Jump to content
Dogomania
Chefrenek

Jaką rasę mam wybrać vol. 2

Recommended Posts

TyŚka...hodowla z której kupowałam psa zajmuje się też (a raczej przede wszystkim) hodowlą SH (to chyba jedna z pierwszych hodowli w Polsce), chodskie nie raz tam biegały w zaprzęgach obok haszczaków z sukcesami :) w stosunku do dzieci chodskie są rewelacyjne- w Czechach doskonale sprawdzają się w roli psich terapeutów (w w/w hodowli np był licencjonowany terapeuta, niestety już za TM)

Również jako ratownicy górscy świetnie się spisują u naszych południowych sąsiadów (zresztą z tego co się orientuję w Pl też już mamy jedną przedstawicielkę rasy w ratownictwie)

Polecam kontakt z jednym z polskich hodowców- bardzo sympatyczne, pomocne osoby

A namawiam na chodskiego, ponieważ idealnie się wpisuje w Twój opis- może dlatego, że są to psy bardzo ''plastyczne'', świetnie się dopasowują do potrzeb. Mogą pracować niemal w każdych warunkach, w chyba każdym charakterze- od niani do skutecznego obrońcy

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest TyŚka

Swetra irlandzkiego u siebie nie widzę - nie ten typ psa ;). Wyzły lubię, nie powiem, że nie (ach ta miłość do mixów zaprzęgowych), ale nie widzę ich u siebie.

Co do chodskyego... ciekawe jest to, co piszesz, bo do tej pory pies stróżujący czy obronny (a więc nieufny, zdystansowany) dla mnie nie szedł w parze z miłością do wszystkich ludzi (czyli materiałem na dogoterapeutę). Przyjrzę się tej rasie bliżej na pewno, mam w końcu jeszcze czas ;) Dzięki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja za to lubię ganiać po polach i jara mnie biegający po polu pies, Salma ma obecnie takie zapędy i uwielbiam na nią patrzeć jak wkręca się w trop, tylko Salma jest odwoływalna od tropu, nie wiem jak jest z wyżłami, ale z tego co czytałam to dobrze wyszkolony i prowadzony wyżeł tez jest odwoływalny. Myslałam też o psie typowo do roweru, z Brutim wiadomo nie pojeżdze bo on już prawie 10 lat, z Salmą tak ale tylko krótkie wyprawy raczej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rinuś jeżeli od samego początku przywołanie będzie dla Ciebie najważniejszą komendą to nie będziesz miała problemu z odwoływaniem wyżła. Najtrudniejsze są momenty kiedy pies dorasta i zaczyna mieć swoje zdanie, wtedy trzeba jakiś czas wychodzić na lince. Ale jak to się przeżyje to nie ma problemu. Drugą ważną komendą jest warowanie na gwizdek. Nie łudź się,że pies Ci się odwoła od wystawiania np. ptaka. Chociaż jest to możliwe oczywiście. Ale dużo łatwiej go wtedy przywarować ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja za to lubię ganiać po polach i jara mnie biegający po polu pies, Salma ma obecnie takie zapędy i uwielbiam na nią patrzeć jak wkręca się w trop, tylko Salma jest odwoływalna od tropu, nie wiem jak jest z wyżłami, ale z tego co czytałam to dobrze wyszkolony i prowadzony wyżeł tez jest odwoływalny. Myslałam też o psie typowo do roweru, z Brutim wiadomo nie pojeżdze bo on już prawie 10 lat, z Salmą tak ale tylko krótkie wyprawy raczej.

 

 

wiesz co powinnas zrobic?

 

umowic sie na spacer z kims, kto ma wyzly.

obojetnie jakie wyzly.

byle bylyby juz dorosle i ogarniete.

 

wtedy bedziesz mogla sie przekonac, czy to ci naprawde odpowiada.

problem gr 7 polega na tym, ze te psy sa czesto bardzo zle rozumiane przez swoich wlascicieli.

to widac nawet na niektorych blogach, gdzie laski pisza, ze to sa "psy-indywidualisci".

wtedy mi sie scyzoryk w kieszeni otwiera-jak mozna az tak bardzo nie rozumiec wlasnego psa? masakra.

 

 

nie wiem, ile clavia wychowala wyzlow.

ja juz swoje na koncie mam i stad wiem, ze zapinanie psa na linke w czasie, kiedy on dorasta, zaczyna oddalac sie od twojego tylka i po prostu uczy sie byc wyzlem, to strzal w kolano.

wlasnie w tym problem: wychowujac wyzla trzeba pozbyc sie pewnych schematow myslowych, ktore ma sie wychowujac inne rasy i ktore mozna powielac.

 

przede wszystkim: twoj pies poza tym, ze ma byc odwolywalny, musi tez nauczyc sie odnajdywac w terenie. zawsze musi umiec ciebie znalezc czy uslyszy twoj gwizd czy nie. a jesli zapniesz go na linke, to nie dosc, ze rosnie ci frustrat, to jeszcze w kluczowej fazie rozwoju uposledzasz mu te umiejetnosc.

bo wiesz: wyzel, jesli pogoni sarne (a pogoni nie raz) i nie uda ci sie go odwolac to po pierwsze moze ja dogonic (zajaca tez), a po drugie kondycja, anatomia itd. pozwala mu na zapierdzielanie, ktore np. dla labradora jest nieosiagalne. tak samo jak zdarzy ci sie osobnik z twarda czy co gorsze z martwa stojka i ci stanie gdziesz w krzakach. on wtedy nie slyszy, ze wolasz, bo jest w transie. MUSI umiec do ciebie wrocic.

ja nawet moich psow za bardzo nie pilnuje. jak jest Greta, to o innych sie nie martwie jak ich dluzej nie widze. bo wiem, ze przyjda.

 

 

problem z wyzlem jest taki, ze to nie chodzi o to, ze ktos sadzi, ze lamer z ciebie, a to zajebiscie trudny pies. przeciwnie: wyzel nie jest zajebiscie trudny, jesli ty kochasz to, co on kocha i zdajesz sobie sprawe z tego, co bierzesz do chaty.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak zawsze masz rację, nie chodzi mi o to, żeby ciągać psa na lince przez miesiąc, tylko przez 2-4 dni. Robię to gdy widzę, że Z zaczyna ignorować moje przywołania, mimo, że jest blisko. Ten system jeszcze mnie nie zawiódł i został polecony przez hodowczynie, która jednak trochę mm-ków ma i z nimi poluje.

Zgadzam się, że pies musi odnajdywać się w terenie, dlatego Zayra na chwilę obecną nie ma problemów, żeby łazić po największych krzaczorach i zagajnikach, gdy żaden pies nie ma odwagi pójść za nią :P Nie martwię się o nią, gdy znika mi z oczu, bo jak mówisz, zawsze wraca, gdy zorientuje się, że nie ma nas w pobliżu. Czasami znika gdzieś w krzakach a wyłazi 100m dalej, z całkiem innej strony. Raz pogoniła z sarną i to prawda, nigdy nie widziałam tak szybko biegnącego psa. Na szczęście udało się ją odwołać.

Również nie zgadzam się, że wyżeł to indywidualista. Jak większość psów myśliwskich był stworzony do tego, żeby współpracować z człowiekiem, a nie zwiewać przy najbliższej okazji ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

wiesz co powinnas zrobic?

 

umowic sie na spacer z kims, kto ma wyzly.

obojetnie jakie wyzly.

byle bylyby juz dorosle i ogarniete.

 

wtedy bedziesz mogla sie przekonac, czy to ci naprawde odpowiada.

problem gr 7 polega na tym, ze te psy sa czesto bardzo zle rozumiane przez swoich wlascicieli.

to widac nawet na niektorych blogach, gdzie laski pisza, ze to sa "psy-indywidualisci".

wtedy mi sie scyzoryk w kieszeni otwiera-jak mozna az tak bardzo nie rozumiec wlasnego psa? masakra.

 

 

 

hm...mam ewentualnie ją... https://www.facebook.com/hanna.ciemiecka/photos_all

Byc może uda się nam zgrać kiedyś na jakiś spacer.

Nie przeszkadza mi fakt, że pies znika mi z oczu i wraca po jakimś czasie, o ile umie wrócić właśnie. Wiem, że labrador a wyżeł to dwie różne bajki, ale myślę, że bym podołała.

a tak w ogóle to moim marzeniem jest posiadanie takiego psa i konia aby wspólnie przemierzać te kilometry, no ale to może naprawdę kiedyś. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mi w ogóle nie chodzi o to, że byś nie podolala tylko właśnie o to, że czasem coś wygląda zajebiście, bo wyzly są serio zajebiste. Tylko właśnie o to chodzi, że one są pojebane. Inaczej niż wszystkie inne rasy świata. Ostatnio zepsuła mi się smycz na spacerze i jeden z moich pieskow musiał iść ulica do chaty bez smyczy i jacyś ludzie do mnie powiedzieli 'ale grzeczny pies, nawet kota minął" a ja pomyślałam "i tak jest jeblem":-) mnie w wyzlach kontynentalnych przeszkadza jedno - kojcowa natura. W sumie w brytolach tez mi to przeszkadza. To miałybyc psy, które Prosto z psiarni miały pójść zapolowac z każdym, kto po nie przyjdzie. Dlatego tez mam gordony, które Duke gordon hodowal w sypialni i które to są psami jednego właściciela. W Polsce są fajne hodowle wyzlow węgierskich, jest z czego wybierać. Nie mniej jednak trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że one są po prostu jeblami. Tak bym jednym słowem określiła naturę tych wspaniałych pieskow.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hehe, to prawda, że Zayrze wszystko jedno z kim ćwiczy byleby był wesoły i miał zabawkę albo parówki :P

Rinuś mamy to samo marzenie. Zayre już zabieram ze sobą do stajni a na wiosnę spróbuję wziąć ją w teren z końmi :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

hm...mam ewentualnie ją... https://www.facebook.com/hanna.ciemiecka/photos_all

Byc może uda się nam zgrać kiedyś na jakiś spacer.

Nie przeszkadza mi fakt, że pies znika mi z oczu i wraca po jakimś czasie, o ile umie wrócić właśnie. Wiem, że labrador a wyżeł to dwie różne bajki, ale myślę, że bym podołała.

a tak w ogóle to moim marzeniem jest posiadanie takiego psa i konia aby wspólnie przemierzać te kilometry, no ale to może naprawdę kiedyś. 

Koło mnie jedna pani ma węgierka, chyba 6 letni, polujący od czasu do czasu. :) Sama chciałam się z tą panią umówić na spacer, ale jakoś ciągle się z nią mijam. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pisze w sprawie kuzynki(z telefonu, wiec od razu przepraszam za błędy):
Moja kuzynka ma 23 lat, mieszka w bloku z chłopakiem (w tym samym wieku) i oboje studiują. Marzy jej się pies:
- który nie jest zbyt duży (nie jest osobą, ktora uważa, że duży pies to nie do mieszkania - chodzi o to, że z dużym psem wylecą z mieszkania, a innego później nie znajdą :)),
- nie potrzebuje dużo pielęgnacji(najbardziej jej zależy na tym, żeby nie zrzucal dużo sierści :D),
- jest aktywny, ale wytrzyma do weekendu bez jakichś dłuższych wypraw,
- patrząc przyszlosciowo - raczej w mieszkaniu będą mieszkać jeszcze kilkanaście lat, więc jak by co, to na starość żeby mogli go znosić, czyli średnia waga max
- jej chłopak lubi np. Bulliki, nawet jednego miał (teraz za TM), ale nie szalejmy z tym, bo tak jak wyżej, kwestia mieszkania ich nieźle ogranicza...
- raczej nie planują wystaw.
No to chyba tyle :D Od siebie dodam, że w przyszłości planują mieć drugiego psa, wiec jeśli to ważne, to od razu mówię :) Co do dzieci - nic nie wiadomo, nie planują na razie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

gryf80, fundację znają i zastanawiali się nad dwoma psiakami (Cookie i Lukier), najbardziej kierowali się w stronę Cookie, mimo, że wiedzą, jakie ma ona problemy zdrowotne, jednak tak jak już mówiłam - mieszkanie ich ogranicza. Właściciel sam ma psy - ale yorki i to te typowe, co się wszystkiego boją i są trzęsidupami, a psy tak wyglądające to dla niego mordercy :). Na razie nie mają szans na zmianę mieszkania niestety. Mimo to, później też byłoby im ciężko znaleźć mieszkanie, a psa przecież nie ukryją :). 

Tak btw., to zastanawiali się nawet nad DT, ale wątpią, że się uda, szczególnie, że mają małe mieszkanko i wiedzę dużą, ale tylko taką, jak wychować psa, dać mu socjal, jak oduczyć agresji i nie dają się zdominować (itp), ale nie wiadomo, czy z większymi problemami daliby sobie radę. Na razie co mogą to pomagają, może w przyszłości się na to skuszą :). 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pisze w sprawie kuzynki(z telefonu, wiec od razu przepraszam za błędy):
Moja kuzynka ma 23 lat, mieszka w bloku z chłopakiem (w tym samym wieku) i oboje studiują. Marzy jej się pies:
- który nie jest zbyt duży (nie jest osobą, ktora uważa, że duży pies to nie do mieszkania - chodzi o to, że z dużym psem wylecą z mieszkania, a innego później nie znajdą :)),
- nie potrzebuje dużo pielęgnacji(najbardziej jej zależy na tym, żeby nie zrzucal dużo sierści :D),
- jest aktywny, ale wytrzyma do weekendu bez jakichś dłuższych wypraw,
- patrząc przyszlosciowo - raczej w mieszkaniu będą mieszkać jeszcze kilkanaście lat, więc jak by co, to na starość żeby mogli go znosić, czyli średnia waga max
- jej chłopak lubi np. Bulliki, nawet jednego miał (teraz za TM), ale nie szalejmy z tym, bo tak jak wyżej, kwestia mieszkania ich nieźle ogranicza...
- raczej nie planują wystaw.
No to chyba tyle :D Od siebie dodam, że w przyszłości planują mieć drugiego psa, wiec jeśli to ważne, to od razu mówię :) Co do dzieci - nic nie wiadomo, nie planują na razie.

Pudel! 
Bedlington, może coś szorstkiego do trymowania np. border terier, cairn, gryfoniki

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja wrócę jeszcze do poprzedniego tematu pt "zajechanie psa w trupa 5 minutową zabawą". Trochę będzie to off , więc jakby co to można na pw ;)

Skoro tak dobrze zajeżdzacie swoje pieski że nie potrzebują już biegać ani nic innego ( ja np nie umiem ;)) - czy ktoś może polecic mi jakieś fajne zestawy ćwiczeń dla buldożka francuskiego? Bardziej wyciszające, uspokajające, ale takie żeby zmęczyć jego móżdzek i żeby poczuł że miał jakąś fajną rozrywkę. Piesek siedzi w domu non stop, ma istne adhd, niestety, obecnie każde wyjście kończy się zapaleniem gardła,  charczy przeraźliwie, podskoczy raz i już się dusi , wymiotuje itd. Nie może się poruszać intensywnie, a power go rozsadza. Próbowałam z nim standardowych ćwiczeń netowych, ale niestety ani ja ani on nie mamy do tego cierpliwości... I wbrew wszystkiemu wciąż wydaje mi się że powinnismy jeszcze spokojniej to wszystko zacząć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Muszę Ci powiedzieć, że ja z dużą dozą niedowierzenia zakupiłam moim burkom umysłowa zabawke- gre. Niufka rozpracowała ją w jedna minutę. Puliczka podeszła do niej typowo emocjonalnie- jak to puli. Ale pod wpływem obserwacji starszej niufki wzieła sie do pracy odpowiednio. 10 minut i wszystkie smaczki były znalezione. A mój wesoły ruchliwy pies był po tym wyraźnie zmęczony!
Różne zabawy umysłowe organizowałam dziewczynom, ale w tak krótkim czasie nigdy puliczka nie wykazywała prawdziwego zmęczenia tym ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pysia - jaka to gra? Możesz napisać coś więcej?

Nie ma jakichś malutkich elementów żeby pies zjadł? Pytam bo widziałam kiedyś grę dla psów, ale od razu zwróciłam uwagę na malutkie elementy, które psy miały chwytać żeby znaleźć smaczek i nawet już się nie przyglądałam.

 

Z buldożkiem jest ta sprawa, że  zje wszystko , cokolwiek to jest - łyknął już śrubę i pożarł długopis, nie myśli co to, a jak już złapie nigdy w życiu nie puści (kto czyta mój wątek wie jaka historia była kiedy złapał mojemu pointerowi smycz i nie dało się go odczepić) Jego roznosi energia, wszystko go podnieca, głupia pochwała to już euforia taka że nie może się opanować, charczy, wymiotuje pianą, potem pije jakby to był jego ostatni raz w życiu, w nocy spać nie może bo się dusi , sika po meblach itd... W domu wyciszają go, czasem uważam że trochę niesłusznie , bo im starają się uważać tym on bardziej szaleje na wszystko i szuka okazji do spuszczenia z siebie pary. Ja bym go tam wyżyła raz a dobrze, pozwoliła mu sie wyszumieć, a potem już na spokojnie popracowała  nad wyciszaniem i końcowo pokazała mu miejsce gdzie ma iśc i się wyciszyć, odpoczywać...

Mimo wszystko szukam zabaw wyciszających, ale męczących.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


Announcements

×
×
  • Create New...