Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
Saskja

Gaskonka Saskja i przyjaciele

Recommended Posts

a ja nie wiem na jaką pastę się zdecydować.. a może w spray'u? jak wyczyścicie swoim łobuzom paszczęki? :] Asiaczek, wybierasz się może do Zielonej w marcu? JA chętnie wymiziałabym te Twoje cuda :]]]]

Share this post


Link to post
Share on other sites
No właśnie ja się boję tych wielkich surowych kości.. Dwukrotnie Zulu dostał takie zatwardzenie, że nie chcę tego przeżywać jeszcze raz, ani ja ani on.. Myślałam, że mi się pies wykończy!! Nie mogę się przełamać jakoś, żeby znowu mu coś dać. Nie działo się to za każdym razem kiedy Zulkiewicz dostawał kości, ale jednak.. Ty sylrwia mam nadzieję w ZG będziesz z psiurami swoimi? :]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dante to dzieciak, który kocha świat - i dziewczynki, i chłopców, i ludzi, i psy, i w ogóle. Jak go znam, to zrobi wielki wślizg pod Zulu i wywali bezradnie brzuszek, a może nawet trochę siknie najpierw, aby pokazac, że jest jeszcze malutkim szczeniaczkiem :-D

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Saskja']Ja prawie na pewno będę z Dantem :-)[/QUOTE]
No ładnie i cały czas go przed nami chowasz, buuuu...
Pokaż chociaż fotkę i napisz co to za Dantuś :)

Ale śpiewaki
[url]http://i52.tinypic.com/jtmjup.jpg[/url]

Share this post


Link to post
Share on other sites
jamnicze, ty gapo :-D O Dantem juz było wcześniej i fotki też jakas dobra dusza za mnie wstawiła :-)

Dante to Weimarek z amerykańskiej hodowli Camelot's, gdzie hoduje się psy nie tylko piękne, ale tez zdrowe, co dla mnie bardzo ważne.

Dante ma obecnie 8 miesięcy i jest rozkoszny, choć dzis akurat jestem na niego zła, bo kupiłam pierwsze w swoim życiu drzewka do ogrodu, swierk malutki, sosenkę i kosodrzewinkę - postawiłam je na rusztowaniu, aby ochronic przed szkodnikiem, a szkodnik i tak dosiegnął i sosenkę prawie zeżarł.

Pomalutku zaczynamy trening w polu, co jakiś czas ćwiczymy do wystaw, bawimy się, miziamy... jest fajnie. Zaraz spróbuję z tymi fotkami...

Share this post


Link to post
Share on other sites
OuT wiesz co ja miałam z Forysiem chyba ze dwa razy jak był mały problem z zatwardzeniem przez kości. Ale potem wyłapałam co jest grane i przestałam mu pozwalać zjadać je do końca. Tzn. podczas mojej nieobecności nie zjadła do końca bo pewnie szedł spać a jak jadł przy mnei lub wracałam do domu to pozwalałam mu obgryzać tylko te panewki stawowe, głowna kośc zabierałam. Jedynie mógł sobie troche szpiku wylizać.

OuT tak zgłosiłam Fora i Gondole, jeżeli transport nam nie nawali to będziemy. Jeśli komuś będzie się chciało zostać do oceny węgrów to zgłaszam zapotrzebowanie na potrzymanie rudych wariatów jak będę biegać po ringu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
udało!! :]]]] piękny młodzieniec z niego!
a my się martwimy tzn. ja :( Zulu przy dzisiejszych harcach skaleczył sobie łapę.. sam opuszek, ale wydaje mi się, że mocno.. ściął tą 'podeszwę' jak ja to nazywam, czyli jeśli ma czarny opuszek to tak na powierzchni 1/3 ściął warstwę wierzchnią i zrobił rankę, nie za dużą, nie za głęboką, ale nie mam w domu nic z medykamentów! ani rivanolu ani nic! samochodu dziś nie mam, apteki potężnie daleko.. nie kuleje, utyka co najwyżej, a to i tak raz na kilkanaście kroków, ale ja w panikę wpadłam.. nie wiem co robić.. obmyłam mu łapkę póki co, ale chodzi to to po ziemi przecież, zaraz wieczorny spacer jeszcze i już nie wiem co robić.. :(((

Share this post


Link to post
Share on other sites
ja Sylwia zostaję tak czy siak bo 'narzeczona' mojego psa będzie debiutować, a jak powszechnie wiadomo to węgier, to dopingować będziemy na bank !!!! :] super, że się spotkamy.. ja strasznie chcę zobaczyć nowy Twój nabytek! a i jeszcze mam pytanie jedno, którego nie zawarłam w poprzednim poście.. Zulu dzisiaj na 'wybiegu' po raz pierwszy zachowywał się dziwnie, mianowicie zdarzyło mu się przez moment saneczkować! czyli jeździł pupcią po podłożu, ale przez ułamki sekund dosłownie i to z hmmm 2-3 razy.. jak lata zawsze dostaje 'rozwolnienia' po czasie.. nie takiego ksiązkowego, ale luźniejsze wylatuje z niego.. oczywiście nie karmię go na kilka godzin przed spacerem. tzn. zawsze odbywa się to popołudniem, czyli jakieś 5-6h po śniadaniu... nie wiem jaki był tego powód.. ma ktoś pomysł? no i jeszcze jedna rzecz, od kiedy obraził się na suchą karmę i je gotowane to przestał pić wodę właściwie.. to chyba nienormalne co? ja wiem, że 'domowe jedzenie' jest bogatsze w płyny, ale chyba nie do tego stopnia, żeby pies nie pił wody przez kilka dni prawda? ja już nie wiem co z nim jest nie tak.. wybieramy się do weterynarza po tabletki na odrobaczenie na dniach, a potem na szczepienia to zapytam.. ale kurczę zaufania do wetów nie mam.. nie znalazłam jeszcze 'swojego', dlatego chciałabym zaufać waszemu doświadczeniu..

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ale czym się martwisz? Łapką? - po spacerze umyj, osusz lekko, zostaw, przez noc niech przyschnie. Jeśli będzie mocno wylizywał, to zabandażuj, niech nie liże, bo to ma zaschnąć. Nie martw się, większość psów ma to za sobą. Ewentualnie na spacerki tez może chodzić w opatrunku - na to woreczek foliowy i skapetka, i zawiązać. Spacery bardzo krótkie aż do zagojenia.

Saneczkowanie - moze go swędziało, może ma robale (bez paniki), może ma pełne zatoki okołoodbytowe. Na dwie ostatnie sprawy pomoze wet, a na pierwszą Zulu sobie radzi sam :-)

Picie wody - czasem trzeba zmienić miskę, psu nie pasuje zapach. Jeden z psów mojej mamy nie pił przez wiele dni, aż pewnego dnia wszedł do kibelka i akurat klapa była podniesiona - chłeptał łąpczywie taką "lekko płynącą" wodę - bo kiedys takie nieoszczędne kibelki były, że zawsze ciut napływało. Moje suki rzadko piją z misek, za to z kałuży - zawwsze, choćby nie wiem, jak mętnej.

Dbaj o to, aby woda była, czysta i świeża. On sobie sam krzywdy nie zrobi :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites
miskę zmieniam już bo mam inną.. zobaczymy.. robale? hmmm.. no zbieram te kupy, zaglądam, nie widzę nic.. ale zapytam weta.. dziękuję Aga.. łapy nie liże właściwie.. a opatrunek ściąga.. nie ma szans na cokolwiek..

Share this post


Link to post
Share on other sites
Aga!!! nie uwierzycie!!!!!!!!!! miskę właśnie zmieniłam!! pies wypił wszystko chyba! właśnie odszedł idę zobaczyć.. o nie pije dalej!! ja pierniczę o co chodzi z tymi miskami!! mam ją wyrzucić? tą starą czy wyparzyć??

Share this post


Link to post
Share on other sites
OuT co do saneczkowania to może właśnie ma tam pozapychane około odbytowo. Ja u Forysia nie czyszczę tychże zatok ale same sie oczyszczają przy twardszych kupach - tu nieraz pomocne są kostki ;) Co do "lużniejszej" kupy po bieganiu to normalne bo jelita się ruszają :)

Co do łapek For ciągle coś kaleczy w łapach ale w tamtym roku osiągnął mam nadzieje szczyt swoich możliwości - NIGDY WIĘCEJ!!! - pociął sobie łapy: lewą przednią i prawą tylnią. W przedniej poszły mu trzy żyły, z psa leciało jak z kranu. Jak stał to mu sikało na klate krwią. Zanim doszłam do chaty rodziców z nim tośmy niezłą ścieżke zrobili. Zabandażowanie bandażem elastycznym pomogło może na pół minuty, nim skończyłam bandażować i zacząć druga obkręcać już przednia przeciekała. Tylniej wystarczył tylko jeden bandaż - tam tylko została skóra przecięta tak, że mięśnei można było oglądać :). Przednia zakręcona na dwa bandaże elastyczne, dobandażowana zwykłym i z opaską uciskową nodze i tak ciekła. To była masakra kiedy u jednego weta dowiaduje się, że mi psa nie załatają - ba nawet go nie zabezpieczyli choć trochę - bo kobieta nie ma czasu. I jeżdżenie po mieście w niedziele rano szukanie otwartego weta.
Więc kochani noście ze sobą na spacery zestaw bandaży. Nigdy niewiadomo gdzie i kiedy psiak wpadnie na pobite butelki. Mój się tylko schłodzić w rzeczce chciała i przebiegł przez nią.
Mieliśmy z głowy reszte sezonu, ostatecznei kuleć przestał końcem wrzesnia. Choć do dziś zrosty dają o sobie znać jak się udeży lub Gondola w czasie zabawy chwyci.

Co do młodej to właśnie ze względu na nią zgłosiłam nas do Zielonej. Chcę zobaczyć jak ten dzikun będzie się zachowywał :)) To jest taki dzieciuch, jedynie "zagryzanie" Forysia jej w głowie.

Co do Gamzy hehe to z węgierkami niejadkami niestety wymiana misek nie pomoże :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dzień dobry wszystkim! Znalazłam się tu przez przypadek i zakochałam się:

[IMG]http://img232.imageshack.us/img232/7265/szukamks6.jpg[/IMG]

no mały CUD!

[IMG]http://img234.imageshack.us/img234/3001/wszgw0.jpg[/IMG]

i już duży CUD!

[IMG]http://img235.imageshack.us/img235/6453/g30du6.jpg[/IMG]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cud nad cudy! Niech to licho! Saskja pięknie schudła i od paru dni nam zwiewa za zwierzyną w pola i lasy - potrafi się przecisnąć przez oczko siatki!!! Mam tego dość, umieramy ze strachu, że przepadnie; przecież nie mogę jej po własnym podworku prowadzać wyłącznie na smyczy!!!

Chyba zacznę akcję "ponowne podtuczanie"... :-(

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

Announcements

×