego?
Bo z prawej ma kolo od roweru, a w lewo to jest wlasnie to lapanie zajaca. W trakcie 'dojazdu', wsrod ludzi, mozesz jeszcze automat zablokowac.

No właśnie, nie bardzo łapałem, że może tylko biec do przodu, przecież jeszcze może na lewo na tego zająca skoczyć. :wink:

zacznij najpierw od uczenia psa komend kierunkowych na spacerach, a jak już będzie na nie reagował, dopiero wtedy spróbuj jazdy na rowerze, najlepiej za jakimś "zającem" (zaprzęg, inny rower).

Troche za pozno. Dla wyjasnienia, jezdzimy juz na rowerku ze dwa lata (fakt, ze ten rower ma tylko rok, w poprzednim rama nie wytrzmala). 8)

BTW. Na wyscigowe zabawy mam wozek. Tam sa zaczepiane 'zgodnie z panujaca moda'.:evilbat:

ETM, to nie było do Ciebie.

Pozwoliłem sobie na pewien skrót (CLH - Canis Lupus Husky :wink:) - ona dopiero zaczyna. :D

Link to comment
Share on other sites

O to, o to. 8) Nie kazdy ma na co dzien las za drzwiami, a pobiegac by sie chcialo. 8) Do lasu to tylko w sobote czy niedziele mozna sobie wyskoczyc.

Dajcie spokoj, nie trenuje moich psow do wyscigow, biegaja ile chca i gdzie sie da. A jak chca tylko truchtac, zamiast ciagnac (ale nie mam tego problemu), to i trudno. :-?

Agacia, czytywalo sie, i to od dawna. Ale wole OFF-a. Tam sie nigdy nikt nikogo o nic nie czepial.:lol:

Link to comment
Share on other sites

Ze stopniem zakrętu całkowicie się pomyliłam, bo miałam na mysli nieco większy niż kąt prosty, czyli około 100, nie 50, jak głupio napisałam :oops:

Nasz wózek ma rozstaw od środka koła do środka drugiego 90 cm (pytałam Waldka), więc sama szerokość wózka jest nieco ponad metr chyba w takim razie... Odległości drzew podałam na oko, w życiu ich nie mierzyłam :lol: , wiem tylko, ze jak widzę wózek pomiędzy, to jest tam max. 15-20 cm luzu... Więc faktycznie przesadzilam z rozstawem drzew, bo powinnam bylo to policzyc wzgledem szerokosci wozka, a nie tak na oko...

Ale bynamniej nie podaje tu jakichś ważnych informacji, rad, tylko dygresyjkę - i nie zastanawialam się nad dokladnymi wymiarami :o

I to tyle gwoli uściślania szczegółów dygresyjki :evilbat:

Link to comment
Share on other sites

Tak osbie czytam ten topic i nasuwają mi się takie spostrzeżenia:

Husky, i to calkiem spory. Podpiety do lekko przerobionego Springera z bezpiecznikowym wyczepem. dodatkowo mam go przyczepinego na 5 metrowym automacie. Dlaczego? Bo czesto na sciezce, na ktorej sie ganiamy kupa psow i biegaczy porrannych. I moze ich mijac zawsze od 'zawietrznej', odgrodzony mna i rowerem. A poniewaz mocowanie jest pod siodelkiem, zadne skoki na boki za zajacem mnie nie ruszaja 8)

Jak mozniej cos szarpnie (raz ktos wjechal miedzy nas z przeciwka), springer puszcza, pies jest wolny, ale na 5-metrowej lince. 8)

Za kierownice to se pozwalam na bezdrozach lesnych. 8)

Czy ja mogę prosić o kilka fotek z tych treningów w celach bardziej poglądowych?

No nie zuplenie. Sila zerwania bezpiecznika jest taka, ze rower wczesniej gleba zalicza, a Ty masz czas co najwyzej na nogami na ziemi stanac. A 5-metrowka mam przyczepina do pasa (i to solidnego), bron boze do roweru.

BTW. A jakie masz szanse wykonac przewrot przez kierownice, gdy sila szarpniecia w bok ( za zajaczkiem) pod kierownica jest przylozona, i przod roweru Ci robi skok w bok ?

kiedy Ty ostatnio jeździłeś na rowerze? A tym bardziej z psem typu zaprzęgowiec?

Bo nawet małe dzieci wiedzą, że w ten sposób nigdy nie zdążysz zatrzymać roweru. A tym bardziej wykonać figury bardziej akrobatycznej. No chyba, że ty masz za sobą co najmniej kilka lat pracy jako cyrkowiec. Bo taki odruch, o którym piszesz musisz w sobie wyrobic. A to w cale nie jest takie proste. Coś na ten temat wiem. A przy takiej sile z jaką pies (tego typu) bedzie Ciebie ciągnął, masz dodatkowe, spore utrudnienie. A nauki napewno nie zaczyna się od zmagania sie z siłami o takim stopniu oddziaływania.

Za to w 99% przypadków stracisz śledzionę i wylądujesz na długie miesiące w szpitalu, a potem lata rekonwalescencji. No i oczywiście dożywotnia renta inwalidzka.

No i jeszcze zapomniałam o złamanej szczęce, podstawie czaszki i dowolnej ilosci pozostałych kości. Jeszcze możesz stracić oko i język.

Link to comment
Share on other sites

ETM własnie jeździ z zaprzęgowcami ! Ma dwa husky konkretnie. Pisał o tym na forum wystarczająco wyraźnie i zrozumiale... I ma już je od dość dawna, oba dorosłe.

Ale jakos mnie nie dziwi taka postawa ostatnio... :-? Zarzucanie ludziom kłamstwa staje się czasem nawykiem. :evilbat:

Link to comment
Share on other sites

Manu, spokojnie. Nikt mi przeciez klamstwa nie zarzuca. :lol: Pytaja sie tylko.

:evilbat:

Maja. Jezdzilem wczoraj.8) Zdjec nie mam, moze jak je sobie sam kiedys zrobie, jak bedzie ladna pogoda, to zamieszcze. Cierpliwosci. 8)

Samo mocowanie do roweru masz tu:http://www.karusek.com.pl/img_prod/b/b_3248.jpg, z tym ze sobie lekko przerobilem, i mam mocowane na sztycy siodelka, sprezyna schodzi na dol. Rowniez na stronie karuska masz widok faceta na rowerze, wiec wystarczy mu dolozyc automat przypiety do pasa i przyczepiony do obrozy i bedziesz juz chyba miala pelny obraz. 8)

A poza tym sledzione posiadam, szczeka wlasna. Najwieksze blizny (na nogach) mam po skoku w bok pieska przyczepionego pod kierownica jednak.

I to byly wlasnie te pierwsze proby. :evilbat:

Jezdzenie z kazdym psem moze byc niebezpieczne, z haszczakiem szczegolnie. Totez bez kasku nie jezdze. Ale dzieki za troske.

Link to comment
Share on other sites

ETM, czegoś tu nie rozumiem... :roll: Sorry, tępa jestem :oops: :lol:

Skoro pies jest przypięty do springera to poco ci jeszcze smycz, do tego rozwijana??

Jeszcze jedno. Pisałeś wcześniej, że przypinasz dwa psy do springera - jednocześnie?? Czy springer masz jakoś przerobiony, czy psy biegną obok siebie czy jakoś inaczej??

P.S. do Manu

Tylko pytam!! Nie odbieraj znowu tego jako czepiania się.

Zdrówko :wink:

Link to comment
Share on other sites

Basiu, Ty sie pytasz. Ja odpowiadam. 8)

Ze springerem to ja biegam w okolicach domu. Zawsze z jednym i na zmiane.

Jeden 'naped' sie zmeczy, wracam po drugiego. 8) W lesie, z dwoma, to juz normalnie. Probowalem na springerze, ale musiala byc dluga linka, bylo to bezsensu, bo mi pod kola wchodzily. :cry:

Smycz rozwijania podpieta jest do obrozy, sluzy do manewrow. Jak jade chodnikiem (a kawalek musze ), automat jest zablokowany na krotko, pies wie, ze ma grzecznie truchtac. Na sciezkach automat jest zwolniony, jest TYLKO MOJA ASEKURACJA, na wypadek zerwania przez psa bezpiecznika i pojsciu w 'dluga'. Idzie w dal ale tylko na 5 metrow. Akurat mam czas spasc porzadnie z roweru i zlapac sie ziemi. Zreszta to nie musi byc automat. Moze byc dowolna linka aby zwinieta, zeby nie przeszkadzala w czasie jazdy.

A do obrozy, bo z szelek sie blyskawicznie potrafi wywinac. A pas musi byc solindny i szeroki, bo cienki juz raz nie wytrzymal. :evilbat:

Moze byc ogolno-wojskowy.:lol:

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...